Prawica nie-antykomunistyczna

Pytaniem jest, czy oznaczać to będzie stopniowe dogorywanie prawicy w ogóle, czy też otwiera się szansa na re-konfigurację, powstanie prawicy opartej o rzeczywiście konserwatywne poglądy tak w sferze moralnej, jak i gospodarczej.

Dość łatwo jest rozpoznać, czemu Prawo i Sprawiedliwość oraz konkurujący z nim Ruch Narodowy starają się eksploatować retorykę antykomunistyczną. Nie mają po prostu żadnego innego pomysłu. Swojego powodzenia upatrują w emocjonalnym rozhuśtaniu narodu opowieścią o tym, że Donald Tusk jest jak Wojciech Jaruzelski a oddanie władzy w najbliższych wyborach im, czyli antykomunistom będącym dzisiejszą Solidarnością będzie daniem Polsce tej samej szansy, którą miała ona, gdyby stan wojenny nie został wprowadzony.

Gdyby Jarosław Kaczyński lub Artur Zawisza potrafili zaatakować Platformę Obywatelską, pokazując nieskuteczność rządzenia, przedstawiając realne alternatywne postulaty merytoryczne, to żonglowanie historią oczywiście nie byłoby potrzebne. Problem polega jednak na tym, że tak, jak rządy PiS w latach 2005-07 nie różniły się od obecnych, zapewne nie byłoby istotnej zmiany, gdyby sytuacja znowu się odwróciła. Powód tego jest dość prosty. Budżet państwa nosi niemalże w całości charakter sztywny. Tylko ktoś posiadający silny mandat polityczny i na dodatek własną koncepcję mógłby wprowadzić np. zmiany w systemie emerytalnym powodujące, iż naród polski przestanie wymierać, a młodzież uciekać za granicę. Powiedzenie Polakom, iż takie działania są niezbędne, wymaga dużo większej odwagi, podjęcia radykalnego ryzyka politycznego, w odróżnianiu od mantrowania: Bolek, Bolek, zdrajcy, zdrajcy. Także w sferze moralnej PiS i PO praktycznie niczym się nie różnią. Obydwa ugrupowania działają zachowawczo, gdy chodzi o uwzględnianie postulatów permisywnych – np. homolobby. Solidarnie natomiast Donald Tusk i Jarosław Kaczyński utrącają działania w przeciwnym kierunku. Było to widać w sprawie ochrony życia. Lider PiS w 2007 roku zadziałał tak samo skutecznie, co jego oponent z PO ostatnio.

Prawica „antykomunistyczna”, tzn. próbująca zbudować swoją przyszłość polityczną wyłącznie na odgrzewaniu kotleta sprzed paru dekad napotyka na barierę. Zbyt wielu wyborców o poglądach, które można by określić jako konserwatywne, widzą śmieszność i manipulacyjny charakter takiej strategii. Patrząc na stygnącą w grudniowym mrozie temperaturę wizji politycznych Jarosława Kaczyńskiego i Artura Zawiszy czas zapytać: czy możliwa jest prawica nie-antykomunistyczna? Czyli taka, która swą tożsamość opiera o coś bardziej związanego z obecną sytuacją cywilizacyjną i gospodarczą Polski niż przekonanie, że nadal podstawowym źródłem wszystkich problemów jest decyzja gen. Wojciecha Jaruzelskiego z 13 grudnia 1981 roku.

Ludwik Skurzak

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Prawica nie-antykomunistyczna”

  1. Nie ma to jak obsesyjne wręcz szukanie podobieństw RN do PiS-u. Ale…co na to wszystko towarzysz Wolski?? Może stanąłby na czele tej nie-antykomunistycznej prawicy i poprowadził swój konserwatywny fan-club do zwycięstwa.

  2. Nie da się prowadzić polityki prodemograficznej we współczesnej demokracji, bo dziecko przez 20 kilka lat generuje same koszty: opieka, edukacja, leczenie itd. Kiedy przyjdą korzyści przy władzy będzie kto inny. Dla każdego rządu najlepsza jest rodzina bez dzieci. Im mniej dzieci, tym wyższe PKB na osobę. Być może sytuację zmieniłoby przyznanie rodzicom prawa głosu w imieniu dzieci, bo powstałaby silna baza elektoratowa dla partii prodemograficznej. Dlaczego nie masz tego na sztandarze Ruchu Narodowy? Dlaczego nie podsuwasz konkretnych pomysłów Ludwiku krytyku?

  3. Ja już od dobrych kilku lat wyrażam nadzieję, że gdy nadejdzie kiedyś chwila śmierci generała Jaruzelskiego (oby był pogodzony z Bogiem gdy to nastąpi) to spór wygaśnie w naturalny sposób. A przynajmniej znacznie „spadnie temperatura” gdy zabraknie tej centralnej dla tych wydarzeń postaci. Kwestie stanu wojennego czy komuny wpędzają część ludzi w jakieś jałowe i szkodliwe dyskusje. Prawica ma znacznie gorsze problemy, niż te kwestie sprzed kilkudziesięciu lat. Oby wkrótce było możliwe zajęcie się bardziej aktualnymi wyzwaniami.

  4. W rzeczy samej. Wśród polskiej prawicy mamy do czynienia z syndromem antykomunisty, który manifestuje się tym, że wizja naprawy Polski ma charakter czysto personalny, co w praktyce miałoby wiązać się z tym, że odsunięcie szerokich grup ludzi powiązanych z dawnym systemem miałoby być kluczowym remedium na rozwiązanie wszytskich bolaczek narodu. Głębsze motywy takiej polityki wynikają z niedojrzałości osób je wyrażających. Jeśli polityk nie potrafi odciąć się od swoich emocji związanych z jakąs rządzą pomsty – to jest to polityk niedojrzały, który nie będzie w stanie realizować polityki dla dobra narodu. Będzie realizować tylko własne partykularne interesy wyrosłe na jego własnych kompleksach. Dojrzały polityk to polityk konstruktywny, który jest wizjonerem i cała jego uwaga koncentruje się na alternatywnym systemie politycznym z radykalnym ograniczeniem wszelkich odniesień personalnych. Dojrzały polityk to polityk, który rozprawia o teoretycznych i praktycznych konsewkencjach swojej polityki i stronii jak najdalej od personalnych kłotni i zatargów. Polska polityka od dawien dawna jest polityką zywiołową a mechanizm ją kreujący to perspektywa poruszania się w wąskich kategoriach: ,,,my”(zbawcy) i ,,oni”(truciciele) Stąd 90% prawicowej publicystyki to rozprawa o michnikach, urbanach, tuskach itd. A ja się pytam: gdzie konkrety Panowie?! P.s. prosze o usuniecie pierwszego postu, w ktorym zjadlo mi pierwsze zdanie.

  5. Może istnieć i istnieje wolnorynkowa prawica, której głównym problemem nie jest Jaruzel. Za to inni pożal się Boże prawicowcy lubią w nią grzmocić „materializmem”.

  6. Niestety tej prawicy wolnorynkowej, obrywającej za „materializm” przewodzi człowiek, który, choć błyskotliwy, każdą swoją inicjatywę doprowadza do klęski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.