O prusactwie i konserwatyzmie

Opublikowane na łamach naszego portalu dwa teksty koleżanki Magdaleny Ziętek wzbudziły duże emocje tak u naszych Czytelników jak i – chyba najbardziej – pośród członków redakcji naszego portalu. Nie dziwne, w końcu dr Paweł Bała został na wpół-Prusakiem, na wpół-luteraninem, a kol. Arkadiusz Meller prawdziwym eksponentem RAS-iu i V kolumną germanizmu. W ostatnim tekście nawet ja zacząłem nabierać charakteru „krypto-masońskiego”.

Prawdę mówiąc miałem w tej dyskusji się nie wypowiadać, a to z tej racji, że wszystkie biorące w niej osoby to moi znajomi, koledzy lub przyjaciele. Nie chciałem więc brać niczyjej strony, aby nikogo nie obrazić i nie dotknąć (wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, ile musiało mnie to kosztować…). Niestety, naciskany ze wszystkich stron, szczególnie z południa Polski, głos muszę zabrać. Odniosę się więc do tematu, a nie do sporów pomiędzy osobami. A temat brzmi: czy prusactwo i konserwatyzm mają ze sobą cokolwiek wspólnego?

I tak i nie. Tak, ponieważ pruski konserwatyzm jest jednym z najznamienitszych w Europie. Nie, ponieważ nie jest to nurt mieszczący się w Cywilizacji Zachodniej.

Aby zrozumieć istotę Niemiec trzeba pamiętać zawsze o jednej rzeczy: lasy Germanii znajdowały się na zewnątrz Porta Nigra w Trewirze, czyli nie znajdowały się we władaniu Rzymu. Nie doszło tu prawo rzymskie, rzymska organizacja i grecki racjonalizm czy prawo natury. O ile Italia czy Galia cieszyły się tym drogocennym darem od podboju przez Rzym, o tyle Niemcy dostały go znacznie później. Problem wyraził doskonale Jacques Bainville pisząc o powstaniu Vercyngetoryxa: jako potomek Galów płaczę nad jego klęską, jako Francuz cieszę się, że przegrało i Galia otrzymała klasyczną cywilizację. Niestety, Niemcy nie zostały podbite przez Rzym. Klęska Rzymian, z rąk Arminiusza, w Lesie Teutoburskim (9 rok po Chrystusie) spowodowała, że klasycyzm przyszedł tutaj dopiero kilkaset lat później wraz z chrześcijaństwem. Germańskie chrześcijaństwo było młodsze, a sieć biskupstw była tu rzadka. Dlatego też – o czym piszę w mojej ostatniej książce o teokracji papieskiej – także ściśle łacińska reforma gregoriańska nie miała tu wstępu. Istotę germańskiego ideału teologiczno-politycznego wyrażają więc cezaropapistyczni cesarze: Henryk IV, Fryderyk I Barbarossa a potem Fryderyk II. To świat, gdzie wszystko zamyka się w pojęciach Obrigkeit i Obrigkeitstaat: posłuszeństwo władzy, która łączy w sobie wizję króla-kapłana, gdzie nie ma rozróżnienia Kościoła i państwa, sacrum od doczesności. Gdzie zaś nie ma tego rozdziału, tam nie ma miejsca na wolność jednostki. Bunt Marcina Lutra to wielka rewolta przeciwko reformie gregoriańskiego w imię starego germańskiego ideału króla-kapłana, czyli przeciwko cezaropapizowi. Hegel nadał tym ideom kształt filozoficzny, kodyfikując ostatecznie ten system cywilizacyjny i stając się prorokiem państwa totalitarnego, które będzie uwieńczeniem (niemieckiej) wolności.

Nie zgadzam się z tezą Feliksa Konecznego, że prusactwo to efekt przeszczepienia cywilizacji bizantyjskiej wraz z księżniczką Teofano. Nie, to może i powierzchownie zhellenizowany, ale rodzimy germański wzorzec cywilizacyjny, wynikły z chrystianizacji, ale ze słabym podłożem rzymskiego (w swojej istocie) prawa kanonicznego i greckiej filozofii wraz z ideą prawa natury. Przez Berlin, Hamburg, Lipsk i Drezno nie przeszły rzymskie legiony! Nie obowiązywało tu prawo rzymskie, nie czytano tu Arystotelesa – i to jest istota problemu niemieckiego! Coś, co Szujski określał mianem „młodszości cywilizacyjnej”, ale tutaj połączonej z cywilizacyjną butą wynikłą z ignorancji germańskiej ciemnoty.

Właśnie dlatego, dla autentycznego konserwatysty łacińskiego, Niemcy pozostaną zawsze odmiennym światem ideowym i cywilizacyjnym, germańską barbarią, która nie dostała koniecznej dla naszej cywilizacji dawki esencjalnych idei. Mimo to jednak, Niemcy stworzyły własną i odrębną ideę porządku, którą wyrażały w sobie Prusy. Fryderyk Wielki i Otto von Bismarck to najwięksi politycy w pruskiej tradycji. Heinrich Heine (choć Żyd z pochodzenia) i Oswald Spengler to najwięksi piewcy tego pruskiego ducha. Kto nie przeczytał ostatniego rozdziału pracy Heinego o historii religii w Niemczech, ten nie zrozumie Prus. Kto nie przeczytał „Ducha pruskiego i socjalizmu” Spenglera, ten także nie zrozumie Prus. Pierwszy pisze o wielkiej wojnie, którą Niemcy wydadzą światu; ten drugi, że hymnem niemieckiego socjalizmu jest rytmiczny stukot butów pruskich żołnierzy. But niemieckiego knechta cywilizacyjnie brzmi inaczej niż but rzymskiego legionisty.

Ja tego świata nie rozumiem i my – Polacy zapewne go nie zrozumiemy. Jest to jednak duch skrajnie konserwatywny (na swój sposób) i dlatego dla konserwatystów polskich i katolickich interesujący poznawczo. Nie jest to jednak duch konserwatyzmu łacińskiego. „Jestem Rzymianinem, jestem człowiekiem” pisał Charles Maurras wyrażając credo naszej cywilizacji.

I ostatnia uwaga, odnośnie naszego portalu. Są dwa sposoby prowadzenia strony internetowej czy gazety: 1/ pisać do przekonanych o znanych wszystkim na pamięć ideach, czyli przekonywać przekonanych w kółko tymi samymi argumentami. 2/ pisać o wszystkim, ponieważ świat jest ciekawy i nie składa się tylko z łacińskich konserwatystów i konserwatywnych łacińsko tematów. Zawsze optowałem za drugą możliwością. Podobnie jak cytowany wcześniej Maurras – łamy „Action Francaise” roją się od tekstów o lewaków, a nawet wywiadów z heretykiem Sagnierem. Maurras uważał bowiem, że świat jest interesujący. Dlatego goszczą u nas i maoiści, i RAS; Prusacy i łacinnicy. Ja nie cofnąłem się przed wywiadem z gen. Jaruzelskim, który mile wspominam, gdyż to było interesujące i poznawcze. Nie twierdzę, że wszyscy, których publikujemy mają rację – zresztą to niemożliwe, bo często sobie przeczą – ale czy nie warto poznać ich argumenty? Możemy uważać, że muzyka Wagnera jest antychrześcijańska, ale czy to znaczy, że nie możemy jej posłuchać? Czyż zresztą wszystko, co niemieckie ex definitione ma być złe? Nie ukrywam, że cenię w prusactwie ducha pracy i jej organizacji. Czy jest w tym coś złego?

Adam Wielomski
Redaktor Naczelny konserwatyzm.pl

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O prusactwie i konserwatyzmie”

  1. Po mieście chodzą ploty, że wczoraj część redakcji została mianowana za zasługi na Wielkiego Rycerza św. Andrzeja Szkockiego. Podobnież sam prof. T. Cegielskich ich mianował, się znaczy, że są „szkotami”. Chyba nie muszę podawać nazwisk nowych „wielkich rycerzy”….

  2. Bardzo dobre podsumowanie . Mam na myśli oczywiście artykuł, a nie powyższy komentarz. Jeżeli ktoś lubi czytać tylko i wyłącznie to co jest „jedynie słuszne” to polecam GW lub inny faszystowski portal. pozdrawiam JM

  3. Cóż, przez Polskę też rzymskie legiony nie przechodziły, czyż więc też nie należymy do Zachodu?

  4. Koneczny swego czasu nieźle namącił, co do tej pory pokutuje w myśli politycznej prawicy. Niemców zwyczajnie nie lubił, dlatego na siłę „wyłączył” ich jako enklawę bizantynizmu, zaś bez problemu zaliczył do Cywilizacji Łacińskiej świat anglosaski, który moim zdaniem znacznie bardziej oddalił się kulturowo od Europy niż Niemcy. Ci ostatni to oczywiście kulturowo Zachód, tyle że zmodyfikowany silnymi partykularyzmami i (być może) pogańskimi pozostałościami.

  5. Faktycznie legiony rzymskie nie dotarły na ziemie słowiańskie w czasach ekspansji Imperium Romanum. Przecież kronikarze rzymscy pisali o „ludach znad Karpat” których nie mogli pokonać. Owe „Ludy” były przedstawiane jako nawet waleczniejsze od German. Także jedyne kontakty Słowian z Rzymianami były kontaktami handlowymi. Tak więc zwyczaje rzymskie dotarły do Słowiańszczyzny jeszcze później niż do Niemiec. W co dopiero powiedzieć o Skandynawii.

  6. Z tym Rzymem też bym nie przesadzał. Kto zapomniał o prześladowaniach chrześcijan i rozpuście moralnej, niech sobie obejrzy serial Spartakus. Co prawda bardzo przerysowany i wulgarny, niezgodny z wydarzeniami faktycznymi, ale jednak zawierający cząstkę prawdy. Parafrazując klasyka – „Szambo z perfumerią”…

  7. AW: „Nie ukrywam, że cenię w prusactwie ducha pracy i jej organizacji. Czy jest w tym coś złego?” Pracowac mozna dla Dobra albo Zla. Organizacje moga sluzyc Dobru albo Zlu. Ale Pan, jako katolicki konserwatysta a la Schmitt nie posluguje sie takimi pojeciami jak Dobro albo Zlo. Porzadek über alles! Nawet jesli jest to porzadek lucyferianski.

  8. Ad M. Ziętek. Porządek jest zawsze lepszy od chaosu, i godzi się jedynie porządek gorszy zastępować lepszym. Porządek jest dobrem sam w sobie.

  9. Doskonały text. ze swojej strony dodam dwie rzeczy. Pierwsza to to, że nie tylko łacińskość, ale i bizantyjskość jest 'rzymska’, Bizantyjczyk też jest 'Rzymianinem’. I że utrata tej 'drugiej rzymskości’, moim zdaniem, zaszkodziła Christianas. Drugą jest obserwacja, że katolicyzm o tyle musi być rzymski, o ile rzymskość jest uniwersalna. Jeśli nie jest, to katolicyzm wręcz nie może być wyłącznie rzymski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.