Raport z Gagauzji (20-21 stycznia)

W związku z zaistniałą sytuacją, baszkan Gagauzji, Michaił Formuzał zwrócił się do narodu z wnioskiem o powszechną zbiórkę środków na potrzeby zorganizowania plebiscytu. Poniżej zamieszczamy tłumaczenie wystąpienia M. Formuzała:

Drodzy mieszkańcy Gagauzji!

Jak wiecie, 2 lutego na terytorium Autonomii będą miały miejsce referenda konsultacyjne i prawodawcze. Na potrzeby referendum Narodowe Zgromadzenie Gagauzji wydzieliło w budżecie na 2014 r. 940 tysięcy lei. Jednak 5.12.2013 r. decyzją sądu w Komracie zapadło Orzeczenie o wstrzymaniu wejścia w życie Uchwały Zgromadzenia Narodowego Gagauzji o przeprowadzeniu referendów prawodawczego i konsultacyjnego w Gagauzji wyznaczonych na 2.02.2014 roku, blokując środki przeznaczone na przeprowadzenie referendów. Jednocześnie Prokuratura Republiki Mołdowa wszczęła postępowania karne przeciwko deputowanym ZNG.

W zaistniałych okolicznościach, wobec prób zerwania przeprowadzenia Referendów, a także wobec prób prawnego prześladowania deputowanych do ZNG, zwracam się do mieszkańców Autonomii z prośbą o pomoc w zebraniu środków na przeprowadzenie Referendów prawodawczego i konsultacyjnego w Gagauzji, wyznaczonych na 2 lutego 2014 r.

Z poważaniem,

Przywódca (Baszkan)
Gagauzji

M. Formuzał

20 lutego M. Formuzał spotkał się również z przybyłymi do Gagauzji przedstawicielami Związku Dziennikarzy Krajów Bałkańskich, wśród których znaleźli się przewodniczący organizacji, Ali Sojdan; jej generalny koordynator Jadej Jozsoi, a także dziennikarz z Macedonii, Zechrijan Salich. Podczas spotkania rozmawiano o wymianie doświadczeń i kontaktów pomiędzy dziennikarzami z Autonomii i z Bałkanów, a także o realizacji wspólnych projektów. Przywódca Gagauzji podziękował zagranicznym dziennikarzom za wizytę i wyraził nadzieję, że współpraca między dziennikarzami gagauskimi i bałkańskimi będzie się rozwijać i ulegać zacieśnieniu.

Tego dnia odbyło się także w Komracie wspólne posiedzenie rządu i parlamentu Gagauzji z wiceministrami niemal wszystkich resortów i agencji rządowych funkcjonujących na terenie Republiki Mołdowa. Przedstawiciele władz Autonomii poddali pod dyskusję szereg kwestii związanych ze współpracą pomiędzy władzami mołdowskimi i gagauskimi, szczególnie w obszarze decyzji podejmowanych przez ministerstwa republikańskie.

Rząd przyjął bardzo wiele reform, zupełnie nie biorąc pod uwagę istnienia Autonomii Gagauskiej i lekceważąc Ustawę o szczególnym statusie prawnym Gagauzji. W rezultacie pojawiło się wiele sprzeczności i kwestie, które trzeba będzie rozwiązać” powiedział na posiedzeniu M. Formuzał.

Na koniec podjęto decyzję o powołaniu specjalnej komisji na szczeblu ekspertów i przewodniczących poszczególnych agencji oraz o sporządzeniu zestawu końcowych dokumentów. Ministrowie poszczególnych resortów rządu Gagauzji mają, zgodnie z decyzją Baszkana, sporządzić dokumentację w zakresie spraw poruszonych na posiedzeniu. Zdaniem M. Formuzała, konieczna będzie dogłębna modernizacja mołdowskiego prawodawstwa tak, by stało się zgodne z Ustawą o szczególnym statusie prawnym Gagauzji.

19 stycznia w Czadyr-Łundze odbył się więc mieszkańców w akcie poparcia dla referendów zaplanowanych na 2 lutego. Było to już kolejne tego typu zgromadzenie po podobnym wiecu w Komracie 18 stycznia. W zgromadzeniu w Czadyr-Łundze wzięło udział od trzech do czterech tysięcy ludzi, w tym mieszkańcy Komratu, Taraklii, Wułkanesztów i Bessarabki (dwie ostatnie miejscowości położone są poza granicami Gagauzji). Zebrani trzymali transparenty z hasłami „Referendum ma być!” i „Tak dla Unii Celnej, tak dla szczególnego statusu prawnego Gagauzji”. Nad zgromadzeniem powiewały flagi Mołdowy, Gagauzji, Wspólnoty Niepodległych Państw oraz sztandary niepodległej Republiki Gagauskiej z lat 90-tych (z symbolem wilka).

Przemawiający na wiecu zastępca Baszkana, Walerij Janogło przestrzegł zebranych przed utratą przez Gagauzję niepodległości w przypadku wstąpienia przez nią do Unii Europejskiej. „W UE jest Parlament Europejski, Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny, podczas gdy Unia Celna to projekt ekonomiczny. Mołdowa nie straci w nim nawet części swoich pełnomocnictw” powiedział do zebranych W. Janogło.

Pierwszy prezydent Republiki Gagauzji, Stepan Topał powiedział „Nikt nam nie podarował autonomii. Zapracowaliśmy na nią nasza jednością w latach 90-tych. (…) To bolesne, o tym mówić. Dziś deputowani do naszego parlamentu gagauskiego wyjechali. Nie możemy ich zebrać, by powiedzieli – tak dla referendum, tak dla narodu gagauskiego”.

Swoją dezaprobatę dla prac delegatów ZNG w Centralnej Komisji Wyborczej Gagauzji wyraził przewodniczący izby wyższej parlamentu Gagauzji, istniejącej w czasach Republiki na początku lat 90-tych, Michaił Kendigelian.

W CKW przedstawiciele Zgromadzenia Narodowego, przedstawiciele partii demokratycznej znikają. Podają przy tym usprawiedliwienia o kłopotach zdrowotnych. Dopadła ich biegunka. Takich schorowanych trzeba będzie w przyszłości zastąpić prawdziwymi patriotami Gagauzji” złośliwie ironizował M. Kengilian.

M. Formuzał w swoim wystąpieniu powiedział, że „ani jeden deputowany z Unii Europejskiej, ani jedno państwo nie potępiło referendum. (…) To nasze ustawowe prawo. To normalne, gdy naradzamy się wspólnie z narodem, więc podtrzymujemy tą dobrą demokratyczną tradycję w kraju. Władza i naród powinny być wzajemnie ze sobą związane. Referenda postawią kropkę nad kupnem-sprzedażą głosów wyborców”.

Deputowany do ZNG, Fiodor Gagauz oświadczył z kolei „Dzisiejszy miting, to domaganie się od centrum, by stworzyło warunki dla posługiwania się przez nas naszymi kompetencjami. Jak jednak reaguje centrum? Wszczyna postępowania karne przeciwko deputowanym. W nieodległej przyszłości zostanie nam tylko jedno prawo – wybierać baszkana, który nie będzie miał żadnych praw”.

Obecny na spotkaniu Siergiej Filippow, burmistrz Taraklii, stolicy sąsiadującego z Gagauzją rejonu zamieszkanego w ponad 60% przez Bułgarów i stanowiącego na początku lat 90-tych część Republiki Gagauzji zadeklarował pełną solidarność ze swoimi turańskimi sąsiadami. W dzień trwania referendum, tysiąc mieszkańców rejonu taraklijskiego na podobnym jak w Czadyr-Łundze zgromadzeniu powie „tak”dla Unii Celnej i dla autonomii.

Ziemia Budżaku, gdzie obok siebie żyją Gagauzi i Bułgarzy, gdzie spoczywają nasi przodkowie – to nasza ojczyzna, której nikt nam nie odbierze. (…) Dziś każą nam wierzyć w to, w co nie wierzymy, każą nam kochać to, czego nie kochamy, ale wiemy, podobnie jak wy, że zarówno dla Bułgarów, jak i dla Gagauzów słońce wznosi się na Wschodzie. Dziś władza Gagauzji jest zjednoczona jak nigdy, i my Bułgarzy,m jesteśmy dumni z tego, co osiągnęła Autonomia, ponieważ nasze losy są ze sobą splecione. Nic nas nie dzieli, wspólne są nasze nieszczęścia i nasze radości” patetycznie zakończył swoje wystąpienie S. Filipow.

Przewodniczący rady miejskiej Czadyr-Łungi, Konstanty Kielesz odwołał się do wspólnej przeszłości i wspólnego przyszłego przeznaczenia Mołdowy i Gagauzji: „Chcemy, by Mołdowa jako kraj o sześciuset letniej historii pozostała na mapie świata. By rozwijała swoją gospodarkę i stosunki zewnętrzne w oparciu o dobrosąsiedzką podstawę. Jeśli krajem takim będzie Mołdowa, będzie nim też Gagauzja”.

Siergiej Czimpojew, poseł do ZNG, umieścił Gagauzję w awangardzie reorientacji geopolitycznej Mołdowy. „Dziś Gagauzja jest lokomotywą, do której podczepia się coraz więcej wagonów. Przyłączyły się do nas już Bessarabka i Taraklia. Przyłączą się także inne regiony”.

Działacz społeczny i jeden z „ojców-założycieli” Autonomii, Leonid Dobrow zaapelował do, reprezentującego niechętną idei referendum Demokratyczną Partię Mołdowy (uczestniczącą w prozachodniej koalicji rządzącej w Kiszyniowie), burmistrza Komratu, Nikołaja Dudogło: „Do 2 lutego masz szansę się poprawić i wezwać do udziału w referendum, jak postąpili rządzący w innych miejscowościach”. W przeciwnym razie, w referendum weźmie udział cały naród gagauski, z wyjątkiem jednego człowieka – N. Dudogło, stwierdził ironicznie L. Dobrow. Jego zdaniem, burmistrz Komratu stawia szereg trudności przed organizatorami referendum. Nie udostępnił im na przykład na potrzeby sobotniego wiecu należącego do merostwa domu kultury w stolicy Gagauzji. „Przez sześć lat popierałem go przeciw Formuzałowi. (…) W polityce nie ma przyjaciół, lecz tylko interesy narodu. Jeśli Dudogło będzie przeciwko referendum – zmieciemy go” oświadczył wojowniczo L. Dobrow. „U gagauskiego konia nie ma biegu wstecznego (…) jeśli dziś skapitulujemy, jutro przejadą po nas zardzewiałe czołgi z Bukaresztu” zakończył gagauski działacz narodowy.

Deputowana do parlamentu w Kiszyniowie, Irina Włach powtórzyła swoją znaną już ideę zjednoczenia wszystkich sił politycznych i całego narodu gagauskiego wokół idei referendum: „W Gagauzji ponad 90% głosów padnie za Unią Celną, za naszym zaś przykładem pójdzie cała Mołdowa. (…) Na tym placu nie ma flag partyjnych. Dziś wszystkie partie porozumiały się – do 2 lutego wznosimy sztandar jednej gagauskiej idei narodowej. Wszyscy pracujemy dla dobra interesów narodu gagauskiego”rozgrzewała patriotyczne uczucia I. Włach.

Gieorgij Lejczu, deputowany do ZNG, powiedział, że „nie pozwolić zorganizować referendum , oznacza nie pozwolić wypowiedzieć się narodowi”.

Deputowany z Wulkanesztów, Roman Tiutin zapewnił że „Wulkaneszty już się wypowiedziały –
„tak” za referendum, „tak” za Unią Celną. Przez rok walczyliśmy o tą datę. Przez rok na każdym posiedzeniu domagaliśmy się włączenia tego punktu do porządku dnia
”.

Przybyły z Komratu Michaił Włach zaapelował na koniec wiecu do obecnych o wsparcie kolejnego zgromadzenia, jakie ma być zorganizowane 26 stycznia w stolicy Gagauzji.

Dołączenie do inicjatywy gagauskiej zapowiedział dziennikarzom burmistrz Bessarabki, stolicy rejonu o tej samej nazwie, sąsiadującego z Gagauzją, Nikołaj Nikołajew. Już 17 stycznia głosami rady miejskiej Bessarabki postanowiono zwołać na 2 lutego więc mieszkańców, na którym wyrażą oni swoje poparcie dla referendum w Gagauzji. „Radnemu miejskiemu z partii komunistycznej, Fiodorowi Żelezogło zalecono ocenić na tym wiecu wraz z narodem kierunek rozwoju kraju” powiedział N. Nikołajew.

W odpowiedzi Kancelaria Państwowa przesłała ostrzeżenie, by deputowani zmienili swoją decyzję, gdyż ta podjęta dotychczas jest bezprawna. „Kancelaria Państwowa niczym nie umotywowała swoich zastrzeżeń, odsyłając jedynie do jakichś paragrafów ustawy, w niewielkim stopniu pasujących do tej sytuacji” skomentował N. Nikołajew.

Dodał następnie, że przygotowania do wiecu już się rozpoczęły: rozwieszane są ogłoszenia i wszyscy mieszkańcy zostali zaproszeni na zgromadzenie, które odbędzie się 2 lutego o 10.00 przed miejskim domem kultury.

Wierzę, że referendum w Gagauzji odbędzie się, gdyż w tę sprawę zaangażowana jest duża część narodu i wszystkie gałęzie władzy autonomii, zjednoczone wokół tej idei” powiedział na koniec burmistrz Bessarabki.

20 stycznia I. Włach z partii komunistycznej wystosowała list otwarty do prezes spółki skarbu państwa „Teleradio Gagauzji”, Anny Charlamenko ze skargą na brak rzetelnych informacji na temat aktywności zwolenników referendów wyznaczonych na 2 lutego. Według I. Włach, w gagauskim radio ani telewizji nie pojawiły się informacje o jej obecności na spotkaniach lokalnych rad popierających ideę referendum, chodź odwiedziła większość miejscowości w Gagauzji. Mieszkańcy Gagauzji nie byli też informowani o mitingach w Komracie ani w Czadyr-Łundze. „Nie nastaję na niezależność prezes spółki „Teleradio Gagauzji” w określaniu polityki redakcyjnej, tym niemniej, proszę by szanowała pani prawo audytorium do otrzymywania rzetelnych i sprawdzonych informacji na temat przygotowań do referendum” zakończyła swój list I. Włach.

Według politologia, Igora Bocana inicjatywa przeprowadzenia referendum w Gagauzji jest efektem sprzeciwu władz Autonomii wobec dotychczasowej polityki Kiszyniowa i zmierza do wzmocnienia prorosyjskich nastrojów wśród mieszkańców. Referendum nie będzie miało mocy prawnej, gdyż nie zostanie uznane przez żaden sąd, będzie miało jednak duże znaczenie dla polityki wewnętrznej Autonomii. Władze Gagauzji nie wycofają się z decyzji o jego przeprowadzeniu, gdyż oznaczałoby to dla nich utratę twarzy wobec własnych wyborców. Referendum nie zagraża jednak wzrostem separatyzmu w Gagauzji, gdyż terytorium to nie posiada wystarczającego potencjału własnego, by stwarzać takie zagrożenie.

Wiedząc bardzo dobrze jak głosują obywatele Gagauzji, w ten lub inny sposób przywódcy regionu zmuszeni są zademonstrować swoim obywatelom, że rozumieją ich uczucia i przeprowadzeniem tego referendum w pewnym sensie wnoszą swój wkład w umocnienie takiej prorosyjskiej postawy w regionie. Zdają sobie sprawę, że te referenda nie będą miały mocy prawnej, jednak z politycznego punktu widzenia będzie to posunięcie efektywne. Nie wierzą oni w politykę tak zwanych „asów w rękawie” ze strony Kiszyniowa. (…) Nie sądzę, by wycofali się z referendum. Jeśli jednak by się wycofali, wówczas, na pewno, uszczerbek poniesie wizerunek deputowanych do Zgromadzenia Narodowego i członków władzy wykonawczej. Kiszyniów za późno rozpoczął ten dialog z Komratem. Moim zdaniem, sytuację tą rozpatrywać należy w sposób następujący: ze strony autonomii gagauskiej nie istnieje groźba separatyzmu. Nie mają wystarczającego potencjału, by stwarzać takie zagrożenie” uważa I. Bocan.

Bardzo krytycznie o planowanym w Gagauzji referendum i o jego organizatorach wypowiedział się przywódca, wchodzącej w skład koalicji rządzącej w Kiszyniowie, Liberalno-Demokratycznej Partii Mołdowy (LDPM), Wład Fiłat.

Według W. Fiłata, polityczni przywódcy Gagauzji starają się zdestabilizować sytuację polityczną w kraju, organizując referenda w Autonomii, jednak wysiłki te skończą się niepowodzeniem. Klasa polityczna Gagauzji stara się ignorować ustawy państwowe, co świadczy że prawodawstwo dotyczące uprawnień władz lokalnych wymaga rewizji. Wydarzenia w Gagauzji nie powstrzymają jednak, według W. Fiłata, procesu integracji europejskiej Mołdowy. Republika Mołdowy będzie nadal podążać drogą reform i demokracji, a wszelkie próby odciągnięcia jej z tej drogi nie powiodą się, przestrzega przywódców Autonomii przewodniczący LDPM.

Jesteśmy świadkami próby destabilizacji sytuacji. Ci, którzy dążą do referendum 2 lutego, otwarcie ignorują ustawodawstwo mołdawskie, jawnie przekraczają swoje pełnomocnictwa. Ponownie wskazuje to na konieczność poważnej analizy ustawodawstwa i dokładniejszego uregulowania pełnomocnictw władz lokalnych, gdy chodzi o kwestie dotykające interesu narodowego” powiedział polityk.

Agresywne wypowiedzi W. Fiłata, otwarcie mówiącego o dążeniu do ograniczenia kompetencji Terytorium Autonomicznego Gagauzji i o narzuceniu całemu państwu kursu geopolitycznego rządzącej w Kiszyniowie koalicji, bez uwzględnienia dążeń rosyjskojęzycznej części populacji, stały się bardzo jaskrawym potwierdzeniem zasadności obaw i zastrzeżeń władz w Komracie. Z wizerunkowego punktu widzenia, słowa jednego z przywódców proeuropejskiej koalicji należy zatem uznać za duży błąd i propagandową wpadkę.

Zamrożenie przez władze Mołdowy środków budżetowych Gagauzji przeznaczonych na organizację referendum nie stanie się przeszkodą dla przeprowadzenia plebiscytu. Potrzebną sumę władzom Autonomii przekaże rosyjski przedsiębiorca gagauskiego pochodzenia, Jurij Jakubow. Wysłał on już odpowiednie pisma do baszkana, Michaiła Formuzała i do przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, Dmitrija Konstantinowa.

Przeczytałem w internecie, że potrzebne jest około miliona lei. Jeśli konieczne będzie więcej środków – znaczy to, że przekazane zostanie więcej pieniędzy” powiedział J. Jakubow. „Dorastałem w Gagauzji, stworzyłem swój biznes. W regionie pochowany jest mój ojciec, tam są moim bliscy, to moja ojczyzna” zadeklarował przedsiębiorca. Zapewnił też, że nie boi się prześladowań ze strony organów władzy w Mołdowie: „Zapewne tak będzie, pojawią się jakieś próby ukarania mnie. Nie martwi mnie to jednak. Moje pieniądze są „czyste”, nikomu ich nie ukradłem, nie byłem urzędnikiem i nie „piłowałem” budżetu. Określoną pozycję osiągnąłem dzięki ojczyźnie i dziś w Rosji zatrudniam legalnie 6 tysięcy naszych rodaków”.

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie listu J. Jakubowa skierowanego do baszkana i do spikera parlamentu Gagauzji:

Szanowny Panie Baszkanie i Szanowny Panie Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Gagauzji!

Wydarzenia mające obecnie miejsce w Gagauzji, w związku z zainicjowanym referendum, odbiły się szerokim echem i ich blask dotarł daleko poza granice Mołdowy. Muszę przyznać, że znajdując się daleko od ojczyzny, odczuwam wielką dumę z mieszkańców Gagauzji. Jestem przekonany, że większość mieszkańców Republiki Mołdowa widzi dziś w Gagauzach przykład aktywności obywatelskiej i patriotyzmu.

Nie ulega wątpliwości, że referendum jest ustawowym prawem obywateli do wyrażenia swojego zdania w najbardziej aktualnych kwestiach. W całym cywilizowanym świecie, przeprowadzenie konsultacji z mieszkańcami jest uważane za wypełnienie panujących norm i dowód na działanie systemu demokratycznego. Wydaje mi się, że próby kierownictwa Republiki Mołdowa, by przeszkodzić w przeprowadzeniu referendum w Gagauzji nie dają się wyjaśnić logicznie, przywodzą zaś na myśl antynarodowy charakter rządów w rodzaju, jak nam się wydawało, dawno już minionych represji stalinowskich.

Jak się dowiedziałem, organizatorzy referendum zostali poddani naciskom ze strony struktur siłowych. W szczególności, groźbami prześladowania karnego władze starają się nie dopuścić do zabezpieczenia referendum z wydatków budżetowych Autonomii. W tych warunkach zainicjowany został ogólnonarodowy zbiór środków, i jestem w zupełności przekonany, że naród Gagauzji jest w stanie zebrać potrzebną sumę. Jednak, jako że ze swej strony całkowicie popieram ideę referendum, wyrażam gotowość pokryć ze swoich środków wydatki na jego przeprowadzenie. Stojąc na gruncie tego, proszę by zaprzestać ogólnonarodowej kampanii na rzecz zebrania środków i przedstawić mi informację o koniecznych wydatkach, które pozwoliłyby szczęśliwie przeprowadzić referendum.

Determinacja mieszkańców Autonomii, ich walka o interesy ojczystego kraju i całego państwa, stała się inspiracją dla wielu obywateli, którym nie jest obojętna przyszłość Mołdowy, wśród nich też dla mnie. Głos mołdawskich regionów powinien zostać usłyszany w Kiszyniowie i w Unii Europejskiej.

W Federacji Rosyjskiej pracuje na dzień dzisiejszy około 700 000 naszych rodaków. Nie dla wygodnego życia przyjechaliśmy tu wszyscy z naszych miejsc ojczystych – zostawiwszy naszych bliskich, wiekowych rodziców i mogiły przodków.

Byłoby sprawiedliwe, gdyby również nasze głosy zostały usłyszane przez rząd Mołdowy.

Z poważaniem, urodzony w Republice Mołdowy Jurij Jakubow”.

Na zorganizowanym tego samego dnia posiedzeniu Komitetu Wykonawczego Gagauzji, M. Formuzał poinformował członków rządu o mecenacie J. Jakubowa, po czym zadeklarował „Zobowiązani jesteśmy wypełnić uchwałę Zgromadzenia Narodowego i powinniśmy zrobić wszystko co od nas zależy, by przeprowadzić referendum”.

Przewodniczący rejonowych oddziałów administracji Autonomii i poszczególnych resortów zobowiązani zostali do przygotowania dokumentacji, która będzie następnie podstawą prac komisji, która powołana została na spotkaniu członków ZNG i Komitetu Wykonawczego Gagauzji z wiceministrami poszczególnych resortów Republiki Mołdowa w Komracie, 20 stycznia. Wnioski przedstawione przez członków Komitetu Wykonawczego, zgodnie z podjętymi na tym samym spotkaniu ustaleniami, przekazane zostaną na ręce premiera rządu Mołdowy.

Tymczasem według prezesa Sądu Konstytucyjnego Republiki Mołdowa, Aleksandra Tanase, który udzielił wywiadu stacji telewizyjnej Pro TV, referendum wyznaczone na 2 lutego nie odbędzie się. Referendum zaplanowane na 2 lutego jest, według niego, niekonstytucyjne, ponieważ prawo wyborcze określa jasno warunki i kwestie, które mogą zostać poddane pod referendum. To, co dzieje się w regionie, jest według niego akcją o charakterze politycznym. „Obywatele powinni rozumieć, nad czym głosują i nie należy nimi manipulować. Zagadnienia, które mogą być przedmiotem lokalnego referendum, powinny wchodzić w kompetencje lokalnych władz, to zaś, co proponuje się poddać pod głosowanie 2 lutego, nie mieści się w zakresie kompetencji miejscowych organów władzy”oświadczył A. Tanase.

Zwolennicy przeprowadzenia 2 lutego na terenie Gagauzji referendów konsultacyjnego i prawodawczego zamierzają zorganizować protest w związku z wizytą 22 lutego w Komracie premiera Mołdowy, Iurie Leancă i przewodniczącego parlamentu w Kiszyniowie, Igora Kormana. Przywódcy polityczni Mołdowy mają wziąć udział w posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego Gagauzji, gdzie dyskutowany będzie między innymi kryzys polityczny w Autonomii.

