Nie ufam Rzecznikowi Praw Kibica

Kilka tygodni temu wszem i wobec odtrąbiono, że kibice mają rzecznika swoich praw. Rzecznik Praw Kibica to zespół prawników na czele którego stoi Przemysław Wipler. W normalnej sytuacji cieszyłbym się i z wielką radością przyjąłbym informację o powołaniu tego typu instytucji, bo wbrew powszechnie panującej opinii kibicom często gęsto dzieje się krzywda. Mam na myśli normalnych, spokojnych kibiców rzecz jasna, a nie awanturników.

Kilka razy miałem wątpliwą przyjemność na własne oczy widzieć jak bez powodu policja brutalnie traktuje eskortowanych kibiców czy prowokacje ochrony. Wbrew panującym stereotypom takie obrazki zdarzają się przed meczami, w ich trakcie i po ich zakończeniu. Dlatego instytucja Rzecznika Praw Kibica bez wątpienia jest potrzebą chwili, szczególnie teraz, gdy rząd premiera Donalda Tuska zaczął eksploatować temat zastępczy pt. „źli kibice” strasząc społeczeństwo, że jesteśmy zagrożeniem dla EURO 2012. Jeśli cokolwiek jest zagrożeniem dla zbliżających się Mistrzostw Europy, to nie kibice, ale niekompetencja polityków na ministerialnych stanowiskach, brak infrastruktury i PZPN.

Wracając do meritum, to moja kibicowska radość jest umiarkowana (najdelikatniej rzecz ujmując). Dlaczego? Z bardzo prozaicznego powodu: na czele zespołu Rzecznika Praw Kibica stanął Przemysław Wipler, który jak się okazało kandydował z listy Prawa i Sprawiedliwości, a obecnie jest posłem. Oczywiście to prywatna sprawa Przemysława Wiplera, że jest posłem i nic mi do tego. Szkopuł w tym, że dziwnym trafem decyzja o powołaniu Rzecznika Praw Kibica zbiegła się z kampanią wyborczą.

Chciałbym wierzyć, że to zbieg okoliczności, ale już troszkę wiosenek przeżyłem i doświadczenie podpowiada mi, iż w takich kwestiach nie ma przypadków. Przemysław Wipler w mass mediach i w debatach publicznych dzielnie broni kibiców i chwała mu za to. Szkopuł w tym, że nie widziałem, aby interweniował u swoich PiS – owskich kolegów, gdy za czasów rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego po pamiętnych zajściach na warszawskiej Starówce w 2006 r. oprócz rozrabiaków i awanturników policja zatrzymywała także spokojnych kibiców, których jedyną winą było to, że paradowali w szaliku czy koszulce warszawskiej Legii. Doskonale pamiętam ten czas. Pamiętam także jak Zbigniew Ziobro i inni politycy PiS kreowali się w mass mediach na szeryfów.

Czy wówczas Przemysław Wipler stawał publicznie w obronie kibiców i interweniował wśród polityków PiS? Dlatego do powołania Rzecznika Praw Kibica podchodzę z dystansem i sceptycyzmem, bo pamiętam, że niektórzy politycy PiS robili (oczywiście na dużo mniejszą skalę) to samo, co obecnie premier Donald Tusk. Najpierw migawki z zajść i burd, później akcja policji, a w finale briefingi i konferencje prasowe polityków kreujących się na szeryfów.

Dlatego jako kibic poczekam i uważnie przyjrzę się dalszej działalności obecnie już posła Przemysława Wiplera. Do inicjatywy tego człowieka podchodzę zgodnie z zasadą: po owocach ich poznacie. Póki co, moja kibicowska intuicja podpowiada mi, żeby zachować dystans, bo – tutaj nie będę oryginalny – politykom nie ufam jak duża część naszego społeczeństwa. Nie ufam też Przemysławowi Wiplerowi – bo jest politykiem.

Marcin Dalbowski

http://diarium.pl/2011/10/nie-ufam-rzecznikowi-praw-kibica/

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *