Polszczyzna językiem regionalnym Ukrainy?

Na Zakarpaciu jest 12 proc. Madziarów, a cały region od kilku lat stanowi obszar intensywnej akcji politycznej, propagandowej, a docelowo – jak uważa się na Ukrainie – także rewindykacyjnej ze strony Budapesztu. O ile do triumfalnego pochodu rosyjskiego (nawet przez Radę Najwyższą) zdążono się na Ukrainie przyzwyczaić (no, może z wyłączeniem zwolenników SWOBODY), to nowe sprzeciwy nacjonalistów są wywoływane przez aktywność innych mniejszości – w tym Rumunów i Bułgarów. Rumunii zdobyli uznanie dla języka nazywanego tu mołdawskim w pojedynczych miejscowościach obwodów czerniowieckiego i zakarpackiego, Bułgarzy walczą o to samo w Izmaile i Bołgradzie (obwód odeski). Z kolei władze autonomii krymskiej uznały statut regionalny tatarskiego.

Tymczasem jeszcze we wrześniu szefowa Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie Emilia Chmielowa nie wykluczyła starań mniejszości polskiej o uzyskanie uznania statusu naszego języka. Najbardziej prawdopodobne wydaje się to na Żytomierszczyźnie, a także w powiecie mościskim w obwodzie lwowski (w Mościskach mieszka ok. 20 proc. Polaków, w całym rejonie – ich zdaniem ok. 12, zdaniem władz lokalnych – najwyżej 8 proc.). Jak łatwo się domyśleć, widmo „lackiego powrotu” było i jest jednym z argumentów kampanii miejscowych neo-banderowców. FOPnU zabiegała w Polsce o pomoc w swych staraniach, jednak na razie odzew z tej strony Bugu nie był zbyt aktywny.

Statystyki mniejszości polskiej na Kresach są od lat zaniżane przez władze (zwłaszcza lokalne). Na terenie Wołynia i Małopolski Wschodniej – trudno też liczyć na ich obecną życzliwość, wobec zdominowania przez szowinistów. Z drugiej strony bez wyraźnej „podpowiedzi” z Warszawy – nie można też oczekiwać, by starania miejscowych Polaków poparły władze w Kijowie. Walka o status języka regionalnego na Ukrainie dla polszczyzny jest jednak postulatem realnym i osiągalnym i powinna połączyć wszystkie siły w ogóle zainteresowane prowadzeniem aktywnej polityki wschodniej. Wzmocnienie pozycji Polaków mogłoby także poniekąd służyć rządzącej koalicji pro-janukowyczowskiej, skupiając na sobie zainteresowanie SWOBODY i kanalizując jej aktywność. Interes może więc być obopólny – wystarczy się jedynie przyłożyć do jego ubicia.

Konrad Rękas

Inna wersja tego tekstu ukazała się też na Geopolityka.org

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.