Organizatorzy protestów deklarują ich pokojowy charakter i zapewniają, że zamiar ich przeprowadzenia został już zgłoszony w urzędzie miejskim Komratu. „Nie chcemy żadnych prowokacji i będziemy do końca iść drogą pokojową, jak szliśmy dotychczas” zapewnił jeden z organizatorów, Michaił Włach.

Celem wystąpienia ma być wyrażenie dezaprobaty dla wszczęcia spraw karnych wobec deputowanych do ZNG pod zarzutem przekroczenia przez nich uprawnień. Według słów M. Włacha, organizatorzy chcą „zapytać premiera i spikera parlamentu, dlaczego przeciwko deputowanym do ZNG wszczęte zostały sprawy karne. Czy istnieje w Mołdowie, deklarującej swoje przywiązanie do wartości europejskich, jakakolwiek swoboda wyrażania własnej woli? Czy w porozumieniu, które parafowane zostało w Wilnie, wskazano na ograniczanie obywatelom swobody wyrażania swoich idei?”pyta retorycznie M. Włach.

Referendum w Gagauzji było przedmiotem debaty posłów do parlamentu w Kiszyniowie w programie “In Profunzime” na antenie Pro TV Chisinаu.

Grigorij Petrenko z Komunistycznej Partii Mołdowy (PKRM) stwierdził, że referendum jest legalne, zaś mieszkańcy regionu wypowiedzą się w nim w sprawie kierunku, w jakim powinna podążać polityka zagraniczna Mołdowy. Referendum jest, jego zdaniem, najbardziej demokratyczną formą wyrażenia woli narodu, zaś mieszkańcy Gagauzji mają prawo wypowiedzieć się w kwestii kierunku, w jakim ma dalej rozwijać się kraj.

W przeciwieństwie do władz, które zaczęły stawiać przeszkody, nie widzimy w przeprowadzeniu referendum żadnego zagrożenia dla państwowości Republiki Mołdowa. Wszczęcie postępowania karnego przeciwko organizatorom to kwestia czyjegoś nakazu, popieranego przez Bukareszt, skąd stale dochodzą antypaństwowe wypowiedzi pod adresem Mołdowy. Nie jesteśmy państwem jednolicie rumuńskim, lecz wielonarodowym i wielokulturowym (…) Do referendum dojdzie, wola narodu zostanie wyrażona, nawet jeśli rezultatów nie uznają władze w Kiszyniowie. Wyniki plebiscytu staną się jednak przykładem dla innych regionów, gdzie także będą mogły być organizowane podobne demokratyczne akcje”powiedział G. Petrenko.

Odmiennego zdania był Wadim Pistrinczuk z wchodzącej w skład koalicji rządzącej w Kiszyniowie Liberalno-Demokratycznej Partii Mołdowy (LDPM). Jego zdaniem, referendum w Gagauzji jest niezgodne z prawem, a jego przeprowadzenie zagraża interesom państwa. Do referendum, według W. Pistrinczuka nie dojdzie, zaś integracja z Unią Europejską jest narodowym wyborem Mołdowy i rząd, dysponujący mandatem władzy od narodu, może użyć wszelkich środków by zapewnić jego realizację.

Do referendów dochodzi na całym świecie, i, co oczywiste, mogą być organizowane także w Mołdowie. Należy jednak przestrzegać obowiązującego prawa, stosownie do którego w referendach lokalnych można głosować nad kwestiami lokalnymi, nie zaś państwowymi. (…) To referendum to nie akt demokratyczny, lecz prowokacja polityczna mająca na celu dezinformację mieszkańców i zademonstrowanie odrzucenia jedności politycznej. Celem organizacji tego referendum jest stworzenie precedensu” uważa poseł LDPM.

Deputowany z również wchodzącej w skład koalicji rządzącej w Kiszyniowie Partii Liberalnej (Partidul Liberal, PL), Walerij Sacharnianu odpowiedzialnością za kryzys w Gagauzji obarczył Rosję. „Władze Mołdowy powinny przyznać, że na południu kraju zrobiły niewiele, nie wyjaśniły mieszkańcom, jak wyglądają sprawy, w odróżnieniu od Moskwy, która bardzo dobrze pracuje w regionie” stwierdził W. Sacharnianu.

Ronald Lasecki

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *