Niepokojące wkurwienie Ewy Stankiewicz

Ewa Stankiewicz się „wkurwiła”. Tak przynajmniej zadeklarowała w zeszłym tygodniu w rozmowie z Robertem Mazurkiem (http://www.rp.pl/artykul/365403,877808-Nie-prosilam-Niesiolowskiego-do-tanca.html?p=1). Co doprowadziło ją do tego stanu? Do użycia tego słowa konkretnie to, że nie liczy się jaki film zrobiła, ale dla kogo. Ale stan ten powodują i inne rzeczy. Choćby stan śledztwa smoleńskiego czy reżimowość mediów.

Jak wyglądałby świat zbudowany wedle oczekiwań znanej dokumentalistki? Media były by finansowane przez PiS (i to mimo nieciekawego doświadczenia Bronisława Wildsteina). Z definicji mówiłyby też prawdę. Obywatelski głos Polaków byłby głosem Solidarnych 2010, czyli głosem tych z odwiedzających biura parlamentarzystów interesantów, których zaiste trudno uznać za poczytalnych. No i najważniejsze – wreszcie – w przeciwieństwie do obecnego stanu – Polska byłaby wolna.

Czytając to zastanawiam się tylko, czemu ci wszyscy, którzy z taką lubością, jak choćby Piotr Zaremba, analizują kondycję psychiczną Stefana Niesiołowskiego nie poświęcą, choć trochę uwagi, swej koleżance po fachu? Czemu w tym przypadku nie wykorzystają swych cennych, studenckich praktyk w stosownych placówkach medycznych? Cóż – patrząc na krytyków popularnego Nizioła, aż ciśnie się na myśl słynne powiedzenie – o lekarzu, który sam winien zadbać o swe samopoczucie.

Jedno jest pewne. „Wkurwienie” Ewy Stankiewicz jest naprawdę niepokojące. Jakby napisali, znani badacze samopoczucia marszałka Niesiołowskiego, panowie Karnowscy: być może potrzebuje ona pomocy?

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.