Nowy chiński budżet obronny

Na początku marca ogłoszony został budżet obronny ChRL na rok fiskalny 2012. Tak samo jak w poprzednich latach generałowie znowu dostaną więcej pieniędzy niż poprzednio. Planowany budżet Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej ma wynieść w tym roku 670,27 mld juanów (106,39 mld$). Stanowi to wzrost o 11,2% w stosunku do roku ubiegłego, kiedy to wydatki na obronę wyniosły 601 mld juanów (92 mld $). Wzrost chińskich wydatków nie jest na tle Azji czymś nadzwyczajnym, jak pokazuje ostatni raport International Institute for Strategic Studies łączne wydatki państw azjatyckich na zbrojenia przegonią Europę już w tym roku. Z kolei ostatni raport Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem wykazuje, że na Azję przypadało w latach 2007-11 przypadało 44% światowego importu broni. Warto zauważyć, że na pierwszym miejscu znalazły się Indie (10% wszystkich zamówień), po nich Korea Płd., Pakistan, a dopiero po nich Chiny, które przodowały w tej dziedzinie w latach 2002-6. Niemniej na ChRL przypada prawie 1/3 (dokładnie 30%) całości wydatków na zbrojenia na kontynencie.

Spadek zakupów uzbrojenia przez Pekin bardzo łatwo wytłumaczyć. Chiński przemysł zbrojeniowy rozwinął się już na tyle, że jest w stanie zaopatrzyć ChALW w większość niezbędnego wyposażenia, a nawet zaskoczyć resztę świata, prezentując zaawansowane uzbrojenie (myśliwiec stealth J-20, „drony”, rzekome kopie rosyjskiego systemu plot. S-300). Mimo, iż walory najnowszych chińskich konstrukcji pozostają nieznane, jedno jest pewne – z wielkiego importera broni „Państwo Środka” zmieniło się w wielkiego eksportera i zajmuje obecnie 6 miejsce w tej kategorii.

Wracając do chińskiego budżetu i polityki obronnej na bieżący rok, należy zwrócić uwagę na wygłoszone 5 marca przez premiera Wen Jiabao orędzie o stanie państwa. Nie było w nim nic nowego w stosunku do opublikowanej w zeszłym roku białej księgi, Wen poczynił jednak kilka uwag, które zaniepokoiły sąsiadów. Mianowicie, mówiąc o zwiększeniu wydatków na obronę stwierdził, że są to kroki konieczne aby umożliwić ChALW zwyciężanie w lokalnych wojnach w dobie informatyzacji. Wywołało to duże zaniepokojenie w Japonii, spierającej się z Chinami o przynależność Wysp Senkaku oraz prawa do eksploatacji złóż gazu ziemnego pod dnem Morza Wschodniochińskiego. Zdaniem japońskiego rząd „niektóre pozycje budżetu obronnego Chin są niejasne i byłoby pożądane zwiększenie jego przejrzystości, jak i całej chińskiej polityki obronnej.” Łączy się to z kolejną odsłoną sporu o Senkaku. Na początku marca Tokio ogłosiło nadanie nazw kolejnym 39 wysepkom i skałom wchodzącym w skład archipelagu. Wywołało to protesty ze strony Chin i Tajwanu, a Pekin ogłosił swoją listę nazw 70 elementów archipelagu nazywanego po chińsku Diaoyu. Irytacja Japończyków wzrosła jeszcze w następnych dniach, po tym jak Pekin zapowiedział zintensyfikowanie patroli morskich i lotniczych na swoich wodach terytorialnych oraz w morskiej strefie ekonomicznej. Chińska marynarka wojenna ma tym samym lepiej strzec „morskich praw i interesów” państwa. Należy więc spodziewać się częstszych scysji i zatargów, zwłaszcza z Japonią i Wietnamem, a przy okazji pewnie także z Tajwanem. Taki obrót spraw z pewnością ugodzi w cały czas silnie propagowany wizerunek pokojowego mocarstwa, dążącego do rozwiązywania sporów na drodze pokojowej.

Zupełnie przeciwna do japońskiej była reakcja Stanów Zjednoczonych. Amerykańscy wojskowi spodziewali się wzrostu chińskich wydatków na wojsko, a tak duża kwota nie jest dla nich zaskoczeniem. Co więcej, pomimo stałego, systematycznego powiększania, chiński budżet obronny ciągle stanowi zaledwie 1/5 budżetu Pentagonu. Może się to jednak już niedługo zmienić. Trapione kryzysem Stany zakładają drastyczną redukcję wydatków na zbrojenia z obecnych 645,7 mld$ do 386,7 mld$ w 2018 i do zaledwie 158,7 mld$ w roku 2023. Tym sposobem w ciągu następnej dekady chińskie wydatki na zbrojenia mogą przegonić amerykańskie. Czy Waszyngton będzie wtedy zdolny dalej prowadzić politykę „powrotu do Azji” i utrzymywać swoje gwarancje dla Japonii, Korei Płd. i Filipin? Przy takich prognozach finansowych bardziej realne wydaje się urzeczywistnienie propagowanego przez Japończyków w trakcie II wojny światowej hasła „Azja dla Azjatów”, teraz jednak z Chinami i Indiami jako potęgami rywalizującymi o hegemonię oraz Japonią, Koreą Płd. oraz ewentualnie Rosją jako potęgami drugorzędnymi.

Na koniec należałoby zwrócić jeszcze uwagę na wspomniany już wcześniej aspekt „umożliwiania ChALW zwyciężania w lokalnych wojnach w dobie informatyzacji”. Możliwe, że Pekin przygotowuje się w ten sposób do możliwego załamania się Korei Płn. lub też nawet ewentualnego konfliktu na półwyspie. Stosunki chińsko-koreańskie są bardzo skomplikowane i nie należy traktować ChRL jako sojusznika KRLD. Chińczycy odmówili Kim Dzong- Ilowi sprzedaży uzbrojenia podczas jego ostatniej wizyty w roku 2010, niepotwierdzone źródła donoszą nawet, że w ostatnich latach chińskie wojska wkraczały do przygranicznych regionów Korei „bronić interesów ekonomicznych ChRL”. Wszystko wskazuje na to, że Chiny są coraz bliżej odzyskania pozycji „Państwa Środka”, pytanie tylko czy będzie to dotyczyć tylko Azji Wschodniej, całej Azji czy może świata?

Paweł Behrendt

Artykuł ukazał się na portalu www.polska-azja.pl

Dodał Stanisław A. Niewiński

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *