O neokonach realnie – w odpowiedzi A. Wielomskiemu

Jest w pewien sposób zabawnym, że w kraju, gdzie usiłuje się z każdego zrobić agenta rosyjskiego, jednocześnie praktycznie jawnie działają ekspozytury jednej z dwóch sił politycznych USA – republikanów. Można zrozumieć irytację Adama Wielomskiego z tego powodu. Jednak jeżeli chcemy pozostać realistami, nie należy się skłaniać do poglądu propagandowo przerysowanego jak Gazeta Polska, tylko że w drugą stronę. Nie należy z tego powodu np. faworyzować Baracka Obamy.

Wszystko to jest w praktyce dużo bardziej skomplikowane. Np. taka Solidarna Polska przechodzi w Parlamencie Europejskim do frakcji Europa Wolności i Demokracji Nigel’a Farage’a. Wydawałoby się – jawne obstawienie linii neokońskiej. W tym samym czasie Tadeusz Cymański propaguje progresję podatkową, dokładnie ten sam postulat, który ostatnio lansuje właśnie Barack Obama.

Rzecz nie jest w tym, żeby być za, czy przeciw neokonom. Błąd powstaje dopiero wtedy, gdy tradycje „konserwatywne” w znaczeniu amerykańskim, np. z ich „religią obywatelską” w miejsce przywiązania do Kościoła, utożsamia się z naszą tradycją cywilizacyjną – łacińską.

Polska może mieć różne interesy. Gdy w USA rządzili republikanie G. W. Buscha, granie do nich było jedną z możliwych opcji. Gdy do władzy doszedł B. Obama, takiej linii już nie było. Prowadzenie polityki proamerykańskiej przez PiS a wcześniej SLD mieściło się w obszarze działań realnych. Problemem jest, dopiero gdy różni ludzie chcą prowadzić taką politykę niezależnie od tego, co się dzieje w USA. Tak np. jak obecnie, gdy obstawia się opcję republikańską nie tylko w momencie, gdy nie wiadomo, czy Republikanie wygrają wybory, ale nawet, kto będzie ich kandydatem. Dopiero to jest szkodliwym hazardowaniem się Polską. No, chyba że w praktyce chodzi o inne, tzw. niskie motywacje…

Ludwik Skurzak

aw

[Głosów: 0   Average: 0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *