Moskwa ma wszystkie podstawy do wprowadzenia misji pokojowej na Ukrainę

Rosja ma podstawy międzynarodowo-prawne do wprowadzenia w razie konieczności wojsk pokojowych na Ukrainę – oznajmił stały przedstawiciel Rosji przy ONZ Witalij Czurkin w wywiadzie dla dziennikarzy w Moskwie.

Dyplomata podkreślił, że „istnieją normy Karty ONZ, w tym art. 51 dotyczący samoobrony, a poza tym jest odpowiednia decyzja Rady Federacji Rosji”.

Jednocześnie stały przedstawiciel podkreślił, że szansa na uregulowanie na Ukrainie konfliktu na podstawie genewskich porozumień nadal istnieje.

„Innej rozsądnej drogi nie ma” – oznajmił Czurkin.

Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/2014_04_25/271638510/

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Moskwa ma wszystkie podstawy do wprowadzenia misji pokojowej na Ukrainę”

  1. @ Marcin Król – wprost przeciwnie, tzw. prawo międzynarodowe zaczęło już uznawać, że bez rezolucji Rady Bezpieczeństwa też są dopuszczalne. Zresztą Amerykanie już to przetestowali w Iraku, Jugosławii, w Libii.

  2. „…17 września też były podstawy…” : 1/ A nie było? 2/ Czy ktoś zaprotestował werbalnie … 3/ … lub gospodarczo/militarnie?

  3. @adamwielomski. Jasne. Można najechać na kogo się chce i to bez zgody ONZ, tak jak w przytoczonych przykładach z Iraku, Libii, itd. Tylko powoływanie się na normy ONZ, tak ja to robi pan Czurkin, jest hipokryzją porównywalną do anglosaskiej. Na tej zasadzie Polska też mogłaby zająć znaczne obszary np. Litwy i Białorusi, bo przecież naszych tam prześladują i pewnie nie mniej niż rosyjskojęzycznych w Donbasie.

  4. @Piotr Kozaczewski. Może i ma Pan rację. Podstawy może i były. To zależy od tego jaki typ stosunków międzysąsiedzkich Panu odpowiada. Jeśli chciałby Pan w naszej części świata powrotu do polityki międzynarodowej w stylu paktu Ribbentrop-Mołotow, w myśl zasady „sprzymierzamy się z tymi z którymi chcemy się sprzymierzać i graniczymy z tymi z którymi chcemy graniczyć”, to proszę to publicznie stwierdzić. Tylko proszę i Pana i całą redakcję, aby równocześnie nie oskarżać Szuchewycza i innych Ukraińców o współpracę z Trzecią Rzeszą. Ani banderowców o dumę z poczynań swych przodków. Bo nie oni zaczęli współpracować pierwsi. Pionierem politycznej i militarnej współpracy z Hitlerem w Europie środkowo-wschodniej była Moskwa, oficjalnie od 39-go, nieoficjalnie dużo wcześniej.

  5. @Marcin Król: Tzw. II RP prześladowała prawosławnych i samo Prawosławie, do burzenia cerkwi włącznie. Represji z powodów etnicznych też nie brakowało. Więc powody były, i to duzo mniej „geopolityczne” niż pakt R.-M. Ponadto, malownicza ucieczka bohaterskich władz II RP spowodowała, że teren II RP stał się w zasadzie „ziemia niczyją” – bez ciagłości władzy i administracji. Kto chcial – to brał. Oczywiscie, piłsudczycy ex post łgali, że zwiali dopiero 18 września, :-).

  6. @Marcin Król: Jeszcze wcześniej z Hitlerem wspólpracowali zydowscy bankierzy, zarówno ci z City of London, jak i ci z Wall Street. I to oni sfinansowali rozwój zarówno NSDAP, jak niemieckiego przemysłu zbrojeniowego oraz nazistowskiej armii. Zresztą, ci sami osobnicy sfinansowali też poczynania Stalina.

  7. @Piotr Kozaczewski. 1). Co do bankierów. Ma Pan rację, finansowali oni obydwa koncłagry, wschodni i zachodni. I w czasie dobrej współpracy między koncłagrami, i czasie konfrontacji między nimi. Dla nich de facto było bez znaczenia czy Sachsenhausen wygra z Kołymą, czy Kołyma z Sachsenhausen. Liczyło się aby wygrał koncłagier bardziej efektywny, gdyż to pozwoli utrzymać system koncłagrów na dłużej.

  8. @Piotr Kozaczewski. 2). Co do Prawosławia w II RP. Warto by było, żebyśmy wszyscy zdali sobie sprawę z kwestii, o których Pan pisze. Z tego, że wobec etno-konfesjonalnych mniejszości na naszych Kresach postępowaliśmy w sposób nieodpowiedzialny i to nie od czasów II RP, ale znacznie wcześniej. Ostatnie przejawy rozsądnej i odpowiedzialnej polityki wobec wschodnich województw, myślę że można zlokalizować w okolicach Sejmu Lubelskiego, a więc pod koniec XVI-go stulecia. I za to wszystko to my jesteśmy odpowiedzialni i winni wobec dzisiejszych Litwinów, Białorusinów i Ukraińców. My, etniczni Polacy, jako ich starsi bracia, którzy kiedyś wzięliśmy na siebie odpowiedzialność także za nich (pod drodze spolszczając ichnie elity) a potem daliśmy ciała. Przywołana przez Pana, bohaterska ucieczka wrześniowa jest tylko haniebnym ukoronowaniem tego procesu. Tak więc do listy naszych niekwestionowanych zasług narodowych możemy dodać także to, że nie potrafiliśmy w czasie wrześniowej agresji obronić własnych obywateli ze wschodnich województw (tak! także urodzonych i wychowanych w II RP Bandery i Szuchewycza) i zostawiliśmy ich na pastwę rozgrywki dwóch koncłagrów. Warto by było, abyśmy szczególnie my na naszym prawicowym podwórku mieli odwagę przyznawać się także do takiej odmiany naszego ukochanego i wyjątkowego w skali światowej „patriotyzmu”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.