O co im chodzi?

Jednym z nielicznych polityków na „polskiej scenie”, który chciałby być poważnie traktowany jest na pewno Jarosław Kaczyński. Podczas gdy wielu najbardziej znanych wyzbyło się już w swoim zachowaniu wszelkich pozorów i pajacują do woli, kilku wciąż dość poważnie podchodzi do polityki (rozumianej tutaj jako walka o władzę w państwie). Są oni w każdej partii, choć z pewnością gdy myślimy o partiach posiadających reprezentację parlamentarną, to politycy PiS wydają się być najbardziej wyrachowani, zimni i nie poddający się emocjom (przynajmniej w niektórych kwestiach). Przy tym jasno można określić ich ideowe korzenie czy odnaleźć historyczne motywy i postaci, do których z atencją lubią się odwoływać (patriotyczna lewica, obóz piłsudczykowski itd.). Po przegranych wyborach było oczywiste, że w partii Kaczyńskiego (tak chyba należy powiedzieć, ale „centralizm demokratyczny” panuje we wszystkich większych partiach) dojdzie do dyskusji na tematy programowe, a po drugie, że nastąpi choćby minimalna zmiana w głoszonych hasłach. Swoista reorientacja nie musi przecież polegać na tym, by głoszone postulaty oficjalnie zapisać w programie partii. Papier przyjmie wszystko, ale z drugiej strony coraz mniej ludzi do niego zagląda. Skoro podstawą programu można uczynić obietnicę wyżebrania 300 mld. złotych i następnie wydatkowania tej sumy na zasadzie „najpierw wyżebrzemy, a potem to już z górki”, to widać, że nie o program tu chodzi. O to chodzi, by postulaty głosić. Sam fakt, że postulat zostanie rzucony, podchwycony (a może zarzucony) przez media i podany społeczeństwu, powoduje, że powstaje poruszenie. Ruch, mobilizacja tych „za” i „przeciw”, dyskusja, argumentacja, konflikt. I tak do następnego razu. Takie wprowadzenia „postulatu” do „debaty” ma kilka istotnych cech: brak poszukiwania przyczyn obecnego stanu rzeczy, brak refleksji o osobie mówiącego w kontekście jego wcześniejszych wypowiedzi, a tym bardziej zachowań i wreszcie ograniczone do minimum przywołanie faktycznych (i prawnych) możliwości dla realizacji tego postulatu. Jarosław Kaczyński chce być traktowany poważnie. Przecież gdy mówi o katastrofie smoleńskiej, to z całą pewnością w myślach szuka okazji do realizacji żądań z nią związanych. Podporządkowuje swoją aktywność polityczną określonemu celowi (nieważna jest w tym momencie jego ocena) – przeprowadzeniu rzetelnego śledztwa w tej sprawie. A o co chodzi, gdy mówi o poparciu dla wprowadzenia kary śmierci? O sedno systemu partyjnej oligarchii w republice okrągłego stołu (a pewnie i większości liberalnych demokracji), o poszerzenie bazy elektoratu, która pozwala wygrywać wybory. Cała sztuka polega na tym, by umiejętnie balansować pomiędzy opiniami już przekonanych, a tymi których chce się przekonać. Dlatego krzykliwy postulat o karze głównej wywołuje np. lekkie rozczarowanie u 15-25 % dotychczasowych wyborców, odejście „punktu procentowego” od sumy uzyskanej w wyborach, ale pewnie pozwala dopisać 2-3 punkty procentowe do ogólnego wyniku. To zawsze coś. Gdy elektoratem miotają emocje powodowane stylem uprawiania polityki, a nie merytorycznymi kwestiami (z pewnością 90% osób które wzięło udział w wyborach jest za utrzymanie status quo w systemie ubezpieczeń społecznych, a zagłosowali na kilka różnych partii), to wyraziste światopoglądowo kwestie nie muszą być analizowane na gruncie możliwości ich realizacji. Jeżeli więc PiS wzywa na marsz suwerenności w opozycji do wypowiedzi ministra spraw zagranicznych, a wcześniej głosuje za przyjęciem traktatu z Lizbony, to po prostu dalej odgrywa swoją rolę. Próbuje balansować tak samo jak w kwestii kary śmierci. O ile przywrócenie tej kary jest wysoce skomplikowane (umowy międzynarodowe) i przez to wręcz niemożliwe, to druga kwestia jest po prostu oszustwem. Jeżeli popiera się stworzenie „unijnej” armii (nie „ korpusów, brygad czy innych śmiesznych inicjatyw”), to szczytem zakłamania jest wezwanie na marsz w obronie polskiej niepodległości. A więc o co im chodzi?

Michał Melon

Wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *