Ofensywa Islama

Prezydent I. Karimow, którego niektórzy widzieliby już w grobie, mimo tego, a może właśnie z tego powodu – znacznie zwiększył swą aktywność międzynarodową. I choć dla uzbeckiej polityki to niby nic nowego, zwłaszcza w dobie kryzysu – to tym razem jeden z najbardziej wojowniczych przywódców regionu uderza w zupełnie inne niż dotychczas tony, pokazując twarz elastycznego polityka, zdolnego do ułożenia obustronnie korzystnych stosunków z sąsiadami.

Rosja, Chiny, Stany Zjednoczone, Kazachstan, Turkmenistan, ale także nowi partnerzy w Europie Środkowej – z Taszkientu w różne strony wysyłane są sygnały, zmierzające do uregulowania spornych kwestii, odnowienia zaniedbywanych w ostatnich latach kontaktów i stworzenia sieci powiązań, które mogłyby dać impuls wyprowadzający republikę z geopolitycznego impasu, w jakim znalazła się wraz z osłabieniem amerykańskiej obecności w Azji Środkowej oraz intensyfikacją eurazjatyckich procesów integracyjnych. Jeśli zaś pozostawać w sferze myślenia o następstwie władzy – istotnie, I. Karimow wydaje się również podejmować starania, by zabezpieczyć swój kraj na przyszłość, a przy okazji zatrzeć wrażenie wewnętrznego kryzysu politycznego, związanego z głośnym upadkiem córki prezydenta, Gulnary oraz akcjami antykorupcyjnymi, skutkującymi zmianami kadrowymi na czele państwa.

Nowe otwarcie I. Karimowa po kilkunastu miesiącach zdaje się dawać efekty. Po pierwsze – udało się osiągnąć pewną normalizację w stosunkach z Rosją, przez lata (podobnie jak Kazachstan) będącą negatywnym punktem odniesienia jednoznacznie pro-amerykańskiej polityki Uzbekistanu. Tymczasem podczas ostatniej wizyty Władymira Putina w krajach Azji Środkowej, w tym w Taszkiencie 10. grudnia – prezydenci obu państw podpisali umowę na mocy której Federacja umorzyła 890 mln. dolarów uzbeckiego zadłużenia, zaś I. Karimow oświadczył, że to Rosja odgrywa wiodącą rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa tego regionu świata po wycofaniu Amerykanów z Afganistanu. Uwolnieni od konieczności spłaty długu Uzbecy zainwestują uwolnione środki głównie w uzbrojenie produkcji… rosyjskiej i inne przedsięwzięcia – podkreślają analitycy. Wolumen rosyjsko-uzbeckich obrotów handlowych w 2013 roku przekroczył 7 mld dolarów. W Uzbekistanie działa około 900 uzbecko-rosyjskich spółek joint venture, a ponad 150 z kapitałem w pełni rosyjskim. Łączna wartość rosyjskich inwestycji w Uzbekistanie w ciągu ostatnich 15 lat to 8 mld dol.

I. Karimow rozumie jednak, że sytuacja centralnej Azji jest obecnie wypadkową przede wszystkim interesów i polityki tak Rosji, jak i Chin. Podkreśleniu roli tych drugich służyło grudniowe spotkanie z Guo Shengkun, ministrem bezpieczeństwa publicznego i członkiem Rady Państwa ChRL. Obaj politycy podkreślili wagę współpracy na polu walki z terroryzmem w ramach Szanghajskiej Organizacji Współpracy (której antyterrorystyczne struktury mają swą siedzibę właśnie w Uzbekistanie). Pekin z zadowoleniem przyjął też deklarację Taszkientu o zdecydowanym potępieniu działalności Islamskiego Ruchu Turkiestanu Wschodniego. Z kolei uzbecki prezydent skupił się na kwestiach wspólnych inicjatyw infrastrukturalnych i inwestycyjnych.

W listopadzie I. Karimow przybył do Astany, oddając tym samym wizytę złożoną w Taszkiencie przez Nursułtana Nazarbajewa w czerwcu 2013 r., która to zapoczątkowała nowy etap w relacjach między największym, a najbardziej wojowniczym państwem środkowo-azjatyckim. Obaj przywódcy bardzo pozytywnie oceni minione kilkanaście miesięcy, zwłaszcza w kontekście wejścia w życie z początkiem 2015 r. umowy o strategicznym partnerstwie kazachsko-uzbeckim. Uzbecki prezydent uznał porozumienie za konieczne z punktu widzenia sytuacji międzynarodowej oraz napięć w stosunkach Rosji z Zachodem. Uzbekistan jest największym w regionie partnerem handlowym Kazachstanu, ale zdaniem Ełbasego obie gospodarki mają jeszcze potencjał, aby zwiększyć obroty i ilość wspólnych przedsięwzięć, m.in. z zakresu energetyki i gospodarki wodnej. Jeszcze latem podobne konsultacje prowadzono z Turkmenistanem, reprezentowanym podczas rozmów taszkienckich przez wiceministra spraw zagranicznych Berdinijaza Mjatijewa. W ciągu ostatnich pięciu lat udało się potroić wymianę handlową między tymi post-sowieckimi republikami. Wreszcie wiosną 2015 r. I. Karimow wyruszyć ma w podróż po Europie, w tym także Europie Środkowej (gdzie prezydent zapowiedział już m.in. odwiedzenie Pragi). Europejskie tournee ma odbyć się już po marcowych wyborach, wieńczących skróconą o 7 miesięcy trzecią kadencję I. Karimowa (pozostającego u władzy od 1989 r., od 1991 r. w charakterze prezydenta republiki).

Wcześniej, 21 grudnia/4 stycznia w Uzbekistanie odbędzie się też elekcja parlamentarna, w której o 135 mandatów (do 150-miejscowej Izby Ustawodawczej, przy 15 zarezerwowanych dla Ruchu Ekologicznego) ubiegają się kandydaci wszystkich czterech legalnie działających w republice partii oraz bezpartyjni. Obecna aktywność I. Karimowa ma w tym kontekście ukazać międzynarodowe znaczenie państwa, jaki i autorytet, jakim prezydent cieszy się zagranicą. Niektórzy obserwatorzy zwracają uwagę, że zabieg ten (znany wszak nie tylko ze środkowo-azjatyckiej sceny politycznej…) ma też inne implikacje wewnętrzne – w tym zwłaszcza dodatkowo wzmacnia pozycję I. Karimowa po skandalu z oskarżeniem o korupcję jego córki i niedoszłej następczyni. Wbrew zresztą ocenom formułowanym przez zachodnich obserwatorów (pod wpływem uzbeckich emigracyjnych decydentów) – afera z „Guguszą” raczej poprawiła wizerunek prezydenta w oczach rodaków, ukazując go jako tradycyjnego, surowego i sprawiedliwego ojca, stającego raczej po stronie społeczeństwa (z PKB na głowę mieszkańca rzędu 5000 dolarów, ale wzrostem na poziomie 8,1 proc.), nie zaś nowobogackiej i wykorzenionej klasy posiadającej.

I. Karimow nie tyle więc ucieka do przodu, co przyspiesza – tak jak ostatnio uzbecka gospodarka i mimo swych prawie 77 lat jeszcze nie ma zamiaru wypuszczać władzy z rąk. Nadal jednak musi zdawać sobie sprawę z jej ograniczeń. Dlatego na zakończenie tych wszystkich międzynarodowych fajerwerków i dyplomatycznych sukcesów – w Taszkiencie zaczęła się piąta już runda „konsultacji politycznych” USA-Uzbekistan. Bo Wielki Brat – wieloletni protektor republiki, choć słabnie w tym regionie – to wciąż jeszcze czujnie patrzy co dzieje się na podbrzuszu Eurazji.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *