Obama jak Breżniew

Wiele mówiono o tym, że w żadnym mieście europejskim nie robiono dla Obamy takiej hecy jak w Warszawie; nigdzie nie sparaliżowano całego miasta na życzenie „suwerena świata”. W Londynie zamykano ulice tylko na czas przejazdu, Warszawę sparaliżowano, a władze Państwa Polskiego i miasta Warszawy na wyścigi płaszczyły się przed Prezydentem USA. Gdyby jego służby specjalne zażądały aby zamknąć i wysiedlić całe Sródmieście, to pewnie bez wahania by to uczyniono. W telewizji Obama-festiwal, tak jakby nic się na świecie nie działo. Przypominało mi to wiernopoddańczość jaką pamiętam z dzieciństwa – gdy do Polski przyjeżdżał Leonid Breżniew.

Na tym tle dobrze wypadł Lech Wałęsa, który odmówił udziału w tym cyrku, uważając propozycję spotkanie dwuminutowego za kpinę i żart. Mnie też by się nie chciało lecieć z Gdańska do Warszawy na takie „spotkanie”, czyli zrobienie sobie fotki z amerykańskim Prezydentem, czyli występ w jego medialnym cyrku.

Tak, bo to jest cyrk. Media donoszą, że „według urzędników Białego Domu, Obama sfinalizuje w sobotę ze swoimi gospodarzami porozumienie o stałym stacjonowaniu w Polsce niewielkiego oddziału żołnierzy wojsk lotniczych USA, którzy pomagaliby w szkoleniu polskich pilotów na samolotach bojowych F-16 i transportowych C-130”.

Innymi słowy: Obama nie przywiózł Polsce kompletnie nic. Ta część świata go nie interesowała i nadal nie interesuje. Przyleciał tutaj właśnie dlatego, że wszyscy to widzą i chciał zatrzeć złe wrażenie. Jest to wizyta pijarowska, a nie polityczna. Znakomicie ukazuje to spęd prezydentów państw Europy środkowo-wschodniej. Zwieziono ich tu ok. 20 i każdemu dano 2-3 minuty na wypowiedzenie się. Circus Maximus. Brawa dla Prezydenta Rumunii, że nie chciał uczestniczyć w tym spektaklu wraz z „prezydentem” niejakiego Kosowa, czyli zbuntowanej części Serbii.

W tej sytuacji cała ekscytacja nad wizytą Obamy w Polsce winna być interpretowana przez pryzmat polskich kompleksów: oto do zadupia nad Wisłą przyleciał Prezydent Wolnego Swiata, chrystomimetyczny i bajkowy suweren, apostoł demokracji  i praw człowieka. Więc szeregi polskich polityków i dziennikarzy gną się przed nim i padają do nóg. Przypomina mi to obraz ze słynnej tapicerii przedstawiającej cesarza Ottona III przed którym gną się – niosąc dary – Galia, Germania, Italia i Sklawinia (Polska). Tak, owa „sklawinia” etymologicznie łączy się ze słowem niewolnik. A niewolnicy zwykle przyjmują postawę klęczącą. Obrzydliwość.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Obama jak Breżniew”

  1. Prof. Wielomski a jak pan myśli? Skąd u polaków taka postawa? Przecież przez wieki byliśmy niewolnikami Watykanu. Robiliśmy wszystko co nam każą za błogosławieństwo i co teraz mamy? Płaszczenie się przed wszystkimi. Jak tak dalej pójdzie to za 30 lat Żydzi w Polsce staną wybranym narodem panów a polscy tubylcy będą tylko parobkami. Za 30 lat słowo Polak = Parobek. Już Rosjanie mają więcej szacunku do siebie niż Polacy.

  2. Najbardziej zaciekawiła mnie w tym artykule etymologia słowa „Słowianie”. Po niemiecku Slaven, a to już tylko jedna literka od Sklaven (niewolnicy). Coś w tym chyba jest.

  3. @foxmann – etymologia jest prawdziwa. Idzie w tę stronę słowianin -> niewolnik. Sama nazwa „Słowianie” jest pochodzenia rodzimego (są rózne hipotezy dotyczące jej znaczenia). We wczesnym średniowieczu Słowianie stanowili największą grupę wśród sprzedawanych niewolników, stąd doszło do pewnego utożsamienia etnosu i „towaru” i łacińskie „servus” zostało zastąpione w mowie potocznej przez „sclavus”. W takiej formie przeszło do języków romańskich i germańskich. Zresztą – tak samo jest w arabskim -gdyż Słowianie (głównie za pośrednictwem Wikingów na Rusi) stanowili podstawę dopływu niewolników do Bagdadu i na rynki bliskowschodnie.

  4. Bardzo dobry tekst. Co zaś do etymologicznego wishful thinking pana Daleckiego i Volksmanna, to jest to tylko jedna z hipotez. Inne hipotezy to pochodzenie od słów „słowo” (ludzie którzy umieli używać słów, czyli słowiańska antyteza greckiego terminu „barbarzyńcy”), „slova” (błoto, zamieszkiwanie bagnistych terenów) lub też Sloběne. Nie negując faktu, że sporo niewolników było wyłapywanych na terenach słowiańskich, można się pokusić o pewną złośliwą hipotezę: mianowicie „germ” to po angielsku „robak” – a stąd już tylko dodanie suffiksu, i mamy Germanów. Coś w tym chyba jest.

  5. @ElDesmadre – pan chyba nie zrozumiał. Nie rozważamy pochodzenia terminu „Słowianie”, ale pochodzenie nazwy niewolnika w językach germańskich i romańskich (a także arabskim) od słowa „Słowianin” Ta etymologia jest akurat oczywista i nie budzi kontrowersji. Żadnych „hipotez” nikt tu nie stawia bo też to nie jest hipoteza lecz zupełnie pewne i oczywiste wyjaśnienie. Innych” hipotez” w tej kwestii nie ma. A co do etymologii samej nazwy „Słowianie” to znam przynajmniej 3 hipotezy, ale to zupełnie inny temat.

  6. Racja, nie przeczytałem dokładnie początku Pana posta. Pan rzeczywiście pisał o etymologii słowa Sklaven. Natomiast foxmann napisał wyraźnie o etymologii słowa Słowianie a nie Sklaven, czyli w drugą stronę. Czyli to Pan chyba nie zrozumiał foxmanna 😉 A germ to oczywiście zarazek a nie robak.

  7. @ElDesmadre – ależ ja zrozumiałem foxmanna. zauważyłem, że skojarzenie właściwie ale nie zna etymologii. Dlatego zaznaczyłem kierunek etymologii.

  8. Panie Dalecki! Napisał Pan, ze „Zresztą – tak samo jest w arabskim -gdyż Słowianie (głównie za pośrednictwem Wikingów na Rusi) stanowili podstawę dopływu niewolników do Bagdadu i na rynki bliskowschodnie”. Wprowadza Pan Szanownych Czytelników w błąd, gdyż jak pisze Adam Mez w swej książce „Renesans islamu” w Europie handlarzami niewolników byli niemal wyłącznie Żydzi. Towar pochodził prawie bez wyjątku ze Wschodu. Jedna z dróg handlu niewolników rozpoczynała się w Pradze, która w X w. była centrum handlu niewolnikami. Z tego właśnie powodu św. Wojciech z rzekł się biskupstwa w Pradze, nie zdołał bowiem wyzwolić wszystkich chrześcijan, których miał żydowski kupiec. Słowian sprowadzano do pewnego miasta za Badżdżana (dawna stolica prowincji Almeria), zamieszkiwanego przez Żydów, którzy dokonywali kastracji. Również Żydzi w imperium frankońskim zajmowali się kastrowaniem, szczelnie słynni byli z tego Żydzi w Verdun. Stanisław Bulza.

  9. @Stanisław B. – pan jak zwykle polemizuje sam ze sobą. Jest takie przysłowie – „Dziad o gruszce, baba o pietruszce”; to przysłowie jak najbardziej adekwatne do pańskich dyskusji. A tak na marginesie – przepisywanie wikipedii raczej niczemu nie służy.

  10. Do T. Daleckiego: To z Panem nie można prowadzić dyskusji. Nic Pan nie zrozumiał z tego co napisałem. Zarzuca mi Pan, że przepisałem wikipedię, a ja wyraźnie powołałem sie na autora książki „Renesans islamu”, a nie na wikipedię. Jeszcze raz: Adam Mez, Renesans islamu”, PIW, Warszawa 1981. Adam Mez był profesorm Uniwersytetu w Bzylei.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.