Red. Michalkiewicz ma nowego konika

Pisząc z podziwem o różnych powstaniach (rzecz jasna przegranych) za każdym razem nadmienia, że ja nazwałbym je „ruchawką”, co ma świadczyć o mojej pogardzie dla tych szlachetnych zrywów, bo przecież były przeciwko Rosji (czy ZSRR). W najnowszym felietonie (w „Najwyższym Czasie”) pisze tak:

„Jak wiadomo, w roku 1956 na Węgrzech wybuchło powstanie przeciwko komunistom z centralą w Moskwie. Z powodu tej centrali pan red. Engelgard z „Myśli Polskiej” zapewne nazwałby je pogardliwie „ruchawką” – bo jużci – czy ktoś przy zdrowych zmysłach ośmieliłby się sprzeciwić umiłowanej Rosji zamiast – jak Pan Bóg przykazał – patriotycznie się jej nadstawiać? Więc węgierscy „chojracy”, którzy 23 października 1956 roku tę „ruchawkę” wszczęli, sami sobie byli winni, że już 24 października sowieckie czołgi wkroczyły do Budapesztu w obronie socjalizmu”.

Dowcipnie i śmiesznie? Prawda? Tylko, że to co pisze red. Michalkiewicz nazwać można niczym innym tylko robieniem sobie jaj z pogrzebu. Powstanie węgierskie było klasycznym przykładem tragicznego zrywu nie mającego żadnych szans na pomoc ukochanego Zachodu z Wujem Samem na czele. My o tym w 1956 wiedzieliśmy (po doświadczeniach 1944 roku), więc zachowaliśmy się czujnie. Węgrzy tego doświadczenia nie mieli – więc wierzyli święcie, że Wuj Sam stanie w ich obronie, wierzyli w audycje kontrolowanego przez CIA Radia Wolna Europa nawołujące do oporu i obiecujące, że „pomoc nadchodzi”. Złudzenia trwały krótko – podział świata na strefy wpływów był przestrzegany skrupulatnie przez wielkich tego świata. Nie wiem w związku z tym, czym zachwyca się red. Michalkiewicz opisując tę tragedię. Czy tak, jak nasze stalinowskie sierotki w 1956 roku próbowały nas podburzyć i rzucić na rzeź przeciw Moskwie, którą nagle znienawidzili, byle tylko odwrócić od siebie uwagę i zapobiec rozliczeniu za zbrodnie poprzedniego okresu? Czy red. Michalkiewicz nie pamięta kto wówczas w naszej prasie i radiu piał z zachwytu nad tym Budapesztem? Nazwisk nie wymienię, ale pewnie redaktor Michalkiewicz wie o kogo chodzi. I pewnie wolałby nie być wymieniany razem z nimi.

Ale ta „budapesztańska ruchawka” to tylko wstęp. W dalszej części mamy już o Jaruzelskim, stanie wojennym i „Myśli Polskiej”. Najpierw jedno kłamstewko: „W 1956 roku pojawił się nowy generał Wojciech Jaruzelski, co to jako jedyny opowiedział się za pozostawieniem w LWP marszałka Konstantego Rokossowskiego”. Już kilku historyków, w tym prof. Jerzy Eisler, pisało jasno, że jest to kłamstwo, ale mędrcy felietonu tak łatwo z takiego kąska nie zrezygnują. Potem jest już tylko o 1981:

„Jeśli socjalizm w jakimś socjalistycznym państwie jest zagrożony, to pozostałe bratnie kraje mogą, a nawet powinny, udzielić mu bratniej pomocy. I dopiero na tym tle możemy pojąć całą głębię przyczyn, dla których konserwatyści i prawica, zwłaszcza skupiona wokół „Myśli Polskiej”, nie może wytrzymać bez Związku Radzieckiego, a w ostateczności – przynajmniej bez Rosji i jej najwierniejszego syna – generała Wojciecha Jaruzelskiego. Tylko w Rosji bowiem potrafią właściwie tłumaczyć obiektywne i nieubłagane prawa dziejowe, a wszystkie te konieczności najlepiej potrafił objaśniać mniej wartościowemu narodowi tubylczemu właśnie najwierniejszy syn, generał Wojciech Jaruzelski. Mówiąc krótko – bez Rosji i bez generała Jaruzelskiego po prostu nie wiemy co myślimy – tak samo, jak michnikowszczyna bez pana red. Michnika. W ten oto sposób les extremes se touchent”.

I tu się pan redaktor wyłożył. Bo to nie „Myśl Polska” i ci pogardzani „konserwatyści i prawica” (nie wiem czy dobrze myślę, ale red. Michalkiewicz ponoć też jest konserwatystą, chyba że się mylę, może konserwatystą inaczej?) – wierzą Centrali, czyli Moskwie. A ta Centrala przekonuje od lat, w osobach różnych marszałków i ich adiutantów, że nic wam przecież w 1981 roku nie groziło, mogliście sobie robić co chcieliście, myśmy nie mieli zamiaru ruszyć palcem. I red. Michalkiewicz im wierzy! Kto by pomyślał, człowiek, który wylał morze atramentu przekonując czytelników o niecnych zamiarach Moskwy, wierzy marszałkowi Kulikowowi i strażnikowi ortodoksji stalinowskiej Susłowowi! Cholera, ale Jaruzelski im nie uwierzył. Co za skandaliczny brak patriotyzmu i zdrada! Tak oto, jak słusznie pisze red. Michalkiewicz, „les extremes se touchent”. Nasi dzielni insurekcjoniści-antykomuniści z red. Michalkiewiczem-Razwiedką na czele i towariszcz Susłow i marszał Kulikow – hurrrra!

Na koniec jeszcze raz pozdrawiam pana redaktora, bo go mimo wszystko cenię. 

Jan Engelgard
aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Red. Michalkiewicz ma nowego konika”

  1. Te jego felietony to jakieś wolne „opowiadanie” o niewiadomo czym. Publicystyka przecięta. Nie wiem za co go pan Engelgard ceni. Uważam, że pan Engelgard ma lepszy warsztat. Redaktor M. często wyciąga w swoich felietonach wnioski na postawie czysto własnych i subiektywnych przypuszczeń. Nie daje nigdzie żadnych przypisów na potwierdzenie swoich „rewelacji”. Często operuje stereotypami i „łechce” pseudonarodową próżność (czyli np. hołdowanie przegranym powstaniom). Jest politycznie po stronie PiSu. Jak się poszpera w jego archiwum z np. 2007 r. to widać pełne zachwytu teksty po rządzie J. Kaczyńskiego. Teraz, kiedy to środowisko bardzo się skompromitowało i przegrało kolejne z rzędu wybory to o PiSie zawsze z umiarem i dystansem, rzadko krytycznie, natomiast o PO nieproporcjonalnie do tego na zasadzie „nigdy o nich dobrze”. Zastanawiający i trochę przerażający jest fakt, że ludzie za takie coś dobrowolnie mu całkiem sporo kasy przelewają

  2. Cała obrona generała Jaruzelskiego w wydaniu pana Engelgarda opiera sie na założeniu, że Sowieci chcieli interweniować u nas w 1981 r. Hipoteza o tyle ułomna, o ile przeszkadzał im w tym TYLKO generał Jaruzelski.Inaczej: o ile nie mogli interweniowac wbrew generałowi i nie mogli tego propagandowo uzasadnić. Nawet w sposób:sam tego chciał- co nastąpiło po latach w wersji Kulikow-Susłow. „Kontrhipoteza” w wersji Michalkiewicza ( jak sobie wyobrażam) brzmiałaby: generał chciał interwencji, rosjanie nie mogli bądz nie chcieli „pomóc”, potem, po latach, za dobrze wykonaną robotę, podziekowali kpiną( Kulikow, Susłow), bo choc kanaliami sie posługuja, to nie przestają nimi gardzić. Moja zarowa hipoteza: generał zrobił to, czego chcieli sowieci, którzy nie chcieli interwencji. A późniejsze wynurzenia radzieckich dostojników to gra na niechęci polaków do Rosji i na korzyść generała. Zgodnie z zasadą: dowalimy mu , to jego ranga wzrośnie. Albo choc gra ne dezinformacje, skłócenie. Sądząc po kierunku w jakim rozwija sie sytuacja w naszym kraju, to raczej: skłócene.P.S. Musze dodac, że Stanisław Michalkiewicz to mój ulubiony felietonista.

  3. Dla Pana Engelgarda wszyscy ci ktorzy szczekaja na rosje nie sa realistami politycznymi a nawet ocieraja sie o zdrade 🙂 np. Michalkiewicz, a ostatnio Ziemkiewicz.. nie rozumiem skad ten zachwyt nad rosja? My jestesmy inna cywilizacja i z ruskim sie raczej nie zrozumiemy.. oni zreszta nami szczerze gardza a my nimi.. dla rosjan wolnosc to oszolomstwo i zgnilizna… a dla nas to kwintesencja istnienia i cel.. wystarczy poogladac filmiki najwybitniejszego wspolczesnego geopolityka rosji Pana Dugina i wszystko jest jasne. On reprezentuje rosysjkie myslenie.. dla mnie to ruscy sa niebezpiecznymi wariatami..

  4. Panie Foxmann, zgodze sie tylko z tym, że w tekstach Stanisława Michalkiewicza o PO – nigdy dobrze( chyba, ze ironizuje)- tu jest konsekwentny. Ale jak dokładnie prześledzi pan jego publicystykę ( co robię na bieżąco) to zauważy pan, że o PiS-ie nigdy nie pisał gorzej niż wówczas, gdy ten był u władzy. Mozna napisać, że sympatia Redaktora do tej formacji rośnie proporcjonalnie do liczby kolejnych przegranych wyborów. Co do”hołdowania przegranym powstaniom”, to zupełnie nie wiem co ma pan na mysli. Przydałby sie jakis przykład. Chyba, że chodzi o hołd poległym, do którego też się dołączam. P.S. Za styl i warsztat S.M. zasługuje na pomnik. I doprawdy nie wiem jak tak klarowny przekaz można uważac za „nie wiadomo o czym”.Pozdrawiam.

  5. @kat. Jest jeden istotny powód, dla którego nie warto przekreślać Rosji jako partnera(partnerki?). I to pomijając różne geo-polityczne zawirowania. Tym powodem jest ,mniejsza niz w przypadku zachodniej, atrakcyjność Rosyjskiej (post-sowieckiej?bizantyjskiej?)kultury.A tym samym, wieksza szansa na zachowanie tożsamości czyli Tradycji.

  6. Panie Zar: Musimy umówić się co cechuje dobrego publicystę, który pisze o sprawach politycznych: 1. obiektywizm – zestawienie faktów (podparte przypisami i SPRAWDZALNYMI informacjami dla czytelnika, w necie ta sprawa jest tym bardziej prosta, bo zamieścić link to żaden problem), 2. pozostawienie oceny czytelnikowi, a nie nachalne opowiadanie się po jednej ze stron. 3. jak się pisze o „razwiedkach” i innych tego typu rzeczach to tym bardziej należy podać konkretnie o kogo chodzi i jakie fakty składają się na takie czy inne zdarzenie. 4. swoje prywatne poglądy publicysta oczywiście może i powinien zaproponować, ale nie narzucać wszystkim i wręcz kategorycznym tonem, a także wycieczki osobiste pod adresm pana Engelgarda nie cechują ludzi z klasą. Pisanie o powstaniu warszawski, http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1462 jako o „święcie żołnierza” jest sporym nadużyciem. Bo powstanie po polskiej stronie było na poziomie kiepskiej partyzantki i głupich niewyważonych emocji i poświęcenie nikomu nie przyniosło żadnych wymiernych korzyści. To taka mała próba. Jak się na jego stronie klinie we wszystkie teksty to więcej można poczytać. Pomnik za publicystykę to trochę chyba jednak za dużo. Jak ktoś lubi jego teksty to wpłaca mu dobrowolnie (i jego ideę w tym względzie rozumiem i szanuję, że daje kto chce). Widać ludzie lubią jak im się publicystykę na tym poziomie serwuje.

  7. P.Engelgard niniejszym tekstem udowadnia, ze z tekstu Michalkiewicza nic nie zrozumiał. Jak zwykle zresztą.

  8. @foxmann: Felieton, a ten rodzaj publicystyki uprawia Michalkiewicz, ma prawo być skrajnie nieobiektywny, złośliwy, a nawet z racji pobieżnego omówienia tematów, można go uważać za swego rodzaju „manipulację”. Taki po prostu jest ten gatunek literacko-dziennikarski z założenia. I koniec! Co nie zmienia faktu, że się zgadzam ze zdaniem autora powyższego artykułu.

  9. Panie Zseszeli: Ależ w dobie wolności słowa każdy może pisać co i kiedy chce. Co nie znaczy, że felietony pana Michalkiewicza są jakimkolwiek obiektywnym, opiniotwórczym źródłem. Nie są z powodów, które pan wymienił. Osobiście traktuję je jako wolną, fikcję literacką i nic więcej. Są ludzie, którzy ten rodzaj literatury preferują i są za to w stanie dobrowolnie zapłacić, więc każdy robi to co umie najlepiej. Sam wyraziłem tylko swoją dezaprobatę do treści (nieweryfikowalnej, nieobiektywnej) oraz formy. I tyle

  10. Pan Engelgard należy do osób, które muszą mieć nad sobą pana ze wschodu. Druga kategoria pseudoprawicy musi mieć pana z zachodu. Ani jedni, ani drudzy nie mogą zrozumieć, że dobrzy Polacy nie muszą się wysługiwać nikomu – tylko Polsce.

  11. PawelW: Widzi Pan wysługiwać się to jedno, a realnie oceniać sytuacje to drugie. Tak nasze życie jest poukładane na szczeblu indywidualnym, grupowym, zbiorowym czy wreszcie narodowym, że jako ludzie od innych w różny sposób zależymy. Czy to od przełożonego w pracy, czy od rządzących, czy od innych osób, od których coś zależy. Na szczeblu międzynarodowym także jest polityka i Polska chcąc nie chcąc jest jej uczestnikiem. Patrząc na naszą gospodarkę, jakość elit politycznych, możliwości zbrojne itd. dochodzimy do prostego wniosku, że nie jesteśmy największą potęgą Europy. Co nie znaczy, że nic nie znaczymy i nie mamy żadnych zupełnie zalet. Jedną z naszych zalet jest np. położenie geograficzne, które daje spore możliwości. Jako egzemplifikację mogę podać przykład gazociągu Nord Stream: z przedsięwzięcia rosyjsko-niemieckiego stało się to sprawa międzynarodowa, uczestniczą w tym państwa takie jak m.in. Czechy, które nie mają dostępu do morza. Austria również, która korzysta z odnogi tej rury, współfinansowała projekt i jego jego beneficjentem. Polski prawicowiec, realista wie, że taka rura też byłaby przydatna i albo wcześniej zgodziłby się na to, aby zamiast niej puścić przez Polskę lądowo rurę nie bacząc na takie państwa widma jak Ukraina, albo „dogadałby się” z głównymi architektami tego i czerpałby także dla siebie korzyści typu tani gaz z Rosji. Romantyk, skrajnie nieodpowiedzialny człowiek i każdy jeden reprezentujący mentalność betonu obrażonego na wszystkich i o wszystko nie potrafi tego zrozumieć i będzie szafował jakimiś głupotami o pakcie Ribbentrop Mołotow itp. Tu jest ta jakościowa różnica między realistami, którzy pojmują rzeczywistość taką jaka jest, albo przynajmniej starają się, a romantykami, którzy są destrukcyjni.

  12. @zar nie znam polaka ktory by swierdzil ze kultura rosyjska jest bardzie atrakcyjna niz polska.. my lacinnicy a oni bizantynco-turancy… nie twirdze ze ruska kultura jest do kitu ale dla polakow wogole nieatrakcyjna.. dla nas jest atrakcyjna amerykanska, angielska franuska i niemiecka.. z rosja nalezy oczywiscie miec dobre stosunki i budowac dobre stosunki tylko ze wzgledu na geopolityke.. tylko z tego wzgledu.. gdyz jest to panstwo niebezpieczne dla nas i dlatego lepiej ich specjalnie nie draznic co nie znaczy ze oni moga z nami robic co chca.. a Pan Engelgard usiluje nam wmowic ze powinnismy rosji robic dobrze za wszelka cene co oczywiscie jest totalnym upadkiem.. odrazu najlepiej zostac rosjaninem.. po co polskosc? po co?

  13. @wojsław_zseszeli: jeśli michalkiewicz ma prawo manipulować, to michnik także. a jest opluwany tutaj za to. proszę się zdecydować. a o różnicy w gatunkach dziennikarskich uprawianych przez nich proszę nie pisać, bo oboje zajmują się publicystyką a nie pisaniem powieści fantasy i na kłamstwa oraz pomówienia nie ma tam mniejsca.

  14. @pawelw: pan za to należysz do osób (naiwniaków i niebezpiecznych mącicieli), które uważają, że po 400 latach niedbania o państwo, rozkradania go, szkodzenia i niszczenia – słowem dziadostwa – przysługuje nam prawo nie wyboru pana, tylko bycia panem! nie ma tak dobrze. panem może być tylko ktoś silny i prawidłowo zorganizowany. reszta, co najwyżej, może sobie pana wybrać i jest to naturalna kolej rzeczy. dlatego proponuję najpierw zająć się sobą, wyhodować prawdziwe muskuły, a nie urojone, i wtedy próbować być samodzielnym. na razie, dtychczasowe pokolenia nie poradziły sobie nawet z podstawowymi sprawami, chocby takimi jak wybudowanie dróg i torów kolejowych.

  15. Panie Foxmann, felieton jest z definicji SUBIEKTYWNY oto definicja:”krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający – często skrajnie złośliwie – osobisty punkt widzenia autora. Charakterystyczne jest częste i sprawne „prześlizgiwanie” się po temacie.” To chyba wystarczy na zarzut 1. i 2. Co do linków i odnośników, to pochwalony przez pana redaktor Engelgard w powyższym tekście, powołując sie na prof. Jerzego Eisnera i”kilku historyków” też nie podaje odnośnika- o co nie mam żalu, ale pan, konsekwentnie powinien. 3. pojecie”razwiedki” S.Michalkiewicz niejednokrotnie uściślał. 4. – Jeżeli „osobistą wycieczka” jest nawiązanie do publicystyki, to pan Engelgard tez to robi. Co do”narzucania” i”kategorycznego tonu” patrz: definicja. Co do „święta żołnierza”, to czy pańskim zdaniem takowym moze byc tylko coś na poziomie mądrych, wyważonych emocji, co przynosi korzyści?W takim razie świętem żołnierza radzieckiego powinien być Katyń.Michalkiewicz nie pochwala decyzji o powstaniu, podważa jego sens i nie neguje odpowiedzialności przywódców. Tylko, ze inaczej wygląda to oddolnie, od strony „żołnierza”.P.S. Odpowiedź”po czasie” , bo nie miałem skąd. Pozdrawiam.

  16. @przemyslaw_stokowski: Odsyłam jednak do zamieszczonej tu definicji felietonu, jeśli nie widzi Pan różnicy między długimi, przekręcającymi całe szeregi faktów artykułami w GW, a pojedynczą, złośliwą opinią Michalkiewicza, który pisze np., że „endecy bezwarunkowo kochają Rosję” – a zgadzam się, że to nadużycie. Widzę zresztą, że ma Pan problemy z dostrzeganiem także innych różnic. Zarówno Michalkiewicz, jak i Michnik to – co by o nich nie mówić – jednak mężczyźni. Czyli „OBAJ”, względnie „OBYDWAJ”, nie „OBOJE”. Chyba że podziela Pan zdanie niektórych lewackich teoretyków, postulujących stopniową likwidację rozróżniania płci w języku.

  17. @mjoed: „Polacy muszą wysługiwać się Kościołowi, a nie narodowemu bożkowi.” To oczywiste, że pisząc o służbie Polsce miałem na myśli służbę Panu Bogu i Jego Kościołowi. Dla katolika to oczywiste.

  18. @przemyslaw_stokowski: ma pan mentalność niewolnika i na to nic nie poradzę. Jeżeli dla pana osoba, która uważa, że Polak ma dbać o interesy polskie a nie obce, jest „naiwniakiem i mącicielem” to można tylko ubolewać! Rada, aby „najpierw zająć się sobą, wyhodować prawdziwe muskuły, a nie urojone, i wtedy próbować być samodzielnym” pasuje jak ulał do pana.

  19. Panie Zar: Ależ napisałem, że kto chce to czyta sobie felietony pana Michalkiewicza i nawet dobrowolnie pieniądze mu za to daje, więc nie widzę w czym problem. Wiele osób jednak bierze te jego literackie produkcje na poważnie i podaje jako jakieś miarodajne źródło informacji. Z natury felietonu, o którym pan pisze jest to nonsens, gdyż nie jest to ani obiektywne, ani miarodajne. Tak samo jego radiowe wystąpienia w Radiu Maryja, które z konserwatyzmem, ani z jakimkolwiek rozsądkiem wiele wspólnego nie mają. Po prostu gość mówi ludziom to co chcą w danym momencie usłyszeć. Nie dziwie mu się – z tego przecież żyje. Ludzie, którym odpowiada taki kategoryczny ton po prostu kupują to i już. Publicystykę pana Engelgarda uważam za bardziej wyważoną mniej emocjonalną i bardziej ad rem. Poza tym mamy wspólne konserwatywne poglądy, więc jego teksty są dla mnie po prostu bardziej sprawne. Nie oceniam w absolutnych kategoriach – każdy sobie może czytać co chce. Podałem przykład akurat tego tekstu na zobrazowanie pewnego schematu myślowego i romantycznego, w gruncie rzeczy zgubnego dla wszystkich. W kwestiach rozsądku nawet Ewangelia nakazuje go zachować: król który wbiera się na wojne ma ocenić czy wystarczy mu wojska, aby wojnę wygrać. Jeśli nie to powinien wysłać poselstwo z propozycją ugody. Albo budowniczy, który buduje ma ocenić czy wystarczy mu na wykończenie. W przeciwnym razie powiedzą: Ten zaczął, a nie skończył. Widzi Pan zatem wyraźną różnicę jakościową między kierowani w wielu wypadkach miłością własną dowódcy romantycznych, przegranych powstań (wszak głupota to pochodna pychu), a rozsądkiem konserwatywnych realistów

  20. Panie Foxmann, to że felieton jest z definicji subiektywny, wyraża spojrzenie autora, nie znaczy że mozna go oceniac wyłącznie w kategoriach estetycznych. Podane fakty można ( nawet należy) weryfikować, a z wnioskami polemizować To właśnie robi pan wespól z red. Engelgardem , i to jest SUBIEKTYWNE. Teraz ad rem. Zarzuca pan S. Michalkiewiczowi „kategoryczny ton”, który to tak odróżnia Go od Jana Engelgarda. Tymczasem ten, w powyższej polemice, zarzuca S.M. kłamstwo (” najpierw jedno kłamstewko”) , które jest celowym działaniem mającym na celu wprowadzenie w błąd.Jeśli ten tekst jest pozbawioną emocji analizą, to pan Engelgard ma SM za człowieka złej woli, mącicela, szkodnika. A na pewno wypowiada sie KATEGORYCZNIE. Co do przeciwstawienia „romantyzmu” ( S.M.) z „rozsądkiem konserwatywnych realistów”(J.E.) , to dodam, że w tekstach S.M nigdy nie natrafiłem na pochwałę decyzji o którymkolwiek z naszych powstań( może Wielkopolskie).W polemikach ( choćby z Waldemarem Łysiakiem)ganił często, jako nasza narodową ceche, skłonność do nieprzemyślanych zrywów i uniesień. Tylko że On, w przeciwieństwie do wielu konserwatystów z tego potralu, nie uważa, ze racja jest zawsze po stronie silniejszego. Od strony moralnej nawet szarża z szabelkami na czołgi może byc”świętem żołnierza”,choc w kategoriach politycznych to oczywiście błąd. Rozpisałem sie troche, ale sadzę iz S.M. obrona sie należy. Pozdrawiam.

  21. Panie Zar: Mi nie tyle chodzi o wartość poznawczą felietonu jako takiego, lecz o mentalność i poglądy felietonistów. Tutaj sam osobiście i subiektywnie (nikt przecież nie musi się z moimi poglądami zgadzać) widzę dużą różnicę jakościową wręcz na korzyść pana Egelgarda, który w moim przekonaniu bardziej trafne wnioski wyciąga, zajmuje się poważniejszymi problemami. Różnica ta właśnie wynika z poglądów obydwu panów. Kłamstwo to jednak tutaj jest weryfikowalne i rację ma p. Engelgard. Z racji subiketywności felietonów każdy kto je czyta raczej (tego oczywiście nie mogę powiedzieć na 100%) nie siedzi z przeglądem prasy w ręku i itp. i nie weryfikuje każdego zdania. Raczej bierze za pewnik to co pisze felietonista. Byłaby to sytuacja dość kuriozalna. Poza tym udowodnić komuś rozminięcie się z faktami to co innego jak pisanie o jakiś „ruchawkach” i tego typu rzeczach. Jest to język człowieka raczej przeciętnej klasy. Może p. M. nie pochwala decyzji o powstaniach, ale w innych tekstach (jak wygoogluję to mogę podać linka) z pogardą wyraża się o tzw. „realistach”, którzy od początku byli im przeciwnymi widząc zero szans na jakiekolwiek powodzenie. Więc to jest chyba jednoznaczny stosunek autora to tego zagadnienia. I coś innego co jest dość chakaterystyczne dla jego produkcji literackich: dość prostacki sposób pisania o żydach i ich interesach. Przez takich ludzi i traktowaniu sprawy w ten sposób każdemu każdemu człowiekowi prawicy łatkę jakiegoś pseudonarodowego oszołoma. Być może pan redaktor za mało spraw przegrał w sądzie, aby czegoś mogło go to nauczyć

  22. Z wieloma tezami Pana Engelgarda się zgadzam, ale w kwestii Jaruzelskiego i ZSRR nie mogę. Endokomunistyczna wada znowu u Pana redaktora dała się w znaki. P.S. Marszałek Kulikow który dzisiaj jest emerytem nic by nie stracił jakby powiedział „tak interwencja w 1981 roku był realna, planowana”, ale mówi co innego i w tej całej grze jest dużo bardziej wiarygodny niż gen. Jaruzelski, który swoje pseudo-tezy o dziwo wyłożył dopiero w latach 90-tych. Szkoda ze Pan redaktor tak łatwo w to uwierzył.

  23. No właśnie. Wszystko to spostrzeżenia może niezbyt odkrywcze, ale słuszne. Jednak za co Engelgard może cenić tego PiS-owskiego paputczika? O tym jakiś tekst prosimy. Będzie to niewątpliwie czysta sofistyka, ale jeżeli ma być przekonująca, Engelgard będzie musiał wzbić się niewątpliwie na szczyty.

  24. Pragnę zwrócić uwagę, że słowo poputczik rzucone powyżej w Michalkiewicza musi być wyrazem uznania i podziwu. Słowo pochodzi bowiem z rosyjskiego i oddaje to, co uprawia tutejszy portal konserwatystów oddający się rusofilskim namiętnościom w stopniu budzącym zażenowanie. Rzecz w tym, że ów podziw jest nieuzasadniony. Egocentrycznemu samotnikowi, jakim od lat jest Michalkiewicz, nie po puti z niczym więcej niż z jego własnymi publicystycznymi konstrukcjami. Można się z nimi zgadzać lub nie, można je czytać z wypiekami na twarzy lub z odrazą, nie sposób jednak zaprzeczyć, że nikt poza nim tak spraw nie stawia. Czy to dobrze, że tak niekolektywną jednostkę nazywa się poputczikiem ? Mało tego, ci którzy mają przykrość znać go od 20. lat, muszą potwierdzić , że ten uparty solista zawsze łaził własnymi ścieżkami, nie korzystając z wygodnych puti, jak choćby wielu tutejszych konserwatystów. Stąd podziw dla tego sowizdrzała wyrażony miłym konserwatyście słowem poputczik uważam za niestosowny.

  25. Tylko że pan Ludwik Skurzak uzywa okreslenia”pApatczik”, które nic mi nie mówi. Ale domyślam się , że to musi być coś strasznego, gorszego nawet od okreslenia:”PiSowskiego”.

  26. Zdaje sie, ze mec. Skurzak zwyczajnie nie rozumie znaczenia slowa „poputczik”. Chcial dokuczyc Michalkiewiczowi, a wyszedl na ignoranta.

  27. Mecenas został kiedyś ;olany”przez Michalkiewicza i nosi urazę w serduszku. Redaktor Michalkiewicz nie docenia w przeciwieństwie do Mecenasa, intelektu senatora Libickiego i to następny powód do urazy.

  28. Powstanie Węgierskie zapewne sprowokowano, aby ZSSR nie mógł interweniować w kryzysie sueskim, z którego zwycięsko wyszedł jeden z sąsiadów Egiptu, a Brytania i Francja straciły status mocarstwowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.