Siewierski: Związek Polaków na Białorusi – nie uznajemy czy uznajemy?

Oficjalna polityka rządu polskiego w stosunku do Polaków mieszkających w Białorusi już dawno przekroczyła granice śmieszności. Sami doprowadziliśmy do podziałów w głównej organizacji skupiającej Polaków, potem podzieliliśmy ich na dobrych i złych, na “patriotów” i “zdrajców”. Wykładamy grube miliony pieniędzy podatników na podtrzymywanie tego podziału i marginalizowanie znaczenia Polaków w życiu społeczeństwa białoruskiego. Dzięki temu blokujemy rozwój polskiej kultury oraz współpracy gospodarczej i naukowej. Chociaż od dawna widoczne są negatywne skutki takiego postępowania brniemy w nie jak odurzeni jakimś narkotykiem. Ludzie odpowiedzialni za wybór tej drogi chodzą w chwale bojowników o wolność i prawa człowieka, a nasi posłowie prześcigają się w uprawianiu konspiracyjnych wycieczek na Białoruś i szczycą się, gdy któregoś tamtejsze władze nie wpuszczą. Przypomina to jakiś chocholi taniec, którego nikt nie jest w stanie przerwać. O tym na jaką śmieszność się narażamy w realnym świecie walki o wpływy niech świadczy pismo, które publikujemy obok. Jest to wystąpienie Konsula Generalnego RP w Grodnie Andrzeja Chodkiewicza (nr KGGr 125/2012) z dn. 8 maja br. skierowane do Mieczysława Łysego, p.o. prezesa Związku Polaków na Białorusi. Konsul zwraca się w nim z pytaniem czy ZPB wyraził zgodę na wprowadzenie klas rosyjskojęzycznych do szkoły średniej nr 36 w Grodnie z polskim językiem nauczania. Jednocześnie Konsul RP przypomina ZPB, że “budynek szkolny został wzniesiony z polskich środków publicznych przez Stowarzyszenie “Wspólnota Polska” i zgodnie z umową pomiędzy Stowarzyszeniem a ZPB z 10 maja 1996 roku może być wykorzystywana tylko na polskie cele kulturalno-oświatowe.”Pismo konsula do ZPB

W normalnych relacjach w takim piśmie nie byłoby nic nadzwyczajnego. Oto przedstawiciel RP zwraca się do miejscowej organizacji Polaków o wspólne działanie na rzecz ochrony interesów społeczności polskiej tutaj mieszkającej. Problem jednak w tym, że z punktu oficjalnie głoszonej polityki państwa polskiego sytuacja nie jest zwyczajna. Związek Polaków na Białorusi, do którego zwrócił się Konsul RP nie jest uznawany przez polskie władze, a jego liderzy objęci są zakazem wjazdu do Ojczyzny. Co więcej państwo polskie szykanowało w ostatnich latach także tę szkołę (obejmując jej dyrekcję i niektórych nauczycieli zakazem wjazdu), o której los teraz tak fałszywie się troszczy.

Z treści pisma wynika, że Konsul RP uznaje Związek Polaków na Białorusi na czele z Mieczysławem Łysym za stronę umowy ze Stowarzyszeniem “Wspólnota Polska” i partnera do prowadzenia spraw dotyczących edukacji w języku polskim. I słusznie, bo takie są realia, a na rzeczywistość nie można się obrażać. Może więc trzeba wreszcie chwycić byka za rogi i skończyć z zabawą w dobrych i złych Polaków. Jeśli od ZPB oczekujemy skutecznej pracy na rzecz promocji polskiej oświaty i kultury to dajmy im też odpowiednie wsparcie polityczne i materialne. Oddzielmy wreszcie sprawy polskiej tożsamości od bieżącej walki politycznej. A wspieranie mniejszości polskiej oddzielmy od wspierania tzw. demokratycznej opozycji. I przywróćmy dobre imię tym z tamtejszych Polaków, którzy takie ułożenie spraw proponowali od samego początku, a zostali niesprawiedliwie pomówieni. Trzeba wreszcie rzeczy postawić z głowy na nogi. Bo jak na razie to w tych sprawach Polak zarówno przed szkodą, jak i po szkodzie głupi.

Jan Siewierski

www.myslpolska.org

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.