Kapitulacja Marka Jurka

Bardzo rzadko zdarza mi się polemizować z kol. Ludwikiem Skurzakiem, którego bardzo cenię jako publicystę politycznego. Wyjątkowo jednak nie zgadzam się z tezę Mecenasa, że porozumienie Marka Jurka z Kaczyńskim to „kapitulacja” tego ostatniego. [tutaj]

Logicznie rzecz biorąc istniała szansa stworzenia, jako konkurencji dla PiS, sporego bloku wykluczonych i wyrzuconych z tej partii: Marka Jurka i Prawicy RP, Ziobry i Solidarnej Polski, Kowala i PJN. Jakkolwiek większość elektoratu PiS to dosłownie „prywatny elektorat” Nieomylnego Prezesa, to jednak liczba zebranych pod wspólnym szyldem nazwisk zapewne łatwo pozwoliłaby przejść 5% próg wyborczy i dostać się do Sejmu. Nie miałem jednak wątpliwości, że tak się nie stanie, gdyż Marek Jurek musiałby zerwać ze swoim odwiecznym nałogiem destrukcji na prawicy wszystkiego, czego tylko się dotknie. Zresztą jeden z prominentnych działaczy jego partii powiedział mi, że „Marek nie pójdzie na sojusz z ziobrystami, bo to jest dla niego za mały partner polityczny”. Oczywiście, jak się ma elektorat liczony w promilach, to nie należy łączyć się z ugrupowaniem mającym tego poparcia 3%…

Dlaczego nie zgadzam się z tezą kol. Skurzaka, że Kaczyński skapitulował i uznał podmiotowość Marka Jurka, zamiast go zmiażdżyć w kolejnych wyborach? Wystarczy przeczytać umowę jaką zawarto:


2. Prawica Rzeczypospolitej uznaje Prawo i Sprawiedliwość za główną siłę opozycji wobec obecnych liberalnych rządów. Prawo i Sprawiedliwość uznaje Prawicę Rzeczypospolitej za ważnego reprezentanta opinii chrześcijańskiej w Polsce.

Nie chciałbym obrazić antykomunistów z Prawicy RP tym porównaniem (jeśli ktoś poczuje się obrażony to przepraszam za skojarzenie), ale mnie jako żywo przypomina mi to zapis z konstytucji PRL o „sile przewodniej” i „partiach sojuszniczych”: „Podstawę obecnej władzy ludowej w Polsce stanowi sojusz klasy robotniczej z chłopstwem pracującym. W sojuszu tym rola kierownicza należy do klasy robotniczej jako przodującej klasy społeczeństwa” (preambuła). Czyli w sojuszu PiS-PR to PiS zostaje uznany za „psa-przewodnika”, aby użyć popularnego pojęcia Ludwika Dorna.

3. Prawica Rzeczypospolitej będzie wspierać (w zakresie swojego programu) opozycyjną politykę Prawa i Sprawiedliwości, a w przyszłości – budowę rządu tworzonego przez Prawo i Sprawiedliwość. Prawo i Sprawiedliwość będzie na forum parlamentarnym (w zakresie swojego programu) podejmować inicjatywy Prawicy Rzeczypospolitej.

Potwierdza to moją ostatnią uwagę, że PiS jest w tej umowie suzerenem, a PR – lennikiem.

5. W wyborach prezydenckich Prawica Rzeczypospolitej deklaruje poparcie dla kandydatury Jarosława Kaczyńskiego.

Tu znajdujemy odpowiedź czy Kaczyński wystartuje w następnych wyborach prezydenckich? Wystartuje, a Marek Jurek startować nie będzie i nie zabierze Prezesowi 0,5% głosów.

8. W Sejmie i Senacie RP reprezentacja Prawicy Rzeczypospolitej będzie współpracować z Klubem Prawa i Sprawiedliwości, a w Parlamencie Europejskim posłowie Prawicy Rzeczypospolitej wejdą do klubu, do którego należeć będą posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Sygnatariusze porozumienia zobowiązują się do przestrzegania zasady poszanowania integralności reprezentacji parlamentarnej poszczególnych ugrupowań.

Obawiam się, że „reprezentacja” Prawicy RP będzie jednoosobowa, gdyż miejsce „biorące” dostanie wyłącznie Marek Jurek. Nczas.com twierdzi, że zapewne nawet Marian Piłka obejdzie się tylko smakiem. [tutaj]

10. Niniejszą umowę Prawo i Sprawiedliwość oraz Prawica Rzeczypospolitej zawierają na osiem lat. Umowa może zostać wypowiedziana przez uczestniczące w niej partie w terminie jednorocznym.

Czyli Prawica RP zwasalizowała się wprost formalnie, na cały rok pozbawiając się swobody ruchów, czyli partyjnej niezależności. Znów mi się przypominają „partie sojusznicze”.

Reasumując, uważam, że Jarosław Kaczyński nie uznał podmiotowego charakteru Marka Jurka i Prawicy RP, lecz to Jurek uznał się za wasala PiS, zdał się na łaskę Kaczyńskiego i na cały rok do przodu wyrzekł się partyjnej „suwerenności”. Moim zdaniem dostanie za to tylko jedno jedyne miejsce biorące: dla samego siebie. Po co dawać więcej partii mającej śladowe poparcie wyborcze i tylko jednego znanego lidera? Istotą tego porozumienia wydaje mi się wykluczenie Marka Jurka z przyszłych wyborów prezydenckich w zamian za mandat parlamentarny. I tyle. Czyli to stara propozycja Kaczyńskiego jeszcze sprzed ostatnich wyborów prezydenckich, którą Marek Jurek teraz przyjął.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Kapitulacja Marka Jurka”

  1. Nie jest to tak jednoznaczne. Oglądałem konferencję prasową i pan Marszałek M. Jurek powiedział, że nie wie czy poprze kandydata PiS-u na Prezydenta, ale poprze pana Jarosława Kaczyńskiego o ile ten pójdzie do wyborów prezydenckich. Gdyby Jarosław Kaczyński nie dostał się do drugiej tury skończy się jego hegemonia, a to jest możliwe. Według eurodeputowanego J. Kurskiego, to jest powód mówienia przez p. posła Kaczyńskiego, że drugi raz nie stanie do wyborów prezydenckich.

  2. Kaczyński upokorzył Jurka, pokazał także ewentualnym krytykom wewnątrz partii – nie wychylajcie się, a jeśli chcecie odejść to nic nie znaczy i tak będziecie wracać.

  3. To co zrobił Marek Jurek, to najlepsza wiadomość dla Donalda Tuska i PO. Każde wzmocnienie PiS i utrzymywanie przy życiu tej partii jako jedynej opozycji parlamentarnej „z prawej” jest gwarancją spokojnego bytu u władzy dla PO, bo PiS NIGDY do władzy już nie wróci. NIGDY. Ma za duży elektorat negatywny. Dlatego Tuskowi i jego bandzie ujdzie płazem jeszcze niejeden szwindel, przewał, afera i skandaliczna decyzja, bo alternatywą dla niego jest PiS i Kaczyński. A to żadna alternatywa.

  4. Ciekawe, że ponoć w rozmowach z SP Jurek zaproponował wprowadzenie dwóch swoich ludzi do 8-osobowego zarządu tej partii – ale samemu pozostając na zewnątrz formacji jako „niezależny arbiter”, co Ziobrze nie odpowiadało. Byłaby to więc odwrotność taktyki Macierewicza, którzy wszedł do PiS, ale utrzymuje swoją drużynę i dwie zarejestrowane partie „na wszelki wypadek”.

  5. Piszesz o czymś zupełnie innym, niż ja. Oczywiście, że to jest również kapitulacja Marka Jurka. Mnie to jednak znacznie mniej interesuje. Marek Jurek skapitulował przed Jarosławem Kaczyńskim, ale to nie będzie miało bardzo doniosłych skutków dla polskiej polityki. Co innego kapitulacja Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli chcesz faktycznie polemizować ze mną, to napisz, po co on Twoim zdaniem to zrobił? Jak już jesteśmy przy postkomunistycznych analogiach, to dotychczas sytuacja była taka, że istnieć można było wyłącznie jako integralna część CCCP, mieszkając w łagrze. Ziobryści zostali wyrzuceni za myślozbrodnię frakcji, czyli próbę budowania czegoś w rodzaju republiki związkowej. Pamiętasz, jak Lenin zabronił frakcji – to jest coś bardzo podobnego. Tym czasem teraz Jarosław Kaczyński przynajmniej formalnie potwierdził prawo istnienia nie dość że frakcji, to wręcz czegoś w rodzaju demoludów. Oczywiście, że to jest żadna suwerenność – chodzi jednak o samą zasadę. No i konsekwencje – bo jak teraz z dobrej woli, albo zmuszany np. przez o. Rydzyka Prezes będzie paktować z SP, to raczej nie bardzo może im zaproponować nawet status republiki – a więc to, za co ich wyrzucił. Minimum będzie musiał być też status demoludu. Wydawało mi się, że jesteś wrogiem np. nierozróżniania różnych etapów PRL-u i traktowania wszystkiego mechanicznie jako epoki stalinizmu. Tu piszesz dokładnie w odwrotnym tonie – nie dokonujesz realistycznych rozróżnień. Interesuje Cię tylko to, że Marek Jurek nie wybił się na niepodległość. Ważne jest tylko to, że PiS ewidentnie się kończy – Jarosław Kaczyński nie ma już siły trzymać zamordyzmu gorszego niż stalinowski – bo nawet bez republik. Myślę, że to jest dużo ciekawszy aspekt niż debatowanie nad Markiem Jurkiem.

  6. Pan Marszałek M. Jurek oficjalnie przed panią M. Olejnik powiedział, że dobrze dogadywał się z J. Kurskim, ale inni chcieli do partii włączyć R. Bugaja i nie chcieli opowiadać się jednoznacznie za tradycjonalistycznymi postulatami, by go nie przestraszyć. Później wskazał, że takim postulatem jest zakaz pornografii. Czyli z medialnej wypowiedzi pana Marszałka M. Jurka wynika, że bali się opowiedzieć jednoznacznie przeciw pornografii by przekonać do siebie R. Bugaja. Śmiesznie byłoby stworzyć SP z resztek po UP.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.