Raźny: Nagi PiS i jego dwór – co dalej?

 

Król jest nagi – tak o PiS – jak dziecko o pewnym cesarzu z bajki Andersena – może teraz powiedzieć każdy, nawet ten, kto tylko pobieżnie analizował wydarzenia ostatnich tygodni w Polsce. Cała prawda o tej partii wyszła już dawno na jaw. Postawa wobec aborcji – z jednej strony – oraz CETA i TTIP – z drugiej, potwierdziły jedynie, iż przypisywanie jej atrybutów  katolicko-konserwatywnych oraz narodowo-niepodległościowych jest zabiegiem czysto propagandowym, opartym na kłamstwie. Obecnie prawdy tej nie da się ukryć – nawet przy pomocy  najbardziej skomplikowanych zabiegów manipulacyjnych. Postawa wobec prawnej ochrony dziecka poczętego jest najwyższym jej sprawdzianem. Jeśli bowiem w tej kwestii – o znaczeniu fundamentalnym dla istnienia ludzkiego i przyszłości polskiego narodu –  PiS wykazuje cynizm i notorycznie kłamie, to również w imieniu Polski może – z poparciem opozycji – walczyć z życiem ludzkim na różnych frontach amerykańsko-natowskich wojen – m.in. na Ukrainie i Bliskim Wschodzie. Może bezkarnie dążyć do wojny z Rosją na naszym terenie. Może podpisać uderzające w egzystencję naszego narodu i resztki naszej suwerenności umowy CETA oraz TTIP. Może – jak pokazuje „dobra zmiana” – wszystko, gdyż manipulowany przez rzesze pisowskich propagandzistów w „narodowych” i katolickich mediach pozwala mu na to własny elektorat. Bezgraniczna wolność od odpowiedzialności przed wyborcami pozwala ma na działalność w obcych, antypolskich  interesach. Jest to klasyczny przypadek alienacji wolnościowej, unieważniającej sumienie – zawsze prowadzi ona do zniewolenia. Tę postawę wolności  PiS można określić, parafrazując Dostojewskiego: jeśli nie uznaje się prawa dziecka poczętego do życia, wszystko jest dozwolone.

Zachowanie  wobec  obywatelskiego projektu „Stop aborcji” nie pozostawia złudzeń  co do wrogiego dla cywilizacji chrześcijańskiej charakteru PiS. Zgodnie z potocznym ujęciem charakteru w formule „do trzech razy sztuka”, partia J. Kaczyńskiego trzy razy zaparła się nie tylko nienarodzonych dzieci w Polsce, ale również wyrażonej przez św. Jana Pawła II prawdy  o nas wszystkich: naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości. Przypomnijmy elektoratowi tej partii: PiS zaparł się trzy razy – jak Judasz – istoty antropologii chrześcijańskiej i zasady chrześcijańskiej miłości. Za każdym razem „ zgodnie z sumieniem” – jak głosi czarna pisowska propaganda, kreująca pojęcie sumienia partyjnego. W roku 2007 przeciwko wpisaniu ochrony życia poczętego do konstytucji RP było  -wstrzymało się  lub nie głosowało -94 posłów PiS (109 posłów PO) z  władzami partii na czele. Inicjatywę poparł wówczas w całości jedynie klub LPR. Gdy pod koniec VI kadencji sejmu  w 2011 roku  poddano głosowaniu projekt ustawy chroniącej życie dziecka poczętego  – przygotowanej przez organizacje pro-life i podpisanej przez  600 tysięcy Polaków – partia J. Kaczyńskiego nie wprowadziła dyscypliny klubowej, co sprawiło, że 10 jej posłów nie wzięło w nim udziału. Zabrakło wówczas jedynie 5 głosów, aby ustawa została uchwalona (186 za, 191 przeciw). W roku jubileuszu chrztu Polski, Miłosierdzia i ŚDM partyjne sumienie  najpierw nakazało posłom PiS zaakceptować najnowszy obywatelski projekt do pracy w komisji sejmowej, a następnie kilka dni później odrzucić go i tak zdyskredytować, aby stojące za nim rzesze ludzi zniechęcić do dalszej walki o prawo dzieci poczętych do życia i zmusić do uznania aborcji eugenicznej, nawiązującej do amerykańskiej oraz hitlerowskiej idei segregacji rodzaju ludzkiego. Rodzi się pytanie: z której ambasady przyszły instrukcje w sprawie odrzucenia projektu?

Naga jest jednak nie tylko partia Jarosława Kaczyńskiego,  ale również jej dwór: pisowskie telewizje i gazety, rozmaici doradcy i eksperci, intelektualiści z Klubów Lecha Kaczyńskiego, ludzie z mediów  – nade wszystko katolickich. To oni przecież od samorozwiązania polskiego parlamentu w 2007 roku, rugującego LPR i Samoobronę z życia politycznego,  wmawiają polskim katolikom, że jedynie PiS może ich reprezentować w sejmie. To oni oddali się na jego usługi polityczne. Czy naprawdę nie wiedzieli, jak postąpi gloryfikowana przez nich partia, czy udawali i byli z nią w zmowie? Trudno bowiem nagle wyrzec się profitów, jakie otrzymali od zwycięzców ubiegłorocznych wyborów za poparcie – posady, dotacje, granty, stypendia, wyjazdy, członkostwo w prestiżowych gremiach. Milczeli, gdy przygotowywano obywatelski projekt zakazu aborcji. Nie podjęli żadnej akcji informacyjnej na temat tego zakazu, żadnej promocji życia poczętego. Nie okazali żadnej pomocy półmilionowej rzeszy Polaków, którzy podpisali projekt, nie przestraszyli się dwustu tysięcy ludzi, którzy na rzecz ochrony życia manifestowali. Niestety, milczenie Episkopatu na temat obywatelskiego projektu, a na kilkadziesiąt godzin przed powtórnym nad nim głosowaniem – zdyskredytowanie go z uwagi na pomysł karania kobiet, od którego można było w trakcie dalszego procedowania odstąpić- pomogło PiS w oszustwie. Teraz problem ma nie tylko partia J. Kaczyńskiego, ale również kościół katolicki w Polsce, który zamilkł po czarnej środzie w polskim sejmie – haniebnym głosowaniu „katolickiej”, „konserwatywnej” partii. Największy problem mają jednak pisowscy propagandziści, szukający nerwowo nowych trików manipulacyjnych i wertujący pospiesznie podręczniki marketingu politycznego. Najbardziej przeraża ich bowiem nie wina wobec dzieci nienarodzonych, zabijanych w łonie matki, ale widmo spadku poparcia ze strony polskich katolików, co może stać się faktem. O ich dusze zaczęła się na nowo walka.

Wszyscy bowiem wiedzą, że bez ich poparcia PiS nie wygra kolejnych wyborów. Zderzenie z tą prawdą ożywia najbardziej umysły pisowskich polityków i ich dworu. Już pojawiają się próby szycia dla tej partii  królewskiego płaszcza z cennego bisioru – z wartości chrześcijańskich i polskości. Jej ideolodzy i poplecznicy wmawiają więc nadal wyborcom, że PiS jest zawsze za życiem poczętym i usiłują całą winę zrzucić na opozycję oraz autorów projektu antyaborcyjnej ustawy (!) . Liczą na to, że Polacy utracili pamięć i zapomnieli, iż partia wykreowana przez katolickie media ma większość w sejmie i w ciągu jednej nocy już wielokrotnie zmieniła w Polsce prawo. Skupiają się  na czarnym proteście opozycji i mówią wyłącznie o jej grzechach. Jeszcze inni mówią wprost o tym, że PiS w genialny sposób uchronił Polskę od najstraszniejszego – dalszych protestów i w ich wyniku przejęcia władzy przez lewicę. Musimy być przygotowani na to, że liderzy partii znowu pojawią się na Jasnej Górze i w polskich kościołach, aby manifestować swoją „katolickość” i wprowadzać Polaków w błąd. Każdy ma wprawdzie szansę nawrócić się,  ale jeśli biblijna metafora marnotrawnego syna staje się tylko wirtualną możliwością partii politycznej, w której charakter została wpisana niewierność jako stała dana, pora postawić na tych, którzy są zawsze wierni inie znają partyjnego sumienia. Są jedynie skutecznie odsuwani na margines przez „prawicowo-katolickich” ideologów.

Zaczęło się przysłowiowe pięć minut dla ludzi z czystym sumieniem – zdążyć zorganizować się przed nasilonym atakiem propagandy nagiego króla i nie pozwolić jej na ponowne odzianie go w królewski płaszcz władcy.

Anna Raźny

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.