Nigeryjska armia skontrolowała centra dystrybucyjne wiodących czasopism w kraju

Akcja nigeryjskiej armii skupiła się na samochodach dostawczych, którymi przewożono prasę do punktów sprzedaży. Zarówno nigeryjskie redakcje, jak również międzynarodowe grupy medialne uznały, że to poważne ograniczenie wolności mediów i pewna forma cenzury. Oficjalnie władze Nigerii mówią o działaniach związanych z poprawą bezpieczeństwa w państwie i zaprzeczają by chodziło o jakąkolwiek próbę wymuszenia na dziennikarzach by w swoich artykułach prezentowali określone poglądy.

            Wydaje się, że w związku z przedłużającym się konfliktem między nigeryjskim rządem a organizacją muzułmańską Boko Haram oraz silnym naciskiem opinii publicznej, by władze zaprowadziły porządek administracja prezydenta Goodlucka Jonathana sięga do najbardziej kontrowersyjnych środków. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to planowane działania przeciwko sprzyjającym Boko Haram dziennikarzom, czy też „akt desperacji”. O samej organizacji Boko Haram stało się głośno w kwietniu 2014 r., kiedy to ze szkoły w Chibok porwali ponad 200 dziewcząt i porywacze zapowiedzieli, że je sprzedadzą na żony dla prawowiernych wyznawców Allaha.

            Za tezą, że mamy do czynienia z celowym działaniem nigeryjskich władz wymierzonych przeciwko tym dziennikarzom, którzy mogliby sprzyjać Boko Haram, są słowa ministra informacji Labarana Maku, który dzień przed wspomnianymi kontrolami ostrzegł pracowników środków masowego przekazu, iż rząd nie pozwoli na „darmową reklamę” a dziennikarze muszą wybrać między „chęcią sprawozdania” określonych informacji a „koniecznością ochrony interesów naszego narodu”.

            Do nigeryjskich gazet, które zostały objęte działaniami należą: Leadership, Punch, Nation, Daily Trust oraz Vanguard. Jak podały redakcje tychże tytułów, do kontroli doszło w piątek 7 czerwca oraz w sobotę 8 czerwca 2014 r. Według pracowników Punch, do hali przeładunkowej na międzynarodowym lotnisku w Lagos, wkroczyli uzbrojeni żołnierze, którzy jak sami mówili „działali z rozkazów góry”, i przejęli partie gazet gotowych do wysłania do stanów Ekiti, Oyo, Osun, Ondo oraz Edo. Natomiast pracownikom Nation powiedziano, że władze uzyskały informację, iż bojownicy chcieli wykorzystać system dystrybucji gazet w celu przesłania materiałów wybuchowych. Również doszło do przejęcia gotowych do wysyłki partii gazet. Natomiast Daily Trust zarzuca wojskowym, iż część pracowników została bezprawnie aresztowana. Straty oblicza się już na kilka milionów nair (oficjalna waluta: 1 naira – 100 kobo).

            W tej sprawie oficjalnie wypowiedział się rzecznik prasowy nigeryjskiej armii  generał Olajide Laleye dla Agencji France Presse, iż w trakcie przeszukiwania pojazdów nie doszło do żadnej próby uniemożliwienia dostarczenia wspomnianych tytułów gazet. Natomiast inny rzecznik prasowy generał major Chris Olukolade rzekł, że w całej tej operacji chodziło o zapobieżenie dystrybucji materiałów mogących zagrozić bezpieczeństwu państwa. Należy zauważyć, że Newspaper Proprietors Association of Nigeria, All Progressives Congress, Nigerian Guild of Editors oraz Committee to Protect Journalists porównali te działania do cenzury i ostrzegli przed możliwością ograniczania wolności słowa w Nigerii.

            Organizacja Boko Haram została załozona w 2002 r. a na jej czele stoi Abubakar Shekau. Sama nazwa w języku hausa znaczy: zachodnia edukacja jest zakazana – pojawiają się też inne tłumaczenia. Od 2009 r. głównym celem organizacji jest stworzenie państwa islamskiego. Oblicza się, że w wyniku działań Boko Haram mogło zginąć kilka tysięcy osób a około 3 milionów dotkniętych różnego rodzaju niedogodnościami. Od 2013 r. Stany Zjednoczone traktują wspomnianą grupę jak organizacje terrorystyczną.

dr Krystian Chołaszczyński

/ame/

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *