Polityczny hit sezonu

Skoro od początku było wiadomo, że „prawicowe elity”, „partia rządząca”- w 2007 roku – instrumentalnie traktują Kościół, chcą jedynie kwestie religijne wykorzystywać jako paliwo wyborcze, to po co było pogłębiać z nimi relację, czyniąc z nich strategicznego partnera, przejmować cała ich retorykę? Po co było brnięcie w tym aż do ściany, gdy w 2010 roku wprost padła deklaracja, iż krzyż jest jedynie „substytutem pomnika”, a nawet jeszcze później konsekwentnie transformować stan świadomości słuchacza Radio Maryja tak, by wreszcie myślał on już tylko kategoriami Sakiewicza, Terlikowskiego, Wildsteina i Ziemkiewicza? Innymi słowy, literalnie realizować właśnie plan drugiej strony, przemieniając pokłady religijności słuchaczy Radio Maryja w pseudopatriotyczną emocję, w gruncie rzeczy szkodliwą dla Polski?

To są oczywiście pytania retoryczne. Samo to, że można je zadać, wraz z faktem, iż spisek przeciw abpowi Stanisławowi Wielgusowi zostaje przypomniany, użyty akurat teraz, po kilku latach milczenia jednoznacznie wskazuje, iż książka Karczewskiego została napisana w jakimś doraźnym, politycznym celu i w tych kategoriach jedynie jest sens ją rozpatrywać. No, chyba że ktoś jest gotowy przyjmować, iż o wszystkich okolicznościach działań przeciw abpowi Stanisławowi Wielgusowi w Toruniu dowiedzieli się dopiero teraz.

Raczej nie została ta książka napisana po to, aby Prezesowi wypowiedzieć wojnę. Po prostu zmieniono by linię. Nie oglądalibyśmy dalej na bieżąco w Naszym Dzienniku czy Telewizji Trwam peanów na cześć jego ugrupowania.

A więc książka jest jakimś przekazem. Pogrożeniem palcem, że jak Prezes czegoś tam nie uczyni, to o abpie Stanisławie Wielgusie mogą sobie przypomnieć jeszcze bardziej? Też bez sensu. Po tym, jak RM w całości przeszło na retorykę superpatriotyzmu byłaby to przecież groźba bez siły. Kto ze słuchaczy RM jest jeszcze gotów słuchać o abpie Stanisławie Wielgusie i działaniach podejmowanych przez ówczesnego prezydenta, skoro ten ostatni pośmiertnie przedstawiany jest jako największy bohater naszych czasów, a może i całej historii Polski? Skoro wyobraźnią słuchacza Radio Maryja rządzą Terlikowski, Ziemkiewicz, Wildstein i Sakiewicz, to co takiemu odbiorcy mówić o abpie Stanisławie Wielgusie, który w świadomości zbiorowej musi być raczej postrzegany jako agent i zdrajca?

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy wziąć pod uwagę inny przekaz wynikający z książki. „Arcybiskup przecież mógł publicznie powiedzieć choćby, jak naprawdę wyglądały kulisy działania w tej sprawie niektórych duchownych. Mógł ujawnić jeszcze więcej… Jednak nie uczynił tego. W takiej postawie wyraziła się nie tylko jego wielkość, ale również bezgraniczna wierność Kościołowi /…/”. Z pochwałą dla abpa Stanisława Wielgusa, który nie chce źle mówić o ludziach Kościoła nawet kosztem własnych interesów, kontrastuje jednak sama treść książki, w której zarzuty do wielu hierarchów formułuje się wprost i raczej mocno. Po co? Jaki plan za tym stoi? Książka jest po prostu wyrazem frustracji? Po kilku latach stało się w końcu jasnym, iż przejmowanie linii propagandowej PiS przyniosło ten tylko efekt, iż słuchacz Radio Maryja stał się całkowicie kontrolowany przez Prezesa, który w takim razie uznał, iż już wcale nie potrzebuje do korespondowania z nim o. Tadeusza. Do tego różne zadawnione pretensje do hierarchów, którzy jakoś nie chcieli pokochać toruńskich mediów. Te dwie smutne konstatacje przelały jakąś czarę goryczy i stąd emocjonalne odreagowanie?

Żadna z tych hipotez w gruncie rzeczy nie brzmi do końca sensownie. Chodzi o coś jeszcze innego? No cóż. Pewnie się trochę domyślamy… Ktoś napisze publicznie? Tak czy inaczej, książkę można z czystym sumieniem polecić. Może nie jako monografię o sprawie abpa Stanisław Wielgusa, bo w tym zakresie wszystko co obecnie napisano, a w niektórych miejscach nawet więcej, było wiadomo już wcześniej. Jako studium sposobu myślenia środowiska Radio Maryja jest natomiast nie do przecenienia.

Ludwik Skurzak
aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Polityczny hit sezonu”

  1. A mi o tym, że Sakiewicz po całej akcji przychodzi na warszawski indult… ponoć z kochanką:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *