Powstanie Warszawskie było więcej niż katastrofą

Oberwało się Radkowi Sikorskiemu za nazwanie „katastrofą” Powstania Warszawskiego. „To podważanie sensu heroicznego zrywu Powstańców Warszawskich, atak na ich dowódców, przywołuje w pamięci praktyki władz komunistycznych, które nie powinny mieć miejsca w Wolnej i Niepodległej Rzeczypospolitej” – obwieścił natychmiast w oświadczeniu samorządowy aktyw PiS miasta stołecznego Warszawy. Niestety, przy pisaniu tego oświadczenia nie było lekarza, a szkoda.

Powstanie Warszawskie było więcej niż katastrofą. Było hekatombą, która do dzisiaj odciska swoje złowrogie i przejmujące piętno. Po 63 dniach dramatycznych walk został przerwany wykuwany z mozołem przez wieki łańcuch pokoleń. Nagle ubyło Polsce tysiące przyszłych inżynierów, lekarzy, nauczycieli, prawników, dowódców, rzemieślników i naukowców. Wszyscy zginęli. Nie narodziły się ich dzieci, które przychodząc na świat przejęłyby od nich tradycję i patriotyzm. Dzisiaj byłyby dziadkami. I to takimi, jakich się już nie spotyka.

Powstanie przetrąciło Warszawie kręgosłup. Wyrwa intelektualna i materialna nigdy nie została zasypana. Miasto zostało zabite, choć mogło żyć. Wprawdzie zmartwychwstało, ale jakże tragicznie okaleczone. Do dzisiaj zionie z niego jakaś pustka, której nie są w stanie wypełnić neony nowego City i blichtr stołeczności. Miasto dziwne, nietypowe, bo wyrastające z popiołów i bezmiaru nieszczęścia. Pozostające w ciągłym niedoczasie, chaotyczne i niezdecydowane. Miasto, które traci czas, bo wciąż się podnosi. Po Powstaniu.

Radek Sikorski ma rację, pisząc na Tweeterze o katastrofie Powstania Warszawskiego i konieczności wyciągnięcia z tego lekcji. Oburzyło to czcicieli narodowych katastrof, dla których każde pytanie poddające w wątpliwość sens polskich powstań jest zdradą samą w sobie. Dla nich Powstanie Warszawskie wciąż trwa, z jedyną przerwą, co zrozumiałe, na katastrofę smoleńską. Dla nich prawdziwa Polska, to Polskie Państwo Podziemne. Tylko w takim państwie, uważają, Polak może czuć się Polakiem.

Powstańcom warszawskim należy oddać cześć. Ale oddać ją trzeba także zwyczajnym mieszkańcom stolicy, którzy bo boju się nie rwali, a ginęli w piwnicach pod gruzami walących się kamienic lub rozrywani wiązkami granatów. Ich szczątki tkwią tam do dzisiaj. Nie mieli biało-czerwonych opasek na ramieniu i nie nosili butelek z benzyną. Byli po ludzku przerażeni. Chcieli przeżyć, tuląc swoje dzieci. Sto osiemdziesiąt tysięcy mieszkańców Warszawy. Nie bez przyczyny piszę tę liczbę słownie. Niech ktoś teraz powie, że to nie była katastrofa.

Maciej Eckardt
[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Powstanie Warszawskie było więcej niż katastrofą”

  1. „Nagle ubyło Polsce tysiące przyszłych inżynierów, lekarzy, nauczycieli, prawników, dowódców, rzemieślników i naukowców. Wszyscy zginęli. Nie narodziły się ich dzieci, które przychodząc na świat przejęłyby od nich tradycję i patriotyzm. Dzisiaj byłyby dziadkami. I to takimi, jakich się już nie spotyka.” Mysle, ze to bardzo optymistyczna wersja. Wielu z nich zostaloby zakatowanych w ubeckich wiezieniach. Moze taka smierc byla dla nich lepsza… Oni nie mieli prawa zyc i budowac Polski.

  2. Sowieci mieli nam pomóc, przeciez sama moskiewska Radiostacja im. Tadeusza Kościuszki nawoływała do wybuchu powstania. AC miało nam pomóc tak jak w Wilnie, we Lwowie i w dziesiątkach innych mniejszych miast i miasteczek. Pretensje należy mieć do komunistów, którzy nam nie pomogli i do nazistów, którzy zniszczyli nasza stolicę, a nie do Polaków, którzy zostali zdradzeni przez komunistów.

  3. Akcja radiostacji Kościuszko miała być podobno samowolna nadgorliwością PKWN a Stalin jak się dowiedział to się wkurzył i zakazał tego typu audycji. A nawet jeśli tak nie było to co: Polacy wierzyli komunistycznej propagandzie? Rozumiem też że jeśli obawiamy się ze nam mieszkanie obrabują złodzieje to lepiej je od razu samemu podpalić…..

  4. ad martius: „Sowieci mieli nam pomóc…” Czy pan demonstruje całkowity brak realizmu politycznego? Jak rozumiem wg pana Stalin miał pomóc powstańcom, którzy rozpoczęli powstanie, po to… by uniemożliwić Stalinowi rozszerzenie wpływów i zapobiec przejęciu władzy przez prostalinowski rząd (PKWN). Krwawe stłumienie zrywu przez Niemców było w interesie Stalina – po co miał temu przeszkadzać? Jak można mieć pretensje do zdrajcy, że zdradza? to jego natura. Trzeba było to przewidzieć.

  5. „Akcja radiostacji Kościuszko miała być podobno samowolna nadgorliwością PKWN a Stalin jak się dowiedział to się wkurzył i zakazał tego typu audycji” może tak, a może nie. Przecież akcja radiostacji Kościuszki wpisywała się w plany Stalina – rzucić AK i Niemców przeciw sobie, aby się wykrwawili (głównie ci pierwsi). Mógł nawoływać do powstania a potem się tego wyrzec – gdzie widzicie sprzeczność w działaniu tego urodzonego szulera?

  6. Gdyby jeszcze, jak ujął to Pan Eckardt, „czciciele narodowych katastrof” zechcieli przynajmniej teraz, dziesiątki lat po, pójść po rozum do głowy, powoli zmieniać poziom samoupodlenia Narodu Polskiego i zacząć świętować np.: Grunwald 1410 i inne równie wielkie wiktorie. Powstańcom, którzy zginęli natomiast R.I.P., żyjącym szacunek, może nie mieli wiele wspólnego z decydentami ówczesnymi. @Magdalena Ziętek – żadna śmierć w podobnym idiotyzmie chwały nie przynosi… myślę, że to jest złe przyrównanie.

  7. @virago535 : a czy ja cos pisalam o chwale? Oni byli skazani na smierc, to byla kwestia tego, kto ten wyrok wykona: Niemcy, Rosjanie, czy polscy komunisci.

  8. Magdaleno, racz zauważyć, że to ja napisałem że nie przynosi chwały śmierć w konstrukcjach sporządzonych według takiego schematu jak Powstanie Warszawskie. Odniosłem się również, a może przede wszystkim do metody porównawczej. Nie wiemy do dzisiaj, chociaż wiele na to wskazuje, czy to był pęd ku śmierci, czyli ku wyrokowi, inaczej majstersztykowi w celu zgładzenia kwiatu Narodu Polskiego, czy też zwykły debilizm. Jakkolwiek nie spojrzeć porównanie typu: czy lepsza śmierć taka czy taka, nie nastraja mnie pozytywnie.

  9. „Oni byli skazani na smierc, to byla kwestia tego, kto ten wyrok wykona: Niemcy, Rosjanie, czy polscy komunisci”. Niekoniecznie. Wielu Akowców-powstańców przeżyło kacety sowieckie, wielu także ich uniknęło. Tysiące żyło, pracowało i pielęgnowało życie rodzinne w PRL. Niektórzy nawet angażowali się w system dla dobra Polski (tak jak je rozumieli). Nie róbcie z PRL wielkiego krwawego dołu.

  10. „Mysle, ze to bardzo optymistyczna wersja. Wielu z nich zostaloby zakatowanych w ubeckich wiezieniach. Moze taka smierc byla dla nich lepsza… Oni nie mieli prawa zyc i budowac Polski”. Pani Magdo, liczba żołnierzy AK w 1943r. wynosiła ok. 380 tys. Krzysztof Szwagrzyk w książce „Zbrodnie w majestacie prawa” podaje, że w latach 1944-1956 komunistyczne sądy wojskowe skazały na karę śmierci ok. 4,5 tys. osób. Daje to coś w okolicach 1,2 proc. stanu. Nawet jeśli doliczymy zabitych w toku walk podziemia z komunistami i Sowietami (w latach 1944-48 najwyżej 6 tys. ludzi) to nadal mamy raptem 2,7 proc. Jeśli by zaś do AK doliczyć inne organizacje podziemne (zwłaszcza narodowe) to odsetek ten się zmniejsza. Oczywiście, każda ofiara itd., nie mniej nie mogę się oprzeć wrażeniu, że koledzy (i koleżanki) piszące fatalistycznie „oni nie mieli wyjścia” wierzą, że posadzono po wojnie wszystkich AKowców i NSZowców i co najmniej połowę z nich zamordowano. Przykro mi, ale to jest egzaltacja pomieszana z niewiedzą.

  11. @tocque: Zgadza się. Znam osobiście konkretne osoby, bedące powstańcami i żołnierzami AK, które po wojnie jechały na Ziemie Odzyskane i tam organizowały polska nauke, np. startowały Politechnikę Wrocławską. Fakt, że działalnoscią w AK (a zwłaszcza w KeDyw’ie) aż do „późnego Gierka” raczej się nie chwaliły i spokojnie sobie pracowały jako profesorowie na PWr.

  12. Co do reszty, to proponuję zacząć uroczyście obchodzić „Rzeź Pragi”. Tak, dla równowagi, by i Rosjanie dostali nieco po du*ie z tytułu niszczenia ludności stolicy.

  13. @Magdalena Ziętek – nie, Sowieci nie skatowaliby ich z prostej przyczyny. Przez cały okres eksperymentu bolszewickiego z tytułu walk z komuną, prześladowań przez komunę, prac przymusowych etc. życie straciło kilkaset tysięcy Polaków. Niemcy w ciągu miesiąca dokonali znaczny procent tego, co komuniści przez cały okres państwowości.

  14. Cytuję: „Przez cały okres eksperymentu bolszewickiego z tytułu walk z komuną, prześladowań przez komunę, prac przymusowych etc. życie straciło kilkaset tysięcy Polaków”. No właśnie to zastanawiąjace. Całkowita liczbę ofiar sowieckich możemy szacować na ok. 200 tys. (w tym zmarli z głodu i wycieńczenia w łagrach). Tyle maszyna totalitarna przemieliła przez kilka lat. To mniej więcej tyle ile osób zginęło w powstaniu (!). To pokazuje szokujący bilans strat. (w kwestii zbrodni ZSRR, dodam, że Ukraińcy za pomocą siekier i kilofów zabili 100 tys. ludzi – czy to nie jest bardziej przerażające niz Katyń?; że nie wspomnę że Niemcy urządzili Polaków kilkanaście takich Katyniów). To tylko po to piszę, by wskazać na proporcję.

  15. Panowie! Moj wpis mial zwrocic uwage na pewna jednostronnosc tekstu Pana Eckardta. Nie wiemy jak potoczylyby sie losy tych ludzi, gdyby nie bylo Powstania. Nie wiemy, jak zachowalby sie Stalin, itp. Nie wiemy, jak by wygladaly represje sowieckie. Jeden z historykow – nie pamietam nazwiska – zwrocil uwage na to, ze kleska powstania odebrala Polakom wole walki z komunizmem. Polacy czuli sie oszukani przez Zachod i zdali sobie sprawe z tego, ze nam nikt nie pomoze, czyli ze zostalismy wydani w lapy Stalina. Oznacza to, ze przegrane Powstanie ulatwilo komunistom zadanie, gdyz narod nie wierzyl w zwyciestwo. Mozna wiec spekulowac jak by potoczyly sie losy Polski, gdyby nie bylo tej kleski. Moze opor przeciwko komunizacji bylby duzo silniejszy, co oznaczaloby duzo wieksza opresyjnosc tego systemu. Drazni mnie sposob prowadzenia dyskusji na temat Powstania: dla jednych czyn bohaterski dla innych totalna katastrofa. W ten sposob nie prowadzi sie dyskusji na temat historii.

  16. mam wrażenie, że sie Pani nieco zagubiła, bo chyba nie sugeruje Pani, że poświęcenie 200 tys. było akceptowalne dlatego, że w komunie ci ludzie stawialiby opór systemowi a tym samym trudniej byłoby skomunizować Polskę. Pisze Pani: ” przegrane Powstanie ulatwilo komunistom zadanie”, TAK wlaśnie o to chodzi. I dlatego Stalin namawiał do powstania, żeby sobie ułatwić robotę. To była prowokacja (nie lubię teorii spiskowych, ale kto wie, czy agenci NKWD nie maczali paluchów w wybuchu powstania). Zresztą to stara tradycja. Powstania Kościuszkowskie, Listopadowe i Styczniowe tez prowokowali agenci obcych mocarstw.

  17. @tocque: Prosze Pana, ja nie probuje bronic Powstania, bo ono jest faktem historycznym, i tyle. Nie podoba mi sie sposob dyskutowania o tym wydarzeniu. Mnie interesuja zaleznosci przyczynowo-skutkowe. Jedna z tez tego tekstu jest stwierdzenie, ze Ci ludzie budowaliby Polske. Moje watpliwosci dotycza wlasnie tej tezy. Byc moze wybuchloby powstanie przeciwko Stalinowi i Stalin by ich zabil. Czesc na pewno zostalaby wytropiona przez komunistow. Czesc ucieklaby na Zachod. Nie zamierzam uprawiac zadnej apoteozy Powstania. Osobiscie, gdybym miala wybierac smierc na barykadzie i w ubeckim wiezieniu, wybralabym to pierwsze. A Baczynski, bylby za przeproszeniem udupiany w nowym systemie. Taka mial przyszlosc. Podobnie jak inni. Wiedza na temat przesladowac AKowcow w powojennej Polsce jest w spoleczenstwie polskim na bardzo niskim poziomie. Wielu z nich zylo, ale nie moglo znalezc pracy, bylo upokarzanych przez system. Dobrze by bylo, gdyby wiecej mowilo sie o tych sprawach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.