Premier Litwy: interesy i polityka

W Europie często porównuje się kraje, które weszły w skład Unii Europejskiej w wyniku ostatniego hurtowego poszerzenia 1 maja 2004 roku. Większość z nich znajdowała się wcześniej pod kontrolą Związku Sowieckiego. Ciekawe zatem wydaje się przyjrzenie temu jak szybko unijni nowicjusze pozbyli się swojej wschodniej przeszłości.

Dla Polski szczególne znaczenie w takich zestawianiach powinna mieć Litwa, która – sądząc po wypowiedziach jej prezydent, Dalii Grybauskajte – już dawno pozbyła się „przeklętej sowieckiej przeszłości” i pełną parą pędzi do Europy. Ale wystarczy odrzucić górnolotne frazesy i przyjrzeć się szczegółom, by ku niewielkiemu w sumie zaskoczeniu stwierdzić, że elity i najważniejsze osoby kraju nie mogą bynajmniej być uznane za wcielenie tryumfu demokracji i europejskiej polityki. Dla przykładu – litewski premier, Algirdas Butkevičius, stojący na czele rządu już czwarty rok co i raz staje się bohaterem skandali związanych z protegowaniem swoich krewnych i przyjaciół. Oto kronika tylko z ostatnich miesięcy:

– litewscy dziennikarze zwrócili uwagę, że litewska grupa PR-owa MINISTERIUM zawsze wygrywa w przetargach organizowanych przez państwo. Niebawem się okazało, że jej dyrektor Evaldas Vaitasius jestzięciem premiera Butkevičiusa. Kiedy te skandaliczne fakty trafiły do mediów – premier musiał się tłumaczyć, a Vaitasius zapewniał dziennikarzy, że „nigdy nie prosił premiera o wstawiennictwo”. Oczywiście, wszyscy mu uwierzyli, zwłaszcza kiedy okazało się, iż najjaśniejszy zięć MINISTERIUM już podczas urzędowania szanowanego teścia. Jakby tego było mało, na czele zarządu grupy stoi… syn jednego z najbliższych radców Algirdasa Butkevičiusa.

– kolejny skandal wybuchł, kiedy media opublikowały treść rozmów telefonicznych Butkevičiusa z Ričardasem Malinauskasem, burmistrzem miasta Druskienniki, położonego 25 kilometrów od granicy z Polską. Ten ostatni żądał pilnego wniesienia poprawki do wprowadzonych norm ekologicznych, polegających na skreśleniu całego rozdział o pracach budowlanych w strefach ochrony środowiska i strefach uzdrowiskowych. Wg tego, co opublikowały media, premier odpowiedział: „Zrozumiałem. Przestudiuję to zagadnienie”. I faktycznie, niebawem litewski rząd w pośpiechu wniósł poprawki do ustawy o polityce ekologicznej. I – cóż za zaskoczenie! – z dokumentu został usunięty cały rozdział dotyczący stref uzdrowiskowych znajdujących się pod ochroną, w którym określano m.in. surowe ograniczenia prac budowlanych w strefach wczasowych i turystycznych na terenie Litwy. Jak

się później okazało, na terenie podlegającym uprzednio rygorom usuniętego rozdziału – został wybudowany mieszkalny kompleks Vijūnėlė, właścicielem którego jest… przyjaciel ojca burmistrza Druskiennik. Znowu więc afera z krewnymi i znajomymi wpływowych polityków – i znowu po początkowej burzy w mediach zaległa cisza.

I na koniec ostatni detal wizerunku litewskiego premiera – jego stara przyjaźń z wpływowym biznesmenem z Kowna, Andriusem Jakubėnasem, byłym zapaśnikiem (Algirdas Butkevičius w młodości też parał się zapasami). Sądząc z pogłosek, dzisiaj Jakubėnas stał się praktycznie nieoficjalnym skarbnikiem premiera Litwy, którego protekcja jest ponoć najlepszą ochroną dla ich wspólnych interesów. Sprawą tej… przyjaźni zajmuje się zresztą obecnie STT – Służba Śledztw Specjalnych Litwy.

No i jak tu można mówić o jakichkolwiek wartościach europejskich?

Jest oczywiście, że litewska rządząca elita, przez te ponad dziesięć lat europeizacji – jeszcze nie zdołała pozbyć się starych nawyków i przypomina raczej zwyrodniałą postsowiecką mafię, dla której członkostwo w rodzinie zjednoczonych narodów europejskich służy tylko za przykrywkę.

Linda Konecka

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *