Pożytek z akcji ateistów

Dziś o głośnej akcji naszych rodzimych ateistów: Nie zabijam – nie kradnę – nie wierzę. Jak donosi ostatni numer tygodnika Wprost, biorą w niej udział, choćby aktorka Renata Dancewicz, redaktor Maria Czubaszek, poseł Robert Biedroń, czy profesorowie Jan Hartman i Janusz Czapiński: (tutaj).

Dla każdego świadomego katolika jest w tej akcji coś zatrważającego. Oto bowiem, choćby wymienione osoby, postanawiają zamanifestować swój brak zainteresowania Stwórcą. Krótko mówiąc przez akcję tę, jej uczestnicy negują to, co dla każdego wierzącego jest sensem każdej ludzkiej egzystencji – życie takie, by po przejściu w inny wymiar, móc z owym Stwórcą, źródłem wszelkiej prawdy, dobra i piękna, bez żadnego kresu przebywać.

Oczywiście ów manifestowany ateizm, może mieć różne wymiary. Od zwyczajnego stwierdzenia o braku łaski wiary – jak czyni to prof. Czapliński – co przy wszystkich różnicach budzi oczywisty szacunek, aż po przypadek Marii Czubaszek. Przypadek czerpania jakiejś dziwnej, niezdrowej satysfakcji, z tego, że można zaprzeczać temu, co dla innych najświętsze. U niej to nie rezultat filozoficznych, czy światopoglądowych zmagań i dociekań, to bardziej coś z postawy małego dziecka, czerpiącego satysfakcję, że wyrwało muszkom skrzydełka. Jest w tym coś – przynajmniej dla mnie – najgłębiej przerażającego.

Inaczej jednak, niż większość konserwatywnych publicystów, przy całym porażającym mnie wyrazie tej akcji, uważam, że może z tego wyjść coś dobrego. To trochę tak jak z każdym Bożym działaniem. Pan Bóg w każdej sytuacji i z każdego zła potrafi wyprowadzić jakieś dobro. Tak moim zdaniem jest również tym razem. Na czym ono polega? Otóż uważam, że rozgłos tej akcji, może zmusić do refleksji przynajmniej niektórych, z dużej, polskiej grupy kulturowych, czy zwyczajowych katolików. Publiczne deklaracje dotyczące ateizmu znanych liderów opinii – bo czy to się komuś podoba czy nie, wyżej wymienione osoby takimi liderami są – każe im być może postawić pytanie o własną wiarę. Oto, w co tak naprawdę ja sam wierzę?

Czytałem kiedyś pewien ciekawy, religijny sondaż. Otóż mówił on o tym, że pośród ankietowanych więcej ludzi uważało się za katolików, niż na przykład wierzyło w życie po śmierci. Wiem – czyta się to absurdalnie – ale tak właśnie było. Dzięki akcji ateistów choćby i ta grupa może się trochę zmniejszyć. Jeśli się zmniejszy, to paradoksalnie akcja ta będzie miała pewien nieoczekiwany pożytek. Oby tak się stało.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Pożytek z akcji ateistów”

  1. Platforma Obywatelska składa się tylko z przedsoborowych katolików. Ona nas uratuje przed zgnilizną Europy, która nas zalewa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.