Pomnik w Rzeszowie: BOLSZEWICKIE METODY PANI WOJEWODY. Walczą z Kościołem, czy nie umieją czytać ustaw?

Szanowni Państwo,

Politycy PiS bardzo chętnie, ale tylko czysto instrumentalnie powołują się i wykorzystują Kościół. W praktyce bywa wręcz odwrotnie: jawnie działają przeciw Kościołowi. Tak stało się w sprawie rzeszowskich oo. Bernardynów, którzy zdaniem obecnie rządzących mają wyburzać największy pomnik w mieście. Zakonnicy mają wyburzać  pomnik, bo tak się PiS-owskiej władzy uwidziało.

PiS uchwaliło sobie bardzo kontrowersyjną ustawę o dekomunizacji, na mocy której mają być wyburzane pomniki. Problem jednak w tym, że nie przewidzieli, iż rzeszowski Pomnik Czynu Rewolucyjnego stoi na gruncie kościelnym – a nie państwowym, czy samorządowym. Zdaniem wojewody z PiS oznacza to, że w ustawowym terminie, który upłynął z końcem marca, to oo. Bernardyni powinni wyburzyć pomnik.

Ale według nas jest też inna interpretacja. Nie ma takiej możliwości, poza stanem wyjątkowym czy stanem klęski żywiołowej, by państwo przerzucało na osoby prywatne obowiązki wykonywania zadań publicznych w sposób pociągający za sobą ograniczenie praw obywatelskich (tutaj: dysponowanie własnością). Skoro stanu wyjątkowego czy klęski żywiołowej nie ma, to jeśli wojewoda ma wykonać zadanie publiczne takie, jak burzenie pomnika na gruncie prywatnym, to musi po prostu wywłaszczyć taki grunt, a potem dopiero decydować, co ma na nim stać lub nie.

Wojewoda podkarpacki oczywiście tego nie uczyniła, tylko sądzi, że to oo. Bernardyni zamiast niej będą się zajmować wyburzeniem pomnika. Urzędnik państwowy działający w taki sposób powinien zostać natychmiast odwołany. Dlatego zwróciliśmy się do posłów z Podkarpacia o podjęcie stosownych działań w tym kierunku. Skoro wojewoda nie wypełniła swoich obowiązków, to powinna po prostu zostać odwołana. A Państwo Posłowie powinni spowodować, by ta historia zakończyła się w sposób zgodny z prawem, a nie nękaniem oo. Bernardynów.

Jeśli będzie inaczej, to nie powinni oni chyba w przyszłości mówić, iż reprezentują katolickich wyborców Podkarpacia, a każdy, kto czuje się katolikiem nie powinien głosować na PiS, postępujące z oo. Bernardynami w ten sposób, jak robi to teraz wojewoda.

Pozdrawiam
Ireneusz Dzieszko

Komentarz na FB: https://www.facebook.com/Irek.Dzieszko/videos/1699910793381574/

List do posłów: poniżej i w załączniku

*****

Rzeszów, 5 kwietnia 2018 roku

Posłowie na Sejm
z województwa podkarpackiego

Jako katolik czuję się oburzony tym, w jaki sposób władza traktuje rzeszowskich oo. Bernardynów. Nie można się zgodzić na taką interpretację prawa, że władza może żądać od zakonników, by wyburzali pomnik stojący na ich gruncie.
Zgodnie z ustawą o zakazie propagowania komunizmu rzeszowski pomnik Czynu Rewolucyjnego powinien zostać wyburzony. Jednak pomnik ten stoi na działce oo. Bernardynów. Zgodnie z art. 5b ust. 1 tej ustawy: Wojewoda, w drodze decyzji, nakazuje właścicielowi albo użytkownikowi wieczystemu nieruchomości, na której znajduje się pomnik, który nie spełnia warunków określonych w art. 5a ust. 1, usunięcie tego pomnika.
Przepis ten jest oczywisty, gdy chodzi o pomniki znajdujące się na gruntach publicznych. Wówczas zadanie publiczne w postaci dekomunizacji wykonuje ten podmiot władzy, na gruncie którego pomnik się znajduje, a potem występuje o zwrot pieniędzy. Co jednak w sytuacji, gdy pomnik stoi na działce prywatnej? Trudno oczekiwać, że oo. Bernardyni będą za swoje, w więc tak naprawdę wszystkich wiernych pieniądze prowadzić skomplikowane prace wyburzeniowe, a potem dopiero handryczyć się z władzą o ich zwrot. W takiej sytuacji należy uznać, iż jeśli władze chcą sobie realizować jakieś zadania publiczne na takim gruncie. muszą go najpierw wywłaszczyć. Potem władza może sobie decydować, co ma na tym gruncie stać lub nie. Kiedy władza publiczna może zobowiązywać osoby prywatne do wykonywania zadań publicznych, na dodatek co najmniej przejściowo na własny koszt? W sytuacjach stanów wyjątkowych, klęski żywiołowych. Ale wojewoda podkarpacki chyba zapomniała spowodować, by taki stan na terenie Podkarpa
cia został ogłoszony.
Tu docieramy do sedna problemu. Wojewoda podkarpacki po prostu nie wszczęła takich procedur wywłaszczeniowych, a teraz próbuje ustawić sprawę tak, że przekroczenie ustawowego terminu wyburzenia pomnika ma obciążać oo. Bernardynów i katolików naszego regionu. Skoro nie obowiązuje stan wyjątkowy, nie ma klęski żywiołowej – nie ma powodów by twierdzić, że wojewoda może coś nakazywać osobom prywatnym, to pozostaje stwierdzić, iż nie można było wyburzyć pomnika inaczej, niż dokonując wcześniej jego wywłaszczenia. Skoro wojewoda nie wypełniła swoich obowiązków, to powinna po prostu zostać odwołana. A Państwo Posłowie powinni spowodować, iż w ten sposób, a nie nękaniem oo. Bernardynów, zakończy się ta historia.

Ireneusz Dzieszko
Prezes Zarządu
Konserwatywnego Instytutu Galicyjskiego
w Rzeszowie

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

1 thought on “Pomnik w Rzeszowie: BOLSZEWICKIE METODY PANI WOJEWODY. Walczą z Kościołem, czy nie umieją czytać ustaw?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *