PiS jako antyMidas

Rozwydrzona część kibicowskiej braci wzięła, bowiem udział w tym wydarzeniu, co przyniosło opłakane skutki dla tych, którzy chcieli spokojnie maszerować w Dzień Niepodległości. Magierowskiemu na łamach Gazety Polskiej odpowiedział Piotr Lisiewicz. Jego ripostę można sprowadzić do tezy, że pseudo prawicowi publicyście z Rzepy jak zwykle dzielą włos na, czworo, że chcą się przypodobać salonowi. Można i tak. Ja jednak poszerzyłbym uwagę Magierowskiego.  Bo przecież alians z kibicami jest tak naprawdę ilustracją stałej pisowskiej metody. Każda metoda jest dobra do walki z koalicją rządową. I nieważne, że przy tym niszczy się istotne dla prawicy wartości. Tak o to, w imię doraźnej walki politycznej, wciągnięto do polityki kibicowskich ekstremistów. Ich późniejszy udział w marszu niepodległości dał zaś przeciwnikom tej inicjatywy łatwy pretekst do jej zdezawuowania. Podobnie np. jest z katastrofą smoleńską. Zawłaszczenie przez PiS tego tragicznego wydarzenia powoduje, że większość społeczeństwa zamiast należnej czci, okazuje temu wydarzeniu w najlepszym przypadku zniechęcenie. Zmanipulowany politycznie krzyż na krakowskim przedmieściu rodzi antychrześcijańską agresję, a zaangażowanie się większości ludzi Kościoła po stronie PiS wzmaga nastroje antyklerykalne. Krótko mówiąc dla wartości i instytucji ważnych dla polskiej prawicy PiS działa jak swoisty anty król Midas. Czego się nie tknie to obrzydza to większości społeczeństwa. Tym razem poszło o marsz niepodległości. A uczyniono to rękami kibicowskiej ekstremy wciągniętej przez Jarosława Kaczyńskiego do politycznej gry.

www.facebook.com/flibicki

Jan Filip Libicki

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “PiS jako antyMidas”

  1. Co też Pan Libicki nie nawymyśla oskarżanie Młodzieży Wszechpolskiej i resztek LPR o pobłażanie i wspieranie kibiców – ekstremalnych i ultranarodowych chuliganów to rozumiem, ale przykladanie, mimo wszystkich wygłupów kapeenowskich i zbliżonych środowisk w PiS-ie, na każdym kroku prezesowi Kaczyńskiemu to skandal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *