Piasta: Niepodległość nie jest na sprzedaż

4 maja posłowie na Sejm RP, obradowali nad „ratyfikacją decyzji o zwiększeniu zasobów własnych Unii Europejskiej, która jest warunkiem utworzenia Europejskiego Funduszu Odbudowy oraz wypłatą Polsce środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy”. Przekładając z unijnej nowomowy na język bardziej zrozumiały, unijni biurokraci zaproponowali rządom narodowym wyjątkowo brudny i podły geszeft. Mianowicie, że za pieniądze (przyznajmy uczciwe: całkiem spore) kupią kolejny kawałek naszej niepodległości.
Trafnie podsumował to z sejmowej mównicy Adrian Zandberg, który powiedział „Jeśli powstanie Fundusz Odbudowy, zapewnimy miliardy euro dla Polski i uczynimy też Unię Europejską silniejszą oraz bardziej zjednoczoną.”. Zatem głosowanie za Funduszem Odbudowy to głosowanie za dalszą federalizacją Europy i solidny krok w kierunku budowy europejskiego „superpaństwa”.
Propozycja unijnych biurokratów spotkała się z entuzjastyczną reakcją polskiej klasy politycznej. Wyrazem tego stało się sejmowych 290 głosów „za” ratyfikacją inkryminowanego rozwiązania. Przeciw zagłosowało tylko 33 posłów. Tylko trzydziestu trzech znalazło w sobie tyle przyzwoitości by zaprotestować. Najwięcej bo dwudziestu z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Byli to głównie parlamentarzyści związani z partią Zbigniewa Ziobry, ale też np. Anna Maria Siarkowska. Pamiętajmy jednak, że aż 211 parlamentarzystów klubu PiS głosowało za sprzedażą kolejnego fragmentu naszej niepodległości. Niezły wynik jak na partię, która odmienia na wszelkie sposoby słowo patriotyzm. Jednocześnie węsząc wszędzie szpiegów i zdrajców. Nie jestem jednak zaskoczony. Gęba pełna bogoojczyźnianych frazesów jest przecież u nas już tradycyjnie maską słabo skrywającą obłudę, cynizm i wyrachowanie.
Przyzwoicie zachowali się wszyscy posłowie Konfederacji. Cała jedenastka zagłosowała przeciw. W kontekście eurosceptycznych poglądów tego ugrupowania właśnie tego powszechnie oczekiwano. Poza nimi już tylko Stanisław Tyszka i Lech Kołakowski. To wszystko.
Jednak nawet 290 posłów nie wystarczyło by ratyfikować nowe zobowiązanie międzynarodowe w zgodzie z obowiązującym prawem. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej w artykule dziewięćdziesiątym reguluje kwestię przekazania uprawnień organizacji międzynarodowej. Czyli dokładnie sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia. Przywołany artykuł w ustępie drugim brzmi: „Ustawa wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, o której mowa w ust. 1, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.”. W sejmowym głosowaniu wzięło udział 456 posłów. Jak łatwo wyliczyć 2/3 z tej liczby to 304. Zatem do prawomocnej ratyfikacji zobowiązania cedującego część uprawnień na rzecz organizacji międzynarodowej zabrakło Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego arcy-patriotycznym akolitom czternastu głosów. I co z tego? Ano nic. W końcu prawo w Polsce nic nie znaczy. Od ponad roku mamy tu nieformalny stan wyjątkowy. Po drodze rząd wydał dziesiątki, jeśli nie setki bezprawnych rozporządzeń, niszcząc życie milionom obywateli. Zorganizował też z naruszeniem prawa wybory głowy państwa, najpierw nieudane „kopertowe”, później już normalne ale też „bez żadnego trybu”. I tak dalej i tak dalej…
Prawo to dziś w Polsce martwy zapis, w luźny sposób interpretowany przez rządzących. Kiedy zaś interpretować się już nie da, zwyczajnie ignorowany. W kontekście powyższego szczególnie gorzką ironią wybrzmiewa nazwa rządzącej Polską partii: Prawo i Sprawiedliwość. To tak jakby jakiś szczególnie rozpustny zamtuz nazwać Cnota i Moralność.
Gdzie są dzisiaj etatowi obrońcy Konstytucji, którzy zaledwie kilka lat temu tłumnie wylegali na ulice miast? Siedzą w domach. W końcu po co mieliby się ruszać? Przecież głosowanie poszło po ich myśli. Dają tym samym dowód, że nigdy nie chodziło im o żadną konstytucję czy praworządność, a jedynie o zapewnienie sobie politycznego paliwa, kosztem autentycznego społecznego sprzeciwu. Dziś ostatnimi, prawdziwymi obrońcami porządku społecznego i praworządności jesteśmy my: narodowi demokraci, konserwatyści, autentyczni liberałowie (jak Janusz Korwin-Mikke), narodowi radykałowie z RN a nawet autentyczna lewica. To tutaj, pomimo gigantycznych, niemal nieprzezwyciężalnych różnic, biegnie linia podziału. MY, którym na Polsce autentycznie, choć z różnych przyczyn zależy i ONI…
Decyzja sejmu jest dla mnie tym smutniejsza, że nieodwracalna. Umowa międzynarodowa, nawet przyjęta z naruszeniem norm krajowych, będzie obowiązywać. Jej wypowiedzenie faktycznie będzie niewykonalne. Chyba, że w drodze polexitu. Na to jednak ani nie jesteśmy gotowi ani nie leży to dziś w naszym interesie. Choćby dlatego, że obecna geopolityka nie pozwala na szybkie wygenerowanie alternatywy gospodarczej i politycznej dla struktur zachodnioeuropejskich. Struktur, których już od kilkunastu lat jesteśmy częścią.
W dającej się przewidzieć perspektywie czasowej jesteśmy skazani na Unię. Dlatego tym bardziej musimy zrobić wszystko, by ta która jest tu i teraz, była dla nas jak najkorzystniejsza. By w jak najmniejszym stopniu była federacją. By w możliwie najmniejszym stopniu pożerała uprawnienia państw narodowych zamieniając się tym samym w superpaństwo. By nie ewoluowała w kierunku koszmarnego lewacko-liberalnego molocha, prawdziwego więzienia narodów. Taka jest nasza racja stanu.
Przemysław Piasta
za: FB
Facebook

3 thoughts on “Piasta: Niepodległość nie jest na sprzedaż”

  1. świetnie!! i proszę teraz uprzejmie wyjaśnić
    DLACZEGO???
    rząd 'zjednoczonej prawicy’ czyli wykręciła taki a nie inny 'numer’ >tzn. NIEPODLEGŁOŚĆ JEST NA SPRZEDAŻ
    oraz
    wzorem Lenina z 1905 roku zadać pytanie:
    CO ROBIĆ???
    Dla ułatwienia podaję>mamy traktaty, prawo międzynarodowe
    a w ostateczności naszego najważniejszego sojusznika (USA+Izrael+NATO+G20+G7)
    no i wroga 'śmiertelnego’ >czyli 'Putina’ i jego 'imperializm’ na głowie plus zarządzoną przez G20 'plandemię’ zarządzoną przez WHO>>AGENDA UN=ONZu stosownie sprywatyzowaną przez Big Pharma!
    plus troska o prawa człowieka w Chinach (hongkong+Xinjiang) czy w Myanmar, etc, etc, etc.
    .
    PS. Jak słyszę teksty pt. 'nowy plan Marshalla” jakim operuje Moraver czy cała reszta 'elyt’ między Bugiem o Odrą
    to mnie przychodzi na myśl powiedzenie Karola Marksa>
    History repeats itself, first as tragedy, second as farce.
    czyli
    Historia się powtarza, najpierw jako tragedia, potem jako farsa (a nie da się ukryć, że jesteśmy na etapie FARSY)
    czy:
    The production of too many useful things results in too many useless people.
    czyli
    Produkcja ZBYT WIELU {!!!!!!)użytecznych rzeczy prowadzi do powstania zbyt wielu bezużytecznych ludzi.

  2. #Putintern_2021>czegoś równie cepowatego albo groteskowego nie czytałem dawno i małe uzupełnienie:
    dla US Intelligence community>czyli coś co nas obowiązuje bo ’>
    'will impact political and economic realities across the globe.’
    US Intelligence Issues Ominous Warning Over 'Sustained Economic Downturn’ And Other Long-Term Threats
    .https://www.zerohedge.com/political/us-intelligence-issues-ominous-warning-over-sustained-economic-downturn-and-other-long
    jakie są zagrożenia>
    „The economic fallout from the pandemic is likely to create or worsen instability in at least a few—and perhaps many—countries, as people grow more desperate in the face of interlocking pressures that include sustained economic downturns, job losses, and disrupted supply chains,” the report warns.

    What’s more, food shortages and 'uneven access’ to COVID treatments will contribute to humanitarian concerns, while the virus will remain a threat „to populations worldwide until vaccines and therapeutics are widely distributed.” The report also warns that a new wave of infections earlier this year „may have an even greater economic impact as struggling businesses in hard-hit sectors such as tourism and restaurants fold and governments face increasing budget strains.”
    In addition to pandemic-related warnings, the report also predicts that Russia and China will continue to hatch covert influence operations (to blame populist victories on?) – and that Iran will continue to violate the 2015 nuclear agreement. According to the report, China „presents a growing influence threat” in the United States,
    a co do Putina, znaczy się Rosji i opinie z USA>
    Russia on US-Installed Fascist Tyranny in Ukraine
    .https://stephenlendman.org/2021/05/russia-on-us-installed-fascist-tyranny-in-ukraine/
    czy
    US Dark Forces Want Perpetual War Along Russia’s Border
    .https://stephenlendman.org/2021/05/us-dark-forces-want-perpetual-war-along-russias-border/
    a poza tym pisze się tam>
    'Left unexplained is that China, Russia, Iran, North Korea, Cuba, Venezuela, and other nations from US control prioritize peace over perpetual wars on invented enemies — how hegemon USA operated throughout most of the post-WW II period……..Former US official Elliot Abrams remains free from prosecution for numerous war crimes in multiple theaters since the 1980s.

    Established in 1997, he was a Project for the New American Century (PNAC) signatory.

    Comprised of neocon extremists like himself, it openly advocated for US global dominance by brute force if lesser tactics failed to achieve its hegemonic aims.
    Many of its members like Abrams held high-level positions in Washington —promoting endless wars on invented enemies, rejecting peace, stability and the rule of law.’
    a wszystko w felietonie Stephen’a Lendman’a>
    Fake News About Invented US Enemies
    .https://stephenlendman.org/2021/05/fake-news-about-invented-us-enemies/
    i pytanie> czy aby jako 'przedmurze chrześciajaństwa’>’wschodnia flanka NATO’ udało nam post1989 osiągnąć 'sukces’ i stanąć po właściwej stronie???

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *