Monarchia – pytania i odpowiedzi (cz. 1)

1. Czy monarchia jest złem?

Na pewno nie! Czy Św. Ludwik był złym człowiekiem? Karol Wielki? Wszyscy spośród wielu świętych, którzy zasiadali na tronach? Cóż należy powiedzieć o królu Dawidzie lub jego potomku Jezusie Chrystusie? Dlaczego – jak sądzicie – Pismo Święte mówi nam w pierwszym liście Św. Piotra (2, 13) o poddaniu się władzy króla? Albo dlaczego Kościół stworzył ceremonie namaszczenia i koronacji królów i deklarował, że rządzą "z łaski Boga"? Katolicki koncept monarchii został wyraźnie zdefiniowany przez arcybiskupa Johna Healy z Tuam w Irlandii, który napisał przed śmiercią w 1919 roku:

Pozycja królewska jest uświęcona, osoba króla winna być traktowana jako nietykalna, jeśli nie z powodu namaszczenia, to dla uczczenia tej pozycji.  Władza królów jest szeroka – oparta na Woli Bożej, a nie na ruchomych piaskach ludzkiej woli… Należy o nich mówić ze stosownym szacunkiem, by nie stali się w publicznie wyrażanych ocenach łatwym celem dla wszystkich niewyparzonych języków. Naruszenie godności ich osób staje się świętokradztwem, a każde poniżenie czy słowem czy działaniem, staje się poniżeniem Boga samego. Właśnie tylko ten jeden pogląd na władzę królewską może sam utrzymać przy życiu, w tym prześmiewczym i rozpasanym czasie, ducha dawnej lojalności, owego ducha zrodzonego z wiary, łączącego w sobie posłuszeństwo, szacunek i miłość do majestatu królewskiego, która była zarazem więzią wspólnoty społecznej, zachętą do szlachetnej odwagi jak i czynnikiem oczyszczenia serca z jego niewybrednych tendencji, chroniąc je przed wszystkim, co niegodziwe, egoistyczne i nikczemne. (P. J. Joyce, John Healy, s. 68-69).

C. S. Lewis postawił ten problem bardzo dobrze:

Monarchia może być łatwo odbrązowiona, ale obserwujmy twarze, dobrze zapamiętajmy prześmiewców. Są to ludzie, których powiązanie z Rajem zostało przecięte, do których poszept polifonii, taniec nie docierają; ludzi – dla których kamyki ułożone w rzędzie są piękniejsze niż sklepienie łukowe. Jednak nawet jeśli pragną jedynie równości, nie są w stanie jej osiągnąć. Gdy zakazane jest wyrażanie szacunku królom, ludzie zamiast nich czczą milionerów, sportowców, gwiazdy filmowe, a nawet słynne prostytutki lub gangsterów. Gdy duchowa natura, tak jak cielesna, musi być obsłużona; zabierzmy jej pożywienie, a będzie pożerać truciznę.

W istocie, w rzeczy samej!

2. Ale co należałoby powiedzieć o tych wszystkich zdeprawowanych monarchach, którzy rządzili w średniowieczu?

Ale też o wszystkich świętych, którzy także rządzili? Jak Catherine Goddard Clarke postawiła to w swym dziele „Nasi Wspaniali Papieże” (str. 59):

Byliśmy stopniowo i z namysłem uczeni być zdania, że monarchie i królowie są złą rzeczą, a papieski nadzór jakiegokolwiek rodzaju nad rządem, a nawet nad jego moralnością jest rzeczą bardzo złą … …

Niewielu jest tych, którzy się obecnie dowiadują, że Francja, Hiszpania i Portugalia, Polska i Węgry, Anglia i Szwecja – wszystkie te kraje miały królów i królowe, którzy rządzili swymi ziemiami świetnie i przynieśli swym poddanym nieopisane szczęście i dobrobyt.

A zaiste, strony utworów zarówno Dom Guerangera i Albana Butlera, których odpowiednio „Rok Liturgiczny” i „Żywoty Świętych” to prawdziwe klasyki, wypełnione są przykładami świętości królów.

Zdarzali się, możemy być pewni, zdeprawowani królowie, podobnie jak zdarzali się i nadal trafiają się zdeprawowani duchowni. Ale nie zmienia to faktu, że instytucje – które ci omylni ludzie reprezentują – są w stanie stworzyć coś wielkiego w stopniu nieosiągalnym od tego, co jest dla tych instytucji alternatywą.

Przeegzaminujmy historię dowolnej republiki; z wyjątkiem takich ludzi jak Garcia Moreno w Ekwadorze, Lucas Alaman w Meksyku, Engelbert Dollfuss w Austrii i Heinrich Bruening w Niemczech (wszyscy, tak się złożyło monarchiści, uważający, że czas Restauracji jeszcze nie dojrzał dla ich krajów) jest to lista, w najlepszym razie, miernot, a potworów – w najgorszym. W końcu Hitler został wybrany w wyborach. Biorąc pod uwagę historyczne doświadczenia, to być może zwolennicy republiki powinni ograniczyć się do teorii, a kształtowanie historii pozostawić nietknięte.

3. Czy król nie jest po prostu dyktatorem w koronie?

Zdecydowanie nie. Każdy dyktator to „self-made man”. Po przedarciu się na szczyt, nie uważa się za obowiązanego do czegokolwiek w stosunku do Boga, czy ludzi. Talentowi do zdobywania władzy zazwyczaj nie towarzyszy wykształcenie czy umiejętności w zakresie sztuki rządzenia państwem – stąd często nieokrzesane i błazeńskie wrażenie wywierane przez takie osoby. Bez zahamowań ukształtowanych przez tradycję, dyktator może rządzić kierując się jedynie własnymi zachciankami.

Monarcha natomiast jest zobowiązany przez tradycję i ceremoniał do sprawowania władzy w określony sposób. Jest kształtowany do tej roli od dzieciństwa i wie, że nie zawdzięcza swej pozycji tylko własnym talentom. Jednym słowem, monarcha może po prostu mieć nieco miejsca na pokorę, której zawsze brakuje dyktatorowi.

4. Czy Amerykańska Republika jest z natury zła?

W tym sensie, że została zbudowana na fundamentach krwawej rewolucji i w oparciu o zasady antychrześcijańskie, tak. Ale Bóg może przynieść dobro ze zła – Upadek Człowieka został odkupiony przez Wcielenie i Śmierć Pana Jezusa. Jak zauważył Samuel Johnson, "Szatan był pierwszym Wigiem". W określonym sensie, każda rewolucja przeciwko monarchii, motywowana chciwością i zazdrością jest kolejnym Upadkiem. Ale kto może powiedzieć, że odkupienie nie może pojawić się tutaj? Na pewno Amerykanie wykazali swą zdolność do czynienia wielkiego dobra.

5. Czy w ogóle republiki są z natury złe?

Te, które zostały zainstalowane zgodnie z antychrześcijańskimi zasadami z roku 1776 i 1789 są złe. Te nieliczne, które istniały przedtem w chrześcijaństwie były, prawie wszystkie, miastami-państwami wyznającymi wierność monarsze w swych zasadach. Ale nasz obecny zestaw republik jest przesiąknięty złem wzmiankowanej zasady: "państwo bez króla, a Kościół bez papieża".

6. Czy lepiej mieć katolicką republikę czy protestancką monarchię?

Jest to, do pewnego stopnia, pytanie fałszywe. W Irlandii, Portugalii, Polsce i całej Łacińskiej Ameryce były próby stworzenia "republik katolickich", przez które rozumiano republikańskie państwo rządzone zgodnie z katolickimi zasadami. Ale co pociąga to za sobą naprawdę, jest antykatolicką formą rządu, obsadzonego przez katolików. Gdy są oni zastąpieni później przez innych ludzi – jak to miało miejsce w większości wymienionych miejsc, państwo i społeczność lokalna szybko ulegają sekularyzacji. Zatem, że tak powiem, próba stworzenia katolickiej republiki jest błędem, za który się ciężko płaci.

W przypadku protestanckich monarchii, to te obecnie istniejące (Wielka Brytania i jej byłe dominia: Kanada, Australia, itd., Szwecja, Norwegia, Dania i Holandia), jak również obalone (Prusy i inne protestanckie państwa niemieckie) to zasadniczo katolicki wytwór pokryty protestanckim fornirem. Jednak natura tego wytworu jest taka, że nawet w tym przypadku może on wydźwignąć osoby przypominające ich katolickich poprzedników: przykłady Jerzego III i Edwarda VII w Wielkiej Brytanii, Gustawa III w Szwecji i Fryderyka Wilhelma IV w Prusach przychodzą do głowy. Dużą stabilność, którą te kraje posiadają nawet wśród zmian społecznych i "cichej" rewolucji, może być przypisana temu, co pozostaje wartościowego w ich monarchiach. W przypadku kilku krajów, na przykład Saksonii, gdzie w XVIII wieku elektor (późniejszy król) powrócił do katolicyzmu, korzyści dla ludności szybko się zamanifestowały.

Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, że prawdziwie katolicka republika jest niemożliwa; tego, co zwiemy tym mianem nie należy preferować bardziej niż protestanckiej monarchii.

 

Tłum.: Krzysztof Adam Rybak

A. Me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Monarchia – pytania i odpowiedzi (cz. 1)”

  1. Karol Wielki wyrzynał Sasów i Słowian tylko po to by ich ewangelizować. Jeśli monarchia to tylko oświecona a la Józef II, a nie chrześcijański zamordyzm! Monarchia ma być dobrem wszystkich a nie jednej grupy religijnej.

  2. Gdy katolicki monarchista usłyszy „Józef II” to na jego twarzy mimowolnie gości grymas obrzydzenia. A Pan Coulombe zacnie prawi!

  3. Pan liberał wychwala władcę, który wprowadził protekcjonizm na dużą skalę, rozbudowywał biurokrację , chciał, by państwo zarządzało Kościołem, wprowadził karalność pojedynków i zniósł karę śmierci. Ciekawe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.