Rękas: Przez Hajnówkę donikąd

Po raz kolejny odbył się zupełnie absurdalny marsz przez Hajnówkę i znowu wyglądał na kiepską parodię oranżyzmu, czyli w warunkach polskich – na szukanie konfliktu etnicznego tam, gdzie nie dość, że go nie było, to jeszcze jest zupełnie zbędny…

Nurzanie się w klęsce

W dodatku, trzymając się tej analogii, należy zauważyć, że przecież marsze oranżystów w Irlandii są przede wszystkim mocno już dziś pozbawionym podstaw – ale niegdyś uzasadnionym (niestety…) znakiem aroganckiego triumfu ZDOBYWCY na ziemi OBCEJ. Celowym upokarzaniem pobitych: “Pokonaliśmy was, a teraz idziemy przez wasze miasta, hu-ha i co nam zrobicie?!”. Powtarzanie takiej formy na terytorium WŁASNYM, w dodatku dla Rtragi-goteskowa epopeja Żołnierzy Wyklętych?) – jest dowodem IGNORANCJI, bo już nawet nie arogancji, podstawowym niezrozumieniem i sensu takich imprez, i możliwych, wręcz wskazanych form okazywania siły Narodu-Gospodarza (gdyby ten oczywiście takową posiadał). Nadto zaś jest to nurzanie się w smętnym napawaniu przegranością, czyli esencją całego tego wyklętyzmu. To już nie ma jakichś naprawdę zwycięskich bitew do świętowania? Jakichś pali do noszenia przed banderowcami? Na cholerę akurat “Bury” i Hajnówka? Że mieszkańcy głosują jak chcą – a to mało jest miejscowości, z których wybiera się posłów-obrzydliwców i ministrów-zdrajców?

Zaprawdę, okażmy choć trochę kreatywności i więcej szacunku do własnej nacji i jej godności. Inaczej narodowa siła nigdy nie powróci.

Odwracanie uwagi od banderowskiego zagrożenia

Marsz przez Hajnówkę ma bowiem tę jedną, za to zasadniczą wadę, że jest… kompletnie bez sensu. Bo nawet, gdyby już koniecznie należało na kimś wyżyć potrzebę narodowej odmienności – to przecież jej naturalnym, samonarzucającym się obiektem powinni być IMIGRANCI ukraińscy oraz ci członkowie tej mniejszości, którzy prowadzą działalność wrogą polskim interesom narodowym – nie zaś białoruska ludność rdzenna, niezależnie od tego na kogo tam jej członkowie sobie głosują… Tymczasem nie tylko władze III RP zupełnie ignorują problem postępującej ukrainizacji Polski (i trudno się dziwić, skoro same Polakom to nieszczęście sprowadziły), ale też trudno się doszukać jakiegokolwiek stanowiska w tej sprawie ze  strony politycznej emanacji maszerujących przez Hajnówkę, czyli Ruchu Narodowego i Konfederacji. A przecież chodzi nie tylko o wpływ imigracji na rynek pracy (i zwłaszcza płacy!) w Polsce, ale także o coraz wyraźniejsze uroszczenia polityczne wzmocnionych dopływem świeżej krwi aktywistów mniejszościowych, zrzeszonych w neo-banderowskim Związku Ukraińców w Polsce. Coraz głośniej mówią oni o swojej ambicji wprowadzenia do Sejmu własnej oficjalnej reprezentacji, dodatkowo pilnującej niezmienności pro-kijowskiej linii polityki zagranicznej Warszawy, a także wyrywającej dalsze uprzywilejowanie przybyszów (finansowe, emerytalne, edukacyjne itd.). Czemu w tej sprawie straszący Białorusinów milczą?

Polityka historyczna jako narzędzie polityki narodowej

W ogóle zresztą nie sposób się dowiedzieć po co te doroczne spacery się odbywają. Najczęściej padają jakieś próby opowiadania dlaczego – „bo to komuniści…”, „bo nienawidzą Polaków…” (?). Wszystkie te tłumaczenia dowodzą tylko niezrozumienia podstawowej zasady – że polityka musi mieć cel, a nie tylko pretekst. Pada także: bo „możemy sobie czcić kogo zechcemy”, a także „bo taka jest polska polityka historyczna”. Ale przecież również polityka historyczna MUSI być wtórna wobec celów polityki narodowej, realizowanej także za pomocą polityki zagranicznej. Owa słynna polityka historyczna bowiem, to tylko element PROPAGANDY (wewnętrznej i zewnętrznej) państwa oraz edukacji i wychowania, a nie jakąś wartość sama w sobie, np. polegająca na “dążeniu do i ujawnianiu Prawdy“. Mówiąc prościej – tak się dobiera fakty, daty i bohaterów do wykorzystania, żeby pasowali do USTALONEGO CELU.

I tak się zresztą w III RP dzieje, tylko są to cele sprzeczne z polską racją stanu i także chodzenie po Hajnówce, choć pewnie jego uczestnikom wydaje się przejawem oddolnego nonkonformizmu – jest tylko elementem takiej szerszej strategii, obejmującej m.in. trzymanie Polski w geopolitycznym osamotnieniu, by ułatwić utrzymywanie jej w niesamodzielności, co z kolei tylko upraszcza geopolityczną eksploatację naszego kraju. Maszerowanie przez podlaską wieś łączy prosta linia z zależnością III RP od środków zewnętrznych, choćby nie wiem jak zuchowate i Wielko-Polskie hasła wznoszono w Hajnówce.

Kto NAPRAWDĘ jest gospodarzem w Polsce?

A mimo najczęstszym chyba niby-wyjaśnieniem całej imprezy pozostaje: “Maszerujemy, żeby pokazać kto tu jest gospodarzem!”. OK. Tylko po pierwsze, znów – po co? I czemu akurat tam, skoro gospodarskie prawa Polaków naruszane są zupełnie gdzie indziej? Wszak prawdziwym gospodarzem może być tylko ten, kto jest właścicielem – zaś właścicielem gospodarki polskiej pozostaje ekonomika Wielkich Niemiec. Ponadto zaś wyraźne i daleko idące uroszczenia odnośnie tego kto rządzić powinien w Polsce zgłaszają bynajmniej nie polscy Białorusini – tylko ambasady USA i “Izraela. I nie tylko one… Skoro polscy narodowcy naprawdę chcą zademonstrować, że to naród polski jest gospodarzem w naszym kraju – to może skrzykną się raczej, by wesprzeć działaczy kresowych, ciąganych po sądach przez faktycznie agresywną, antypolską mniejszość ukraińską i imigrantów z Ukrainy? To ich zdecydowanie wypadałoby nauczyć kto tu jest panem i kto u siebie, to amerykańskie i syjonistyczne roszczenia i hegemonią należy tępić i odrzucać. Jeśli więc ktoś tego nie czyni, zamiast tego kanalizując narodową aktywność i szczery patriotyzm w niczego nie przynoszący sprawie polskiej i wręcz destrukcyjny konflikt w Hajnówce – sam na siebie ściąga podejrzenie bycia V kolumną w służbie niepolskich interesów.

Konrad Rękas

[Głosów: 24   Average: 4.1/5]
Facebook

7 thoughts on “Rękas: Przez Hajnówkę donikąd”

  1. (…)Że mieszkańcy głosują jak chcą – a to mało jest miejscowości, z których wybiera się posłów-obrzydliwców i ministrów-zdrajców?(…)
    Gdzie się organizuje się wybory na ministrów?

    (…)IMIGRANCI ukraińscy oraz ci członkowie tej mniejszości, którzy prowadzą działalność wrogą polskim interesom narodowym(…)
    Gratulacje! Powiadomcie Ukraińców, że są wrogami Polaków!!!

    (…)Owa słynna polityka historyczna bowiem, to tylko element PROPAGANDY (wewnętrznej i zewnętrznej) państwa oraz edukacji i wychowania, a nie jakąś wartość sama w sobie, np. polegająca na “dążeniu do i ujawnianiu Prawdy“.(…)
    Gdzie jest propaganda tam nie historii… bo wystarczy jeden list i Polacy stają się swołoczą i antysemickimi świniami.

      1. Przede wszystkim czy można mówić, że bracia ze wschodu coś sądzą jako naród w poruszonej sprawie po oddaniu się Chmielnickiego pod opiekę cara moskiewskiego i rusyfikacji lewobrzeżnej Ukrainy?

  2. „Gdzie się organizuje się wybory na ministrów?”
    Na Wiejskiej szubrawcy wybierają szubrawców!
    „Powiadomcie Ukraińców, że są wrogami Polaków!!!”
    Powiedz wołyniakom, że Ukraińcy są przyjacielami Polaków.
    „Polacy stają się swołoczą i antysemickimi świniami.”
    Wspomnij rok 1968 i jego pokłosie w obecnym Izraelu

    1. (…)Na Wiejskiej szubrawcy wybierają szubrawców!(…)
      Demokracja jak w gremiach wybierających komisarzy do Komisji Europejskiej.

      (…)Powiedz wołyniakom, że Ukraińcy są przyjacielami Polaków.(…)
      Zatem trzeba zrobić to co Putin… ratujmy swoich.

      (…)Wspomnij rok 1968 i jego pokłosie w obecnym Izraelu(…)
      Mnie w to nie mieszaj.

  3. 1.Skoro już tyle wyciera Pan sobie …no powiedzmy klawiaturę wyrażeniem “polska racja stanu”, to miast niefortunnego “polscy Białorusini” mógłby Pan używać zgodniejszego z rzeczywistością zwrotu: prawosławni Polacy i nie tworzyć tym samym dodatkowej mniejszości na obszarze III RP. Poznałem swego czasu dwóch mieszkańców Hajnówki, tegoż wyznania, bynajmniej nie poczuwających się za Białorusinów.
    2.Kłamliwym jest stwierdzenie: “Tymczasem nie tylko władze III RP zupełnie ignorują problem postępującej ukrainizacji Polski (i trudno się dziwić, skoro same Polakom to nieszczęście sprowadziły), ale też trudno się doszukać jakiegokolwiek stanowiska w tej sprawie ze strony politycznej emanacji maszerujących przez Hajnówkę, czyli Ruchu Narodowego i Konfederacji.” Np. taki Robert Winnicki kilkakrotnie, m. in., z sejmowej mównicy krytykował politykę kół rządowych w kwestii ukraińskiej, zresztą kandydujący na urząd prezydenta, Krzysztof Bosak, również, a słynna już wypowiedź ministra Gowina o Ukraińcach, jako przyszłej elicie IIIRP spotkała się z silnym odzewem także innych polityków Konfederacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *