Problematyka relacji polsko-litewskich w świetle teorii mimetycznej René Girarda cz. II

Do tej pory polskość i litewskość były tak mocno zrośnięte, iż rozerwanie kulturowych więzi było nie tyle trudne, co bardzo bolesne. Wrogiem numer jeden nie był zaborca, ale tak samo ciemiężony brat-Polak. Nowa tożsamość była konstruowana mówiąc eufemistycznie— w opozycji do polskości. Możemy zatem zrozumieć dlaczego krótkowzroczna polityka litewska, w czasie trwania starć polsko-niemieckich i polsko-bolszewickich w 1920 oraz w 1939, nie była w stanie ani razu skierować swych wektorów propolsko, pomimo, iż wrogowie Polski nigdy nie byli prawdziwymi przyjaciółmi Litwy. Celem politycznym Litwy było od tamtej pory i jest po dzień dzisiejszy, zgodnie z tezami programu Ausry, budowa własnej podmiotowości w opozycji do Polski, Polaków i polskości. Nawet za cenę bratania się z Nazistami (dla Polaków okupacja hitlerowska była zmianą okupanta, dla Litwinów nadzieją na pozbycie się polskości, dlatego za przyzwoleniem niemieckim Litwini tworzą jednostki paramilitarne, które brały później czynny udział w antypolskiej i antysemickiej masakrze) czy Sowietami (którzy w 1939r. oddają Litwie Wilno, by w czerwcu roku następnego zabrać dosłownie wszystko). W ten sposób polskość staje się -z perspektywy litewskiej- największym zagrożeniem. Staje się tym, co turbuje, i wprowadza niepokój, i jako takie musi zostać zniszczone.

Powiedzieliśmy, iż kluczowym elementem niepożądanie odróżniającym jest język. Jako element (uznany za) wrogi: stanowi przypomnienie o kruchości wspólnoty. Jego zniszczenie jawi się nie tylko, jako warunek fundamentalny zerwania wielowiekowych, unijnych więzów z Polską, i w konsekwencji realizacji celu głównego: zbudowania państwa monoetnicznego, litewskiego, pozbawione wszystkiego, co turbuje, śladu polskości; ale wręcz, jako działanie pomagające przetrwać, jako rodzaj środka życiodajnego.

Przywołany wcześniej traktat polsko-litewski w artykule 20. par. 1. stwierdza „układające się Strony potwierdzają swą gotowość do umożliwienia wszystkim zainteresowanym osobom pełnego dostępu do języka i kultury drugiej Strony i będą popierać odpowiednie państwowe oraz prywatne inicjatywy i instytucje”[1]. Punkt ten jak wynika z tego, co powiedzieliśmy sobie wcześniej powinien być martwy. I rzeczywiście Litwini robią bardzo wiele, aby wyrugować język polski ze swego otoczenia.

W latach przedwojennych Litwini skutecznie osiągnęli swoje cele na Kowienszczyźnie za sprawą faszyzującego reżimu Antanasa Smetony, a w szczególności rządu Voldemarasa, który zamykał polskie szkoły, czasopisma i instytucje oraz lituanizował nazwiska i szyldy[2]. Dzisiaj z bogatej, polskiej społeczności stanowiącej w 1919 roku 45%, a 1939r. 10proc. mieszkańców miasta, nie pozostał ślad. II RP, a potem także zniewolenie radzieckie uniemożliwiały proces depolonizacji na Wileńszczyźnie. Dzisiaj, w niepodległym państwie obejmującym także polską Wileńszczyznę[3], Litwini wiele czynią, aby wypełnić testament Dambrauskasa.

Litwini zdecydowanie inkryminują polonizację własnej szlachty. Tej rzeczywiście uległ język. Bowiem polszczyzna wyparła ruszczyznę. W naszym języku nie ma naleciałości litewskich. Język litewski w momencie zawierania unii był już wyparty, posługiwały się nim jedynie warstwy chłopskie, ludowe. F. Koneczny zaznacza, iż polonizacja pojęć ogółu szlachty dokonała się w XIX w[4]. Język litewski od „całkowitej zagłady” uchronił polski kapłan. Rozwój języków nowożytnych to w głównej mierze zasługa Kościoła. Franciszkanie z Polski, których owocem pracy był litewski język religijny, mają ogromne zasługi dla zachowania go dla przyszłych pokoleń[5]. O lekceważeniu przez samych Litwinów własnego języka możemy się dowiedzieć z przedmowy do litewskiego przekładu „Postylli katolicznej” (zbiór kazań na dziele i święta) Jakuba Wujka (1599). Dlaczego nie można uznać, iż polszczyzna rugowała litewszczyznę? Kulturę nabyliśmy przez chrzest. Był to czas, kiedy na ziemie polskie dumnie wkroczył wieczny język łaciński. Łacina nie wyparła języka polskiego, bowiem polszczyzna była nie piśmienna. Analogicznie: polski nie wyparł niepiśmiennego litewskiego (Litwini dokumenty i inne akta urzędowe sporządzali po rusku). Wręcz przeciwnie: Polak, a de facto polski kapłan, przyczynił się,do zapisu języka litewskiego, przelania go na pergamin!

Kulturę Litwinom, podobnie jak Polakom, przyniósł dopiero Kościół. Nam za pośrednictwem Czechów, a Litwinom z pomocą Polaków. Wielce prawdopodobne, iż gdybyśmy zdecydowali się na chrystianizację via Niemcy, to wszyscy rozmawialibyśmy dzisiaj w języku Goethego. A ślady języka polskiego –jeżeli jakieś ostałyby się- odnaleźć można byłoby wśród mieszkańców obszarów wiejskich.

Kolejną sprawą, którą zarzucają Polakom Litwini jest sprawa rzekomej, celowej kolonizacji mającej polszczyć „ziemie Witoldowe”.

Tymczasem, jak udowadnia profesor F. Koneczny, Litwa nigdy niepodległa kolonizacji ze strony polskiej szlachty (co najwyżej ruskiej). Ponieważ Polacy nie znali się na gospodarowaniu leśnym, toteż emigracja polskiej szlachty ad Wilię byłaby nieopłacalna. Jednymi źródłami exodusu były: dzierżawy (od XVII w.), zaciąg wojskowy do prywatnych armii (w Koronie ich najzwyczajniej nie było), władcy Litwy sprowadzali dla potrzeb militarnych Tatarów (chrześcijańscy ochotnicy z Polski, którzy byli pożądani w pierwszej kolejności, byli mało liczni i niewystarczający) oraz spadki i ożenki. Dlatego za jedyne źródło i przejaw polonizacji można uznać dzierżawy, te nie polegały jednak na wypieraniu litewszczyzny, a na tworzeniu nowych osiedli. Zatem jak podkreśla F. Koneczny –co ważne- „nie ma zorganizowanej imigracji na Litwę od XIV do XVIII w.[6]”. Jeżeli zaś chodzi o kwestie oświaty, to należy podkreślić, iż szkolnictwo było wyjęte z pod kontroli państwa. Dopiero za „króla Stasia” państwo zaczyna interesować się tą dziedziną życia, powołuje jednak odrębne Komisje Edukacyjne, jedną dla Korony, a drugą dla Litwy.

Litewska wrogość mogła zakiełkować wyłącznie na nieznajomości lub celowym zafałszowaniu wspólnej historii. Litwini traktują ją, jako bój z polską ekspansją. Tymczasem Litwa do 1795 roku była niepodległym krajem (sic!). Posiadała własne urzędy (Hetmana litewskiego, Podskarbiego czy Kanclerza), własne wojska, a podatki z ziem litewskich płynęły do narodowej szkatuły[7].

Wspólny był jedynie król i Sejm Walny. Jak podkreśla szacowny profesor: wspólność owa wynikała z faktu, iż litewska dynastia dzierżyła stery Rzeczpospolitej, panowała nad Polską. Głównymi oligarchami, którzy co rusz dyktowali warunki królowi byli Litwini.

Koszty związków z Litwą dla Polski były ogromne. „Dla Litwy odwracała się uwaga Polski coraz bardziej od Zachodu, aż pochłonęła wyłącznie sprawami wschodnimi, przestała całkiem należeć do europejskiego ugrupowania państw, straciła związek polityczny z Europą, straciła głos w polityce międzynarodowej”[8].

Litewskie interesy Polska przyjęła za swoje, wypełniła warunku unii. Litewskich rubieży strzegł polski żołnierz przed Moskwiczanami. Każde jej przesunięcie na wschód skutkowało nowymi wpływami do szkatuły wielkoksiążęcej, a nie koronnej.

Postawiliśmy sobie wcześniej pytania czy w przypadku polityki litewskiej wobec Polaków i kultury polskiej mamy do czynienia z mechanizmem kozła ofiarnego i stereotypami weń wchodzącymi oraz czy społeczność polską można uznać za kozła ofiarnego?

Przypomnienie początków kształtowania się narodu litewskiego dostarczyło nam bogatego zbioru danych, które są uzasadnieniem dla tezy, iż wszelkie zarzuty stawiane Polakom, a będące jednocześnie fundamentem nowoczesnej litewskiej świadomości narodowej, na którą składa się refleksja o własnej przeszłości, inaczej: częścią współczesnego litewskiego ducha, są pozbawione racji. Wiele z przytoczonych informacji stanowi poszlaki wskazujące, iż Polak był kozłem ofiarnym. Idee „Ausry” i innych szowinistycznych środowisk stanowiły w każdym bądź razie doskonałe dowody „zbrodni” kozła ofiarnego, i były znakomitym uzasadnieniem w trakcie procesu jego wyłaniania w czasie trwania wszelkich kryzysów.

Momenty kryzysowe, od momentu rozpoczęcia kształtowania się narodu litewskiego, za który możemy przyjąć czas wydawania „Ausry”, były nader liczne. Nie brakowało przesileń w makroskali. Wystarczy wspomnieć: upadek monarchii panujących nad Europą Środkowo-Wschodnią, II Wojnę Światową czy upadek ZSRR. Nie brakowało również kryzysów w mniejszej skali, kształtujących nowy ład w skali mikro, exemplum: kryzysy rządowe, przejściowe trudności gospodarcze tudzież problemy natury społecznej. Chcąc potwierdzić tezę mówiącą o polskości jako koźle ofiarnym nie trzeba sięgać po makro-perturbacje, w czasie których mocno lała się polska krew (przykład: Saguma mordująca inteligencję w Ponarach; mordy w Glinciszkach, w rejonie Święcan i Łyntup, gehenna polskiego duchowieństwa[9]), wystarczy przywołać o momenty, gdy elity polityczne starały się odwrócić uwagę od realnych problemów przywołując niejednokrotnie „problem polski”. Polak, zatem to nie tylko wróg strategiczny (pomimo wszystkich „pięknych słów” o strategicznym partnerstwie, które licząc dłuższy horyzont czasowy stanowią pewne novum, być może rokują pewne nadzieje na pojednanie), ale także podmiot traktowany, jako doraźny kozioł ofiarny, będący receptą na mikroproblemy.

Przyjrzyjmy się krótko sytuacji na Litwie już po upadku Związku Radzieckiego.

Płk dr Stanisław Helnarski stwierdził m.in., że „nacjonalizm litewski, który przez lata musiał być skrywany, znalazł w Polakach wroga, potrzebnego jako czynnik jednoczący”[10].

Polacy obawiając się litewskiego szowinizmu podjęli starania o utworzenie autonomicznej struktury w ramach Litwy. W maju 1991 r. doszło do proklamowania utworzenia Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego ze stolicą w Nowej Wilejce oraz flagą biało-czerwoną. Dokonały tego rady rejonów solecznickiego oraz wileńskiego. Już we wrześniu litewski parlament rozwiązał samorządy terytorialne oraz wprowadził w nich zarządy komisaryczne. Wtedy rozpoczęły się prześladowania Polaków.

W niepodległej Litwie nie było już miejsca na autonomię, co gorsza litewska polityka od początku przybrała kurs nacjonalistyczny. Władze zablokowały reaktywację Uniwersytetu Stefana Batorego.

Nacjonalistyczną propagandę prowadzili nawet przedstawiciele Kościoła. W 1988 roku Polacy zwrócili się o odprawianie przynajmniej jednej Mszy św. w katedrze wileńskiej po polsku. W odpowiedzi litewscy hierarchowie stwierdzili, że stanie się to wtedy, gdy „w katedrze warszawskiej wprowadzona zostanie msza w języku litewskim”[11].

Powrócono wówczas do XIX-wiecznej teorii jakoby na Litwie nie było Polaków, tylko spolonizowani Litwini. Teoria jest sprzeczna z tradycyjną formułą „gente Lituanus natione Polonus”. Pojęcie „Polaka” było bowiem bardziej kategorią polityczną niż etniczną. Polakami byli członkowie warstwy rządzącej (szlachta). Litewskość sprowadzała się do tradycyjnej i bogatej kultury ludowej, czyli do folkloru. Pamiętać należy, że przed upadkiem Rzeczpospolitej i po jej upadku, kwestie narodowej samoświadomości były postrzeganie zupełnie inaczej. Polakiem był każdy poddany króla polskiego. Gdy polska monarchia upadła, patriotyzm musiał zostać ukierunkowany w stronę innych wartości: kultury i języka. W ten sposób do bycia Polakiem przyznawał się „Pan”: szlachcic, ziemianin. Inaczej sytuacja wyglądał z kmieciami. Ci, jako niepiśmienni mieli utrudnioną możliwość do obcowania z polskością. Byli łatwą pożywką dla każdego, kto chciał posługiwać się zasadą divide et impera. W tym przypadku do dzielenia służyła społeczno-etniczna zbitka: Polak-Pan-Wyzyskiwacz versus Litwin-Chłop-Uciskany.

Zaostrzenie kursu wobec Polaków nastąpił po utworzeniu nacjonalistycznego rządu A. Kubiliusa (październik 2008), na pogorszenie sytuacji Polaków miał wpływ kryzys gospodarki litewskiej, która po latach dynamicznego wzrostu weszła pod koniec 2008 roku w stan stagnacji, przeżywając najpoważniejszy „impas” gospodarczy od momentu zakończenia reform strukturalnych w połowie lat 90[12]. Owy „impas” skutkował załamaniem poparcia społecznego i największymi w historii niepodległej Litwy manifestacjami antyrządowymi oraz zamieszkami (styczeń 2009). Panaceum rządu Kubiliusa jest pakiet antykryzysowy, na który składają się: podwyżka podatków (VAT), redukcja zatrudnienia i płac w administracji publicznej. Sytuacje pogarsza wysoki poziom inflacji, a także wzrost cen usług komunalnych, które wydatnie podnoszą koszty utrzymania[13]. Wszystko to potęguje wśród społeczeństwa poczucie niepewności. Jednocześnie następuje coraz wyraźniejszy spadek zaufania do rządu. W maju 2009 roku sytuacja jest już na tyle zła, iż eksperci mówią o „recesji technicznej” (największy spadek PKB od 1995 roku)[14].

Co ciekawe w czerwcowych wyborach sukces odniosła partia rządząca: Związek Ojczyzny/Chrześcijańscy Demokraci (ZO/ChD), uzyskując 26,8% głosów[15]. Jest to jedyna partia rządząca spośród krajów bałtyckich, która utrzymała popularność pomimo recesji, protestów i społecznie niepopularnych decyzji. Najważniejszą przyczyną, obok obietnicy odłożenie cięć budżetowych na następny rok, była mobilizacja wiernego, nacjonalistycznego elektoratu. Zwracają na to uwagę eksperci OSW[16]. Jakim sposobem było to możliwe?

      Kryzys trwał w najlepsze. Coraz częściej jednak wypływał na powierzchnię stereotyp zbrodni odróżnorodniającej. Zarzuty były jakby niemal żywcem wyjęte z poezji Maironisa: „Strzeż boże od fałszywych przyjaciół, skrytych wrogów, strzeż i od polonomana, który na Litwie trochę odżywiony zamyśla polskość zaszczepiać, pusząc się głupio, że jest endekiem!”[17]. „Odżywiony polonoman” był przedmiotem wyjątkowego zainteresowania polityków rządzących i sprzyjających im organizacji społecznych. Cel był prosty: wykorzystać maksymalnie „problem polski”, aby przykryć w dyskursie publicznym nurtujące problemy gospodarcze.

Jeszcze na początku kadencji rozpoczęła się –podobnie jak na Białorusi- burza wokół Karty Polaka. Eurodeputowany Vytautas Landsbergis zarzucił posiadaczom Karty, iż przyjmując ją zaciągają zobowiązania wobec obcego państwa. Postulował rozpatrzenie sprawy przez Sąd Konstytucyjny. Potwierdzenie przez SK absurdalnych tez skutkowałoby pozbawieniem mandatów poselskich dwóch polskich deputowanych do „Sejmasu” (zwolennikiem takiego rozwiązania jest poseł związany wówczas z rządzącą koalicją Gintaras Songalia). Ostatecznie jednak do tego nie doszło[18]. Sprawa „Karty” ponownie wypłynęła pod koniec następnego roku, już po eurowyborach. Komisja Spraw Zagranicznych Sejmu wspólnie z przedstawicielami służb specjalnych debatowała nad ewentualnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa.

„Sprawa polska” nie zakończyła się jednak po wyborach do PE. Po „Karcie” Litwini znaleźli kolejny problem, tym razem kłopotem okazała się być polska oświata.

Jak wygląda stereotyp oskarżycielski oraz stereotyp selekcji ofiarniczej wobec Polaków?

Nakreślmy obraz Polaka na podstawie wypowiedzi ważnych osób z życia politycznego, społecznego, oświatowego, oraz naukowego, ergo: inteligenckiego.

Polak jest postrzegany, jako element antypaństwowy, nieznający dobrze języka litewskiego. Należy, zatem go dobrze przyuczyć jedynego dopuszczalnego wzorca komunikacji. Polak nie ma własnych pojęć, lecz mylił jedyne dopuszczalne, chce swoich: co jest „sprzeczne z oczekiwaniami lokalnej społeczności”( w rejonie wileńskim ponad 60 proc., a w rejonie solecznickim aż 80 proc.[19]) i „nie na korzyść obywateli” (stereotyp selekcji ofiarniczej). Na dodatek przynależy do awanturniczego, imperialistycznego narodu, a swoją agresywną walką z kulturą i językiem litewskim, wykazuje brak lojalności wobec ojczyzny (chociażby poprzez posiadanie Karty Polaka), stwarza zatem zagrożenie dla litewskiej niepodległości: zamyśla odłączyć Wileńszczyznę, prowadzi „działalność agenturalną, która sterowana jest bezpośrednio z ambasad państw-wrogów Litwy”[20]. Tak w skrócie wygląda stereotyp oskarżycielski.

Dr Alvydas Butku: „tolerowanie obecnego stanu rzeczy przez władze Litwy może się dla niej skończyć tym samym, czym się skończyła dla Serbii albanizacja Kosowa”. Obecny stan rzeczy to według naukowca: „narodowościowa nietolerancja wobec Litwinów na Wileńszczyźnie”. Jego złość spowodowana jest istnieniem polskich szkół, których celem jest „niedopuszczenie do lituanizacji Wileńszczyzny”(kwiecień 2008)[21].

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji (komitetu) ds. spraw zagranicznych, poseł Justyn Karosas: „Polacy znacznie gorzej niż, powiedzmy, Rosjanie integrują się w życie polityczne i kulturalne Litwy. Oni nie znają litewskiego. Jeśli chcą mieszkać na Litwie, to powinni zbliżać się do niej, a nie oddalać się. Ci, którzy chcą inaczej, niech jadą do Polski” (październik 2010)[22].

Skargi na łamanie praw człowieka do instytucji międzynarodowych nazywane są „zdradą interesów” i „donosicielstwem”. Liczne ataki na Polaków możemy odnaleźć w Internecie. Najłagodniejszym określeniem na litewskich forach jest epitet „šudlenkai”, co znaczy: „gównopolacy”.

Dyrektor litewskiego gimnazjum w Ejszyszkach, Vytautas Dailydka, o polskiej oświacie: „tam dziś wychowują „Hitlerjugend”, od przedszkola dzieci nie uczą języka (litewskiego — przyp. red.), niczego nie wiedzą oni o tym kraju, o Litwie, mimo, że tu się urodzili i wychowali”[23].

Historyk z litewskiej Szkoły Tysiąclecia w Solecznikach, Artur Andriusaitis: „Nie będę owijał w bawełnę, że wychowujemy antypaństwowy element. Te szkoły (polskie — przyp. red.) są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny”[24].

Słowa powitalne Juliusza Panki, podczas konferencji frakcji narodowej będącej częścią rządzącej partii A. Kubiliusa: „Młodzi ludzie maszerujący 11 marca z trójkolorową są nazywani neonazistami, a posłowie walczący o honor i prawa narodu są wyzywani od „Talibów”. Tymczasem mowa nielojalnych wobec państwa litewskiego i otwarcie wrogich narodowi litewskiemu politykierów innej narodowości staje się coraz bardziej bezczelna i obraźliwa”. Swoje przemówienie zakończył sloganem: „Litwa dla Litwinów, Litwini dla Litwy”[25].

Prezesa „Vilniji” Kazimierz Garszwa, który znany jest także z ataków fizycznych na dziennikarzy „Kuriera Wileńskiego” o polskiej prasie: „KW” oszukuje, straszy i dezinformuje Polaków, a posłowie na Sejm i politycy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie łamią ustawy i Konstytucję, jak też rozniecają waśnie narodowościowe między Polakami i Litwinami”[26].

      Bronisław Saplys, pełniący funkcję przewodniczącego Związku Litwinów Wileńszczyzny na Wychodźstwie, historyczne więzi polsko-litewskie, i pośrednio także język polski, określa w następujący sposób: „400 lat  polskiej wiary” i „chamskiej mowy”[27].

Do tego dochodzą jeszcze ataki typu: „a u was biją murzynów”. O czym świadczą publikacje „Republiki” czy „Lietuvos Rytas” (dalej „LR”) dotyczące rzekomo złej sytuacji mniejszości narodowych w Polsce („LR”: „W Polsce mniejszościom nie jest słodko”)[28].

Przykładów ilustrujących stereotypy, czy to oskarżycielski czy selekcji ofiarniczej, nie brakuje, więcej: ich ilość i powszechność sprawia, iż bardzo łatwo można je odnaleźć, a na Litwie trudno się z nimi, a nawet bardziej mocnymi przykładami, nie spotkać. Skutkiem i zarazem celem jest zmiana rzeczywistości z obecnej na satysfakcjonującą i pożądaną. Narzędziem jest szeroko rozumiana przemoc. Pominiemy w tym miejscy przykłady przemocy materialnej i psychicznej ze strony zwykłych przedstawicieli społeczeństwa, jak na przykład wulgarne komentarze na forach internetowych, czy też napisy „Won z Litwy!”, umieszczane wespół z odwróconymi krzyżami –przykładowo- na murach polskiej ambasady w Wilnie, a skupimy się na przypadkach mających zalegalizowaną formę prawną, zatem będących z reguły wynikami działań ze strony elit politycznych oraz administracji rządowej.

Stereotyp przemocy i działań represyjnych jest w stosunkach Litwinów do polskości niezwykle zróżnicowany, dotyczy przede wszystkim kluczowej sfery języka, ale także dziedzin takich jak prawo wyborcze oraz polityka reprywatyzacyjna.

Zacznijmy od języka: w jaki sposób Litwini, a ściślej: litewscy nacjonaliści -tautininkai- z nim walczą? [29]

1.              Poprzez dyskryminację oświaty polskiej, tworzenie tylko (sic!) w rejonach

występowania zwartych skupisk polskiej mniejszości (rejony wileński i solecznicki) specjalnych szkół rządowych, celem jest zniechęcenia rodziców do posyłania dzieci do polskich szkół. Likwidacji ulegają szkoły, nieustannemu uszczuplaniu podlega katalog zajęć w języku ojczystym (polskim)[30];

2.              Poprzez stwarzanie problemów z publicznym używaniem języka polskiego,

 język eliminuje się z życia publicznego, pomimo, że Ustawa o mniejszościach narodowych stwierdza w artykule 4: „Na terenach administracyjno-terytorialnych zwarcie zamieszkanych przez jakąkolwiek mniejszość narodową w urzędach lokalnych i organizacjach obok języka państwowego używa się języka tej mniejszości narodowej (lokalnego)”[31] oraz nakładanie grzywien za używanie tablic z językiem polskim[32];

3.              Poprzez zakaz pisania imion i nazwisk we własnym języku (prawo

do własnego imienia oraz nazwiska, które są dobrami osobistymi, legnie w starciu z administracyjnymi nakazami jego wyrzeczenia się)[33];

4.              Strony internetowe litewskiego parlamentu prowadzone są w pięciu językach,

w tym rosyjskim a nawet chińskim (polski wydał się litewskim politykom najwyraźniej zbędny)[34].

5.              Ograniczenie ilości Mszy św. odprawianych w języku polskim

(exemplum: kościół św. Trójcy, gdzie znajduje się -namalowany z inspiracji bł. Faustyny- cudowny obraz „Jezu ufam Tobie!”)[35],

Kolejnym działaniem represyjnym jest ograniczanie praw wyborczych.

1.               Sfera geografii politycznej: zmniejszanie siły polskiego głosu poprzez

manipulację granicami okręgów wyborczych (tzw. gerrymandering)[36]. Cel działania jest wyraźnie etniczny a nie polityczny. „W przypadku podziału na okręgi wyborcze – zgodnego ze standardami europejskimi – w czterech okręgach Polacy stanowiliby większość”. Po manipulacjach, stanowią większość zaledwie w jednym (wileńsko-solecznickim)[37].

2.               Progi wyborcze. Po sukcesie wyborczym Związku Polaków na Litwie w 1992

roku, wprowadzono 5% próg wyborczy. W następnych wyborach (w 1996 r.) skutkowało to 4-krotnym zmniejszeniem ilości posiadanych mandatów (z 8 na 2).

Kolejnym przykładem działań o charakterze dyskryminacyjnym jest polityka reprywatyzacyjna. Proces „wsiedlania” Litwinów w zwarte skupiska Polaków, cel rozbicie i zmiana proporcji strukturze demograficznej, ustawa daje możliwość zwrotu nieruchomości niekoniecznie w tym samym miejscu, gdzie posiadał ja przed wojną. Ów zapis „pozwala prawo do ziemi na prowincji realizować w rejonie Wilna, gdzie przed wojną właścicielami ziemi byli głównie Polacy”[38]. Dodajmy, iż wartość rynkowa ziemi wileńskiej jest zdecydowanie większa od wartości ziemi w innych miejscach.

Należy jeszcze wspomnieć o dysproporcje w nakładach na mniejszości etniczne (brak finansowej symetrii). Wileńska prasa polska dla 300 tys. społeczności pozbawiona jest finansowego wsparcia. W litewskiej telewizji emitowany jest raz w tygodniu program w języku polskim, którego długość nie przekracza 15 minut[39].

O skuteczności antypolskiej kampanii, prowadzonej wokół problematyki języka polskiego i nazewnictwa w tymże języku, świadczą chociażby dane z litewskich pracowni badania opinii publicznej, które jednoznacznie odnotowują wzrost zwolenników usuwania tablic w języku polskim na Wileńszczyźnie. Stanowią oni już 63 proc. społeczeństwa (styczeń 2011), Nieco mniejszym poparciem Litwinów cieszy się zakazu używania nazwisk nie-litewskich. Za utrzymaniem zakazu optuje połowa społeczeństwa), jedynie 15proc. jest przeciwko[40]. Sytuacja przypomina zamknięty krąg: żądza przemocy, która nie jest obca żadnemu społeczeństwu, a zatem nie jest niczym nadspodziewanym ani typowo litewskim, umyślnie kierowana jest przez establishment w stronę mniejszości polskiej, wywołując jednocześnie -przy pomocy środków tłumotwórczych- kolektywny rezonans (w postaci wzrostu antypatii w stosunku do Polaków). Wykorzystanie mechanizmu, wywołującego intensywną skłonność do mimetyzmu, pozwala odwrócić uwagę części społeczeństwa od faktycznych problemów oraz -na zasadzie sprzężenia zwrotnego- daje jednocześnie „zielone światło” dla polityki nacjonalistycznej i jest mocnym uzasadnieniem dla jej kolejnych poczynań. Przemoc -jak widzimy- kołem się toczy.

Litewski nacjonalizm nie jawi się jako zjawisko „pro”, nie jest miłością do ojczyzny, lecz niechęcią w stosunku do jednego narodu. Najmocniej daje o sobie znać, gdy jego najwierniejsi wyznawcy dla doraźnych celów politycznych próbują, przy jego pomocy, aktywizować swych zwolenników. Nawet niektórzy litewscy intelektualiści nazywają jego przejawy „pseudopatriotyzmem”[41]. Jego obłąkanie na punkcie polskości jest ogromne. Im bardziej chcą się pozbyć dręczących, turbujących więzi z Polską, tym bardziej je uwypuklają, dając o nich świadectwo. Nawet radykalni narodowcy biegle posługiwali się językiem polskim, na obszarze całego kraju można było odbierać polskie radio, a przy granicy z Polską nawet polską telewizję, język polski był dla inteligencji wyłącznym środkiem komunikacji ze światem. Mimo to w 1988 roku, gdy pojawił się pomysł retransmisji programów z Polski w państwowej telewizji, wywołało to gwałtowne protesty, członkowie Litewskiej Akademii Nauk wystosowali nawet list protestacyjny zawierający między innymi następujące treści: „Retransmisja polskiej TV kosztem innych narodów Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej może być rozumiana jako kontynuacja wcześniejszej polityki polonizacyjnej i rewanżystowskich pretensji do Kraju Wileńskiego”[42].

Kompleks polskości wynika z utożsamiania polskości z prestiżem (być może zmieni się to w nowym, młodym pokoleniu), Polak jest jakby podświadomie widziany, jako osoba posiadająca pełnię. Prestiż jest nie jako synonimem panowania, daje władzę i rodzi kompleksy. Nacjonalistyczne pożądanie poczucia wartości, jego „mimetycznego” przyrostu w stosunku do „Panów Polaków”, z którym mamy do czynienia od XIX, a który jest następstwem zwykłego procesu demokratyzacji warstw chłopskich (na który władza miała bardzo ograniczony wpływ), a który był świadomie kierowany przeciwko Polakom przez Rosjan (a także, choć w mniejszym stopniu, przez Niemców), skutkuje etnicznym wyścigiem, w którym lud i część elit (nie wszystkie, tylko te nie rozumiejące własnej przeszłości i nastawione szowinistyczne![43]) nie dostrzegają już przedmiotu żądzy. Na pierwszym planie pojawia się nienawiść, która może nie tylko rodzić reakcję i bardzo negatywne emocje po drugiej stronie, ale także stać się blokadą we wzajemnej współpracy, szczególnie w czasie realnego zagrożenia, exemplum ze strony Rosji. Wyścig jest pilnie obserwowany przez Prusaków oraz Moskwiczan. Szczególnie ci ostatni mają swój udział w „wyborze przedmiotu rządzy” przez Litwinów. To oni wbijają klin miedzy lud i szlachtę. Chcą, aby polskość była kojarzona z pańszczyzną, wyzyskiem i uciskiem prostego chłopa: „to polskije pany!”. Dwa przykłady: 1. Wielka Komisja Archeogeograficzna (rosyjskiego agenta) Hołowackiego zaczyna siać antypolską propagandę, urabiając przyszłą litewską inteligencję pochodzenia chłopskiego, podkreślając niekorzystne położenia włościan w Rzeczpospolitej (retorykę przejmą Sowieci)[44]; 2. 1862 rok, Kurator Okręgu Naukowego Wileńskiego –Sziriński- proponuje, aby na Żmudzi starać się o rozbudzenie w warstwie chłopskiej poczucia odrębności od Polski[45].

Dzisiejszą społeczność polską na Litwie cechuje głębokie poczucie odrębności (kultury, tradycji oraz języka) oraz silna świadomość narodowa. Polacy czują się obywatelami swych „małych ojczyzn”, są lokalnymi patriotami. W ich działaniach widać wyraźną tendencję do zachowania własnej tożsamości[46]. „Polska społeczność akceptuje swój status mniejszościowy, dąży również do uzyskania faktycznych gwarancji dla trwałości zróżnicowania etnicznego Wileńszczyzny”[47]. Jest to przyczyną, jak już wcześniej powiedzieliśmy sobie, silnych turbacji u osób nastawionych szowinistycznie do ludzi, którzy różnią się nie tak jak trzeba. Tymczasem Polacy, których dobrym prawem jest mówienie „Litwo ojczyzno moja!”, mogą różnić się w taki sposób, w jaki zechcą[48].

5. Zakończenie.

Szowinizm, skrajny nacjonalizm, nazizm, feminizm, rasizm, fundamentalizm religijny (np. islamski), ksenofobia, antysemityzm, nienawiść do katolików (chrześcijan), polonofobia etc. Wszystkie te „izmy”, ideologie, doktryny i postawy, choć biorą sobie inną grupę za przedmiot wrogości, wynikają z tej samej przyczyny, z niechęci do tego, co nie różni się „tak jak trzeba”; co jest inne, ale -nie w taki sposób, jaki arbitralnie uznamy za stosowny i dopuszczalny.

Wykluczający pogląd na rzeczywistość uniemożliwia wzajemną komunikację oraz w rezultacie zrozumienie. Powoduje zatem ni mniej ni więcej skłócenie. Jakie mogą być tego konsekwencje?

René Girard wyłuszcza to klarownie: „każda wspólnota sama ze sobą skłócona zmierza ku zatracie”[49]. Jeżeli traktujemy te słowa poważnie oraz w podobny sposób podchodzimy do kwestii środkowoeuropejskiej integracji, rozumianej jako dobrosąsiedzka, życzliwa współpraca dwóch narodów, to musimy przyjąć do wiadomości, że tym, co wprowadza —w sposób pośredni— chaos w relacje między narodami jest szeroko rozumiana przemoc, zaczyn niewoli („bij się ze swoim, bo wróg już czyha”). Jej nasiona, na przesmyku bałtycko-pontyjskim, sadzili w dużej mierze nasi wielcy sąsiedzi: Germanie i Moskwiczanie. Ale nie tylko oni. Jak pokazuje niniejszy artykuł Litwini w toku kreowania własnego, nowoczesnego narodu, nie potrafią do końca poradzić sobie z wielowiekowymi związkami z Polską, a to pcha ich w naturalny sposób do rywalizacji z polskością i przemocą wobec niej.

Abstrahując od tego, kto ponosi największą winę za sianie etnicznej wrogości, faktem pozostaje istnienie samej wrogości. Jest to fakt historyczny i społeczny. „Ludzie skłóceni przez swój mimetyzm (..), wyganiają jedni drugich aż do całkowitego unicestwienia”[50]. Wyganiali i wciąż wyganiają. Owoce tego nie są słodkie. Jak zatem można przeciwdziałać temu zjawisku? W jaki sposób możemy je ograniczyć?

 „Przemoc można oszukać tylko wtedy, gdy przygotuje się jej jakieś ujście, jedynie wtedy, jeżeli czymkolwiek będzie można zaspokoić jej żądze”[51]. Najgorszym wyjściem jest wkroczenie w sferę fałszu, i przemilczenie wszystkich jej krwawych skutków. Budowa wspólnoty wolnych narodów możliwa jest wyłącznie na „skale”, której imię brzmi: prawda. Nie chodzi o rozdrapywanie ran, lecz wyłącznie o prawdę, w myśl zasady Józefa Mackiewicza, iż „tylko prawda jest ciekawa”. Bo tylko taka budowla może okazać się trwała.

Z kolei metody jej budowania odnaleźć możemy w passusie kończącym sztandarowe dzieło René Girarda —„Kozioł ofiarny”: „już teraz każda przemoc ujawnia to, co ujawnia Męka Chrystusa, a mianowicie debilny charakter genezy krwawych idoli, wszystkich fałszywych bogów religii, ideologii i polityki. Niemniej mordercy sądzą, iż zabijanie ofiar jest chwalebne. Oni także nie wiedzą, co czynią, i powinniśmy im wybaczyć. Nadeszła godzina, abyśmy wybaczyli jedni drugim. Jeśli jeszcze poczekamy, to już nie zdążymy”[52]. Jak długo będą (będziemy) jeszcze czekać?

________________________________

[1] Wybór dokumentów prawnych…, s. 61.

[2] A. Rachuba, J. Kiaupiene, Z. Kiaupa, Historia Litwy. Dwugłos polsko-litewski, Warszawa 2008, s. 145, J. Ochmański, Historia Litwy, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1982,  s.  306-312.

[3] Żyjący na wsi Litwini, w przedwojennym Wilnie stanowili zaledwie 0,9 proc. mieszkańców (1923 r.).

[4] F. Koneczny, Polska a kwestia litewska, w:W kręgu sporów…, t. II, s. 223.

[5] Ibidem, s.  225.

[6] Ibidem, s. 221.

[7] Na podstawie: Ibidem, s. 221.

[8] Ibidem, s. 223.

[9] Nacjonaliści litewscy wespół z Niemcami (członkowie specjalnych oddziałów policji „Ypatingas burys” w służbie nazistowskiego okupanta) zamordowali wówczas 100tys. osób pochodzenia żydowskiego i Polaków, jedną piątą stanowili Polacy, przedstawicieli inteligencji, wolnych zawodów oraz żołnierzy Armii Krajowej, zabito m. in.:  profesora Kazimierza Pelczara- pioniera polskiej onkologii, profesora Mieczysława Gutowskiego, a także prezydenta miasta Wilna, adwokata i kompozytora Stanisława Węsławskiego; zob.: Encyklopedia Białych Plam, t. XIV, Radom 2004, s. 243-245, R. Korab-Żebryk, Biała księga w bornie Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, Lublin 1991.

[10] S. Helnarski, Współczesny nacjonalizm…, s. 239.

[11] Ibidem, s. 243.

[12] „Best OSW” 2008, nr 38/72, Ośrodek Studiów Wschodnich, Kryzys gospodarczy w krajach bałtyckich, Warszawa 26.11.2008.

[13] „Best OSW” 2009, nr. 3/78, Ośrodek Studiów Wschodnich, Protesty społeczne na Łotwie i Litwie, Warszawa 21.01.2009.

[14] „Best OSW” 2009, nr. 17/92, Ośrodek Studiów Wschodnich, Gospodarka Litwy pogrąża się w recesji, Warszawa 6.05.2009.

[15] Sukcesu tego nie była już w stanie powtórzyć w wyborach samorządowych w 2011 roku.  W 2011 roku premierowi A. Kubiliusowi  nie ufało już prawie 90proc. ankietowanych, był to jego  najgorszy wynik jako polityk od 1996r. Patrz: http: kresy24.pl/showNews/news_id/1800/  (odczyt z dn. 2 maja 2011 r. ).

[16] „Best OSW” 2009, nr. 22/97, Ośrodek Studiów Wschodnich, Litwa: Prawica zwycięża w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Warszawa17.06.2009.

[17] K. Górski, Divide et impera, Białystok 1995, s. 254.

[18] „Best OSW” 2008, nr. 41/75, Ośrodek Studiów Wschodnich, Na Litwie nie milkną kontrowersje wokół karty Polaka, Warszawa 17.12.2008.

[19] Zob.: http://kurierwilenski.lt/2010/06/30/%E2%80%9Eodyseja%E2%80%9D-walki-z-polskoscia-jeszcze-potrwa/ (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[20] Zob.: http://www.infopol.lt/pl/naujienos/detail.php?ID=4309&PRINT=Y (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[21] Zob.: http://www.tvn24.pl/1,1547159,druk.html (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[22] Zob.: http://kurierwilenski.lt/2010/10/19/%E2%80%9Epolen-raus%E2%80%9D/ (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[23]Zob.:http://kurierwilenski.lt/2011/04/13/%E2%80%9Epolskie-dzieci-to-%E2%80%9Ehitlerjugend%E2%80%9D/  (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[24]Zob.:http://kurierwilenski.lt/2011/04/13/%E2%80%9Epolskie-dzieci-to-%E2%80%9Ehitlerjugend%E2%80%9D/ (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[25] Słowa pochodzą z kwietnia 2011. Zob.: http://kurierwilenski.lt/2011/05/02/skandal-%E2%80%9Elitwa-dla-litwinow%E2%80%9D-skandowano-juz-i-w-sejmie/ (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[26] Wypowiedź pochodzi z kwietnia 2011. Zob: http://kurierwilenski.lt/2011/04/26/czy-ktos-powstrzyma-te-przesladowania-polakow/ (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[27] Zob.: http://kurierwilenski.lt/2010/06/30/%E2%80%9Eodyseja%E2%80%9D-walki-z-polskoscia-jeszcze-potrwa/ (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[28] Zob.: http://www.infopol.lt/pl/naujienos/detail.php?ID=4309 (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[29] Zob. J. Ochmański, Historia, s. 307. Fakt, iż nie każdy jest skłonny do przemocy, dobrze oddaje starożytny litewski mit o Sowim (przewodniku dusz do otchłani), który został zamordowany przez jednego z synów. Pozostali nie chcieli dokonać zbrodni. Dodajmy, iż mit, o którym mowa jest przykładem narracji przekazywanej ustnie (zatem podlega transformacji), która usprawiedliwia mord. Formą zabójstwa było całopalenie. Sowi uznawany jest człowieka, który nauczył Litwinów i inne ludy składać ofiary Perkunowi (Gromowi), Telaweli (Kowalowi) oraz Żworunie (Suce). Przedmiotem ofiary byli także ludzie. „Przy zwycięskim powrocie z wyprawy wojennej ofiarowywano również część łupu, palono bogom najznamienitszego jeńca”. (takie informacje podaje m.in. J. Długosz). Litwę nazywano w średniowieczu krainą „czcicieli ognia” (pyrsolatron). Za Jagiełły ważną instytucją na dworze była „żybinta” (zapalająca ognisko). Zob.: A. Bruckner, Starożytna Litwa. Ludy i bogi. Szkice historyczne i mitologiczne, Olszty 1984, s. 72, 77, 85, 98, 172.

[30] Przestrzeganie praw…, s. 5-6. Art. 14 §1 wspomnianej Konwencji mówi, że „Strony zobowiązują się uznać prawo każdej osoby należącej do mniejszości narodowej do nauki jego/jej języka mniejszości”. Litwa łamie ponadto artykuły 14 i 15 Traktatu Polsko-Litewskiego. Artykuł 15 traktatu stwierdza, iż Strony w szczególności „zapewnią odpowiednie możliwości nauczania języka mniejszości narodowej i pobierania nauki w tym języku, w przedszkolach, szkołach podstawowych i średnich”.

[31] Przestrzeganie praw… , s. 9-10. Sw3obofdne posługiwanie się językiem mniejszości tak w życiu prywatnym jak i publicznym (vide: artykuły 14 i 15 Traktatu oraz 10 i 11 Konwencji).

[32] Zob.: http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/grzywna-za-polskie-nazwy-tras-na-litewskich-autobusach,57815,1 (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[33] Przestrzeganie praw…, s. 12-13. Brak uregulowań w sprawie pisowni nazwisk i imion w dokumentach stanowi pogwałcenie artykułu 14 Traktatu oraz artykułu 11 Konwencji.

[34] Przestrzeganie praw…, s. 20.

[35]Zob.:http://kurierwilenski.lt/2009/11/20/odwolano-polska-msze-poniewaz-%E2%80%9Enie-sprawdzila-sie%E2%80%9D/ (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[36] Zob.: A. Żukowski, Gerrymandering – manipulacja granicami okręgów wyborczych  w systemach demokratycznych, w: Przestrzeń wyborcza Polski, red. M. Kowalski, Warszawa 2003, s. 179 – 190.

[37] Na podstawie: Raport o sytuacji Polonii i Polaków za graniczą, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Warszawa 2009, Przestrzeganie praw…, s. 15.

[38] Przestrzeganie praw…, s. 18. Litwini łamią w ten sposób artykuł 15 Traktatu oraz artykuł 16 Konwencji.

[39] Przestrzeganie praw…, s. 20-21. Naruszenie artykułu 13 i 15 Traktatu oraz artykułu 5 Konwencji. „W Polsce na potrzeby litewskiej mniejszości, której liczebność sięga 6 tysięcy osób, Wydział Mniejszości Narodowych i Etnicznych w MSWiA, przeznaczył w 2008 r. 637 tys. zł. Dotacje otrzymują między innymi: dwutygodnik „Auśra”, miesięcznik dla dzieci „Ausrele” i kwartalnik „Saltinis”. Podczas konferencji W maju 2010 roku wpływowi parlamentarzyści rządzącej partii Premiera Kubiliusa zaprezentowali 7-punktową doktrynę, która ich zdaniem miała być panaceum na problem polski. Oto jej treść: „1. wypowiedzi o nieprzestrzeganiu przez Litwę międzynarodowych zobowiązań w kwestii praw mniejszości narodowych wypowiadane przez przedstawicieli polskiej mniejszości traktować, jako podżeganie do waśni narodowościowych pomiędzy Polakami i Litwinami; 2. zdominowanym przez miejscowych Polaków samorządom lokalnym na Wileńszczyźnie odebrać sprawy oświaty i przekazać je w gestię Ministerstwa Oświaty; 3. zwołać międzynarodowy trybunał w sprawie oceny prawnej okupacji Wileńszczyzny przez Polskę w latach 1920-1939; 4. przy pomocy służb specjalnych inwigilować Internautów, którzy na polskich portalach krytycznie oceniają polsko-litewskie relacje i historię oraz ścigać za podżeganie waśni na tle narodowościowym; 5. przy pomocy władz kościelnych kontrolować posługę księży Polaków; 6. z okazji zbliżającego się 20.lecia podpisania Umowy Suwalskiej w szerokim zakresie zorganizować na Wileńszczyźnie i w całej Litwie obchody tej rocznicy, zaś na cmentarzu na Rossie postawić pomnik upamiętniający datę podpisania umowy; 7. zobligować Ministerstwo Spraw Zagranicznych, sejmowe komitety oraz inne zainteresowane urzędy do upowszechniania drogami dyplomatycznymi informacji o przestrzeganiu przez Litwę wszelkich praw i swobód mniejszości narodowych, które są nie tylko zgodne ze standardami Unii Europejskiej, lecz nie raz je wyprzedzają”; zob. http://kurierwilenski.lt/2010/05/28/antypolonizm-oficjalna-doktryna-litewskich-wladz/.

[40]Zob.:http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/polowa-litwinow-nie-aprobuje-pisowni-polskich-nazwisk,72408,1 (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.). oraz http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/litwini-przeciwni-polskim-tablicom-informacyjnym,70675,1 (odczyt z dn. 4 maja 2011 r.).

[41] Zob.: http://wyborcza.pl/1,75402,9499060,Litwini_do_Litwinow.html  (odczyt z dn. 2 maja 2011 r.).

[42] P. Łossowski, Polska-Litwa. Ostatnie sto lat, cyt. za: S. Helnarski, Współczesny nacjonalizm litewski i ukraiński, w: Nacjonalizm. Konflikty narodowościowe w Europie Środkowej Wschodniej, red. S. Helnarski, Toruń 1994, s. 240.

[43]Zob.: http://wyborcza.pl/1,75402,9499060,Litwini_do_Litwinow.html (odczyt z dn. 2 maja 2011 r.).

[44] K. Górski, Divide et impera, s. 175.

[45] Ibidem, s. 179.

[46] C. Żołędowski, Białorusini i Litwini w Polsce, Polacy na Białorusi i Litwie, Warszawa 2003, s. 143-145.

[47] „Infos” nr 8/100, 31.03.2011, Biuro Analiz Sejmowych, s. 2. Szerzej: Z. Kurcz, Mniejszość polska na Wileńszczyźnie, Wrocław 2005; I. Kabzińska, Polacy na Litwie – polskość zagrożona, w: Polacy czy cudzoziemcy? Polacy za wschodnią granicą, red E. Nowicka, Kraków 2000.

[48] F. Koneczny, Polska a kwestia litewska, w: W kręgu sporów…, t. II, s. 232.

[49] R. Girard, Kozioł ofiarny, s. 273.

[50] Ibidem, s. 276.

[51] R. Girard, Sacrum i przemoc, s. 7.

[52] R. Girard, Kozioł ofiarny, s. 309.

Źródło: Studia Gdańskie, tom XXIX, Gdańskie Seminarium Duchowne, Kuria Metropolitalna Gdańska, Gdańsk Oliwa 2011, 275-303

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Problematyka relacji polsko-litewskich w świetle teorii mimetycznej René Girarda cz. II”

  1. Opis teorii mimetycznej Girarda bardzo ciekawy. Niestety reszta artykułu napisana z całkowicie polonocentrycznego punktu widzenia. Właściwie przebija ukryte założenie, że kultura i język litewski są mniej wartościowe. Jeśli chodzi o uzasadnienia – nie zaprzeczam tendencjom szowinistycznym na Litwie, ale za konflikt odpowiadają również Polacy, próbujący tworzyć coś w rodzaju polskich okręgów autonomicznych, nie bardzo poczuwający się do lojalności względem państwa litewskiego i niezbyt chętnie uczący się litewskiego. Informacje o walce z polskim szkolnictwem są także przesadzone – wprowadzono w nich obowiązek wykładania bodajże 3 przedmiotów po litewsku; reszty uczy się jak dawniej, po polsku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.