Palikot wtopił, ale Kościół nie może spać spokojnie

Janusz Palikot ewidentnie wtopił. Jego wczorajszy głośny akt wystąpienia z Kościoła, którego dokonał w Krakowie, był dla mnie posunięciem zaskakującym. Dlaczego? Bo Winiarz z Biłgoraja podpierał się przy tym Janem Pawłem II i księdzem Bonieckim (tutaj). Mówił, więc raczej jak katolik, któremu nie podoba się w polskim Kościele, niż jako ktoś, kto chce go porzucić bo jego nauczanie uznaje za ewidentną bzdurę. Było to bliższe zwolennikowi austriackiego ruchu „Jesteśmy Kościołem”, niż prawdziwej apostazji.

Czy jest w tym dla jego politycznego pomysłu coś groźnego? Moim zdaniem tak. Uważam, bowiem, że znacznym fragmentem jego 10% wyborców byli autentyczni wrogowie Kościoła. Nie jest ich w Polsce dużo – pewnie jakieś 2 – 3%, ale owe 3% to przecież z jedna trzecia palikotowego elektoratu. Ciekawe czy Robert Biedroń i Wanda Nowicka, nie byli przypadkiem tym zaskoczeni? Dla autentycznych antyklerykałów informacja, że Janusz Palikom walczy z polskim Kościołem, do aktu apostazji włącznie, bo nie dość czerpie z on z dorobku Jana Pawła II musiała być czymś naprawdę wstrząsającym. Osobiście wątpię, aby ludzie ci dalej popierali Janusza Palikota z dotychczasowym entuzjazmem. Fakt jego apostazji jest dla mnie osobiście czymś najgłębiej smutnym w wymiarze dramatu duchowego jednostki, jest jednak jednocześnie czymś bardzo groteskowym.

Ta groteska jednak nie powinna uspokajać polskiego Kościoła. Dlaczego? Bo same pojawiające się tu i ówdzie wezwania do aktów apostazji są jednak dowodem, że coś się kończy. Coś zmienia się na niekorzyść. Że postępuje poważny proces laicyzacji. I że groteskowe wybryki Palikota, w których on sam chyba już się pogubił, nie powinny nas wszystkich uśpić.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.