O neokonserwatyzmie w Polsce

Pociągająca jest myśl, by powiedzieć, że partią o charakterze neokonserwatywnym jest PiS. Ugrupowanie popierające amerykański imperializm starając się motywować go cywilizacyjnie, mesjanistycznie i instrumentalnie traktujące wszelkie kwestie moralne.

Są co najmniej dwa powody, by twierdzić, że tak nie jest. Po pierwsze, istnieje wątpliwość, czy nie zachodzi tu opisany przez Jadwigę Staniszkis przypadek, gdy postkomuniści tylko udają demokratów. W tym przypadku Jarosław Kaczyński jedynie udaje człowieka prawicy. Kilka lat temu, gdy jeszcze nie dokonał mentalnego samo-dostosowania do standardów PiS, twierdził tak Rafał Ziemkiewicz . Dziś przekonująco pokazuje to Robert Krasowski . Wychodząc najpierw z obozu OKP, a potem od Lecha Wałęsy, ten polityk musiał znaleźć dla siebie miejsce na scenie politycznej. Powołał wówczas Porozumienie Centrum i zaczął określać się jako chadek. Adam Michnik skomentował wówczas, że nigdy wcześniej nie słyszał, by Jarosław Kaczyński był chadekiem .

Być może podobny charakter miało przesunięcie się Prezesa dekadę później na pozycje, które dziś mogą wyglądać na neokonserwatywne. Skoro organizując Okrągły Stół, postanowiono, że katolicko-konserwatywna prawica nie jest w Polsce potrzebna, a istnieje taka rezerwa w elektoracie, to aż prosi się, żeby ją wykorzystać. W takim układzie staje się jasne, czemu władze tak powstałego ugrupowania są zainteresowani braniem głosów, ale już nie realizowaniem jakichkolwiek postulatów konserwatywnych.

Po drugie, pojawia się pytanie, czy w PiS swoisty neokonserwatyzm nie pojawia się jako oczekiwanie powrotu republikanów do władzy w Waszyngtonie? Dla ugrupowania, które od lat mimo miernych rządów PO nie jest w stanie zagrozić im w wyborach, może pojawić się tendencja do poszukiwania takiej nadziei. Byli u władzy, póki Republikanie rządzili w USA, mogą liczyć na zmianę swojej fortuny w kraju wraz z ewentualnym przewartościowaniem na światowej scenie politycznej. Byłoby to podjęcie gry według reguł: nie wiemy jeszcze nawet, kto będzie republikańskim kandydatem, ale skoro taka zmiana jest dla nas jedyną nadzieją w polityce wewnętrznej, to ją w ciemno obstawiamy.

Istnieje wreszcie wersja spiskowa. Ekipa Leszka Millera miała uczynić bardzo wiele koncesji na rzecz polskiego Kościoła, byle tylko uzyskać poparcie hierarchii dla przystąpienia do UE. Takie działanie miało sens tylko wówczas, jeżeli w Polsce faktycznie istnieją znaczne zasoby cywilizacyjne o charakterze konserwatywnym. Jeżeli mimo to chcemy dostosowywać kraj do standardów unijnych, potrzebny jest ktoś, kto je spacyfikuje. Jarosław Kaczyński czyni to znakomicie, manipulując Radiem Maryja, a jednocześnie popierając Traktat Lizboński.

Anatomia tego procesu wykazuje wiele cech neokonserwatywnych. Wręcz genialnie wyraziła go formuła krzyża na Krakowskim Przedmieściu jako „substytutu” pomnika osób kreowanych na bohaterów narodowych. Mamy tu typowo neokonserwatywną manierę „patriotyzmu”, który staje się religią obywatelską. W naszym przypadku neokonserwatywna religia obywatelska służy do neutralizowania autentycznej religijności, która w sferze polityczno-społecznej przejawia się jako konserwatyzm. Obszar, który został stworzony i znajdował się w rękach Kościoła, jest subtelnie przesuwany. Duch katolicko-konserwatywny staje się duchem neokonserwatyzmu. W Polsce nie powiodło się przeprowadzenie sekularyzacji materialistycznej jak w innych krajach Europy Zachodniej, może postanowiono zastosować metodę zmieniania duchowości prawdziwej w „patriotyzm”. Zamienić Wiarę Kościoła w „patriotyzm” miesięcznic smoleńskich .

Ludwik Skurzak

Aby przeczytać cały tekst kup nowy numer Pro Fide, Rege et Lege za jedyne 12 PLN. Tamże cały dział na temat neokonserwatyzmu.
Dostępne tutaj: http://sklep.konserwatyzm.pl/pro-fide-rege-et-lege-nr-1-2012/

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.