Pierwszy Chrześcijanin przedwojennej Wielkopolski

Trudno powiedzieć. Tak przynajmniej uważa historyk i żołnierz generała Maczka Zbigniew Miecznikowski, jednak oficjalne okoliczności jego śmierci pozostają nieznane.

Dziś znów tekst historyczny. Jest lipiec 1942 roku. Pod poznańskie zoo podjeżdża niemiecka ciężarówka. Z jej wnętrza kilku żołnierzy wyprowadza słaniającego się na nogach człowieka. Po chwili przerzucają go przez ogrodzenie. A ściślej wrzucają do stalowej klatki. Klatki z przestraszonymi lwami. Umieszczony w jej wnętrzu mężczyzna ginie w straszliwych męczarniach. Wszystko odbywa się pod osłoną nocy. I choć nie ma cyrkowej areny i krzyczących rzymskich tłumów, to nieznany męczennik ginie tak samo jak ponad piętnaście stuleci wcześniej ginęli pierwsi chrześcijanie. W jego tragicznej śmierci zaklęty jest jednak jeszcze jeden paradoks. Bo ów nieznany mężczyzna ginie tak, jak ginęli ci na których przez całe swoje życie się wzorował. Kim był? To ostatni przed wojną, ogólnopolski prezes Akcji Katolickiej i wojewoda poznański – Adolf Bniński.

Urodził się w roku 1884 jako syn właściciela majątku Buszewo koło Szamotuł. Po ojcu odziedziczył też zainteresowanie rolnictwem i to właśnie je studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, oraz na niemieckich uczelniach w Monachium i Halle. Po skończonej edukacji z sukcesem administrował licznymi rodzinnymi majątkami, w skład których wchodziły choćby Głutowy i Biskupice. Rychło jednak musiał porzucić ukochane gospodarowanie na rzecz polityki. Polityki, która wciągała go w błyskawicznym tempie. Już w 1918 roku został pierwszym polskim komisarzem Łodzi. Rok później był już starostą średzkim, a po czterech latach wojewodą poznańskim. Funkcję tę pełnił nieprzerwanie przez siedem lat, aż do 1930 roku. W międzyczasie rozpoczął ogólnopolską karierę polityczną. To on w 1926 roku – jako kandydat Związku Ludowo-Narodowego – był rywalem Józefa Piłsudskiego i Ignacego Mościckiego w walce o prezydenturę. Mimo tych intensywnych zaangażowań politycznych, nie zapomniał o swoim ukochanym rolnictwie, pełniąc przez wiele lat funkcję prezesa Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Najbardziej znany był jednak z racji innej prezesury, prezesury ogólnopolskiemu zarządowi Akcji Katolickiej. Czas sprawowania przezeń owej funkcji był czasem gwałtownego rozkwitu tej organizacji. Organizacji, która w duchu nowych wówczas papieskich encyklik, mobilizowała wierzących do udziału w życiu społecznym i politycznym. Być może to właśnie formacja Akcji Katolickiej i jej prezesowanie sprawiło, że był Bniński zaciekłym przeciwnikiem sanacji i aktywnych organizatorem polskiego nurtu konserwatywnego, który w pewnym momencie, także z jego inicjatywy, przybrał formalne ramy Stronnictwa Zachowawczego. Sanacyjni przeciwnicy, doceniali jednak jego pozycję i polityczny dorobek. Wyrazem tego była prezydencka nominacja na stanowisko senatora w roku 1935.

Lata wojny to jednocześnie ostatnie lata życia Adolfa Bnińskiego. W 1940 roku, były wojewoda poznański, zostaje delegatem Rządu Londyńskiego na tereny wcielone w skład Niemieckiej Rzeszy. Aresztowany rok później i katowany w poznańskim Forcie VII, umiera ostatecznie rok później.

Czy rzeczywiście, tak jak pierwsi chrześcijanie, oddał ducha Bogu w paszczy afrykańskich lwów? Trudno powiedzieć. Tak przynajmniej uważa historyk i żołnierz generała Maczka Zbigniew Miecznikowski, jednak oficjalne okoliczności jego śmierci pozostają nieznane. Niezależnie jednak od tego, w jaki sposób Adolf Bniński poniósł śmierć, niewątpliwie jako wybitny Poznaniak i Wielkopolanin zasługuje na upamiętnienie. Dziś na gmachu poznańskiego Urzędu Wojewódzkiego ma tylko skromną tablicę pamiątkową. A zdecydowanie zasługuje na coś więcej. Może warto by aby członkowie archidiecezjalnej Akcji Katolickiej pomyśleli o pomniku dla swego byłego prezesa? Taką inicjatywę na pewno warto podjąć.

Jan F. Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *