Młodzież – polityka – Roman Dmowski

Trwa dyskusja na temat Ruchu Narodowego, padają najprzeróżniejsze opinie i oceny. Sceptycyzm przeplatany jest entuzjazmem. Andrzej Szlęzak, który pokładał w RN spore nadzieje, przestrzegł niedawno przed tym, by nie stał się on wyłącznie Ruchem Młodych Mężczyzn. Ten cień zwątpienia (a może nie tylko cień) jest uzasadniony, choćby historycznymi doświadczeniami samego obozu narodowo-demokratycznego.

Co najmniej dwa razy młodzież wyłamywała się z głównego nurtu ND – raz w latach 1907-1911 i drugi raz w latach 30. XX wieku. Za każdym razem ideową przyczyną tych rozłamów było „ukąszenie romantyzmem”, wiara, że sama młodzież może czynić polityczne cuda, że wystarczy wola. Sprzeciw wobec polityki „starych” kończył się także podobnie – albo zaczęli służyć obozowi politycznemu wrogiemu Narodowej Demokracji (piłsudczykowsko-niepodległościowemu), albo następowało otrzeźwienie i powrót do głównego nurtu (np. ludzie z RNR „Falangi”). Należy uznać, że i teraz mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem. Ten sam wybuch aktywności politycznej (mniej ideowej i intelektualnej), to samo „ukąszeniem romantyzmem”, ta sama pycha i przekonanie, że nikt nam nie musi mówić, co mamy robić i w jakim kierunku iść. W efekcie mamy powtórkę z historii – młodzież przejęła od obozu przeciwnego tradycji Narodowej Demokracji całą siatkę semantyczną, wszystkie jego hasła i postrzeganie świata (geopolityka mesjanistyczna) i Polski (groteskowy antykomunizm i irracjonalny kult „żołnierzy wyklętych”). To wierna kopia takich organizacji, już dzisiaj martwych politycznie, jak Liga Republikańska czy Konfederacja Polski Niepodległej. Wiąże się to z całkowitym odrzuceniem a nawet z nienawiścią do swoich poprzedników, wywodzących się z obozu narodowego. Czy jest to wynikiem pewnego procesu o charakterze psychologicznym, czy też umiejętnych działań socjotechnicznych obozu wrogiego tradycji Narodowej Demokracji – trudno dociec. Pewnie oba procesy zachodziły i zachodzą jednocześnie. To właśnie sprawiło, że ludzie o poglądach obcych tradycji ND mogli zająć pozycję ideowych „guru” dla młodych ludzi skupionych w Ruchu Narodowym. Nie należy przesądzać, czym się to skończy, ale na dzisiaj nie wygląda to zbyt optymistycznie.

Roman Dmowski, jako wytrawny obserwator życia politycznego, miał jednoznaczne poglądy na temat aktywności młodzieży w polityce. Pisząc o przeszłości zauważył, że każde przegrane romantyczne powstanie było dziełem młodzieży, która nie słuchała starszych, bardziej doświadczonych. Pisał też, że młodzież nigdy nie stworzyła czegoś trwałego i konstruktywnego. Doceniał entuzjazm młodzieży, ale dodawał, że może on być przydatny dla Polski tylko wtedy, kiedy będzie ujęty w pewne ramy. Poniżej prezentujemy najistotniejszy fragment szkicu Rafała Dobrowolskiego pt. „Roman Dmowski – wychowawca i autorytet młodzieży” opublikowany w książce „Myśl polityczna Romana Dmowskiego”, Wyd. Muzeum Niepodległości (red. Jan Engelgard), Warszawa 2008, ss. 135-138). Pomimo, że dotyczy on historii, rzucają się w oczy podobieństwa z sytuacją, jaką mamy obecnie:

„Roman Dmowski, podobnie jak inni ludzie związani z obozem narodowo-demokratycznym przeciwstawiali się działalności młodych ludzi w bieżącej polityce. Dmowski wskazywał, iż mocne zaangażowanie się młodzieży w bieżącą, trudną politykę, dla której młodzieńczy entuzjazm w zderzeniu się z surowymi i bezwzględnymi realiami gry politycznej – kończy się wypaleniem, porzuceniem ideałów na rzecz pragmatyzmu, a także brakiem samodzielności intelektualnej.

Dalej pisał: „Człowiek, wstępując w szeregi stronnictwa, przyjmuje znaczne zobowiązania, nakłada na siebie pewne pęta (…) gdy trzeba bronić, wystąpień stronnictwa, które nam samym wydają się niewłaściwymi, a na które musieliśmy się zgodzić tylko dlatego, żeśmy się wśród swoich znaleźli w mniejszości (…) przedwczesna partyjność uczy brać rzeczy powierzchownie, przyjmować je bez poparcia należytych dowodów (…) uczy wmawiać w siebie pewne prawdy i przyzwyczaja do niesumiennej dialektyki, którą sami siebie oszukujemy”.

Negatywnym skutkiem zbyt wczesnego zaangażowania się w działalność polityczną młodych ludzi było zagrożenie popadnięcia młodych jeszcze idealistów w demoralizację wynikłą z obserwacji poczynań starszej generacji polityków, których taktyki jeszcze nie rozumieli. W 1896 r. Dmowski wskazał, iż przedwczesne zaangażowanie się w politykę negatywnie odbiją się na proces edukacyjny młodego pokolenia oraz jego demoralizację: „żywsze, czynniejsze umysły wśród młodzieży, nie zrażone jeszcze życiem, nie zdemoralizowane, nie przyzwyczajone do wyrabiania sobie sądów politycznych w zależności od widoków osobistych, na widok bierności tam, gdzie czyn być powinien (…) dochodzą do logicznego wniosku, że stanowisko to należy się młodzieży, że zająć je – to jej obowiązek. I młodzież staje się czynnym żywiołem politycznym w społeczeństwie. Często widzimy wśród tych początkujących obywateli, przy braku wytrwałości życiowej, oddanie się polityce całą duszą; zaniedbują oni swe wykształcenie, pozostawiając odłogiem pole pracy nad przygotowaniem się do poważnych obowiązków obywatelskich, do których życie po opuszczeniu ław szkolnych ich powoła. Ten ogólny pociąg do polityki wśród naszej młodzieży nie może być uważany za rzecz trwałą. Przeminie on tak, jak przeminie wywołująca go główna przyczyna (…) Wtedy i życie młodzieży wróci do granic normalnych, które mu się należą, do pracy przede wszystkim nad sobą, będąca najwyższym jej obowiązkiem”.

Dmowski udziału w życiu publicznym nie wiązał z jakąś ściśle uwzględnioną granicą wieku, która by predestynowała do czynnego udziału w polityce. Chodziło mu raczej o dojrzałość osobowościową konkretnych działaczy. Wyznaczenie ścisłej granicy między młodzieżą a pokoleniem dojrzałym uznał za niedorzeczność. „Wzięcie w ręce – przekonywał Dmowski – dyplomu doktorskiego nie czyni człowieka od razu dojrzałym, jeżeli przedtem nim nie został, a jakkolwiek chwila, w której głównym zajęciem człowieka przestaje być uczenie się, zaczyna nim być praca na chleb, przyspiesza bardzo dojrzewanie, to wszakże o wyraźnej granicy mowy być nie może”. Jednocześnie wskazał, iż często to młodzi lepiej wywiązują się z roli w partiach politycznych niż ludzie starsi „mający patent na dojrzałość”.

W poglądach Dmowskiego widoczny jest prymat wychowania nad bieżącą grę polityczną. Dla niego o wiele ważniejsze było wyrobienie w wychowanku rozumienia kierunku reprezentowanego przez obóz narodowo-demokratyczny niż taktyki walki politycznej. „Zaciąganie się młodzieży w masie do stronnictw politycznych – wskazywał Dmowski – jest szkodliwe dla niej i dla samych stronnictw. W interesie swego moralnego i umysłowego rozwoju powinna ona starać się o bezpartyjność, a skorzysta na tym postęp polityczny społeczeństwa, bo każde pokolenie dostarczy mu pewnej liczby ludzi świeżych, samoistnych niezależnie myślących, którzy wniosą nowe pierwiastki w życie, posuwając je o krok naprzód”.

Dmowski krytykując sposób urabiania młodzieży przez socjalistów wskazywał drogi jakimi powinien kierować się obóz narodowy. Dla przyszłości ruchu narodowo-demokratycznego wprowadzającego nowe pojmowanie spraw narodowych, należy starać się, aby ten kierunek przeniknął do jak najszerszych kół młodzieży. „Czy nie wpływałoby to – pytał retorycznie Dmowski – korzystnie na cały rozwój myśli demokratyczno-narodowej, gdyby wśród młodzieży podlegały dyskusji rozmaite poglądy, które zbyt prędko pozyskują znaczenie urzędowej opinii stronnictwa”. W dyskusji nie winno powoływać się na autorytety, ale wszystko własnym rozumem przerobić, tyle przyjąć, ile się głęboko w słuszność danego poglądu uwierzyło. Młodzież w ruchu narodowo-demokratycznym, jego zdaniem, nie miała żadnego obowiązku posłuszeństwa wobec działalności stronnictwa, bo za największą klęskę Narodowej Demokracji uznałby popadniecie w „niewolnictwo myśli”.

Przyszłość widział w dobrze wykształconych, świadomych celów politycznych, nie wypalonych w młodości, działaczach, którzy będą mogli w odpowiedzialny sposób zastąpić odchodzące pokolenie. Zadaniem ich miało być nie bezmyślne kopiowanie szczegółowych rozwiązań poprzedników, ale twórczy rozwój myśli i polityki narodowej. „Ci, co po nas przyjdą – pisał lider endecji – do steru ruchu demokratyczno-narodowego, muszą zmienić nie jedno z tego, co myśmy zrobili lub za zasadę przyjęli, bo to, co dobre dziś, jutro może być nieodpowiedzialne, a zresztą musi być w naszym kierunku i błędów nieco do naprawienia, bo któż na tym świecie jest wolny od błędów (…) trzeba znaleźć drogę, której by nie towarzyszyło ani pretensjonalne lekceważenie zdania starszych, ani uznanie ich za bezwzględny autorytet”.

Podsumowując Dmowski wskazywał, iż nie można ulegać żądaniom młodzieży, ani tym bardziej poddawać się jej woli rządzenia, bo rządzenie oprócz wiedzy i umiejętności wymaga także doświadczenia, a to zdobywa się przez lata. Ponadto w procesie wychowania opowiadał się za utrzymaniem surowej dyscypliny wychowawczej i wychowaniu młodzieży w karności, zarówno w rodzinie, jak i w szkole”.

opr. Jan Engelgard

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Młodzież – polityka – Roman Dmowski”

  1. A jakie ma znaczenie co pisał Dmowski??? Jestem dość sceptycznie nastawiony do RN, ale co to z argumenty? Przypomina to jakieś studiowanie talmudu albo marksistów którzy w każdym tekście musza powołać się na Kapitał. Dmowski żył 100 lat temu i przy całym ogromnym szacunku dla tego męża stanu, wiele jego myśli się zdezaktualizowało.

  2. @ NR – pikanterią tego tekstu nie są przemyślenia Dmowskiego sprzed stu lat, ale to, że napisał go Rafał Dobrowolski – ideolog Ruchu Narodowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *