Formicki: Poświęcenie, sława i poniżenie – tragizm losów rotmistrza Sosnowskiego

Ten wybitny jeździec, bon vivant, legenda berlińskich salonów lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia, obiekt westchnień i pożądania kobiet stworzył najlepszą i najbardziej efektywną siatkę wywiadowczą pracującą dla Oddziału II, czyli polskiego wywiadu.

O jego działalności na odcinku przeciwniemieckim traktuje książka autorstwa innego asa polskiego wywiadu generała Mariana Zacharskiego, który w formie zbeletryzowanej opisał wywiadowczą odyseję rotmistrza Sosnowskiego. Fakt, że Zacharski sam był wywiadowcą dodaje książce smaczku i pikanterii.

„Rotmistrz” rozpoczyna się naszkicowaniem przez autora tła historycznego i realiów geopolitycznych w jakich w dwudziestoleciu międzywojennym znalazł się nasz kraj, szczególnie po zawarciu traktatu w Rapallo. W książce w mocno skrócony sposób przedstawiono genezę i tło historyczne powstania oraz funkcjonowania polskiego wywiadu i kontrwywiadu, czyli Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego zwanego popularnie „Dwójką”. W sposób przejrzysty wyłożono zasady i sposób funkcjonowania „Dwójki”, jej silne i słabsze strony, ewolucję, doskonalenie metod pracy operacyjnej oraz sposób werbunku współpracowników. Autor przedstawił także perspektywę walki informacyjnej Polski z Niemcami w dwudziestoleciu międzywojennym i dopiero na tym tle nakreślił cel i istotę działalności wywiadowczej rotmistrza Jerzego Sosnowskiego.

Ciekawostką jest fakt, że zanim postanowiono wysłać rotmistrza na berlińską misję, to zaproponowano kandydaturę innej ważnej postaci w polskim wywiadzie, a mianowicie Jana Żychonia będącego wówczas w stopniu porucznika.

W bardzo plastyczny, ale zarazem konkretny sposób autor przedstawił czytelnikowi sylwetkę rotmistrza, jego korzenie, karierę wojskową oraz sposób w jaki znalazł się na pierwszej linii „wojny mózgów” działając jako polski agent w Berlinie. Rotmistrz Sosnowski, to był prawdziwy wywiadowca z krwi i kości. Nieprzeciętnie inteligentny, opanowany, odważny, rycerski (co udowodnił podczas procesu w Berlinie), ale gdy zaistniała taka potrzeba potrafił być także wyrachowany i cyniczny. Wszak taka była jego misja i praca. Placówka wywiadowcza kierowana przez rotmistrza nosiła kryptonim „In.3”.

Jerzy Sosnowski urodził się 4 grudnia 1896 r. we Lwowie, w średniozamożnej rodzinie herbu Nałęcz. Był oficerem Wojska Polskiego z przeszłością pilota i ułana. Był znakomitym jeźdźcem kawaleryjskim i sukcesy w wyścigach konnych na arenie międzynarodowej zyskały mu popularność w kręgach elit towarzyskich całej Europy.

Z odpowiednio wyrobioną legendą przez „Dwójkę” osiadł w Berlinie, gdzie jako bogaty baron Georg von Nałęcz – Sosnowski, człowiek sukcesu, z proniemieckimi poglądami za co był „prześladowany” w Polsce łatwo wszedł w środowiska berlińskich wyższych sfer, które przyjęły go jak swojego. Wydawał bogate przyjęcia na swoich salonach na których gościli m.in. syn ostatniego cesarza Niemiec książę Eitel Friedrich Hohenzollern, aktorzy, politycy i wojskowi. Wizerunek i zachowanie Sosnowskiego w Niemczech można określić w skrócie: wino, kobiety i śpiew. Na każdym kroku podkreślał, że na polityce się nie zna. Był stałym obiektem zainteresowania w rubrykach kronik towarzyskich poczytnych gazet niemieckich.

Kobiety za nim szalały. Bogaty, przystojny i szarmancki stanowił obiekt westchnień wielu niewiast z berlińskich wyższych sfer. Właśnie na bazie kobiet, które uległy jego czarowi zbudował polską siatkę wywiadowczą. Zwerbował do niej rozkochaną w nim żonę niemieckiego oficera Benitę von Falkenheyn, która dzięki szerokim kontaktom wśród oficerów Reichswery oraz jej koleżanek sekretarek pracujących w Reichswehrministerium zdobywała dla Sosnowskiego znakomite informacje, a te trafiały do Warszawy. Do siatki Sosnowskiego wciągnięta została Irena von Jena, koleżanka pięknej Benity pracująca w Reichswehrministerium. Dostarczała ona bardzo cenne informacje dotyczące praktycznie wszystkich najistotniejszych zagadnień związanych z niemieckimi siłami zbrojnymi. Sosnowski dzięki dużym środkom finansowym, którymi dysponował miał „w kieszeni” także zadłużonego finansowo kapitana Abwehry, który teoretycznie miał go „nadzorować”.

W książce znakomicie ukazano sposób pracy operacyjnej wywiadu. Oprócz ciekawostek natury stricte sensacyjnej bardzo plastycznie i przejrzyście ukazano niuanse werbunku współpracowników do polskiej siatki wywiadowczej. Nieprzypadkowo wybrano do tej misji rotmistrza Sosnowskiego, bowiem posiadał on wrodzone talenty do uwodzenia kobiet. I to właśnie z kobiet utkał sieć, która oplotła Reichswehrę i pod nosem niemieckiego kontrwywiadu przez długie lata pozyskiwała dla Polski bardzo cenne informacje nie tylko na temat odbudowy potencjału militarnego Niemiec, ale także Związku Radzieckiego. Wszak po Rapallo współpraca niemiecko – radziecka nabrała tempa.

Rotmistrz Sosnowski skwapliwie wykorzystał swoje talenty w uwodzeniu kobiet. Polski wywiad doskonale namierzył słabe punkty w strukturze bezpieczeństwa Reichswehry. Otóż były nimi kobiety zatrudnione na etatach w Reichswehrze. Brało się to stąd, że Niemcy zatrudniając kobiety unikali uszczuplania „wersalskiego” kontyngentu ustalonego na 100 tys. żołnierzy, w tym 4 tys. oficerów. W ten sposób jako sekretarki pracowały córki pruskich generałów, które ciesząc się zaufaniem przełożonych miały praktycznie nieograniczony dostęp do materiałów ściśle tajnych.

Słabość tego systemu w Reichswehrze wynikała z bardzo słabego opłacania tych sekretarek, które za pensję żyły na granicy ubóstwa, albo w ubóstwie. I tutaj na scenę wchodził „książę z bajki”, czyli przystojny, nieprzyzwoicie bogaty i szarmancki rotmistrz Sosnowski, który najpierw finansowo pomagał tym sekretarkom, a później, nim się obejrzały były już wciągnięte do polskiej siatki wywiadowczej. W książce doskonale ukazano w jaki sposób służby wywiadowcze po sporządzeniu portretu psychologicznego figuranta potrafią zagrać na ludzkich namiętnościach i słabościach. W przypadku kobiet zwerbowanych przez rotmistrza były to dominujące motywacje ekonomiczne i witalne pomimo tego, że większość z nich wywodziła się ze starych pruskich rodów i była wychowana w duchu dyscypliny oraz służby państwu.

Dzięki Renacie von Netzmer pracującej w Reichswehrministerium Sosnowski zdobył dla polskiego wywiadu dokument „Organisation – Kriegspiell”, który był przygotowawczym wariantem wojny z Polską. Praktycznie cała siatka Sosnowskiego, a przynajmniej jej kluczowe ogniwa i najważniejsze źródła informacji stanowiły kobiety, które były zapatrzone i zakochane w Sosnowskim.

W serialu “Pogranicze w ogniu” w postać rotmistrza Sosnowskiego wcielił się Tomasz Stockinger

W serialu “Pogranicze w ogniu” w postać rotmistrza Sosnowskiego wcielił się Tomasz Stockinger

27 lutego 1934 r. Gestapo aresztowało Sosnowskiego. Co ciekawe, w ówczesnym, szowinistycznym klimacie Niemiec, pomimo ujawnienia faktycznej roli pobytu Sosnowskiego w Niemczech wśród płci pięknej w Berlinie nadal cieszył się uwielbieniem. Doszło nawet do tego, że jedna z wielbicielek rotmistrza, księżniczka Katia Berberian dotarła do oficerów polskiego wywiadu i oferowała pomoc w odbiciu polskiego oficera z więzienia Moabit! „Dwójka” uznała, że jego uwolnienie może się tylko i wyłącznie odbyć na zasadzie wymiany, co później zresztą stało się faktem.

Podczas procesu rotmistrz pokazał, że był gentlemanem nie tylko na salonach. Dzielnie bronił kobiet z jego siatki wywiadowczej, zeznawał tak, że większość winy szła na jego konto. To robiło wrażenie na opinii publicznej w Niemczech, a westchnieniom płci pięknej nie było końca. Jego zachowanie podczas procesu zyskało mu kolejne rzesze wielbicielek. 16 lutego 1935 r. ogłoszono wyrok. Benita von Falkenhayn i Renate von Netzmer zostały skazane na karę śmierci przez ścięcie toporem, a rotmistrz i Irene von Jena na dożywocie. Rotmistrz do końca zachowywał się po rycersku. Żeby ratować życie pięknej Benity Sosnowski wystąpił o zgodę na ślub z nią, aby jako żona polskiego oficera miała złagodzony wyrok, jednakże Niemcy nie zgodzili się. Nie mogli przeboleć ciężkich strat, jakie te kobiety kierowane przez Sosnowskiego zadały ich państwu.

Po wymianie rotmistrza na niemieckich szpiegów bynajmniej nie czekała na niego w Polsce chwała i splendor za służbę dla kraju. Został aresztowany za rzekomą współpracę z Niemcami pod zarzutem działalności „podwójnego” agenta. Niestety pewne kręgi z Oddziału II rozpuściły także o nim plotkę, że był agentem sowieckim. Jest to najbardziej mroczny i ponury epizod w wywiadowczej odysei rotmistrza. Czytając zarzuty, jakie prokurator wysunął pod adresem rotmistrza Sosnowskiego można czuć zażenowanie i gołym okiem widać, że sprawa była ewidentnie „uszyta”.

Fakty wskazują na to, że rotmistrz stał się nie tylko ofiarą inspiracji niemieckiego kontrwywiadu ofensywnego, ale i wewnętrznych rozgrywek na najwyższych szczeblach „Dwójki”. Aferę przeciwko niemu w łonie Oddziału II rozdmuchali ludzie z referatu „Wschód”. Casus rotmistrza pokazuje do jakiego stopnia niebezpieczna i ryzykowna jest rola agenta wywiadu, bowiem grozi mu nie tylko niebezpieczeństwo ze strony kontrwywiadu przeciwnika, ale także może wpaść w oko cyklonu pewnych gier i gierek politycznych w łonie swojej „firmy”. Wiele wskazuje na to, że takie właśnie było podłoże jego dramatu po powrocie do Polski.

Dlatego książka „Rotmistrz”, to nie tylko pasjonująca lektura dla miłośników sensacji i powieści szpiegowskich czy romansów, bo na kanwie historii rotmistrza Sosnowskiego można by było zrealizować film, który bez wątpienia cieszyłby się dużą popularnością wśród płci pięknej. To także prawdziwa uczta czytelnicza dla psychologów, bowiem nakreślono w niej mechanizmy przechodzenia człowieka ze służby swojemu krajowi przez cienką granicę zdrady. Jest to także bardzo pouczająca lektura – w kontekście tego, co spotkało rotmistrza po powrocie do Polski, że żaden system polityczny nie jest doskonały. Wszak państwo polskie porzuciło rotmistrza i zamiast po powrocie należycie uhonorować tego wspaniałego wywiadowcę spotkały go szykany i poniżenie ze strony części jego kolegów ze służby.

Oddajmy w tym miejscu głos autorowi: „Niezależnie od sentymentów politycznych zawsze na końcu pozostaje gorzka konkluzja: nie ma idealnych rządów ani polityków, bez względu na system polityczny i położenie geograficzne. Major Jerzy von Nałęcz Sosnowski jest, według mnie, ofiarą pychy i małości, zazdrości i zawiści, niekompetencji i często złych chęci. Zapłacił straszliwą cenę za te właśnie przywary kilku polityków i niektórych ze swoich szefów”.

Marianowi Zacharskiemu znakomicie udało się oddać klimat i ducha czasów w jakich przyszło działać rotmistrzowi Sosnowskiemu. Plastycznie i zarazem bardzo dynamicznie opisał wywiadowczą epopeję rotmistrza, co sprawia, że tę książkę czyta się po prostu jednym tchem.

Tomasz Formicki

diarium.pl

[aw]

Marian Zacharski- „Rotmistrz”, ss. 479, Poznań 2011.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *