„Niewiadomski. Zabić Prezydenta”. Recenzja książki

Leży właśnie przede mną najnowsza książka dr Patryka Pleskota, której tematem stała się biografia Eligiusza Niewiadomskiego. Przyznam, że siadając do jej lektury miałem pewne obawy, wynikające przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszy – to jakże często częste schematyczne i dość uproszczone  traktowanie Niewiadomskiego – postaci niewątpliwie trudnej do oceny, przez swój czyn kontrowersyjnej, szufladkowanie go i pomijanie działalności poza-politycznej, mimo wszystko wypełniającej przecież znakomitą większość jego czasu. Jest to błąd popełniany zarówno przez przeciwników, jak i zwolenników jego postawy; obawiałem się, że omówione przed chwilą podejście może odcisnąć wyraźne piętno także na wspomnianej przed chwilą książce. Powód drugi – to popularyatorski charakter książki. Jest ostatnio zjawiskiem nader częstym, że tego typu prace, zwłaszcza te dotyczące zagadnień kontrowersyjnych i wywołujących emocje, cechuje znaczne spłycanie materii, którą podejmują i podawanie odbiorcy informacji dalekich od tego, jakimi być powinny.

Na szczęście w obydwu przypadkach nie miałem racji.

„Niewiadomski. Zabić prezydenta” jest dziełem z pewnością rzetelnym. Zawiera myśl przewodnią – to prawda, ale nie stara się ponad miarę oceniać i szukać argumentów za lub przeciw. Bardziej zajmujące okazało się dla Autora znalezienie odpowiedzi na pytanie „dlaczego”, a polem jego poszukiwań staje się cała biografia Niewiadomskiego – zresztą bardzo złożona tak, jak mnogość zainteresowań oraz działań, które podejmował.

Jest więc Niewiadomski przede wszystkim potomkiem rodziny szlacheckiej, od kilku jednak pokoleń związanej ze służbą urzędniczą. Pomimo uzdolnień matematycznych zdecydował się na karierę artystyczną, której przedmiotem uczynił malarstwo. I – co zgodnie potwierdzają wszystkie opinie – był malarzem zdolnym, lawirującym wprawdzie między klasycznym realizmem, przez niemal pół wieku dominującym w sztuce polskiej XIX wieku, a tendencjami późniejszymi, ale zbliżającym się do krajowej czołówki. Wykładał, wygłaszał odczyty, kierował jednym z departamentów Ministerstwa Kultury, pisał. Pasjonowały go Tatry – mało kto wie, że Niewiadomski jest m. in. autorem jednej z pierwszych map tego regionu. Doceniał sport. Pomimo chłonnego umysłu i szerokich zainteresowań był jednak postacią, której myślenie przenikała megalomania i zapatrzenie w rzeczy wielkie przy równoczesnym bardzo nieumiejętnym wchodzeniu w interakcje z tymi, z którymi przyszło mu współdziałać. Często chciał reformować ponad miarę (wychodził z założenia, że jedynie on sam może poprowadzić sprawę najlepiej) i nie respektował hierarchii. Był apodyktyczny i łatwo popadał w konflikty, częstokroć błędnie oceniał sytuację i z trudnością przewidywał konsekwencje tego, co robił działając pod wpływem impulsu wynikającego z jego własnego, nie popartego dokładniejszą analizą sprawy i nie wybiegającego w przyszłość, przeświadczenia. Politycznie był zwolennikiem narodowej demokracji, ale również i na tym polu analiza jego wypowiedzi daje sumpt do stwierdzenia, że uznawał za niezbędne wprowadzanie poprawek i reformowania spraw wedle własnej opinii. Przy tym wszystkim pozostaje jednak człowiekiem starannym ponad przeciętność, niezwykle sumiennym i ofiarnym, pracującym z wiarą w to, co robił (dla przykładu: po złożeniu dymisji i odejściu z Ministerstwa poczuwał się do obowiązku dokończenia przedsięwziętych projektów i zajmował się nimi dalej przez kilka miesięcy pomimo, że nie otrzymywał za to żadnego wynagrodzenia). Wbrew jego zwolennikom nie był człowiekiem bez wad – przeciwnie, miał ich wiele. Z drugiej jednak strony nie mają też racji jego przeciwnicy: nie był niezrównoważonym psychicznie terrorystą, to człowiek o niewątpliwej inteligencji i nie dającej się podważyć wiedzy fachowej. „Kim był Niewiadomski? Artystą malarzem, uczonym, wychowawcą, popularyzatorem nauki, radykalnym działaczem politycznym czy… mordercą? Najciekawsze jest to, że był każdą z tych postaci” – czytamy we wstępie.

W tym labiryncie sprzeczności i jakże znamiennych szczegółów, których pełne jest życie Niewiadomskiego, dr Pleskot odnajduje się wzorowo. Ma wprawdzie swój własny pogląd na postać, która stała się przedmiotem jego studium, ale stara się go nie manifestować i najczęściej oddaje głos relacjom osób, które bądź to uczestniczyły w wydarzeniach, o których mowa, bądź też po prostu znały Niewiadomskiego osobiście.

Całość podzielona została na trzy części. Pierwsza – to próba jak najdokładniejszego odtworzenia tego, co działo się tuż przed zamachem z 16 grudnia 1922: a więc nakreślenie sytuacji w kraju, okoliczności wyboru Gabriela Narutowicza na urząd prezydenta RP, klimat polityczny i nastroje społeczne, a także przywołanie wypadków z kilku dni poprzedzających to, co stało się w Zachęcie. I tu niespodzianka. Otóż Autor zaryzykował nieco zmianę formy przekazu, w rezultacie czego obok typowo historycznego odtwórstwa i referatu składającego się w większości z suchych informacji otrzymujemy coś w rodzaju sfabularyzowanego dokumentu, na który składają się jednak nie fikcyjne wypowiedzi lub sytuacje, a autentyczne cytaty, wypowiedzi oraz relacje zaczerpnięte z dostępnych źródeł. Kulminacją tej części książki jest oczywiście zamach, oddany z równie daleko idącą dbałością o szczegóły, a przy tym bardzo plastycznie. Owa plastyczność przekazu i forma stanowią jeden z najciekawszych elementów narracji – wydaje się, że gwoli zrozumienia tego, w jakich warunkach działał Niewiadomski, przedstawienie atmosfery wydarzeń – a nie tylko ich kolejności, jest zbiegiem ważnym i pożądanym.

Część druga – to wejście w biografię Niewiadomskiego. Autor przedstawia ją nie tylko w kolejności chronologicznej, ale osobno zajmuje się twórczością artystyczną przyszłego zamachowca. Z racji poszukiwania odpowiedzi na pytanie o genezę zabójstwa Narutowicza, śledząc tę problematykę, stara się zrozumieć charakter bohatera i jego osobowość (przy czym nie chodzi tu o dość dowolne dociekania psychologiczne, a postawienie kwestii inaczej: autor chce wiedzieć jaki był Niewiadomski, przy czym odpowiedzi dostarczają zarówno ci, którzy go znali, jak też co bardziej charakterystyczne wydarzenia z jego życiorysu). Część trzecia – to kulminacja książki i oddanie głosu samemu Niewiadomskiemu oraz innym uczestnikom procesu. Zastosowano tu zabieg podobny, jak w części pierwszej – z podobnym, bardzo korzystnym dla odbioru książki – rezultatem. Co ważne: dr Pleskot nie poprzestał na samym Niewiadomskim – postaci, w końcowej fazie dyskursu omówił również to, w jaki sposób jest on pamiętany i jakie miejsce zajął w kulturze masowej.

Na końcu książki znajduje się obszerna bibliografia tematu – dla każdego zainteresowanego problemem będzie to pomoc nieoceniona.

Jakkolwiek książka winna być oceniona za zawartość muzyczną, grafika i sposób zaprezentowania  materiału wraz z ilustracjami stanowią nieodłączny element naszego jej postrzegania, zresztą to właśnie sfera wizualna dostarcza pierwszych wrażeń estetycznych. Wydawnictwo zaproponowało tym razem styl retro, przyciągający wzrok – ale nie krzykliwy, jak najbardziej odpowiedni i zdecydowanie przemawiający na korzyść książki.

Całość z racji obszernej faktografii i przejrzystego wywodu, pomimo popularyzatorskiego raczej aniżeli naukowego charakteru książki, napisana została – raz jeszcze podkreślmy – barwnie, a przy tym bardzo rzetelnie. Jest to pierwsza praca poświęcona Niewiadomskiemu od lat kilkudziesięciu, z pewnością zaś jedyna jak dotąd nie skażona warstwą przekazu propagandowego, właściwego poprzedniemu systemowi. Czy jest warta rekomendacji? W subiektywnym przekonaniu piszącego te słowa – jak najbardziej.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.