Przyszłość konserwatyzmu

Między doktryną a życiem, między programem politycznym a czynną polityką musi zawsze zachodzić pewne odchylenie, pewna różnica. Różnica wynikająca z niedoskonałości natury ludzkiej, z konieczności uwzględnienia najrozmaitszych potrzeb i dążeń, z trudności które odczuwa każdy z nas w przeprowadzaniu w swych zamiarów w rzeczywistość. Program polityczny, który nie uwzględniałby tych ludzkich ułomności, który zamykałby oczy na istniejące warunki i przeszkody – taki program byłby może bardziej zadawalniającym z punktu widzenia wymogów czystej logiki i ścisłego rozumowania, tworzyłby może bardziej skończoną, bardziej doskonałą, ale tylko abstrakcyjną, teoretyczną całość. Byłby nierealnym. Pozostałby w dziedzinie fikcji, w dziedzinie literatury politycznej, nie mógłby przeobrazić się w czyn.

Ale i działalność polityczna, któraby trwałego oparcia w jakimś światopoglądzie, w pewnych podstawowych założeniach, w jasnych zasadach, w wyrażonych celach nie znajdywała, która była tylko – lachons le mot – oportunizmem, lawirowaniem, ustosunkowywaniem się – taka działalność byłaby na krótką tylko obliczona metę i musiałaby w dłuższym okresie czasu okazać się bezpłodną i wyjałowioną. Przynosiłaby korzyści tylko doraźne. Musiałaby się prędzej czy później jednak załamać. „Polityka, mawiał któryś z angielskich mężów stanu jest albo najwyższą ze sztuk, albo ostatnim z rzemiosł”. Polityka oportunizmu, i tylko oportunizmu, byłaby właśnie tem ostatnim z rzemosł.

Najwyższą ze sztuk jest zaś umiejętność godzenia zasad, wyższych celów z wymogami życia, czasu, rzeczywistości, z zadaniami taktycznemi. Jest to zdolność do rozróżnienia rzeczy ważnych i istotnych, od drugorzędnych. Jest to talent wyczucia, co może być przeprowadzone od tego, co w danych warunkach musi być, choćby z żalem, odłożone lub zgoła porzucone.

Konserwatyzm, czy zachowawczość jest prądem głęboko zakorzenionym w duszy ludzkiej, prądem, który się objawiał i objawia we wszystkich czasach i we wszystkich krajach. Nie musi on występować pod tą nazwą: nazwa jest przecież tylko kwestją umowy. Nie można go bynajmniej utożsamiać z upartem przywiązaniem do form i warunków istniejących, z zasadniczą odrazą do wszelkich zmian. Bynajmniej. Jeśliby konserwatyzm na tem polegał, to konserwatystami byliby dzisiaj chyba socjaliści, skoro to oni bronią najgoręcej istniejącego ustroju i dzisiaj tradycyjnej już formy rządów tj. demokracji parlamentarnej, podczas gdy właśnie konserwatyści chcą z tą tradycją zerwać i pragną w tej dziedzinie zmian.

Na konserwatyzm, w moim pojęciu, składają się i pewne poglądy, i pewne nastawienia, i wreszcie, nieostatnia rzecz w stosunkach ludzkich kwestja pewnego temperamentu. W każdem postępowaniu ludzkiem musi się kojarzyć inicjatywa z przezornością, zapał z krytycyzmem, rozmach z zastanowieniem, odwaga ze sceptycyzmem. I jedne i drugie zalety są równie cenne i równie dla powodzenia każdego przedsięwzięcia potrzebne. Otóż u konserwatystów powinny przeważać te drugie. Powinni oni reprezentować doświadczenie, namysł, rozwagę, powinni w każdym razie unikać agresywności. Powinni przestrzegać umiaru, albowiem istotą najgłębszego konserwatyzmu jest umiarkowanie. Umiarkowanie w tempie reform, umiarkowanie w metodach pracy i walki politycznej, umiarkowanie w zakresie celów, żądań i zamiarów. Wszystkie przysłowia, które uważane są w życiu prywatnem za wyraz mądrości ludu, są właściwie zasadami, które konserwatystom powinny być bliskie. A więc „nieodrazu Kraków zbudowano”, albo „nie porywać się z motyką na słońce” lub „on ne met pas la charrue avant les boeufs” czy wreszcie „nic nowego pod słońcem”. Te przysłowia mogą się wydać trywialne lub też truizmami – a jednak tkwi w nich głęboką prawda, prawda sprawdzająca się w życiu każdej jednostki, której żadne paradoksy, choćby najświetniejsze nie zdołają nigdy usunąć bez największej szkody z życia publicznego.

Z podstawowej zasady umiarkowania wypływa szereg konsekwencyj praktycznych. Konserwatysta jest wrogiem radykalizmu, zarówno prawicowego, jak i lewicowego. Konserwatysta jest patrjotą, ale nie jest nacjonalistą. Konserwatysta jest zwolennikiem autorytetu i poszanowania władzy, ale jest wrogiem despotyzmu, wszystko jedno czy tym despotą jest absolutny satrapa czy wszechwładny i nieokiełzany demos. Konserwatysta ceni wolność, ale nienawidzi anarchji. Konserwatysta pragnie postępu, nie znosi eksperymentowania. Konserwatysta jest religijny, ale unika fanatyzmu. Konserwatysta jest przywiązany do pokoju, ale nie jest pacyfistą. Konserwatysta rozumie doniosłość zagadnień gospodarczych, ale nie wpada w materjalizm. I tak dalej, można tę listę przedłużać bez końca.

Obok umiaru, drugą cechą charakterystyczną nastawienia umysłowego konserwatysty jest realizm. Nie obraca się on w jakimś świecie imaginacyjnym, lecz w świecie ludzi żywych w świecie dzisiejszym, widzi ścierające się dokoła siły, prądy i dążenia. Nie upaja się zbyt mocnem winem pewnych formułek, nie wierzy by istniała jakaś jedna, generalna recepta na wszystkie niedomagania, by poza nim nie było zbawienia. Demagogja, hałasy, krzyki, obelgi, polemiki nie przesłaniają mu rzeczywistości. W naszych warunkach realizm konserwatystów ujawnił się w tem, że w przeciwieństwie do zaślepionych morzem własnych frazesów radykałów z prawicy i lewicy, zrozumieli oni: że w naszych warunkach tylko rewolucja mogła nas była wyrwać z otchłani anarchji, ku której się Polska staczała, i co jeszcze ważniejsze, że działalność polityczna, któraby nie wychodziła z założenia, iż Marszałek był, jest i będzie do ostatniej chwili swego życia tym czynnikiem, który losy Polski będzie kształtował i to kształtował w sposób zbawienny, że polityka taka byłaby dziecinną, śmieszną i absurdalną.

Prócz umiarkowania i realizmu cechą charakterystyczną myślenia konserwatywnego jest jego stanowisko państwowe. Konserwatysta nie myśli kategorjami klasowemi, dzielnicowemi, partyjnemi – ale rozumie, że jego los jest związany najściślej z losami całości. Stąd jest szczególnie wrażliwy na kwestje obrony państwa i polityki zagranicznej, którą pragnie możliwie uniezależnić od zmiennych wpływów wewnętrznego układu sił politycznych. Stąd jest zwolennikiem nietylko stałości rządu, ale stałości władzy. Stąd unika wewnętrznego rozjątrzenia, albowiem upatruje w niem czynnik osłabiający państwo. Stąd domaga się uregulowania stosunków gospodarczych, albowiem we wzroście zamożności, który, jego zdaniem, może dać tylko ustrój oparty na własności i inicjatywie prywatnej, stałości pieniądza i kapitalizacji indywidualnej, upatruje gwarancję pokoju na wewnątrz i warunek mocarstwowości na zewnątrz.

Doniosłą rolę w myśleniu konserwatywnem odgrywają czynniki moralne. Konserwatyści muszą walczyć o uczciwość w życiu politycznem, muszą zwalczać sobkostwo, karierowiczostwo, tem bardziej operowanie fałszem, kalumnją, insynuacjami, plotką, potwarzą, perfidią, intrygą i demagogją. Muszą przestrzegać zasad fair play, lojalności, muszą być ostrożni w formułowaniu zasad, ale skoro je uznają, muszą ich przestrzegać. Nie mogą wzorem radykalistów, uprawiać polityki i programów „podwójnej buchalterji”.

Te oto zasady, pobieżnie tylko streszczone, wydają mi się charakterystyczne dla współczesnej myśli konserwatywnej. Nie mam pretensji do nieomylności: być może kto inny lepiej lub dokładniej je sformułuje. Lecz sądzę, że konserwatyzm oparty o te instynkty przezorności, rozwagi i uczciwości, drzemiące w każdym z nas, odznaczający się umiarkowaniem i realizmem, trzeźwością i wysokim poziomem moralnym, przesiąknięty przywiązaniem do religji, troską o Państwo i dobro publiczne, unikający skrajności i radykalizmu, agresywności i doktrynerstwa, związany z rozsądnym, zdrowym, wyraźnym programem gospodarczym, – taki konserwatyzm może przemówić nietylko do pewnych grup, ale do Miljonów, może być wysoce dodatnim czynnikiem rozwoju życia politycznego, zapewniając mu stabilizację i uniknięcie wstrząsów. Tak pojęty konserwatyzm dopomoże naszemu krajowi do przetrwania tych chwil trudnych, które w przyszłości będą nas oczekiwać, ułatwi nam uniknięcie wojen zewnętrznych i walk wewnętrznych, a naszej ludności przysporzy możności spokojnej, twórczej i pozytywnej pracy dla zapewnienia lepszej doli przyszłym pokoleniom.

Janusz ks. Radziwiłł

„Czas” z 23 XII 1933 r., s. 1-2.

Zachowano oryginalną pisownię

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Przyszłość konserwatyzmu”

  1. Fakt zamieszczenia tego tekstu jest interesujacy w sytuacji gdy portal zostal wlasnie przechwycony przez radykalow, rusofilow i zwolennikow unii Polski z Republika Mordwinska oraz z Iranem :)))

  2. @Robczo Alez oczywiscie.Ja tez wiele spraw widze tak samo jak oni, np. dzisiejsza analiza RL nt.”PO” jest wrecz doskonala. Ale radykalizm jako doktryna to wiatr.

  3. Świetny tekst. Pokazuje nam „kawałek” polskiego źródłowego konserwatyzmu (spod znaku Stańczyków, krakowskiego „Czasu”, „Buntu Młodych”- później „Polityki”, czy wileńskiego „Słowa” Cata-Mackiewicza) wraz z krytyką owego dziecka oświecenia i Rewolucji Francuskiej czyli nacjonalizmu, krytyką niezwykle istotną dla konserwatyzmu.

  4. Nie uogólniajmy, jednak co insze jest „Bunt Młodych” i „Polityka”, a co insze ks. Radziwiłł, a jeszcze co insze „Czas”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.