Przycyznek do dyskusji o ruchu kibiców w Polsce

Poniżej podaję en vrac w ośmiu punktach uwagi dotyczące aktualnego kryzysu na linii kibice – lewica w Polsce.

1. Sport jest wartością par excellence prawicową. Człowiek lewicy instynktownie nienawidzi sportu.


Obcy mu jest wysiłek fizyczny, dyscyplina, szacunek dla trenera, podawanie ręki kolegom,kurtuazja wobec pokonanego przeciwnika.

Lewica skonfiskowała jednak sport prawicy, wzięła go na swoje konto, aby – po wstrzyknięciu w sport "wielkich pieniędzy" ("wielkie pieniądze" to antywartość substancjalnie lewicowa), posłużyć się  tak wypaczonym sportem do ogłupiania mas.

W Europie, w Afryce i w Ameryce Łacińskiej wykorzystano do tego celu piłkę nożną, zaś w USA koszykówkę.

Lewica chętnie zaakceptuje chuliganizm, ale nigdy nie pogodzi się z istnieniem świadomego i zorganizowanego ruchu kibiców.

2. Wspólne uprawianie sportu jest formą przyjaźni. Przyjaźń jest dla lewicy ogromnym zagrożeniem ponieważ to przyjaźń międzyludzka umożliwia pozasystemowe działanie, którego się lewica tak obawia.


We Francji OAS istniała dzięki więzom przyjaźni i lojalności i nie potrzebowała do sprawnego funkcjonowania ani procedur ani "wymogów jakościowych". Lewica boi się międzyludzkiej  przyjaźni, jak diabeł wody święconej.

3. Piłka nożna, bo to ta dyscyplina sportu jest obecnie w centrum  zainteresowania,  jest sportem męskim.


Mężczyznami są też kibice. To wyzwanie i kamień obrazy dla lewicy, ponieważ jednym z jej dogmatów jest negowanie różnic między płciami.

4. Polski football ma charakter etnicznie polski.


W sytuacji, w której ideałem lewicy jest globalne zmieszanie ras i narodowości oraz usunięcie języków narodowych na rzecz uproszczonej angielszczyzny, jest to dla lewicy kolejne wyzwanie.

5. Kibice organizują czasami tak zwane "ustawki".

 

Do "ustawek" można mieć spore zastrzeżenia, ale nie można im odmówić tej zasługi ,że młodzi ludzie mogą się tam spróbować w walce wręcz i otrzaskać z umiejętnością bicia się. Staja się oni w ten sposób niebezpieczni dla lewicy ponieważ obywatel  potrafiący się obronić przed atakującymi go  przestępcami – jak to zaś wykazali Aleksander Sołżenicyn i Warlam Szalamow, przestępcą jest klasowym sojusznikiem lewicy – przestaje być bojaźliwym telewidzem i umie bronić, jeżeli zajdzie tego potrzeba, siebie samego i własnej rodziny.

6. Postawa polskich kibiców jest ogromnym sukcesem polskiej prawicy, naszym sukcesem.

Nasze idee "zeszly pod strzechy", to przeciw naszym wrogom ideowym, w imię moralności, rodziny, zdrowego rozsądku demonstrują dziś kibice.


7. Polska  oficjalna ("pays légal") ma doskonalą prasę w oficjalnych mediach na Zachodzie.

Chwali się Polskę za ciągły wzrost słupków w rocznikach statystycznych. Krzywa rośnie. Obecny kryzys pokazuje całemu światu, że Polska nie jest do końca spacyfikowana, a to jest śmiertelnym zagrożeniem dla "corporate image" naszej rodzimej lewicy.


8. Nie można wykluczyć tragicznego końca omawianego kryzysu.


 Demonstrująca młodzież znajduje się w niebezpieczeństwie. Jest rzeczą charakterystyczną, że biskupi, wierni demoliberalnym zasadom Soboru Watykańskiego II, nie wydelegowali do tej mlodziezy żadnych kapłanów, a przecież nie widzą nic przeciw organizowaniu "Przystanku Jezus" dla zwyrodnialców w trakcie ich corocznego " Przystanku Woodstock".

Wziąwszy powyższe pod uwagę, nie można niestety wykluczyć czarnego scenariusza. Sport ma dziś tak ogromne znaczenia w świecie pieniędzy i mediów, że lewica zrobi wszystko, żeby kibiców spacyfikować. Ma to dla niej witalne znaczenie. Demokracja jest ze swej istoty krwawą tyranią.

Ale, nawet jeżeli dojdzie do pacyfikacji, to – jak to mówił tekst popularnej  piosenki opozycyjnej  z lat 70-tych ( będącej aluzją do innych  wydarzeń) – " .. niezależnie co z nami się stanie, czy znów czwórki rozciągną się drogą, to nabyta świadomość zostanie, co nie daje dziś spać pedagogom".

Pokolenie Maja 2011 jest dla lewicy stracone na zawsze.

 
Antoine Ratnik

A. Me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Przycyznek do dyskusji o ruchu kibiców w Polsce”

  1. Świetne wypunktowanie sprawy, jak zawsze z przyjemnością czyta się Pańskie wpisy. Dziękuję bardzo!

  2. Znakomity tekst! Gratuluję autorowi nietuzinkowego podejścia do zagadnienia i odwagi. Odwagi dlatego, że przy tej nagonce usłużnych Tuskowi mediów na kibiców uległa niestety część ludzi z szeroko rozumianej konserwatywno- narodowej prawicy. Pozdrawiam autora tej ciekawej analizy.

  3. Ten artykuł jest delikatnie mówiąc naciągany. Ruch hołoty dorabiającej sobie ideologię walki z systemem Tuska i towarzystwa jest nazywany sukcesem polskiej prawicy – niesmaczne. Ludzie obudźcie się. W wielu krajach ruchy chuliganów są aktywne i nie mają nic wspólnego z polityką (tam po prostu nie ma szaleńców, którzy wysunęliby taką tezę). Albo niektórzy są tak bardzo obsadzeniu w swoim sterylnym, wyidealizowanym świecie i nie znają nawet jednego chuligana, albo po prostu chcecie sobie tę wizję świata propagować tylko dlatego, że jest linią przeciwną tej mainstreamowej. W obu przypadkach jest to po prostu głupie. Komentarz będzie odrobinkę przydługi, ale postaram się zawrzeć, co myślę na temat tego, co się dzieje dzisiaj i odnieść się do artykułu. Sam ruch kibicowski nie jest niczym złym. Kulturalny doping, ładna oprawa na stadionach – za to można chwalić ludzi zafascynowanych sportem. To nie ma jednak nic wspólnego z ruchem chuliganów. Chuligani to ci, którzy demolują stadiony, przystanki, zaczepiają ludzi na ulicach żeby po prostu ich okraść, a nie walczyć za klub, jak to widzę niektórym się wydaje. Iście patriotyczna postawa! Chuligani są najzwyklejszym bydłem, które należy konsekwentnie tłamsić i karać. Działają w Polsce od wielu lat, nie raz byłem świadkiem zadym na stadionach w Łodzi, między innymi przez to przestałem chodzić na mecze (doszedł do tego żałosny poziom polskiej piłki). W artykule Pan Ratnik mówi, że kibice (a ma na myśli tutaj chuliganów, bo normalni kibice dopingują drużynę, a nie walczą z systemem na stadionach – to nie jest miejsce na to) walczą w imię moralności czy rodziny. Cóż za słodka naiwność! Szanowny Autor powinien poznać kilku zagorzałych kibiców, może wtedy dotarłoby do Niego, kim są ci ludzie. W dużej mierze o po prostu ludzie z blokowisk, starych kamienic, pochodzący z biedy, żyjący z zasiłków, kradzieży albo innej tego typu „pracy”, bardzo często po prostu naćpani i pijani. Gdzie tutaj prawicowe wartości? Ci ludzie dbają o swoje rodziny? Przepraszam bardzo, ale wydawało mi się, że dbanie o rodzinę to przekazanie jej odpowiednich uczuć, wartości, zapewnienie bytu materialnego, perspektyw i bezpieczeństwa. Wyrywanie krzesełek na stadionach rozumiem zapewnia to wszystko? Pominę już fakt, że duża część chuliganów nie ma żon i dzieci, a jak mają to jest to np. wynik „wpadek”. To są typy raczej dyskotekowych chłopaszków, dla których liczy się „bitka i popitka”, a nie głowy rodzin. Jaki normalny ojciec i mąż idzie na stadion bic się o jakiś żałosny, skorumpowany klub, który gra na tak niskim poziomie? Przypominam, że otoczka antypolityczna to wymysł ostatnich kilku tygodni, a nie żaden stan faktyczny. Burdy były już dawniej i nazywano rzecz po imieniu – chuliganeria. Teraz niektórzy „prawicowcy” robią wszystko, aby sprzeciwić się lewicy. Nie jestem zwolennikiem polityki obecnego rządu, domyślam się, że Tusk wykorzystuje sytuację, by zatuszować pewne swoje ruchy (podobnie jak akcję pod pałacem prezydenckim), ale krytyka bezmyślnej chuliganerii jest potrzebna. Wolałbym, aby skutecznie zaczęto działać i usuwać to bydło ze stadionów niż tylko wykorzystywać sytuację, ale może i do tego dojdzie, jeśli będziemy mieli odpowiedni rząd. Teraz co do samego artykułu. 1. Sport jest pojęciem pierwotnym w stosunku do podziału prawica-lewica. Nie „kupuję” więc tej tezy. Na podstawie zwykłej logiki i zbiorów można stwierdzić, że zbiór sportowców (czyli tych, którzy stale trenują, są zdyscyplinowani etc.) częściowo pokrywa się ze zbiorem lewicowców. To jest weryfikowalne nawet z poziomu empirycznego. Zresztą duża część światowych talentów sportowych to lewacy – nie można im odmówić sportowego charakteru, bo byłoby to kłamstwo, a tego prawica nie dopuszcza. Pierwotnie sport nie służył wygrywaniu, a doskonaleniu i prezentacji tej doskonałości. Przypominam, że igrzyska nie były organizowane dla celów materialnych, a po to, by kultywować zdrowe ciało, w którym jest zdrowy duch. Sytuacja ekonomiczna zmieniła się, sportowców są setki tysięcy i raczej żaden z nich nie może pozwolić sobie na charytatywność w swojej dyscyplinie, bo musi jakoś żyć. Niestety przemieniło się to charakter sportu na konsumpcyjny, stąd nie patrzymy teraz na spektakle doskonałości, a po prostu toporne i brzydkie dążenie do zwycięstwa i pieniędzy (vide piłka, którą prezentował na przykład nudny Inter pod wodzą Mourinho). Wyżej już opisałem jaka jest wg mnie różnica między kibicem, a chuliganem. Ja uważałem siebie za kibica i nadal uważam, ale zawsze brzydziłem się chuligaństwem. Może dlatego, że na własnej skórze odczułem jego konsekwencje, co przydałoby się chyba niektórym, żeby otworzyć im oczy. 3. Przecież istnieje piłka kobieca i jest sporo kobiet, które po prostu lubią grać w piłkę. Nie mówię teraz o negowaniu płci, bo rozróżnienie jest nawet w sporcie wyraźne – np. nie ma kategorii open i mężczyźni nie grają przeciwko kobietom. Trochę argument na siłę. Ja bym go odwrócił i powiedział, że właśnie w sportach fizycznych jest podkreślana różnica między płciami i lewica nic z tym nie może zrobić. 4. Ja nie rozumiem jak można w ogóle mówić o polskim footballu. Football jest rdzennie angielską dyscypliną jeśli już o tym mowa, niemniej nie rozumiem czemu w klubach nie mają grać zawodnicy z różnych krajów. Jeśli chcemy, aby sport dążył do doskonałości, to drużyny też muszą składać się z możliwie jak najlepszych zawodników. Tych jednak czasami nie ma na rodzimym podwórku, więc należy ich szukać poza granicami kraju. Oczywiście w przypadku reprezentacji jest to wg mnie niedopuszczalne, ale mówię o poziomie drużyn ligowych. 5. To już jest ewidentne myślenie życzeniowe kogoś, kto w życiu nie bił się na ulicy. Albo Autor naoglądał się zbyt dużo filmów, albo nie wie na czym polega walka. Jeśli chcemy się wyszkolić do honorowej walki 1na1 (jaką prawica by zaproponowała), służą ku temu różne sztuki walki (jest tego cała masa, jedne bardziej, drugie mniej skuteczne). Ustawki natomiast, mimo że w założeniu są honorowe, to tak naprawdę regularna bitwa. Jak ktoś powali przeciwnika, pomaga swojemu leżącemu koledze, atakując nawet od tyłu, pokonać oprawcę. Gdzie tu honor i umiejętności? Nie na darmo ludzie trenujący różne dyscypliny walki śmieją się, że chuligani są mocni w grupie. Tak w istocie jest – w 3 na 1 są silni, okradają i tłuką ludzi – tutaj nie ma zbyt wielkiej możliwości obrony. W 1 na 1 nie stanowią aż takiego zagrożenia. Argument jest więc znów nietrafiony. Niemniej osobiście nie mam nic do ustawek pod warunkiem, że robią to sobie w odosobnieniu i nie proszą o pomoc medyczną, za którą musi płacić podatnik. Reasumując – kibic, to nie chuligan. Jako kibic i przede wszystkim człowiek proszę, aby nie utożsamiać mnie z bydłem. Pragnę w polskim sporcie trzech rzeczy: spokoju na stadionach, wyższego poziomu i braku korupcji. Nie będzie spokoju, jesli będą chuligani (tutaj władza musi odpowiednio zadziałać, ale mamy nieudolny rząd, więc nie liczę na to). Nie będzie wyższego poziomu jeśli będą kiepskie warunki finansowe, a będą, bo Polska jako kraj się nie rozwija a sport nie jest sprywatyzowany – tu każdy patrzy jak sobie kieszeń napchać zajmując stołek w zarządzie danej dyscypliny. Będzie dalej korupcja, jeśli rząd będzie maczał palce w sporcie. Wina leży więc po obu stronach. Robienie bohaterów ze zwykłego bydła jest po prostu śmieszne. Proszę szanownego Autora, by wyszedł przed meczem w okolice stadionu i porozmawiał o ideałach prawicowych z chuliganami. Może wtedy zobaczy, o co im tak naprawdę chodzi.

  4. Ja się niestety z tym tekstem zgodzić nie mogę, choć naprawdę chciałbym, żeby tak było. Przede wszystkim w środowisku kibicowskim naprawdę jest obecne wiele chamstwa i prymitywizmu. Media dodatkowo zniekształcają ten obraz i pomijają wiele elementów pozytywnych, jednak my nie powinniśmy przesadzać w drugą stronę. Niech przykładem będzie incydent na stadionie Lecha, gdzie zwyzywano rodzinę w biało-czerwonych barwach na meczu reprezentacji. Ja to obecnie widzę tak: liderzy środowiska kibicowskiego zawarli taktyczny sojusz z awangardą SS w postaci środowiska „Gazeta Polskiej”. Ci pierwsi dostarczają aktywnych kadr zdolnych do przeprowadzenia sprawnej demonstracji (co ważne w przypadku SS – w wieku przedemerytalnym ;)), ci drudzy zapewniają pozornie poważne medium bezkrytycznie piszące o kibicach. Zwykli kibice w swojej masie, poza przywódcami, są w zasadzie nieuświadomieni politycznie i demonstrują tylko dlatego, że rząd zamknął im stadion (co na marginesie jest idiotyzmem porównywalnym chyba tylko do „afery dopalaczowej”).

  5. @Marcin Sulkowski Ma Pan prawo miec zdanie odmienne od mojego. Ja tak to widze z mojej perspektywy.To nie sa artykuly wiary i kazdy ma tu prawo uwazac inaczej. Ale sie z Panska analiza nie zgadzam i stoje przy swoim. Zreszta, wydaje mi sie ze mowimy o dwu roznych rzeczach.

  6. @Marcin Sułkowski Juz zlapalem roznice miezdy nami. Pan widzi sport jako rodzaj biznesu i aktywnosci w ramach systemu , zas ja postrzegam sport i kibicow jako ruch spoleczny.We Francji np. masowy sport amatorski jest rodzajem ruchu spolecznego. Natomiast w Pana tekscie jedna rzecz jest nie do zaakceptowania, tzn.argumenty personalne. Pisze Pan ze nie mam pojecia o walce i ze sie naogladalem filmow.To sie nazywa erystyka a nie dyskusja. Telewizji nie ogladam juz od 1994 roku i do kina nie chodze od 1994-roku tez, zas co do walki to nie nalezy mylic walki z biciem sie. Istotnie nigdy nikogo nie pobilem i mnie tez na razie nikt nie, ale to ostatnie nie jest wykluczone, bo nie wiadomo z czego przyszlosc bedzie zlozona i zreszta Panu tez pewnego dnia moga dolozyc w celi, bo jezeli tak dalej pojdzie, to nie mozna wykluczyc takiego scenariusza dla prawicy w calej Europie.

  7. @Antoine Ratnik – niech mnie Bóg broni, żebym patrzył na sport w kategoriach systemu i biznesu. Ja mam w głowie starogrecki ideał sportu jako doskonalenia się w danej dziedzinie. Nie lubię jednak tendencji jakichś ruchów społecznościowych, bo pachnie mi to kolektywizmem. Argument nie miał mieć charakteru personalnego sensu stricto – po prostu w pewnych rzeczach trzeba jednak mięc doświadczenie. Słusznie Pan rozdziela walkę od bójki i takie też były moje intencje – walka to coś honorowego, z pewnymi regułami – no coś na wzór idealnych pojedynków. Bójka to to, co robią chuligani, czyli zwykłe, barbarzyńskie hurra i do przodu, byle wygrać. Tak jak i w sporcie, tak też w walce liczy się doskonałość wyrażona nie tylko doskonałymi umiejętnościami, ale też honorem. Chuligani robią wszystko, aby wygrać. Być może Pan sobie nie zdaje sprawy, ale w Łodzi w zeszłym roku chuligani bili się przy użyciu maczet. Wydaje mi się, że to nie jest nic honorowego, gdy druga strona wychodzi z pięścią, albo nawet kijem, a druga ma maczetę. Gdzie więc lokować te prawicowe ideały? Co do Pana wizji – mam nadzieję, że nigdy do czegoś takiego nie dojdzie. P.S. Prof. Wielomski poprosił mnie, bym tekst komentarza przeredagował i umieścił na stronie, co też się stanie – proponuję więc zaczekać z ewentualną dyskusją.

  8. @Marcin Sułkowski: Pan zarzuca komuś nieznajomość sytuacji kibicowskiej, a sam nie ma o tym zielonego pojęcia. Jak pan może napisać, że bijący się chuligani są ćpunami i alkoholikami? Życzę w takim razie powodzenia, niech pan ćpa i pije, a potem uda się na ustawkę i próbuje w takim stanie walczyć z ludźmi którzy ważą po 100 kg i ostro cały tydzień trenują… Gdyby miał pan faktycznie pojęcie o sporcie i kulturze fizycznej to wiedziałby pan, ze chodzenie na zwykłą siłownię i zaglądanie do kieliszka raz w tygodniu się wyklucza, a co dopiero ostry trening sztuk walki, biegania, siłowy, który uprawiają ludzie uczestniczący w ustawkach itd. Zadymy na stadionach to były w latach 90, dzisiaj już tego nie ma. Wyrywanie krzesełek to są wyjątki potwierdzające regułę – ostatnio paru debili wyrwało w Bydgoszczy – a wcześniej gdzie i kiedy ktoś coś zdemolował? Może warto wybrać się na stadion, bo skoro ostatni raz był pan szmat czasu temu, to może posiada pan nieaktualne informacje? I jacy to chuligani niby kradną? Oczywiście jak mamy na trybunie fanatyków 5 tys osób to znajdą się tacy ludzie, ale czy większość traktujemy przez pryzmat mniejszości? czy 4 980 ludzi jest winnych temu co robi 20? Oczywiście nie wybielam, bo patologie wciąż są obecne. Tylko różnica między panem a mną jest taka, że ja ludziom zagubionym i poszkodowanym przez los (najczęściej właśnie przez lewackie państwo jakie mamy) wyciągam rękę i staram się pomóc, wyprowadzić na ludzi – pan by ich pałował, a może nawet eksterminował. Tylko dlatego, że mieli tego pecha urodzić się w starej kamienicy, w biednej rodzinie. Gratuluję. Kibice to nie są anarchiści, przeciwnie posiadają – czasem pomimo występujących patologii – szereg wartości i zachowań, które można nakierować na odpowiedni tor. To są ludzie reformowalni. „Nie lubię jednak tendencji jakichś ruchów społecznościowych, bo pachnie mi to kolektywizmem” – przecież to jakiś anarchistyczno libertariański bełkot. Pojechał pan po całej linii…

  9. @krzysztof – jakby Pan się odrobinkę orientował, wiedziałby, że na przykład amfetamina zwiększa tolerancję bólu. Oczywiście o tzw. „jednym na odwagę” też Pan nie słyszał. Jeśli już się Pan czepia tego, czy coś wiem na ten temat, to odpowiem Panu tym samym – ludzie chodzący na siłownie, nie potrafią się bić i wytrzymać w walce, bo nie mają kondycji (trenują jedynie siłę statyczną, a nie dynamikę). Do tego idioci bijący się na ustawkach, to nie zawodowcy, którzy muszą do osiągania wyników mieć odpowiednią dietę. Niech Pan się nie ośmiesza twierdzeniem, że chuligani to abstynenci – proszę sobie prześledzić statystyki policyjne. Pominę już, że sam trenuję, abstynentem nie jestem (nie mylić z alkoholizmem czy zwykłym pijaństwem) i daję sobie radę na treningach. Głupio się składa, że znam ludzi trenujących w klubach i walczących w ustawkach i nie są dbającymi o dietę inteligentami, a prostakami często nadużywającymi alkoholu i innych używek (co niech sobie robią, o ile innym nie robią krzywdy). Jak zadaje Pan pytanie o to, gdzie były zadymy, to wystarczy w google wpisać sobie odpowiednie hasło, znajdzie Pan forum zadymiarzy, a tam relacje z tego „światka”. Ci, którzy przychodzą na mecz i zachowują się normalnie (te Pana 4980 osób), to kibice. Ta 20-ka to chuligani, czyli bydło – należy ich karać za ich działanie. Opowieści o pokrzywdzeniu przez los/państwo, to można jedynie zbyć uśmieszkiem – człowiek dysponuje wolną wolą i rozumem, więc jest odpowiedzialny za swoje czyny. Jeśli chce Pan nieść im kaganek oświaty – winszuję odwagi. Ja mam normalne pojęcie sprawiedliwości i uważam, że takie występki powinny być karane – resocjalizacja się po prostu nie sprawdza i jest bełkotem nowoczesnego świata. Powiem Panu, że są ludzie z blokowisk/kamienic, którzy wychodzą na porządnych ojców, mężów itd. To nie jest ta grupa, która chodzi na mecze i ustawki. Nie pisałem, że uważam wszystkich chuliganów za niereformowalnych – napisałem jasno, że uważam ich za bydło, które należy karać. Na pewno nie leży w moim obowiązku płacić, żeby taki idiota nauczył się żyć w społeczeństwie. Wolę pomóc mojej skrzywdzonej przez system emerytalny babci, która po prawie 40 latach pracy i uczciwości dostała od państwa ochłap – to są osoby, którym należy pomagać, a nie idiotom bijącym innych. Co do ich wartości – ich nacjonalizm przeważnie jest nakierowany na ruchy NS (nie na darmo krzyże celtyckie, trystyki, 14/88 na flagach). Na pewno nie wszyscy, ale po prostu mam podejrzenia graniczące z pewnością, że większość to nieoczytane tłuki, które powtarzają w kółko te same puste hasła. Wykreował Pan obraz chuligana podobnie, jak swego czasu TVN i Wyborcza kreowały obraz zabitych na juwenaliach w Łodzi. Tam było standardowe działanie obrazem – zdjęcie od komunii, uśmiechnięte twarze na wakacjach. Jak później się okazało – rzucali różnymi przedmiotami w policję. To było zwykłe fałszowanie obrazu i to samo robi Pan usiłując mi wmówić, że to są ludzie zagubieni. Niech się Pan spyta, czy postrzegają siebie jako takich. Jak dla Pana libertarianizm to bełkot, to pozostaje mi tylko polecić głębszą lekturę tekstów źródłowych i krytyczniejsze spojrzenie w stronę Marksa czy Hegla. Wyrażenia społeczne/socjalne w dzisiejszych czasach mają dla mnie znaczenie negatywne ze względu na ich korzenie. Może nie należy traktować moich słów zbyt literalnie. Tutaj specjalnie dla Pana – zagubieni ludzie znów komuś zrobili krzywdę: http://www.rp.pl/artykul/658107_20_latek_brutalnie_pobity.html Proponuję wyciągnąć do nich rękę, zamiast ukarać ich za to, co zrobili.

  10. @M. Sułkowski: Drogi panie, ja podałem przykład z siłownią nie w kontekście ustawek, tylko w kontekście człowieka który ćwiczy, ale na poważnie. Ja jestem taką osobą i niech mi pan uwierzy, że nie da się łączyć picia alkoholu z treningami (nie mam tu na myśli jednego piwa na tydzień) ale np. picie wódki na grillu u szwagra. Czy co weekendowe wychylenie paru głębszych z kolegami. Jeśli ktoś ćwiczy na poważnie, a nie sezonowo to doskonale wie jakiej regeneracji i odżywania potrzebuje organizm, żeby co tydzień dorzucać sobie do sztangi 0,5-1kg więcej. W kontekście ustawek wyraźnie napisałem, że ci ludzie nie tylko chodzą na siłownię, ale uprawiają również ćwiczenia kondycyjne i wytrzymałościowe. Jeśli zna pan ludzi którzy chleją i ćpają, jednocześnie chodząc się bić to są to w takim razie idioci, chcący dostać przysłowiowy wpier***/masochiści, albo jakieś leszcze, które udają przed panem celem popisania się, że są wielkimi fajterami. Nawet karki stojące na bramkach w nocnych klubach nie zaglądają do kieliszka i gardzą nawalonymi gówniarzami, których z chęcią wyrzucają na zbitą twarz. Znam to środowisko przez znajomych, więc wiem. Pan tworzy stereotypowy, oderwany od rzeczywistości obraz: jest 4 980 normalnych kibiców grzecznych, ułożonych, rodziny z dziecmi, siedza i żrą popkorn i 20 chuliganów. Jest to bzdura do kwadratu, bo na stadionach pojawiają się różni ludzie. Są tacy, którzy przychodzą obejrzeć mecz (piłkarzy), są tacy, którzy się biją na ustawkach a na mecz przychodzą pogadać ze znajomymi, są tacy, którzy przychodzą do „młyna” pośpiewać, są tacy, którzy przychodzą zrobić oprawę, są też tacy, którzy mają po 50kg udają wielkich chuliganów i wyrywają krzesełka jak organizator nie potrafi zapewnić porządku czy robią inne dziwne rzeczy. Kogo w takim razie uważa pan za bydło? Czy ludzie śpiewający to bydło? A ci co się biją na polach i w lasach? To bydło takie samo, jak ci którzy mierzą się w autobusie z kasownikiem? A może tylko ci co przychodzą obejrzeć marną grę to prawdziwi kibice (najczęściej to zwykli widzowie którzy w dupie mają klub, lokalną społeczność, a mecz jest dla nich przerywnikiem między Teleexpressem a tańcem z gwiazdami), a ludzie pracujący przy oprawach, śpiewający to już straszna bandycka hołota i bydło? Pan wrzuca wszystkich do jednego wora, a tak na prawdę to tu potrzeba solidnego opracowania tej grupy społecznej i okazałoby się, że tak naprawdę prawdziwy margines jest marginesem tak małym, że nie trzeba z nim walczyć. Co do NS (88/14) itp. to znów jest pan 100 lat za murzynami. W tej chwili kibice robią oprawy z Piłsudskim, Dmowskim, żołnierzami wyklętymi czy przekreślonym sierpem i młotem. Utrwalają pamięć o poległych bohaterach w powstaniach warszawskich, wielkopolskich, śląskich. Krzyż celtycki stał się natomiast symbolem ruchu oporu wobec lewicowego systemu, bardzo często nie ma konotacji pogańskich czy rasistowskich. Kiedyś ludzie rysowali Polskę walczącą, dziś krzyż celtycki – cóż. Ale i tak nie mam zamiaru z tej przyczyny narzekać. Pan oczywiście może się popłakać, bo pan tam widzi antysemityzm, rasizm, ksenofobię itp. itd. – współczuję. Musi to pana dusić jak Adama Michnika (przypomnę, że on na świetnym prześmiewczym rysunku dusił się własnymi rekoma :). A z utopią libertarian niech mnie pan raczy nie śmieszyć. Ale w tym kontekście chyba wiem o co chodzi, otóż jakakolwiek wspólnota, wam – libertariańskim oszołomom, kojarzy się z kolektywizmem, wstrętnym socjalizmem i komuną. I chyba to tak na serio w kibicach pana uwiera, że oni tworzą jakąś wspólnotę. Po raz drugi pozostaje mi jedynie współczuć.

