Niepodległość bez awantury

Wczoraj wziąłem udział w, organizowanym przez Prezydenta RP, marszu – „Razem dla Niepodległej!” Mam z tego wydarzenia kilka refleksji.

Po pierwsze: dobrze, że Głowa Państwa podjęła inicjatywę takiego marszu. Marszu, który dotąd organizowały tylko różne – zwołane ad hoc – grupy. Grupy, za których przyczyną – w szerokim odbiorze – rocznica Niepodległości kojarzyła się raczej z burdami, niż z radosnym świętem. Dobrze, że wczoraj narodziła się nowa – oby trwała – tradycja;

Po drugie: dobrze, że Prezydent RP postanowił uczcić wszystkich, zasłużonych dla tej Niepodległości, polityków. Powiedzmy sobie wprost: jaskrawo odróżnia się tu od swego świętej pamięci Poprzednika, który dosłownie na każdym kroku robił co mógł, by odciąć się od tradycji narodowej. Tradycji, którą składając kwiaty pod pomnikiem Romana Dmowskiego, Bronisław Komorowski uznał z równoprawną. Za nie pozostającą „na wygnaniu”.

Po trzecie: atmosfera marszu z udziałem Prezydenta. Ludzie radośni, pozdrawiający Głowę Państwa, robiący sobie zdjęcia, zafascynowani maszerującym wojskiem i jadącym na lawecie czołgiem z 1920 roku. To było bardzo budujące. Dlaczego? Ano dlatego, że to wyraźnie pokazało, iż Polską Niepodległość po prostu da się czcić bez awantury. Gdy to widziałem, to byłem pewien, że z roku na rok liczba tych – cieszących się z Niepodległości Polaków – będzie rosła.

Wreszcie na koniec – po czwarte. Incydenty na „konkurencyjnym” marszu. Było na nim dużo ludzi. I z pewnością ci, którzy wszczynali podczas niego burdy byli mniejszością. Mniejszością sprawnie wyłapaną przez policję. I tu jest moim zdaniem wielkie zadanie dla Prezydenta Komorowskiego. Zadanie „wychowawcze”. Zadanie by, w przyszłości, marsz „Razem dla Niepodległej” profilować tak, by z czasem ci jego uczestnicy, którzy nie chcą awantur – a z pewnością jest ich większość – dołączyli po prostu do prezydenckiej inicjatywy. Prezydent musi tę pracę wykonać. I chyba chce ją wykonać. Ma na to jeszcze dwie – a może i siedem – okazji. Wierze, że mu się uda. Musi się udać!

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Niepodległość bez awantury”

  1. Podobno starzejacy sie Stalin postanowil sie spotkac na Placu Czerwonym z obywatelami zeby porozmawiac o wspanialym zyciu w ZSRR. Oczywiscie spontaniczny piknik udal sie nadspodziewanie dobrze, nie bylo nawet jednego niezadowolonego, a wszyscy krzyczeli, „hurra, niech zyje”. W koncu wszyscy byli aparatczykami i agentami tajnych policji!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.