Marta Brzezińska agentką?

Tekst Marty Brzezińskiej „Łysi neonaziści – jedyna alternatywa dla marszu dewiantów?” spotkał się z oburzeniem w tzw. środowiskach narodowych. Co prawda, w artykule pojawiły się drobne pomyłki i uproszczenia, które część narodowców mogła uznać za krzywdzące, ale czy to powód, aby dorabiać większą ideologię i bredzić o „agenturalnych koneksjach” Frondy?

Publicystka niepotrzebnie szarżowała określeniem „neonaziści” w stosunku do członków organizacji typu MW, ONR czy nawet NOP. Owszem, można zastanawiać się nad zarzutami chuligaństwa, antysemityzmu, ksenofobii czy rasizmu i to też w odniesieniu do osób funkjcinujących na obrzeżach „ruchu”. Używanie określenia „neonazistowski” jest już wyświechtanym anachronizmem, który nie jest adekwatny również do najbradziej radykalnych środowisk z kręgu Autonomicznych Nacjonalistów, którym zresztą bliżej do anarchistów niż NSDAP…

 

Nie wiem czy Marta ograniczyła się tylko do obserwowania manifestacji, czy spróbowała nawiązać dłuższą rozmowę z najbardziej skrajnymi środowiskami na tzw. scenie narodowej. Z moich obserwacji wynika, że od kilku lat polskie ugrupowania nacjonalistyczne nie szukają odniesień do nazizmu. Inaczej było na początku lat 90., gdy młodzi skinheadzi potrafili odśpiewać Mazurka Dąbrowskiego, a za chwilę wznieść prawe dłonie z okrzykiem „Sieg Heil!”. Dopadły ich zmarszczki i kilogramy, szele i glany poszły w odstawkę, a ich miejsce zajęli kolejni „młodzi gniewni”, nieobciążeni bagażem chorych subkulturowych fascynacji.

 

Nie oznacza to jednak, że nie mamy do czynienia z czymś, co kilkanaście lat temu, Robert Mazurek określił mianem „chuligańskiej żulerki”. Takie zjawisko występuje i niestety wciąż jest widoczne na manifestacjach. Trzeba jednak podkreślić, że chuligani niechętnie zasilają sformalizowane struktury Młodzieży Wszechpolskiej czy Obozu Narodowo-Radykalnego, częściej wybierając lokalne, spontaniczne zorganizowane grupy, odwołujące się – w ten czy inny sposób – do nacjonalizmu. Kiedyś kiedyś byłem świadkiem, gdy do grupy manifestujących narodowców dołączyła grupa napakowanych gości w koszulkach, nawiązujących do logo B&H. Co ciekawe, nikt nie kojarzył niespodziewanych przybyszów. Oczywiście byli na tyle widoczni, że osoby przyglądające się manifestacji, mogły odnieść wrażenie, że to „trzon” pochodu. Oczywiście media również skwapliwie to wykorzystały.

 

Trzeba jednak zauważyć, że Brzezińska – pomimo kilku potknięć – postawiła kilka sensownych pytań. Publicystka zwróciła uwagę na fakt zbyt małej liczby treści pozytywnych, prezentowanych przez środowiska narodowe. A przecież to właśnie taki przekaz, pozytywny, rodzinny zdecydował o sukcesie Marszu Niepodległości. Przed samą imprezą byliśmy bombardowani widokiem uśmiechniętych rodzin, które zapraszają na największą manifestację narodową. To apele anarchistów śmierdziały konfrontacją i wezwaniem do ulicznej rozróby.

 

Na nic te wysiłki. Cóż tego, że Marta Brzezińska wielokrotnie stawała w obronie narodowców, co z tego, że zaangażowała się w promocję Marszu Niepodległości i nie zrezygnowała z jego pochwał, również po 11 listopada. Dla wielu narodowców już została, podobnie jak cała Fronda, ekspozyturą Izraela, Waszyngtonu i Bóg jeden raczy wiedzieć, kogo jeszcze… Na niektórych portalach pojawiły się nawet anonimowe paszkwile na temat młodej autorki (jeden z takich tekstów został usuniętych po interwencji Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy), biadolenie o judaszowych srebrnikach, etc. Przypomina mi to trochę sytuację, jaka zaistniała po 11 listopada, kiedy w ogniu krytyki narodowców znalazł się dziennikarz „Naszej Polski” Robert Wit Wyrostkiewicz, który po prostu napisał, co nie podobało mu się w Marszu Niepodległości. Niektórzy już organizowali akcję wysyłania listów protestacyjnych do redakcji prawicowego tygodnika…

 

Wspomniane sytuacje dowodzą, że hasło „Kto nie z nami, ten przeciwko” nam wciąż jest aktualne. Szkoda, bo polskiej Prawicy nie stać na kolejne wojenki, a brak umiejętności dyskusji i słuchania konstruktywnej krytyki nie wróży niczego dobrego.

 

Aleksander Majewski

 

PS W jednym z oświadczeń narodowców pojawił się m.in. taki fragment: „Szkalowanie narodowców przez publicystów frondy trwa już od dłuższego czasu. Na początku próbował ośmieszyć ich swoimi felietonami pewien młody „redaktor”. Niestety jego felietony ośmieszały tylko jego, z racji braku przygotowania i znajomości tematu, którym się zajmował”. Nietrudno domyślić się o kogo chodzi. Chyba, że dla portalu Fronda.pl pracuje jeszcze jakiś dziennikarz poniżej 30., o którym nie wiem… To zaskakujące, bo w swoich tekstach zawsze broniłem narodowców, ale atakowałem środowiska neonazistowskie. Czyżby autor tych słów, przyznał rację Marcie Brzezińskiej?

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/majewski:_marta_brzezinska_agentka__21415

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Marta Brzezińska agentką?”

  1. ” (…) atakowałem środowiska neonazistowskie” – Szkoda ze Pan nie atakowal rowniez „lucyferian” :))) Kto jest w Polsce „neonazista”? Prosze o nazwiska.

  2. Jak sie chce byc przyjacielem wszystkich na raz, to sie szybciutko traci wszystkich przyjaciol.Ide na Msze Sw., troche sie za Pana przy okazji pomodle. Ps.W zyciu trzeba umiec dobrze wybierac, nawet kiedy sie jest „przed 30-tka”.Cos mi sie wydaje, ze niektorzy juz wybrali.Powodzenia na nowej drodze zycia!

  3. Zacznę może od tego, że uważam, iż Pan Aleksander Majewski nie jest dla mnie poważnym dziennikarzem i publicystą jeśli ciągle promuje niejakiego Dariusza Lorantego – byłego negocjatora policyjnego, który w jednym z wywiadów stwierdził, że poręczyłby za tego bandytę w legitymacją policji, który skatował mężczyznę idącego na Marsz Niepodległości w dniu 11.11.2011. Niestety Pan Majewski kompromituje samego siebie powołując się na taki „autorytet” jak Pan Loranty. Natomiast odnośnie powyższego tekstu, to…tym razem muszę przyznać rację Panu Majewskiemu, bo faktycznie łyse głowy, glany, to wszystko sprzyja „dorobieniu buzi” neonazistów Ruchowi Narodowemu przez GazWyb. Ja wiem, że cokolwiek narodowcy nie zrobiliby, to GazWyb i tak swoje napisze, ale po co dawać im argumenty do ręki? O ile jestem zbulewrsowana faktem, że Pan Majewski nadal produkuje Pana Lorantego jako „znawcę”, to tutaj przyznaję mu rację w 100 proc.

  4. Co tu dużo dyskutować. Fronda na czele z Panem Terlikowskim odjechała…! To kolejny organ prasowy po Gazecie Polskiej PiSu. Szkoda…

  5. Subkulturowcy snobujący się na narodowców są nie do odróżnienia od neonazistów i w tym największy problem. Zwykli ludzie tych grup nie rozróżniają, tak jak nie odróżniają Chińczyków od Japończyków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.