Panasiuk: Testament Generała Berlinga

Każdy, kto się interesuje polskim wojskiem wie, że jego współczesny kształt jest bez wątpienia dziełem wielkiego patrioty generała Zygmunta Berlinga. Praktycznie wszystkie istniejące jeszcze jednostki polskiej armii swoje powstanie w jakiejś mierze zawdzięczają inicjatywie generała. I tego faktu nie zmienią żadne próby podważania jego osiągnięć przez współczesnych funkcjonariuszy frontu dezinformacji historycznej, takich, jak np. pan Cenckiewicz.
Okres tworzenia tego najważniejszego dzieła życia generała obejmuje tak naprawdę zaledwie jedenaście miesięcy od 15 lutego 1943 do 4 stycznia 1944. W tym bowiem czasie zdołał on zainicjować i zorganizować I Armię Wojska Polskiego w ZSRR praktycznie od zera. W ciągu tego kluczowego roku powstały trzy dywizje piechoty oraz wszystkie formacje techniczne nowoczesnego wojska takie jak: artyleria, lotnictwo, łączność, broń pancerna, które były następnie rozwijane przez potomnych. Zdołano także rozpocząć tworzenie szkolnictwa wojskowego na wszystkich poziomach. Już po wkroczeniu do kraju w 1944 roku te oddziały stały się fundamentem organizacyjnym współczesnego polskiego oręża.

KLĘSKA WRZEŚNIOWA

Tak, jak dla świętego Franciszka przełomem w życiu, były okrucieństwa wojny, dla Zygmunta Berlinga była nim klęska wrześniowa 1939 roku. Widział, że budowane z takim pietyzmem państwo rozpadło się w ciągu paru dni jak domek z kart. On piłsudczyk, bohater z 1920 ze zdumieniem obserwował, że elity państwowe zaraz po wybuchu wojny zajmowały się -nie walką z najeźdźcą -ale wyłącznie zabezpieczeniem swojego własnego majątku i rodzin i ucieczką zagranicę. Niewielu interesowało się losem walczącego z poświęceniem wojska i życiem milionów zwykłych ludzi, którzy z dnia na dzień tracili domy i środki utrzymania. Również nikt z zagranicy nie spieszył Polakom z żadną pomocą. We wrześniu 1939 zostaliśmy sami, choć rządzący zapewniali, że jesteśmy w sojuszach z najpotężniejszymi mocarstwami.
Pisał: „Tymczasem ułani szarżowali z butelkami benzyny na czołgi i próbowali nie dać guzika z sukni Rzeczypospolitej. A z nieba sypały się bomby. Szary człowiek kopał rowy przeciwlotnicze i jeszcze wierzył. Patrzyłem na to wszystko, patrzyłem i słuchałem. Zaciskały się aż do bólu żeby w bezsilnej rozpaczy”
Dla Berlinga jak i wielu z jego pokolenia – wrzesień był wielka duchową przemianą. Zrozumiał bardzo szybko, że przyjaciół i sojuszy Polska powinna szukać blisko i tak naprawdę najwłaściwszą opcją jest sojusz z pogardzanym przez piłsudczyków Związkiem Radzieckim, jaką jedyna siłą mogąca skutecznie zatrzymać hitleryzm. I Polska pomimo budowalnych latami wzajemnych animozji i fobii nie ma innego wyboru niż razem z „ludźmi radzieckimi” podzielić wspólny los – zwyciężyć albo zginać.
Siedząc na zimnym pokoju w Wilnie 16 września 1939 wiedział już o marszu bolszewików na miasto, ale nie zdecydował się razem z innymi oficerami uciekać na Litwę, choć zarezerwowano nawet dla niego miejsce. Wydedukował prawidłowo, że porozumienie Ribbentrop – Mołotow jest koniunkturalne a zatem krótkotrwałe. W niedługim czasie dojdzie na pewno do wojny pomiędzy oboma mocarstwami i najwłaściwszym miejscem polskiego oficera jest walczyć wspólnie z sojusznikiem, który będzie bezpośrednio wyzwalał ziemie polskie. Dlatego zdecydował się zostać i poczekać na bolszewików.

CANOSSA

Wierność powziętym postanowieniom z Wilna oznaczała dla niego całkowitą przemianę dotychczasowego życia a nawet groziła śmiercią.
Berling, jako dyplomowany oficer sztabu generalnego, piłsudczyk nie rozumiał wtedy jeszcze, że dla polskiego zawodowego oficera pozostanie ZSRR to rosyjska ruletka. Znamy już w zarysach kulisy tragedii katyńskiej, wiemy o dramacie Charkowa i Miednoje, chodź nie rozumiemy jeszcze do końca sensu większości postanowień radzieckich władz i nie znamy prawdziwych inspiratorów tych kaźni.
Berling musiał porzucić cały blichtr szlacheckiego oficera, „burżuazyjne” przyzwyczajenia i przesądy. W państwie robotników i chłopów te przymioty i tak były bez znaczenia i drażniły prostych Rosjan. Chcąc zrozumieć fenomen ZSRR zaczął zgłębiać idee socjalistyczne i uczyć się swoistej „kultury” ludowej.
Był jednym z sześciu tysięcy polskich oficerów osadzonych w obozie w Starobielsku. Ze zgrozą obserwował, że klęska wrześniowa nic nie nauczyła jego kolegów. Nikt nie chciał wyciągnąć wniosków z przegranej i dociec jej prawdziwych przyczyn. W dalszym ciągu roili jakieś sny o angielskiej pomocy lub o cudzie boskim. Ze swoimi poglądami na konieczność porozumienia się z ZSRR Berling był uważany za odmieńca a nawet zdrajcę.
Kiedy w marcu 1940 roku przeprowadzono w obozie ankietę 99% osadzonych chciała w przypadku rozwiązania obozu wyjechać albo do hitlerowskich Niemiec, albo do państw neutralnych. Wolę pozostania w ZSRR wyraziło tylko 64 oficerów. Nikt wtedy nie wiedział, że ta ankieta to przepustka do życia lub do zagłady. Berling wierny postanowieni chciał walczyć o Polskę w ZSRR. To uratowało mu życie. Jednakże jego Canossa trwała dalej. Po tułaczce w obozach filtracyjnych w Pawliszczew –Bor i w Griazowcu, gdzie dokładnie prześwietlono całe jego życie wylądował w październiku 1940 roku w Moskwie, na Łubiance. Tutaj najwyższe władze ZSRR ( Beria i Merkułow) zaproponowały jemu i sześciu innym wyższym oficerom stworzenie w Środkowej Syberii polskiej dywizji piechoty przy boku Armii Czerwonej. Berling zrozumiał wówczas, że jego rachuby były trafne. Porozumienie niemiecko-sowieckie z 17 sierpnia 1939 było koniunkturalne i ZSRR spodziewa się w najbliższej przyszłości wybuchu konfliktu z Niemcami. ZSRR widzi Polaków, jako partnerów w walce z Niemcami.
Wyraziwszy zgodę na propozycje rządu sowieckiego grupa już 14 wyższych polskich oficerów rozpoczęła prace koncepcyjne w Małachówce pod Moskwą studiując radzieckie regulaminy wojskowe, literaturę i opracowując schematy organizacyjne nowych wojsk. Dosyć szybko wytypowano ok 500 oficerów kadry – głównie z obozów w Kozielsku i Starobielsku, ale nie potrafiono ich wówczas zlokalizować. Do maja 1941 zorganizowano jednak blisko 240 oficerów, opracowano plany organizacji nowej – polskiej jednostki, ale na razie Berlingowi niedane było jeszcze rozpocząć tego dzieła. 22 Czerwca 1941 wybuchła wojna i zmieniał się zupełnie sytuacja polityczna.

U ANDERSA

Po podpisaniu umowy Sikorski-Majski władze radzieckie uznały londyński rząd Sikorskiego, a Polska stała się sojusznikiem ZSRR, który zgodził się, aby na jego terytorium powstała armia polska. Na dowódcę Sikorski w porozumieniu z rządem moskiewskim wyznaczył generała Andersa, który nie był piłsudczykiem, ale swoją karierę zaczynał w armii rosyjskiej. Berling musiał wszystkie rozpoczęte plany podporządkować nowej sytuacji. Ale już po pierwszej rozmowie z Andersem zrozumiał, że nie zamierza on budować armii i walczyć przy boku ZSRR o wyzwolenie Polski. Powodowany własną ambicją snuł on wizje poprowadzenia Polaków gdzieś na poganiacze irańsko- kaukaskie wespół z Anglikami. Torpedował od początku to, co było Polakom potrzebne jak powietrze – sojusz z ZSRR i wszelkie próby łagodzenia zaszłości historycznych w imię przyszłej współpracy. Anders – z pochodzenia Niemiec, luteranin- obsesyjnie gardził Rosjanami a szczególnie zaś bolszewikami i nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Całe zaufanie pokładał w wielkości Anglii. Grupa Berlinga-oficerów nawróconych na socjalizm – początkowo nie chciała wstąpić do tej armii, ale w imię jedności Polaków – dołączyli. Berling został szefem sztabu 5 Dywizji Piechoty. Jednakże z uwagi na poglądy pozostał pod cichym nadzorem londyńskiej dwójki, która przejęła całkowitą kontrolę nad wojskiem Andersa. Likwidowano potajemnie osoby nie zgadzające się z pro-londyńską linią wojska. Parokrotnie doszło nawet do prób zamachu na Berlinga ze strony „polskiego” wywiadu.
Kunktatorską grę Andersa, który niewątpliwie realizował zalecenia angielskie zweryfikowały szybko nadchodzące wydarzenia. Kiedy uzgodniona na 30 tys. żołnierzy i 2 dywizje armia rozrosła się do 77 tys. i 9 dywizji pojawiły się trudności aprowizacyjne. W lutym 1942 roku Rosjanie zażądali, aby wyszkolona i uzbrojona przez nich 5 Wileńska Dywizja wyruszyła na front. Anders odmówił pisząc samowolnie, że „rząd polski nie uważa za możliwe użycie na froncie radziecko-niemieckim oddziałów formowanych w ZSRR”. Wobec odmowy walki przez Polaków rzeczą naturalną było, że rząd radziecki zakazał od kwietnia dalszej rekrutacji i obciął racje żywnościowe do norm ustalonych wcześniej w umowie. W maju 1942 Anders wyjednał – ponownie samowolnie – u Stalina zgodę na ewakuację armii do Iranu. Dla Stalina armia, którą trzeba żywić, a która nie chce się bić z Niemcami, kiedy jego kraj stoi na krawędzi przetrwania w śmiertelnym boju pod Stalingradem, była niepotrzebnym balastem.
Cała operację ewakuacji do Iranu kierował w Krasnowodzku właśnie Berling. Była to słodka zemsta Andersa. Największy orędownik pozostania Armii Polskiej w ZSRR musiał osobiście zawiadywać jej ewakuacją. Ze łzami patrzył na katastrofę tej wielkiej szansy, jaka przydarzyła się Polakom w 1941. Szansy, aby przy boku ZSRR wyzwalać swój własny kraj posiadając niezależne dowództwo nad armią. Anders w swojej głupocie zamiast najkrótszymi drogami iść z wojskiem do Polski -wybrał realizację jakiegoś podsuniętego przez obcych mitu geopolitycznego. Dla interesów Polski ci dobrze wyszkoleni żołnierze byli straceni i czekało ich, jak niegdyś polskich legionistów Napoleona – jakieś Santo Domingo. To była zdrada żywotnych interesów tego narodu, który czekał na nich w kraju. Oni jednak wybrali nie Polskę i jej granice, ale mit Andersa i obce – kolonialne interesy.
Berling wierny swoim postanowieniom z Wilna został w ZSRR, nie tracąc jednak wiary, że jego wizje geopolityczne w końcu się ziszczą. Za ten wybór przyszło mu zapłacić cenę najwyższą- władze londyńskie okrzyknęły go zdrajcą i skazały go na śmierć jako „dezertera”. Ale jak się okaże – ostatecznie- to on miał rację.

WIELKI ORGANIZATOR

Wielkie zwycięstwo stalingradzkie otworzyło przed ZSRR wiele nowych możliwości. Jedną z nich była faktyczna wyłączność co do kształtowania stosunków politycznych w Europie Wschodniej, a szczególnie w Polsce. Stalin nie potrzebował już niechętnego mu i podporządkowanemu Anglii rządu londyńskiego, którego tak naprawdę nikt demokratycznie nie wybierał. Postawił na polskich komunistów z Wandą Wasilewską na czele, jako pierwociny nowej reprezentacji politycznej. Niestety, mieli oni wojskiem mieli niewiele wspólnego. Aby stworzyć polską armię potrzebował prawdziwego wojskowego, organizatora. Całą – polską kadrę zabrał Anders. Jednym z niewielu, który pozostał był były oficer sztabu generalnego, piłsudczyk – Berling. Już 14 lutego 1942 Stalin wezwał Berlinga i powierzył mu rozpoczęcie prac związanych tworzeniem polskiego wojska. Samodzielna akcja polityczna i wojskowa została uruchomiona. Londyn nie był już potrzebny Stalinowi. Toteż później, przy okazji ujawniania sprawy katyńskiej w kwietniu 1943 ZSRR zerwał stosunki z rządem Sikorskiego.
Podczas następnego spotkania ze Stalinem 4 maja 1943 Berling wyjednał od generalissimusa utworzenie przy dywizji piechoty od razu brygady czołgów i eskadry lotniczej. Oficjalnie formowanie I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki rozpoczęto 8 maja 1943 w Sielcach nad Oką. Przy następnej wizycie na Kremlu w czerwcu 1943 ( miesiąc później) Berling przeforsował utworzenie nowej- drugiej dywizji wraz z brygadami artylerii ciężkiej, haubic i przeciwlotniczej, batalionu rozpoznawczego i kompani łączności. Tak narodziła się nowoczesna polska armia z artylerią, lotnictwem i czołgami, która miała posiadać wyposażenie bojowe porównywalne z przeciwnikiem. Dopełnieniem organizacyjnym była decyzja z grudnia 1943 o utworzeniu 3 dywizji polskiej w ZSRR. Zaś już 4 stycznia 1944 roku rząd radziecki na uroczystym posiedzeniu na Kremlu ogłosił utworzenie I Armii Polskiej, która z czasem rozrosła się w największy polski związek zbrojny w czasie II Wojny Światowej, wsławiony zdobyciem Warszawy, Wału Pomorskiego i Berlina. Cały podarowany przez ZSRR sprzęt wojskowy stał się polską własnością i na jego bazie po wojnie uruchomiono produkcję własnego oręża już w kraju. Do dnia dzisiejszego korzystamy z tej myśli technicznej.
Wojsko Berlinga było tez ważne z innych względów, Stanowiło także poprzez nowy proces wyłaniania kadr dowódczych demokratyczną reprezentacje całego społeczeństwa. Nikt tutaj nie zawdzięczał awansu urodzeniu czy tez protekcji, ale najczęściej faktycznym zdolnościom i doświadczeniu. Było to faktyczne zerwanie z etosem szlacheckim w wojsku. Oficerami zostawali synowie chłopów i robotnicy. Niewątpliwie cementowało to więzi wojska ze społeczeństwem. Taka elita raczej nie porzuci swoich podwładnych i nie ucieknie z majątkiem do Rumunii.
Wojsko Berlinga zrobiło przede wszystkim to, czego nie chciał zrobić Anders – zaczęło walczyć z Niemcami na ziemi rosyjskiej, na najkrótszej drodze do Polski. Przelana krew we wspólnej walce z Niemcami uprawdopodobniała w oczach radzieckich Polaków, jako partnerów w dalszych wspólnych działaniach militarnych i politycznych. Wielka bitwa pod Lenino w czasie II Wojny Światowej była najważniejszą bitwą polskiego oręża. Tam narodziło się nowe polskie wojsko – nowoczesne i demokratyczne, zadzierzgnęły nowe sojusze geopolityczne, które sprawiły, że Polska pomimo 6 lat okupacji wyszła z wojny zwycięsko wraz ze swoim największym sprzymierzeńcem – ZSRR. Czy ktoś we wrześniu 1939 roku mógł przypuszczać, że Polsce zostanie zwrócone Pomorze i Śląsk? A co byłoby gdyby nie było tej armii? Jak traktowaliby Rosjanie Polaków? Czy aby na pewno, jako sprzymierzeńców?
Jednostki stworzone przez Berlinga przetrwały aż naszych czasów. I Dywizja im. Tadeusza Kościuszki przeformowana w 1955 w I Warszawską Dywizję Piechoty stacjonującą w Legionowie. III Dywizja im. Romualda Traugutta, która ostatecznie wylądowała w Lubinie i walczyła z banderowcami. Także wiele innych jednostek swój początek zawdzięcza pracy organizacyjnej Zygmunta Berlinga. Można powiedzieć, że całe obecne polskie wojsko w linii prostej jest pochodną jego wysiłków organizacyjnych. Po Armii Andersa, czy tez Maczka Polska nie odziedziczyła niczego oprócz cmentarzy zagranicą.

PRZESŁANIE GENERAŁA

Co mógłby nam teraz powiedzieć wielki polski patriota Zygmunt Berling? Parę ważnych rzeczy. Przede wszystkim abyśmy wybierali takich sojuszników, którzy w chwili próby nie zostawią nas sami, tak jak w 1939 roku. Kolorowe egzotyczne fantazje są niewiele warte, kiedy potrzebna jest realna pomoc – broń, surowce, węgiel czy też gaz. Pięknymi mitami nie nakarmi się dzieci, czy tez ogrzeje mieszkań seniorów. Trzeba patrzeć obiektywnie na potencjalnych partnerów i wybrać takiego, kto jest w stanie w jak największym zakresie realizować potrzeby polskiej wspólnoty i może być wiarygodnym parterem na lata.
Realizm i zdrowy rozsądek jest ważniejszy od doznanych krzywd i upokorzeń. Berling zawsze pokazywał też, że jest wyjście nawet z najgorszych sytuacji. Zawsze można zmienić złe decyzje, że można zawsze zacząć od nowa, że można zawsze reorientować błędną politykę.
Ale dziedzictwo Berlinga to przede wszystkim polskie wojsko, którego sens istnienia leży w pilnowaniu interesu wspólnotowego. Demokratyczne, narodowe i nowoczesne wojsko to najlepsza obrona przez wszelkimi pokusami realizacji w kraju – wówczas idei internacjonalizmu a obecnie globalizmu. Dlatego też jak się wydaje od 30 lat zewnętrzne naciski nakierowane są na stałą jakościową, jak i ilościową redukcje polskiej armii, zlikwidowaniu jej bazy materiałowej, jak i zaplecza przemysłowego, zbudowanego z takim trudem w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Obecnie wydaje się, że armia ta jest w gorszym stanie niż armia Berlinga z 1944 roku , kiedy Niemcy jeszcze okupowały Polskę. Wiadomo, że bez własnego wojska nie ma podmiotowości państwowej. Dlatego też idąc śladem Berlinga dzieło naprawy państwa powinni najpilniej rozpocząć od reformy właśnie armii. Powinna być ona w jak największym stopniu narodowa, z poboru – oparta na wspólnych wartościach a nie na wielkości żołdu. Powinna też mieć wiarygodnych sojuszników. Jest to jak się wydaje obecnie praca najpilniejsza, bo nic nie jest dane nikomu raz na zawsze i znowu może przyjść nowy wrzesień 1939.

Piotr Panasiuk

Click to rate this post!
[Total: 35 Average: 4.7]
Facebook

14 thoughts on “Panasiuk: Testament Generała Berlinga”

  1. Nie, dziedzictwo Berlinga to przede wszystkim Ludowe Wojsko Polskie, gdzie służyłem dwa lata jak niemal każdy młody człowiek w PRL. I zgadza się, że w tamtym czasie sens jego istnienia leżał wyłącznie w pilnowaniu interesu wspólnotowego. Obecne Wojsko Polskie to formacje młodych ludzi, których mózgi zostały urobione do konsystencji zmiętego fast fooda .Obscenicznie, łasząc się do zbrodniczego zamorskiego ścierwa są gotowi na skinienie uczestniczyć w jego machinacjach i wojnach napastniczych. Potem, jak się uda wrócić z przygody niejeden polski Rambo zanuci sobie przy flaszce: „Kiedy szliśmy do ataku, to spierdalał każdy wróg, teraz, kurwa mam medale, ale, kurwa, nie mam nóg.” Mimo drobnych różnic, za cały tekst oklaski.

    1. Też jestem mocno zdziwiony tym artykułem. A czytając zdanie, że Berling był polskim patriotą, wręcz zdębiałem. To tak jakby tekst pisał LWP-owski politruk.

      1. Szanowny Panie,
        jeszcze trochę pozostawiawiana w zdębieniu.Gdy wypalą się miazmaty
        zimnowojennej propagandy zachodniej będzie dobrze.

        1. A kiedy te opary zimnowojennej propagandy miałyby opaść ????? Niech pan nie tworzy alternatywnej historii, by usprawiedliwiać zdrajcę naszego narodu, który dla ratowania swojego nędznego żywota zaprzedałby się diabłu.
          A czytając o zwróceniu Polsce Pomorza i Śląska ( a gdzie zabrane tereny na wschodzie?), o „wielkiej ” (?????) bitwie pod Lenino, trzeźwym, i realistycznym myśleniu Berlinga, przypomniały mi się wykłady z oficerem politycznym w Szkole Podchorążych Rezerwy w latach 80-tych, gdy musiałem odsłużyć swój rok w wojsku (ludowym zresztą)….

      2. Szanowny Panie
        mam dobrą wiadomość. Wyjdzie Pan ze zdębienia gdy uniesie się
        jak mgła zimnowojenna propaganda wojenna nad Polską.

        1. Bardzo proszę zgryźliwe komentarze zostawić dla siebie i szanować tych, którzy mają inne zdanie od Pana. Bez odbioru.

    1. Nadejdzie ten dzień gdy
      ” sojusznik ” Polski z NATO
      / faszystowskie Niemcy /
      zrobią nam powtórkę z 1939 r.
      I zobaczymy jak nasz wielki
      sojusznik zza Atlantyku poradzi sobie z tym problemem …

  2. „ Powinna być ona w jak największym stopniu narodowa, z poboru – oparta na wspólnych wartościach a nie na wielkości żołdu.” – XXI wiek, technologia na takim poziomie, że człowiek nawet stosunkowo młody musi się czasami kilka tygodni uczyć obsługi i oswajać ze sprzętem, który ma w domu a nadal istnieją ludzie, którzy uważają za sensowne roczne przeszkolenie Cześków, którzy nie mają najmniejszej ochoty służyć w armii i po przeszkoleniu nie będą mieli żadnej styczności z bronią i sprzętem wojskowym, który bardzo szybko się zmienia. Naprawdę trzeba być kompletnie bezrozumnym, żeby postulować istnienie wojska innego, niż zawodowe. Świetna recepta na zrobienie z ludzi mięsa armatniego. I jeszcze powinienem przeczytać, że to jest realizm polityczny. Niech Pan pójdzie choć raz w życiu na strzelnicę, weźmie np. AR-15 i zobaczy ile trzeba pracy, by celnie strzelać do ruchomych celów. A później niech się Pan zastanowi w jakiej pozycji na polu walki stawiałoby Pana zrobienie sobie na przykład rocznej przerwy po roku przeszkolenia w starciu z kimś, kto codziennie trenuje oddając 200-300 strzałów i ma doświadczenie operacyjne. Do tego niech Pan doda stopień oswojenia z różnymi warunkami, terenami, sprzętem termowizyjnym, płynnością komunikacji z członkami oddziału i między oddziałami etc. Zaczyna świtać widmo rzezi i nadchodzi zrozumienie nonsensowności proponowanego rozwiązania?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.