Perspektywy i granice ekumenizmu

Kwestia ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego jest w dzisiejszej rzeczywistości postępującej laicyzacji dużym wyzwaniem dla Kościoła katolickiego i dla innych wspólnot chrześcijańskich. Stosunek do tego problemu wyznacza granicę pomiędzy zwolennikami orientacji modernistycznej i tradycjonalistycznej w świecie chrześcijańskim, ta zaś pokrywa się częściowo (ale tylko częściowo) z innym podziałem definiującym obecne chrześcijaństwo: na moralnych liberałów i konserwatystów. Całkowite utożsamianie tych podziałów byłoby jednak nieporozumieniem, Zbyt często bowiem zdarza się, że moralni konserwatyści są jednocześnie w kwestiach dialogu międzyreligijnego modernistami, a moralni liberałowie pozostają w kwestiach teologii religii zwolennikami tradycyjnego stanowiska1. Warto zatem przyjrzeć się z perspektywy tradycjonalistycznej zagrożeniom i możliwościom stwarzanym przez ekumenizm i dialog międzyreligijny.

Dwa ekumenizmy

Ekumenizm możliwy jest oczywiście jedynie w granicach chrześcijaństwa, podczas gdy dialog międzyreligijny prowadzić można także z wyznawcami innych religii. Dialog prowadzony przez różne wspólnoty chrześcijańskie ma przy tym w mniejszym czy większym stopniu zawsze charakter ekumeniczny, ma mianowicie za cel prowadzić chrześcijan do jedności eklezjalnej. Dialog z wyznawcami innych religii stawia sobie na ogół cele bardziej ograniczone, choć i w tym obszarze możliwa jest dyskusja o charakterze teologicznym. Generalnie jednak, łatwiejsze wydaje się tu dążenie do współpracy w kwestiach społecznych, które powinno stanowić również ważny cel w relacjach pomiędzy wspólnotami chrześcijańskimi.

Ekumenizm doktrynalny

Ekumenizm mający podstawę doktrynalną, z perspektywy rzymsko-katolickiej, ma swoje źródła w sakramentach chrztu i eucharystii oraz w prawowitej posłudze papieskiej i biskupiej. Sprzeczności rysują się tu w relacjach rzymskich katolików z chrześcijanami ewangelicznymi (baptystami, zielonoświątkowcami), którzy uznają jedynie chrzest dorosłych. Również niektóre wspólnoty prawosławne (niektórzy mnisi z Góry Athos, Cerkwie staroobrzędowe i starokalendarzowe w Rosji) wymagają od konwertytów z rzymskiego katolicyzmu powtórnego chrztu, nie uznając sakramentów udzielanych poza własną wspólnotą. Ograniczona interkomunia (w przypadku braku w pobliżu świątyni własnego Kościoła dopuszcza się uczestnictwo w Liturgii i Eucharystii w świątyniach drugiego wyznania) pomiędzy rzymskimi katolikami a prawosławnymi jest jednak dopuszczalna, bowiem Kościoły te uznają nawzajem ważność swoich święceń kapłańskich.

Na przeszkodzie chrześcijańskiemu ekumenizmowi stoi oczywiście wiele więcej przeszkód natury doktrynalnej, liturgicznej i dyscyplinarnej (np. brak uznania przez katolików ważności święceń kapłańskich u anglikanów, brak uznania przez protestantów przekazania przez Chrystusa władzy nad Kościołem w ręce papieża), osiągnięcia ruchu ekumenicznego również są jednak widoczne: załagodzony został spór z Asyryjskim Kościołem Wschodu zapoczątkowany oskarżeniem go o nestorianizm na Soborze Efeskim (431) oraz z Kościołami wschodnimi (syriackim, syromalankarskim, armeńskim, koptyjskim, etiopskim i erytrejskim) oskarżanymi z kolei o monifizytyzm począwszy od Soboru w Chalcedonie (451).

Ruch ekumeniczny rodzi też jednak zagrożenia i jako twór zasadniczo protestancki budził wśród katolików i prawosławnych uzasadnione wątpliwości. Kościół rzymskokatolicki nie przystąpił nigdy do Światowej Rady Kościołów powołanej w Amsterdamie w 1948 roku, zaś Gruziński Kościół Prawosławny i Bułgarski Kościół Prawosławny wycofały swoje członkostwo w tej organizacji odpowiednio w roku 1997 i 1998. Niebezpieczeństwem stwarzanym przez ruch ekumeniczny jest rozwijana w niektórych środowiskach protestanckich koncepcja „jedności poza prawdą”, wyrażająca się w popularnej wśród protestantów „gościnności eucharystycznej” czyli dopuszczaniu do swoich obrzędów komunijnych wszystkich ochrzczonych, niekiedy zaś nawet nieochrzczonych.

Eucharystia jest sakramentem odnawiającym i umacniającym jedność Kościoła, nie może być zatem koncelebrowana w sytuacji faktycznego braku takiej jedności w wierze, w sakramentach i w hierarchii kościelnej. By uniknąć pułapki lekceważenia rzeczywistych i znaczących różnic, uznające pomiędzy sobą ograniczoną interkomunię katolicyzm i prawosławie odmawiają jej w odniesieniu do wspólnot protestanckich.

Ekumenizm etyczny

Innym niż dogmatyka, sakramentologia i dyscyplina kościelna polem dla dialogu między wspólnotami chrześcijańskimi są etyka, antropologia i model porządku społecznego. Znaczenie tych obszarów jest dziś na pewno większe niż zagadnień teologicznych, gdyż decydują one o charakterze życia zbiorowego i o kształcie porządku społecznego. Wszystko na to wskazuje, że w XXI wieku najistotniejszym sporem doktrynalnym nie będą debaty teologiczno-dogmatyczne, ale moralno-antropologiczne2. Gdy państwo i władza miały charakter religijny, treść i forma religii decydowały o doczesnym życiu człowieka i otwierały mu (bądź nie) drogę do Boga. Wraz z pojawieniem się świeckiego państwa, religia została zepchnięta na margines życia ludzkiego, stąd też różnice dogmatyczne pomiędzy wyznaniami nie odgrywają już tak fundamentalnej roli, znaczenia nabiera zaś koncepcja życia zbiorowego za jaką opowiada się dana wspólnota religijna.

Do niedawna naturalnym partnerem w dialogu ekumenicznym dla Kościoła katolickiego były wspólnoty protestanckie wyłonione w czasie pierwszej fali Reformacji, gdyż jak wskazuje Hilaire Belloc w Esejach katolika („Essays of a Catholic”), ludy, które przeszły na protestantyzm, nie odrzuciły swoich katolickich norm moralnych3. Sytuacja ta zmieniła się jednak w ostatnim półwieczu, gdy wiele Kościołów i wspólnot protestanckich zaakceptowało aborcję, inżynierię genetyczną, homoseksualizm, niekiedy zaś nawet eutanazję. Oddaliło to znacząco od Kościoła katolickiego wiele wspólnot anglikańskich, luterańskich, reformowanych, metodystycznych i uświęceniowych.

Z drugiej strony, widoczne stało się zbliżenie katolików z wcześniej wrogimi im baptystami, zielonoświątkowcami i prawosławnymi, a także z Tradycyjną Wspólnotą Anglikańską (Anglikański Kościół w Ameryce i Anglikański Katolicki Kościół Kanady). Granice i mury w kwestiach moralnych przechodzą w poprzek dotychczasowych podziałów. Anglikanie, którzy do niedawna byli najbliższym katolikom wyznaniem protestanckim, stają się najbardziej odległym antropologiczno-moralnie kościołem chrześcijańskim. A baptyści czy zielonoświątkowcy, którzy jeszcze niedawno nawet nie widzieli w rzymskich katolikach chrześcijan, a jedynie dzieci wielkiej nierządnicy, teraz coraz częściej przyznają, że to do nas (tzn. do rzymskich katolików – przyp. R.L.) jest im znacznie bliżej niż do protestantów4.

Chrześcijaństwo vs liberalizm

Spory etyczne i antropologiczne są jednak jedynie derywatami bardziej fundamentalnego, wspomnianego zaś wyżej, sporu pomiędzy zwolennikami ufundowania wspólnoty politycznej na zasadach świeckich (liberalizm) a zwolennikami ufundowania jej na zasadach wyznaniowych (religie). Dzisiaj nasze narody stanęły wobec nowych wyzwań. Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne. Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu5.

W walce toczącej się pomiędzy liberalizmem a chrześcijaństwem, naturalna byłaby zatem współpraca antyliberalnych chrześcijan obrządków prawosławnego, rzymskiego i obrządków protestanckich. Ideą przeciwstawianą przez nich liberalnej idei państwa świeckiego powinna być idea państwa chrześcijańskiego. Jesteśmy przekonani, że Zmartwychwstały Chrystus jest nadzieją nie tylko dla naszych Kościołów i narodów, ale także dla Europy i całego świata6. pisali we wspólnym przesłaniu w sierpniu 2012 r. abp Józef Michalik i patriarcha Cyryl. Wspólnota polityczna ufundowana na chrześcijaństwie i na chrześcijańskiej antropologii, to wspólnota polityczna której funkcjonowanie zorganizowane jest wokół norm etyki chrześcijańskiej, zatem odrzucająca postulowane przez liberalizm zbrodnie jak aborcja, eutanazja, inżynieria genetyczna, klonowanie, a także rozmaite przejawy niemoralności jak rozwody, pornografia, rozwiązłość i nieskromność.

Wzywamy wszystkich do poszanowania niezbywalnej godności każdego człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,27). W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy, że ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja.

Trwałą podstawę każdego społeczeństwa stanowi rodzina jako stały związek mężczyzny i kobiety. Jako instytucja ustanowiona przez Boga (por. Rdz 1,28; 2,23-24), rodzina wymaga szacunku i obrony. Jest ona bowiem kolebką życia, zdrowym środowiskiem wychowawczym, gwarantem społecznej stabilności i znakiem nadziei dla społeczeństwa. To właśnie w rodzinie dojrzewa człowiek odpowiedzialny za siebie, za innych oraz za społeczeństwo, w którym żyje.

Ze szczerą troską, nadzieją i miłością patrzymy na młodzież, którą pragniemy uchronić przed demoralizacją oraz wychowywać w duchu Ewangelii. Chcemy uczyć młodych miłości do Boga, człowieka i ziemskiej ojczyzny oraz kształtować w nich ducha chrześcijańskiej kultury, której owocem będzie szacunek, tolerancja i sprawiedliwość7.

Dla zapewnienia poszanowania godności człowieka i skutecznej ochrony życia poczętego, dla odbudowy rodziny oraz dla chrześcijańskiego wychowania przyszłych pokoleń warunkiem jest zastąpienie państwa liberalnego państwem chrześcijańskim. Integryści i tradycjonaliści chrześcijańscy nie powinni wobec tego zatracać się w cząstkowych i pozbawionych szans powodzenia „wojnach kulturowych” prowadzonych w granicach liberalnego paradygmatu ideowego i ustrojowego. Efektem dialogu ekumenicznego wśród chrześcijan powinno być wspólne odrzucenie przez nich liberalnego paradygmatu ideowego i ustrojowego.

Nie jest możliwa chrystianizacja państwa liberalnego, gdyż liberalizm i chrześcijaństwo są konkurencyjnymi i wykluczającymi się nawzajem paradygmatami cywilizacyjnymi. Zwalczanie niemoralności i nawoływanie do posłuszeństwa prawu bożemu bez odrzucenia politycznego rusztowania liberalizmu na którym opiera się współczesna „cywilizacja śmierci” jest skazane na niepowodzenie. Nawet gdy chrześcijanie przejściowo wezmą w tej walce górę i np. efektywniej zabezpieczą ustawowo ochronę życia poczętego, zasada politycznej alternacji wykreuje w końcu i wyniesie do władzy siły antychrześcijańskie, które dokończą chwilowo spowolnioną destrukcję.

Społeczne panowanie Chrystusa w państwie liberalnym jest niemożliwe. Zaprowadzić je można jedynie na gruzach liberalizmu, pod panowaniem prawowitych władców z bożego nadania. Wobec obiektywnych trudności napotykanych przez ekumenizm w obszarach dogmatyki i dyscypliny kościelnej oraz malejącego znaczenia chrześcijaństwa w Europie, akcent w dialogu ekumenicznym przeniesiony powinien zostać na problemy antropologii i etyki, co prowadzić powinno do wyłonienia antyliberalnego bloku chrześcijańskiego złożonego z odrzucających liberalizm chrześcijan różnych obrządków. Blok ten powinien zwalczać nie tylko konkretne i praktyczne konsekwencje liberalizmu (rozwody, instytucjonalizację homoseksualizmu, aborcję etc.) ale również sam ideowy i ustrojowy paradygmat liberalny, dążąc do zastąpienia państwa liberalnego państwem chrześcijańskim.

Projektowi takiemu sprzyja rosyjski przedsiębiorca i chrześcijański mecenas zarazem, Konstantin Waleriewicz Małofiejew (ur. 1974). W maju 2014 r. organizował i sponsorował europejską konferencję konserwatywną w Wiedniu. Jest też promotorem kontaktów pomiędzy rosyjską elitą polityczną i intelektualną a chrześcijańskimi i konserwatywnymi środowiskami w USA. W Ameryce (…) istnieje poważne konserwatywne lobby chrześcijańskie. Chcą oni powrotu do starej dobrej Ameryki lat pięćdziesiątych. Pamiętają oni Amerykę, w której istniała moralność, bez tych wszystkich eksperymentów z planowaniem rodziny. (…) Rozwijamy z nimi stosunki w oparciu o ruch prorodzinny8 – stwierdził Małofiejew. Na gruzach liberalizmu Ameryka ma się odnowić w Chrystusie. Chrześcijańska Ameryka znajdzie następnie wspólny język z chrześcijańską Rosją i chrześcijańską Europą na gruncie wspólnej antropologii filozoficznej i etyki. Dla takiej Ameryki będzie miejsce w policentrycznym ładzie międzynarodowym.

Ekumenizm w imię życia

Dialog religijny mający za cel utworzenie bloku antyliberalnego którego członków spajałaby podobna antropologia i etyka możliwy jest jednak również poza społecznością chrześcijańską. Unaocznia to przebieg konferencji ludnościowych i społecznych ONZ. Początki tego ruchu sięgają roku 1927, gdy z inspiracji amerykańskiej feministki i zwolenniczki aborcji Margaret Sanger (1879-1966), pierwszą taką konferencję zorganizowano w Genewie pod auspicjami Ligi Narodów. Następne konferencje w Rzymie (1954) i Belgradzie (1966) miały charakter ekspercki.

Na konferencji w Bukareszcie (1974) zderzyło się stanowisko państw liberalnych, na czele z USA, promujących aborcję i kontrolę populacji, ze stanowiskiem państw afrykańskich, azjatyckich, latynoamerykańskich i socjalistycznych oraz Stolicy Apostolskiej, które sprzeciwiały się takim rozwiązaniom. Na konferencji wystąpiły też po raz pierwszy jawnie masońskie grupy, jak Klub Rzymski założony jeszcze w 1968 r. przez włoskiego przemysłowca i zwolennika eugeniki Aurelio Peccei (1908-1984), Grupa Bilderberg powstała pod patronatem CIA w 1954 r. jako forum promocji atlantyzmu w Europie Zachodniej, Komisja Trójstronna założona w 1973 r. przez członków amerykańskiej oligarchii politycznej. Dystrybuowane i nagłaśniane były publikacje takie jak The Population Bomb (1971) Paula Ehrliha (ur. 1932) i opracowana przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego USA National Security Study Memorandum 2000. W publikacjach tych określano przyrost naturalny w państwach trzeciego świata jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Zachodu i postulowano przeciwdziałanie mu, nie wykluczając przy tym zastosowania przymusu.

Na kolejnej konferencji ludnościowej w Meksyku (1984) państwa zachodnie mniejszy nacisk kładły na kontrolę populacji, większy zaś na liberalizację gospodarek przez państwa trzeciego świata. Takie rekomendacje zawierał wypracowany podczas konferencji Światowy Ludnościowy Plan Działania. Jego przyjęcie napotkało opór ze strony państw muzułmańskich i wielu innych państw azjatyckich, afrykańskich oraz latynoamerykańskich, dokument skrytykowała też Stolica Apostolska. Implementacja neoliberalnych zaleceń zawartych w Światowym Ludnościowym Planie Działania przyniosła kryzysy społeczne i gospodarcze, w wielu zaś przypadkach również zapaść demograficzną niektórych państw.

Pełnowymiarowy konflikt polityczny pomiędzy USA i Stolicą Apostolską oraz Zachodem i jego agendami międzynarodowymi (UNFPA), a „całą resztą” wystąpił podczas Międzynarodowej Konferencji „Ludność i Rozwój” w Kairze (1994). Blok atlantycki w miejsce wcześniejszej koncepcji „kontroli populacji” forsował tam „wolny wybór” kobiety w kwestii donoszenia ciąży lub usunięcia płodu, argumentując że większość kobiet – jeśli pozostawić im możliwość wyboru – zdecyduje się raczej na mniej liczne potomstwo, wysoka dzietność jest zaś wrogiem wzrostu gospodarczego i dobrobytu. Stanowisko bloku zachodniego pod przywództwem USA było więc kontaminacją jego postulatów z konferencji bukaresztańskiej (dobrobyt poprzez depopulację) i meksykańskiej (liberalizacja rynków i wolność jednostki w miejsce polityki prorodzinnej).

Rozwiązania te bezskutecznie próbowały zablokować tym razem już świadomie współpracujące ze sobą delegacje Stolicy Apostolskiej oraz państw latynoamerykańskich (Honduras, Nikaragua, Salwador, Gwatemala, Dominikana, Peru, Paragwaj, Argentyna) i katolickich (Filipiny, Malta) oraz muzułmańskich (Libia, Algieria, Maroko, Jordania, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jemen, Dżibuti, Iran, Pakistan, Afganistan, Malezja, Brunei). Stolica Apostolska utrzymywała też wówczas kontakty z tymi państwami muzułmańskimi, które zdecydowały się zbojkotować konferencję (Sudan, Arabia Saudyjska, Liban, Irak).

Zbieżność stanowisk Kościoła katolickiego i państw islamskich oraz państw latynoamerykańskich była widoczna również na konferencji „Środowisko i Rozwój” (Rio de Janeiro, 1992), konferencji na temat rozwoju społecznego (Kopenhaga,1995), konferencji na temat kobiet (Pekin, 1995), konferencji na temat osiedli ludzkich (Stambuł, 1996), Światowego Szczytu Żywnościowego (Rzym, 1996) oraz konferencji „Kair+5” (Nowy Jork, 1999).

Spory ideologiczne, szczególnie ostro występujące na konferencjach w Pekinie i w Rzymie, amerykańskim organizacjom feministycznym, humanistycznym, ateistycznym oraz katolickich zwolenników aborcji (Catholics for Free Choice) posłużyły za pretekst by zwrócić się z apelem o odebranie Stolicy Apostolskiej statusu obserwatora przy ONZ i zdegradowaniu jej pozycji do statusu organizacji pozarządowej. W odpowiedzi przedstawiono nie mającą precedensu wspólną deklarację ośmiuset organizacji katolickich, protestanckich i muzułmańskich w obronie dotychczasowego statusu Stolicy Apostolskiej. Ekumeniczny blok antyliberalny stał się tym samym faktem9.

W relacjach pomiędzy chrześcijanami a wyznawcami innych religii możliwe i celowe jest zatem prowadzenie dialogu religijnego, którego celem byłoby wypracowanie wspólnej strategii antyliberalnej. Państwa muzułmańskie są tu naturalnym sojusznikiem Stolicy Apostolskiej i rządów chrześcijańskich. Wspólne przeciwdziałanie blokowi zachodniemu, dążącemu do narzucenia światu polityki maltuzjańskiej i neoliberalnej, może być punktem wyjścia do dialogu w zakresie etyki i antropologii. Efektem tego dialogu powinno być sformułowanie i wspólne forsowanie przez chrześcijan i muzułmanów przybierającej postać koncepcji świata policentrycznego i nieliberalnego alternatywy dla amerykanizacji, globalizacji i neoliberalizmu.

Ekumenizm w imię śmierci

Istnieją też możliwości rozwijania dialogu międzyreligijnego na gruncie koncepcji metafizycznej o istnieniu Sophia Perennis. Wśród zwolenników tego kierunku znaleźć można zarówno autorów katolickich jak ks. Rama P. Coomaraswamy (1929-2006) czy Jean Borella (ur. 1930), muzułmańskich jak Sajed Hosejn Nasr (ur. 1933) czy Martin Lings (1909-2005), a nawet metodystycznych jak Huston Smith (ur. 1919). Wartość metafizyki perennialistycznej powinna z pewnością stać się przedmiotem rozważań, między innymi w dialogu międzyreligijnym. Osiągnięcia tego nurtu są bowiem bardzo obiecujące i wznosiłyby dialog religijny na nowy poziom, wzmacniając wśród jego uczestników orientację ortodoksyjną i tym samym antyliberalną.

