Piwar: Błogosławieni czystego serca

 

Kilka dni temu obchodzono w Polsce Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Było wiele wydarzeń na szczeblu państwowym, mnóstwo przemówień, padały słowa o bohaterach, a facebook zasypały niezliczone fotografie „niezłomnych z lasu”. Dzisiaj, kiedy emocje świętowania nieco już opadły, chcę (w wielkim skrócie) opowiedzieć historię największego dla mnie Bohatera, mojego śp. Dziadka – Józefa Karola Nowaka. Myślę, że wielu współczesnych polskich patriotów zawstydzę tą opowieścią. Ale intencje mam nieco inne.

Urodził się 3 marca 1920 roku w góralskiej rodzinie na Żywiecczyźnie (jutro skończyłby 101 lat). W dwudziestoleciu międzywojennym zaangażował się w działalność społeczną i narodową. Jego mentorami zostali ks. Stanisław Słonka i niezwykle zasłużony narodowiec Edward Zajączek. Swojemu podopiecznemu na trwałe zaszczepili Miłość do Ojczyzny.

Studia na Politechnice Lwowskiej przerwała wojna. Od 7 września 1939 r. brał udział w ochotniczej obronie Lwowa w ramach Legii Akademickiej. Wstąpił do Armii Krajowej. W czasie wojny trafił na lata do niewoli niemieckiej. Po wojnie kontynuował działalność podziemia niepodległościowego. Ktoś na niego doniósł i 1946 roku został aresztowany przez komunistów. Prokurator żądał kary śmierci. Dostał 8 lat więzienia. Wyszedł po pięciu na fali amnestii. I co wtedy zrobił? Nie, nie poszedł do lasu. Doskonale rozumiał, że na tamtym etapie walka zbrojna z komunistami nie przyśnienie wyzwolenia. Wiedział też o tym kardynał Stefan Wyszyński, który w powojennej Polsce nie pochwalał zbrojnego oporu i walk przeciwko sowieckiej dominacji. Prymas Tysiąclecia miał wówczas świadomość, że w tej walce na śmierć i życie poniesiemy klęskę i mając w pamięci tragedię, jaka dotknęła naród polski w czasie II wojny światowej, na sercu leżało mu powstrzymanie dalszego zabijania. W takich okolicznościach najważniejsze było biologiczne przetrwanie narodu. Warto przypomnieć, że gen. August Fieldorf, ps. „Nil”, również prezentował podobne stanowisko, co zresztą zostało odnotowane w filmie jemu poświęconym.

Dlatego mój Dziadek założył rodzinę, ożenił się z moją Babcią Stefanią – którą zresztą poznał w więzieniu (również należała do AK) oraz wrócił na studia, które kontynuował na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. W latach 60. Zjednoczone Zespoły Gospodarcze INCO przejęły produkcję aparatury do miernictwa elektrycznego od Zakładu prof. E. Romera. Zakłady INCO podporządkowane były stowarzyszeniu PAX, na czele którego stał Bolesław Piasecki. Mojemu Dziadkowi powierzono zorganizowanie pod patronatem INCO Zakładu Aparatury Pomiarowej i Automatyki Przemysłowej w Pyskowicach. Zakład pracy – którego mój Dziadek był wieloletnim dyrektorem – przynosił państwu polskiemu konkretne dochody i dawał stabilne zatrudnienie wielu okolicznym mieszkańcom. I jak widać, można było to wszystko osiągnąć nie wstępując do PZPR.

W roku 1989 został powołany do współorganizowania Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę. Z inspiracji społecznej potrzeby zadośćuczynienia ofiarom wojny był wieloletnim dyrektorem biura tego stowarzyszenia i sekretarzem zarządu głównego, wiceprzewodniczącym ds. weryfikacji i gromadzenia dokumentacji historycznej.

Dziadek z Babcią mieli pięcioro dzieci i doczekali się siedemnaścioro wnuków. Teraz wiele z tych wnuków pozakładało już swoje rodziny, z czego rodzi się bardzo dużo kolejnych dzieci. W ten oto sposób potomkowie Górala z Żywiecczyzny napędzają narodową gospodarkę i tworzą kolejne pokolenia Polaków. Tak właśnie wygląda prawdziwe poświęcenie dla Ojczyzny.

Na zasłużonej emeryturze Dziadek aktywnie działał w Towarzystwie Miłośników Ziemi Żywieckiej. Realizował się w pielęgnowaniu w pielęgnowaniu swojej wielkiej pasji – kultywowaniu tradycji i zwyczajów ziemi żywieckiej, z której się wywodził. Pisał o tym książki i artykuły, a pod koniec życia wydał Słownik Gwary Górali Żywieckich.

Za swą pracę zawodową, działalność w ruchu oporu i pracę społeczną odznaczony został wieloma dyplomami i odznaczeniami. Za zasługi dla obronności kraju, dla województwa katowickiego, dla miasta Żywca, medalami: za zasługi dla SPP, TMZŻ, a także Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Oświęcimskim, Krzyżem AK i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał też Dyplom Kombatanta RP i stopień podporucznika rezerwy. Ponadto wpisany został do Księgi Zasłużonych dla Miasta Żywca.

Bohater mojego życia zmarł 1 listopada 2013 roku, w uroczystość Wszystkich Świętych. W dniu Jego śmierci moja Mama opowiedziała mi pewne zdarzenie sprzed lat. Kiedy była nastolatką zapytała swojego Tatę – a mojego Dziadka – jaki jest najważniejszy fragment Pisma Świętego, tzn. na co szczególnie powinna zwrócić uwagę. W odpowiedzi usłyszała: osiem błogosławieństw czyli pierwsze słowa słynnego Kazania na górze wygłoszonego przez Jezusa Chrystusa. Dokładnie ten fragment jest czytany w kościołach w Święto przypadające 1 listopada. Teraz w każdą rocznicę śmierci mojego Dziadka również i ja przypominam sobie na co powinnam w życiu zwracać szczególną uwagę.

Mama opowiedziała mi kiedyś jeszcze inną ciekawą historię. W 1989 roku bliski kuzyn mojego Dziadka – Michał Caputa – został posłem na Sejm z ramienia Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Były to czasy, kiedy zaczęły otwierać się archiwa. Świeżo upieczony parlamentarzysta przyszedł do mojego Dziadka z propozycją, że może dostać się do teczki zawierającej informację kto na niego doniósł wtedy przed aresztowaniem. Mój Dziadek odmówił. Wielu współczesnych taka postawa pewnie szokuje, ale ja powoli zaczynam to rozumieć. Chciałabym za kilkadziesiąt lat mieć na tyle życiowej mądrości i pokory, by zachować się tak samo.

Agnieszka Piwar

Ps. Dziadek kilka pokoleń wstecz miał włoskich przodków, w połączeniu z góralską krwią wyszły geny z bardzo mocnym temperamentem. Strasznie mi brakuje tych głośnych kłótni o polityce przy stole i mojego przy tym pyskowania. Warszawiacy osiadli na płaskim terenie nigdy tego nie zrozumieją…

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *