Poświęcenie Nowego Ognia

Obrzędy Świętej Nocy Zmartwychwstania rozpoczynają się od poświęcenia ognia. Kiedy zapada zmrok i jest już zupełnie ciemno – wyłącza się wszelkie sztuczne oświetlenie. Podrzucona ludziom przez siły piekielne energia elektryczna ustępuje miejsca stworzonej przez Boga nocy.

Wierni rozpalają przed świątynią ognisko. Kapłan, ubrany w fioletowe, pokutne szaty zwraca się twarzą w stronę Krzyża i odmawia antyfonę. Następnie pokrapia płonący ogień wodą święconą.

Zdarzyło mi się dwa lata temu być świadkiem czegoś niezwykłego: ogień, ktόry rozpalał się z trudem ( drzewo było mokre) buchnął nagle olbrzymim płomieniem właśnie po polaniu go zdecydowaną dozą wody święconej.

Ta woda święcona jest ” z zeszłego roku „.
W Wielki Czwartek, po ostatecznym umieszczeniu przez kapłana Najświętszego Sakramentu w Grobie, zakrystianin wylewa bowiem resztki wody święconej do ukwieconej ziemi ( np. do ziemi w ogrodzie) – czyni tak, ponieważ w nocy z soboty na niedzielę kapłan dokona poświęcenia nowej wody, wody chrzcielnej.
Zostawia jej tylko trochę na dokończenie obrzędόw.

W święte dni Triduum Wielkanocnego wszystko się kończy i zarazem wszystko się odnawia. Fakt więc, iż płonący ogień jest poświęcany ” starą wodą ” oznacza łączność okresόw liturgicznych i ciągłość trwania Kościoła. Ceremonia kropienia ognia ” starą wodą ” jest jakby ” Arką Przymierza między starymi i nowymi czasy „.
Chrystus bowiem, choć umarł i zmartwychwstał jest zawsze ten sam: wczoraj, dziś i jutro.

Do poświęconego ognia mistrz ceremonii wrzuca poświęcone ręką tegoż samego kapłana węgle. Węgle służą do rozpalenia kadzidła.
Tą samą ” starą wodą ” święconą kapłan skrapia ziarna kadzidła po czym okadza płonący ogień.
Okadzanie oznacza oddawanie czci Bogu. Kapłan okadza ogień, gdyż symbolizuje on Chrystusa – prawdziwego Boga, prawdziwego człowieka i zarazem kamień węgielny Kościoła.

Mistrz ceremonii podaje kapłanowi Paschał.
Paschał ( ogromna świeca ) rόwnież symbolizuje Chrystusa. Na Jego ciele kapłan żłobi ostrym rylcem Krzyż, pόźniej pierwszą i ostatnią literę alfabetu greckiego: Alfa i Omega oraz datę bieżącego roku. W zeszłą sobotę był to AD 2014. Raniąc w ten sposόb Paschał, ktόry symbolizuje zarazem Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego mόwi:

Chrystus wczoraj i dziś.

Początek i Koniec.

Alfa i Omega.

Jego są czasy i wieki.

Jemu chwała i imperium przez wszystkie wieki wieczności. Niech tak się stanie.

Następnie tą samą „ubiegłoroczną” wodą święconą pokrapia pięć ziaren kadzidła i rόwnież i je okadza. Wbija je w ciało Świecy, co symbolizuje pięć ran kłutych zadanych Chrystusowi na Golgocie.
Czyniąc to, mόwi:

Przez Jego święte rany

Chwalebne

Niech nas ustrzeże

i zachowa nas

Chrystus Pan.

Niech tak będzie.

Dopiero wtedy diakon podaje kapłanowi płonącą świecę zapaloną od płonącego, świętego ognia.
Użycie zapałek lub zapalniczki jest ściśle zakazane.
Płomieniem świecy kapłan zapala Paschał ( świecę wielkanocną) i wtedy ku wnętrzu zupełnie ciemnego i pustego kościoła kieruje się procesja z krzyżem i z Paschałem. Kapłan ubrany jest już tylko w lekką dalmatykę, w radosnym, białym kolorze. Symbolizuje to łatwość przemieszczania się ciał chwalebnych. Trzykrotnie procesja staje i za każdym razem w środku ciemności kapłan woła:

Światło Chrystusa!

Za każdym razem wszyscy padają na kolana i odpowiadają:

Bogu niech będą dzięki!

Od ognia Paschału wierni kolejno zapalają niesione przez nich świece, ktόre trzymają w prawej dłoni.
Paschał zostaje umieszczony na honorowym kandelabrze i wtedy rozpoczyna się śpiew hymnu Exultet.
Dopiero podczas drugiej części śpiewu zapala się sztuczne światło w świątyni.

Po lekturach Pisma Świętego przypominających stworzenie, pόźniej przejście przez Morze Czerwone i testament Mojżesza kapłan święci nową wodę chrzcielną. W pewnym momencie zanurza w wodzie płonący Paschał.
Jest też taka chwila, kiedy kapłan rozlewa wodę na cztery strony świata.

Dopiero wtedy następuje śpiew przebłagalnej litanii do wszystkich świętych oraz nocne odnowienie przyrzeczeń Chrztu świętego.
Już tylko kilka minut dzieli wtedy wiernych od początku mszy świętej wielkanocnej – mszy Zmartwychwstania.

Męka, ofiara i zmartwychwstanie Chrystusa – ktόrego ogień jest w tę świętą noc symbolem – odnawiają świat zachowując jego ciągłość.

Antoine Ratnik

Za: http://antoineratnik.wordpress.com/2014/04/22/poswiecenie-nowego-ognia/

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Poświęcenie Nowego Ognia”

  1. „Podrzucona ludziom przez siły piekielne energia elektryczna ustępuje miejsca stworzonej przez Boga nocy”. Szanowny Panie, a dlaczegóż to ogień świeci? Dlaczego pisze Pan w internecie podtrzymywanym przez siły piekielne?

  2. „…Podrzucona ludziom przez siły piekielne energia elektryczna …” ??? A co z oświetleniem gazowym/świecą/kagankiem/pochodnią? Co z krzesiwem? Czy krzesanie ognia nie jest bezbożną uzurpacją? Czy jedynym godnym rodzajem ognia jest ten pochodzący od pioruna? Ale, z drugiej strony, czy wolno taki ogień „więzić” i „gwałcić”? Mało tego, czy wolno pożar wywołany piorunem gasić? A piorunochron? Diabelski patent autentycznego masona – Franklina! Czy wolno stosować piorunochrony? Przecież piorunochron to nieomal jak prezerwatywa – policzek wymierzony Bogu. Z drugiej jednakowoż strony, czy energia elektryczna, podobnie jak maszyna parowa czy reaktor jądrowy, nie są aby wynikami „czynienia sobie Ziemi – poddaną”? Czy uważanie techniki za uzurpacje nie jest aby przejawem postrzegania Pana Boga na sposób właściwy poganom – jako złośliwego, małodusznego demiurga, zazdrosnego o tajemnice przyrody i karzącego ciekawskich nieomal jak Zeus Prometeusza?

  3. Mnie się raczej z religią Azteków i Majów kojarzy. Oni też składali ofiary dla przedłużenia dziejów świata. Jednak to też jest neolit. To już jest cywilizacja i technika jak najbardziej. Biblia czasem nawiązuje do świadomości peleolitycznej ale ta kultura jest zasadniczo z neolitu np. patriarcha Józef bardzo „wyrafinowanych” narzędzi ekonomicznych i psychoanalitycznych używa, okradając de facto Egipcjan i czyniąc z nich niewolników. Tego jaskiniowiec by nie zrozumiał. Uznałby za cud. Niesamowite, że facet traktuje metafory całkiem dosłownie. Utożsamił to co filozofowie nazywają dziś „qualia” z rzeczywistością pozapsychiczną, czyli z ontycznie rozumianą prawdą. Noc ciemna, będzie ciemna. Oj będzie.

  4. Pozwolę sobie uprzeć sie przy swoim. Toz przecie nie kto inny jak Grecy z Syrakuz, a potem także rzymianie, byli mocno sceptyczni wobec maszyn mogących zastąpić pracę zwierząt lub niewolników. Dopiero Chrześcijaństwo, stygmantyzyjąc niewolnictwo, dało podwaliny pod burzliwy rozwój inzynierii – maszyny były potrzebne, by zerwać z niewolnictwem, będącym „obrazą Boską”. To dlatego m.in. wspaniałe chińskie wynalazki mechaniczne nie upowszechniły sie – nie było ideologii, która by uczyniła z nich istotny „zamiennik” dla pracy niewolnej.

  5. Grecy jakiegoś tam Archimedesa mieli, czyli zaczątki metody matematyczno-empirycznej. Ale mniejsza o to. Pańskie stanowisko jest zbyt hmm … wyrafinowane. W Wielką Sobotę słuchałem audycji, w której wygadana pani redaktor po „fylozofii”, zakrzyczała polityka z Nowej Prawicy, gdy ten powiedział (fakt, że z użyciem okropnej terminologii), że nauka to tylko Zachód. Na co Pani „fylozof”, że gdzie tam, nieprawda, bo przecież Chiny, bo Arabowie. Pan i ja wiemy, że historia nauk przyrodniczych zaczyna się od „Matematycznych zasad filozofii przyrody” Newtona z 1687 roku (dopiero parę lat temu wyszło po polsku – sic!!!) i że żadna cywilizacja poza naszą nie zbliżyła się nawet do tego osiągnięcia, co najwyżej importując je od nas (jak dziś). Możemy sobie nawet dywagować, jak do tego doprowadziły scholastyczno-teologiczne spekulacje, co zresztą współczesna filozofia nauki z powodzeniem robi. Ale dla wspomnianej pani redaktor po „fylozofii” i dla pana Ratnika, to są bajki o żelaznym wilku. Oni obydwoje są przed Galileuszem tyle, że po przeciwnych stronach sporu, równo nic z niego nie rozumiejąc. Obydwoje sądzą, że nauka jest przeciwko Kościołowi. Pan Ratnik rozumie akurat tyle, że kadzidło i świecę inaczej się używa niż prąd elektryczny. A skoro Sobór Trydencki nie znał prądu, to prąd jest zakazany. Ot „rozum” i „metafizyka”. Normalnie człowiek chciały łbem walić w ścianę z rozpaczy na takich „nauczycieli”, za których akurat te „zatabaczone tomistyczne łby” odpowiadają, jak słusznie lata temu pisał wściekły o. Bocheński OP.

  6. Archimedes jest niezmiernie ciekawym przypadkiem. Akurat jego wynalazki militarne z powodzeniem były uzyte w obronie Syrakuz. Dlaczego? Ano dlatego, że dla niewolników nie było miejsca w ówczesnej armii, no chyba że w „siłowni” bojowej galery. Z kolei turbina parowa Harona (czy Charona …) pozostała tylko zabawką. W ogóle, młyny wodne, wiatraki etc. – poszczególne komponenty były w klasycznym Antyku, ale żarna napedzane przez niewolnika okazały sie niezastąpione. Rzym to w zasadzie gł. „maszyny proste”: bloczki, wielokrażki, nie wiem, czy przekladnie zębate także – mozliwe, że jednak nie …

  7. A IX-X wiek, (mimo niezrozumienia Euklidesa, 🙂 ), to już pierwsze konstrukcje mechanicznych zegarów i kalendarzy. Dlaczego KALENDARZY? Ano, skoro, jak Pan sam napisał, ówcześni medrcy mieli problemy z wyznaczeniem terminu Wielkanocy, to sensownym było, gdy papież Sylwester II (powinien byc chyba patronem inzynierów-mechaników) skonstruował „mechaniczny algorytm”, który wykonywał stosowne obliczenia na wiele lat do przodu. A „komputer” mógł obsłuzyc każdy, no, powiedzmy, kazdy pismienny mnich.

  8. 1/ Ernan McMullin twierdził, że Archimedes odkrył metodę matematyczno-empiryczną. Tradycja archimedejska ma być wg niego odrębna zarówno od platońskiej jak i od arystotelesowskiej. Ale Grecy mieli jakąś odrazę do prac ręcznych i od eksperymentów woleli intelektualne spekulacje np. u Stagiryty sztuka to jest WIEDZA a nie umiejętność. To że wiedza pozwala na wytwarzanie to skutek uboczny. Dobrym lekarzem nie jest ten, kto leczy tylko ten, kto wie dlaczego pacjent zdrowieje (czyli znawca ogólnych przyczyn rzeczy). Dlatego Archimedes pisał w obowiązującym stylu pitagorejsko-platońskim przez co w ogóle został nie został zrozumiany. 2/ Grecką ideę czystej formy, czyli poznania dla samego poznania chrześcijaństwo oczywiście przejęło. U św. Tomasza z Akwinu nauka to jest namiastka widzenia uszczęśliwiającego i partycypacja w wiedzy Boga. W „Summie” pisze, że jest dwie księgi objawienia: Biblia i natura. W przyrodzie jest tyle „znamienitych wypowiedzi pouczających o prawdzie wolnej od błędu ile jest stworzeń”. Dla wiary jest istotne, jakie kto ma zdanie o stworzeniach, bo zdanie błędne, będzie go odwodzić od Boga, do którego wiara chce kierować. Nie zmienia to faktu, że o przyrodzie na ogół wypowiadał się błędnie, żeby nie powiedzieć bez sensu. Cały naukowy dorobek Tomasza to teoria ludzkiego działania: etyka, administracja, polityka, trochę psychologii. Jednak przyroda odpowiedziała dopiero Galileuszowi, bo przyroda milczy, jeżeli nie jest pytana w języku matematyki a o tym Tomasz nie wiedział nic (co do dzisiaj utrzymują tomiści – sic!). I tak do dzisiaj odpowiada, zasypując nas lawiną informacji. Dzięki narzędziom typu teleskop Hubble’a, satelita COBE czy WMAP „zaglądamy Panu Bogu do ogródka”. Tym niemniej tu nie chodzi o narzędzia tylko o samo poznanie, bez tych narzędzi skądinąd niemożliwe. Einstein powiedział, że chciałby znać tylko jedno: zamiar Boga (mind of God) kiedy stwarzał świat. To jest stale idea czystej formy (przyczyny Arystotelesa, czy Tomaszowa partycypacja w wiedzy Boga). 3/ Oprócz idei czystej formy chrześcijaństwo wniosło pochwałę pracy („módl się i pracuj”) ale najpierw jako KARY. Praca wynikająca z godności człowieka to chyba dopiero JPII. Ateiści mu zarzucają, że sprytnie ochrzcił nowożytne idee. Wyzwolenie przez pracę to oświecenie. Podobnie jak teoria maszyny (Carnot). Pierwsze (prymitywne) zegary mechaniczne to dopiero XIII wiek, sprawne użytkowo XVII. Chyba, że przez „mechaniczny” rozumie Pan klepsydry, to wtedy owszem IX wiek, choć nie pamiętam kiedy dokładnie użyto zmielonych skorupek jajek zamiast piasku. Kalendarz to z kolei Babilończycy itd. 4/Wszyto to oczywiście gó..no znaczy dla tradycjonalisty, który uważa, że chwałą Boga jest wyłącznie człowiek żyjący w ciemnocie, wyznający zabobony, sterowany pierwotnymi emocjami przez kastę kapłanów.

  9. Odnośnie nauk przyrodniczych w średniowieczu to jest książka „Nauki przyrodnicze a teologia” Heller Michał, Liana Zbigniew, Mączka Janusz, Skoczny Włodzimierz, Biblos 2001.

  10. W IX-X wieku były juz pierwsze konstrukcje zegarów mechanicznych, z kołami zebatymi etc., podobnie mechaniczne kalendarze. Nie wiem nawet, czy na dworze cesarskim w Akwizgranie nie było tego typu ustrojstwa – kojarzy mi sie „zegar” typu „mechaniczny kogut”, umieszczony na dachu koscioła… Ale mozliwe, że coś tu pomieszałem. W kazdym razie Sylwester II konstruował mechanizmy typu zegarowego z cala pewnoscia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.