  11. Jeszcze zapomniałem odnieść się do tego: „Opowieści o pokrzywdzeniu przez los/państwo, to można jedynie zbyć uśmieszkiem – człowiek dysponuje wolną wolą i rozumem” Otóż ludzie pokrzywdzeni przez los/państwo, to dla mnie nie ci, którzy zrobili w Bydgoszczy rozróbę i powyrywali krzesełka (tych należy solidnie ukarać), tylko młodzi ludzie, którzy niestety mieli pecha urodzić się w patologicznej czy biednej rodzinie i wychowała ich ulica/blokowisko. Z nich można zrobić normalnych ludzi, a nawet jest to naszym patriotycznym obowiązkiem. Bardzo często ci ludzie trafiają właśnie na stadion, a że życie co nieco ich nauczyło, są dla mnie bardziej wartościowi aniżeli jakaś hołota młodych/wykształconych/z wielkich miast wychowana przez telewizję i uczącą o demokracji jako najlepszym systemie państwową szkołę. Ci właśnie na stadionach bardzo często uczą się o autorytecie, łapią zajawkę patriotyczną. Stadiony mogą być dla nas nośnikiem pewnych wartości i dlatego będę ich bronił nawet jak czasem wiąże się to z obroną chuligaństwa. Możemy po prostu za ich pomocą promować normalność i wartości konserwatywne, być może nawet religijne (niektóre grupy kibicowskie w znienawidzonej przez światowych lewaków Serbii). W czasach w których nie mamy kompletnie żadnej władzy kulturowej, wpływu na młodych ludzi, na to by byli po prostu normalni – taki przyczółek jest bardzo ważny.

  12. @ Marcin Sułkowski. Kompletnie się nie zgadzam z tym co Pan pisze. Postaram się jutro podesłać redakcji swój tekst odnośnie zorganizowanego ruchu kibicowskiego w Polsce. Teraz napiszę jedynie, że to co robi Donald Tusk, to jakobinizm. Premier chce zrobić rewolucje na trybunach, szybko, już, teraz, nie licząc się z tradycją, polska specyfika kibicowania. Jednym słowem chce robić REWOLUCJĘ, podczas gdy od dłuzszego czasu polskie trybuny EWOLUUJĄ w pozytywnym kierunku. Może taka wykładnia problemu dotrze lepiej do konserwatystów:) Jeszcze jedno. Jestem świeżo po rozmowie z jednym prezesem 3 ligowego klubu. Dwa dni temu miał wizytę mundurowych, którzy ZMUSILI go do zmiany regulaminu stadionu, w dodatku próbowali wymusić nałożenie zakazów klubowych na konkretne osoby. Prezes całe szczęście na to nie poszedł.

  13. @Marcin Sułkowski Czekam w takim razie na Pana tekst. Mieszkam w poblizu Anglii.Widzialem na wlasne oczy chuliganow angielskich i raz nawet w obawie o wlasne bezpieczenstwo , musialem wezwac policje. Zaswiadczam Panu, ze nie maja oni nic wspolnego z polskimi kibicami. Nawet ich angielski bardziej byl podobny do rzenia konia niz do ludzkiej mowy. NIE MOZEMY SIE ODCIAC OD TAKIEGO RUCHU SPOLECZNEGO. Co zas do przemocy, to gdyby ludzie rzadzacy Polska zastapli zniesiona sluzbe wojskowa” warsztatami mlodziezy”, tak jak to Marszalek zrobil po 1940 roku, to by mozna z tych mlodych ludzi bylo utoczyc troche krwi i byliby spokojniejsi. Ale czy ludzie rzadzacy Polska sa w stanie w ogole cokolwiek stworzyc ? Czy sie czegos mozna spodziewac po socjalistach?

  14. @krzysztof – Dokonał Pan hiperbolizacji, więc zrobiłem to samo. Niemniej jeśli Pan ćwiczy faktycznie, wie Pan, że siłownia nie jest tym, co stanowi prymat treningu. Pan cały czas o jakichś sztangach itp. Ludzie na zawody BJJ/Judo jeżdżą i nie odmawiają sobie imprez, a zdobywają wysokie miejsca. To, co Pan pisze o bramkarzach i ustawkowiczach to zwykłe kłamstwo i wyidealizowany obraz. Mogę podać przykłady z kasyna w Łodzi (konkretniej dyskoteka obok tego kasyna), kiedy naćpany bramkarz połamał dziewczynie ręce i właściciel owej dyskoteki (niejaki Pan Zieliński) był zmuszony zamknąc ze względu na odszkodowania. Mogę Panu takich przykładów dać na pęczki, więc bajki niech Pan wciska kolegom na forach internetowych. I gwarantuje Panu, że masochistą jest ten, który staje do walki z kimś po amfetaminie (taka osoba ma większą wytrzymałość, koncentrację, tolerancję bólu – nie na darmo dawano amfetaminę lotnikom podczas bitwy o Anglię). Pan zna to towarzystwo przez znajomych, ja z racji tego, że mieszkałem w paskudnej dzielnicy (jak widać, chyba wyszedłem na ludzi), znam ich osobiście, wiem ilu kończy w więzieniach, albo po prostu marnują sobie życie. Pan ma wyraźne problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Jasno napisałem, że bydłem są ci, którzy biją się na meczach i wyrywają krzesełka. Ich waga mnie nie interesuje. Jeśli dla Pana to jest stereotyp, to ciekawe czemu w poprzednim komentarzu sam nakreślił Pan obraz owych 20 chuliganów i 4980 normalnych kibiców. Jasno też wyraziłem się, że doping, ładna oprawa, to coś godnego pochwały. Burdy itp. zachowanie już nie. Dla mnie ci, którzy biją się na polach i poza nimi nie robią nikomu szkody, są akceptowalni – to ich sprawa. Ci, którzy przychodzą na mecz i przeszkadzają innym robiąc awantury, to zwykłe bydło, bo zagrażają mojemu bezpieczeństwu podczas oglądania meczu. Jak do Pana to nie dociera, to przykro mi, ale nie mamy o czym dyskutować. Wolę kibica, który między tańcem z gwiazdami a teleekspresem spokojnie będzie dopingował jakiś klub, niż idiotę miotającego butelkami czy krzesłami. Nic złego nie mówiłem o ludziach, którzy robią oprawy, nawet ich chwaliłem – powtarzam jeszcze raz – czytanie ze zrozumieniem. Jeśli uważa Pan, że nie należy walczyć z tym marginesem (sic!), który robi burdy, to niech Pan pójdzie na mecz i dostanie nawet przypadkiem jakimś przedmiotem – zmieni Pan zdanie. Takich idiotów trzeba surowo karać. Ale to, że robią oprawę z Dmowskim czy żołnierzami wyklętymi nie przeszkadza im w robieniu bannerów z trystykami, logiem Blood and Honour itp. jak jestem 100 lat za murzynami, to niech Pan rzuci okiem na zdjęcia z łódzkich stadionów. Krzyż celtycki nie jest żadnym symbolem oporu wobec lewicowego systemu, bo używają go tak samo NS skinheads jak i NR. A NS to socjaliści, czyli lewicowcy. Niech Pan nie porównuje symbolu Polski walczącej do krzyża rysowanego przez jakiegoś łysego niedouka. Może mnie Pan wyzywać od oszołoma, ja jedynie znów się uśmiechnę, bo wiem dobrze, jakie są konsekwencje ruchów kolektywistycznych. Jak Pan nie wyciąga lekcji z historii, to współczuję. Nie uwiera mnie wspólnota normalnych kibiców. Uwiera mnie kłamstwo, że chuliani to ruch społeczny, który dąży do dobra naszego kraju. Jest to wierutną bzdurą i dorabianiem ideologii do chamstwa i barbarzyństwa. Co do drugiego komentarza – jestem w stanie się zgodzić co do potrzeby pomocy ludziom z patologicznych domów, ale wg mnie to nie może być przymusowe. Niemniej jeśli myśli Pan, że stadion wychowa erudytów i dobrych patriotów – myli się Pan. Mamy kształcić elity intelektualne, a nie pseudo-inteligentów, których wiedza opiera się na kilku zasłyszanych hasełkach. @OFENSYWA MONARCHISTÓW POLSKICH – ale ja podkreśliłem, że zdaję sobie sprawę z tego, że Tusk wykorzystuje moment do własnych celów politycznych. Ja jedynie zaznaczam, że robienie z chuliganerii bohaterów, jest po prostu śmieszne. @Antoine Ratnik – mam wrażenie, że mamy podobne intuicje i jakoś dziwnie się nie zrozumieliśmy. Dlatego dokonałem rozdziału kibiców (którzy możliwe, że propagują dobre wartości – tego nie przeczę) a chuliganów, którzy jedynie szkodzą.

  15. Nie będę tu się odnosił do ogółu wartości merytorycznej powyższego tekstu, jednak uczynię to do jednej z jego części, mianowicie: „(…) a nie widzą nic przeciw organizowaniu „Przystanku Jezus” dla zwyrodnialców w trakcie ich corocznego ” Przystanku Woodstock”.” Autor w tym wypadku albo nie ma pojęcia, o czym pisze , albo też z premedytacją wypisuje takie bzdury. Widzę tu podobieństwo do codziennej retoryki Gazety Wyborczej i innych tego typu skundlonych mediów, jeśli te piszą o sprawach dotyczących kibiców piłkarskich. Bandyci, bydło, zezwierzęcenie – to tylko niektóre z epitetów przyklejanych ogółowi kibiców. Sporo już tego widziałem i słyszałem, jestem kibicem piłkarskim od wielu lat. Pisanie o „zwyrodnialcach z Przystanku Woodstock” to również ten poziom. Byłem na tej imprezie już kilka razy, moi znajomi również – zapewniam, że jesteśmy normalnymi ludźmi i większość tam obecnych to bynajmniej nie zwyrodnialcy! Podobnie jak na stadionach zresztą, tu i tu można spotkać cały przekrój społeczeństwa. Większość osób jeździ tam dla klimatu i muzyki, kompletnie gdzieś mając występującą tam czasami lewacką propagandę w postaci jakichś spotkań etc. To, że jakaś tam część uczestników np. przesadza z alkoholem – to nic niezwykłego, tak jest wszędzie. Także takie generalizowanie jest zwyczajnie chybione.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.