Na koniec warto wreszcie wspomnieć o szansach ekumenicznych stwarzanych przez dzisiejszą sytuację polityczną. Szczególnie widoczne są one w Afryce. W Republice Środkowoafrykańskiej chrześcijanie i animiści zrzeszeni w milicji znanej jako anty-Balaka od połowy 2013 r. walczą przeciwko wywodzącej się z północno-wschodniej części kraju muzułmańskiej milicji Séléka. W sąsiedniej Ugandzie od 1987 r. Armia Bożego Oporu pod dowództwem Josepha Kony (ur. 1962) prowadzi walkę o ustanowienie państwa teokratycznego, w którym podstawowym źródłem prawa byłby Dekalog i tradycyjne wierzenia ludu Achola. W latach 1983-2005 w dzisiejszym Sudanie Południowym chrześcijanie i wierni tradycyjnych religii afrykańskich prowadzili zwieńczoną uzyskaniem niepodległości przez to państwo w 2011 r. wojnę przeciwko rządzącym w Chartumie muzułmanom. Pod naporem islamskiej agresji nastąpiło też zbliżenie chrześcijan i przedstawicieli innych religii w Syrii, Iraku i Nigerii. Ze strony muzułmanów chrześcijanie prześladowań doznają w Egipcie i w Kosowie10.

We wszystkich wymienionych przypadkach (z wyjątkiem Ugandy) po stronie atakujących występuje odmiana islamu sunnickiego bliska salafizmowi, po stronie zaś atakowanych religijny synkretyzm chrześcijaństwa, magii i tradycyjnych wierzeń. Prekursorem takiej tradycyjnej orientacji wśród polityków chrześcijańskich był François Duvalier (1907-1971) rządzący w Haiti od roku 1957 do swojej śmierci. Tradycjonalistyczny i antykomunistyczny przywódca Haiti był prekursorem dzisiejszych chrześcijańskich ruchów tradycjonalistyczno-rewolucyjnych w Afryce.

Krwawa legenda narosła zarówno wokół Tonton Macoutes jak i wobec dzisiejszych anty-Balaki i Armii Bożego Oporu przypomina legendę jaka towarzyszyła przezywanemu „szalonym” i „krwawym” baronowi Romanowi von Ungern-Sternbergowi (1885-1921). Tak jak biały chan Mongolii dokonywał syntezy lamaizmu, magii i protestanckiego chrześcijaństwa, tak dzisiejsi bojownicy południowosudańscy, ugandyjscy, syryjscy i środkowoafrykańscy włączają w obręb religii chrześcijańskiej tradycyjne wierzenia swoich krajów. Tak jak von Ungerna i Duvaliera oskarża się ich o fascynację śmiercią a nawet o kanibalizm, słusznie przy tym zwracając uwagę, że chrześcijańska koncepcja Eucharystii zawiera treści kanibalistyczne, a fascynacja cierpieniem i śmiercią widoczna jest w całej tradycji piśmiennictwa i sztuki chrześcijańskiej (von Ungern-Sternberg miał oswoić się ze śmiercią i zadawaniem cierpienia przypatrując się zdobieniom katedry w swoim rodzinnym mieście).

Zadajmy sobie pytanie, kim są przeciwnicy chrześcijańskich ruchów tradycjonalistyczno-rewolucyjnych? Widzimy wśród nich pospołu zachodnich demoliberałów i islamistów. Tym co ich łączy jest orientacja antytradycyjna. Zachodni liberałowie niszczą każdą kulturę sakralną i religijną, świat ujednolicając wedle wzorca demoliberalnego. Islamiści w ostatnich latach zasłynęli wysadzeniem posągów w afgańskim Bamianie (2001), dewastacją mauzoleów sufickich świętych w Timbuktu i próbą spalenia tamtejszej biblioteki (2013), wysadzeniem świątyni sprzed dwóch tysięcy lat w Palmyrze (2015) i wieloma podobnymi aktami barbarzyństwa. Mamy w ich przypadku do czynienia z nie tak wcale rzadkim przypadkiem religii, która zwróciła się przeciw Tradycji.

Fundamentalną linią podziału jest tu zatem konflikt między Tradycją i anty-Tradycją. Po jednej stronie są (wspomagające się zresztą nawzajem w praktyce) antytradycyjne ruchy islamskie i międzynarodowy demoliberalizm, po drugiej zaś stronie zwolennicy ładu sakralnego, państwa chrześcijańskiego i kultury rozwijanej poprzez pielęgnację dziedzictwa przodków. Demoliberałowie i islamiści są wrogami Tradycji, dlatego odmalowują chrześcijańskie ruchy tradycjonalistyczno-rewolucyjne albo jako zabobonne (Ludowa Armia Wyzwolenia Sudanu) albo jako archaiczne i barbarzyńskie (anty-Balaka). Atakują je z pozycji albo otwartego ateizmu (demoliberałowie), albo negującego sakralny i przebóstwiony charakter rzeczywistości religijnego doktrynerstwa (islamizm).

Druga ze wskazanych pozycji, negując współobecność świata nadzmysłowego i materialnego przygotowuje przy tym grunt dla praktycznego ateizmu. Zastąpienie światopoglądu mitycznego światopoglądem racjonalistycznym jest pierwszym krokiem w kierunku ateizmu. Islamizm nie jest przeciwieństwem demoliberalizmu, lecz przygotowuje dla niego grunt.

W religiach abrahamicznych zjawisko religii antytradycyjnej jest funkcją pustynnych wpływów semickich, bo to na gruncie judaizmu i islamu rozwinięto koncepcje metafizyczne, w których monoteizm posunięty był aż do negowania jakichkolwiek bytów duchowych poza samym Bogiem. W duchowości semickiej jednostka ludzka stoi wobec Boga samotnie na duchowej pustyni. Im silniejsze w danej „religii Księgi” są wpływy mentalności pustynnej, tym świat postrzegany jest w niej jako metafizycznie uboższy i prostszy. W chrześcijaństwie symbolicznym wyrazem tego dualizmu był znany już w pierwotnej gminie chrześcijańskiej podział na „żydowskich” judeochrześcijan i „greckich” poganochrześcijan.

Ten drugi wariant rozumienia chrześcijaństwa koresponduje z ideałem tradycjonalistyczno-rewolucyjnego ekumenizmu wyrażonego słowami Nicolása Gómeza Dávili (1913-1994), który stwierdził że jest „poganinem, który uwierzył w Chrystusa”. Najgłębiej rozumiany dialog międzyreligijny odwoływać się bowiem powinien do pierwotnego objawienia, do Sophia Perennis, jego ideał powinien więc być ideałem antyliberalnym, antyhumanistycznym, sakralnym i eschatologicznym. Rzeczywistość postrzegać powinien jako przebóstwioną i sakralną, śmierć jako integralny element porządku kosmicznego, postęp jako wzrastanie ku Bogu poprzez organiczne nawarstwianie przekazywanych z pokolenia na pokolenie wiedzy, dorobku materialnego, doświadczeń, tradycji i kultury.

Ronald Lasecki

1 T. Terlikowski, Kościół (dla) zagubionych, Kraków 2007, s. 51-52.

2 T. Terlikowski, Kiedy sól traci smak. Etyka protestancka w kryzysie, Warszawa 2005, s. 10.

3 T. A. Nelson, Przedmowa amerykańskiego wydawcy [w:] F. Sardà y Salvany ks. dr, Liberalizm jest grzechem, Poznań 1995, s. 21.

4 T. Terlikowski, dz. cyt., s. 11-12.

5 Józef Arcybiskup Michalik, Metropolita Przemyski, Cyryl, Patriarcha Moskwy i Całej Rusi, Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, Arcybiskupa Józefa Michalika, Metropolity Przemyskiego i Zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchy Moskiewskiego i Całej Rusi Cyryla, podpisane 17 sierpnia 2012 r. w Warszawie, dostęp 15.01.2016 r.:

http://episkopat.pl/dokumenty/pozostale/4396.1,Wspolne_Przeslanie_do_Narodow_Polski_i_Rosji.html.

6 Józef Arcybiskup Michalik, Metropolita Przemyski, Cyryl, Patriarcha Moskwy i Całej Rusi, Wspólne Przesłanie…

7 Tamże.

8 K. Małofiejew, В России возможно все, газета.ruz 28 kwietnia 2015, dostęp 15.01.2016 r.

http://www.gazeta.ru/business/2015/04/27/6658513.shtml

9 Zob. J. Balicki, E. Frątczak, Ch. B. Nam, Przemiany Ludnościowe. Fakty-Interpretacje-Opinie T. 1, Warszawa 2003, s. 335-463.

10 Zob. J. Agnew, Deus Vult: The Geopolitics of the Catholic Church, dostęp 15.01.2016 r.

http://www.sscnet.ucla.edu/geog/downloads/856/391.pdf

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Perspektywy i granice ekumenizmu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *