Robaczewski: Spór jest, ale dobra wola też

Spór między Stolica Apostolską a Bractwem Kapłańskim św. Piusa X jest sporem prawdziwym i poważnym; jest przy tym jednym z nielicznych sporów prowadzonych właśnie w sposób rzeczowy i poważny. Dobrą wolę uczestników sporu można przyjmować nie tylko jako hipotezę. Jest ona bowiem widoczna w słowach, w gestach a jej źródłem jest świadomość wagi przedmiotu sporu – równo po obu jego stronach. Może nieco inaczej przedmiot ów jest identyfikowany. Dla Stolicy Apostolskiej najważniejsza i postawiona w pierwszym rzędzie jest jedność i porządek dyscyplinarny, który jest znakiem jedności. Dla osiągnięcia porządku dyscyplinarnego przedstawiciele Kongregacji Doktryny Wiary uznają zasadność zastrzeżeń doktrynalnych, jakie wobec dokumentów Soboru Watykańskiego II zgłasza Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Celem zaś piusowców jest nie tyle legalizacja statusu kanonicznego (Bractwo z olbrzymim sukcesem prowadzi misje ewangelizacyjną nie posiadając, póki co, klarownej sytuacji kanonicznej a swym dynamizmem pastoralnym dystansuje obumierające struktury kościelne, zwłaszcza na Zachodzie, ale tez skutecznie konkuruje z tymi nieco żywszymi na Wschodzie i Południu), co wyjaśnienie zasadniczych kwestii doktrynalnych dotyczących takich zagadnień jak: natury dialogu ekumenicznego, powinności katolików wobec władzy świeckiej i państwa, relacji między władza Papieża i biskupów, wolności religijnej czy też spraw związanych z katolickim kultem odbywającym się w liturgii. Tradycjonaliści zauważają, zapewne nie bez racji, że przyczyną współczesnego kryzysu Kościoła, a także całkowitego wyhamowania jego dynamizmu ewangelicznego są zmiany wywołane Soborem Watykańskim II. Jednocześnie przedstawiciele Bractwa rozumieją, że Rzym nie jest w stanie z dnia na dzień przekreślić stawianych w cieniu podejrzeń dokumentów soborowych. W zamian za zgodę na jedność dyscyplinarną, domaga się tylko swobody głoszenia doktryny katolickiej bez jej interpretacji i przekształceń, jakim była ona poddana w laboratoriach działających w czasie Soboru Watykańskiego II. Wyszła ona bowiem z nich tak spreparowana, że, w najlepszym razie, tylko przy nadzwyczajnych ekwilibrystykach intelektualnych można wykazać, że ów spreparowany na nowo kształt nie zaprzecza tradycyjnej doktrynie, która nie może w swej istotnej części podlegać zmianie. Dokumenty soborowe naruszają ową niezmienną istotę – twierdzi Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Jak dotąd żaden teolog w sposób zasadny nie zakwestionował tego twierdzenia.

Co ciekawe, takie stawianie sprawy nie jest automatycznie odrzucane przez Rzym. Zapewnie jeszcze kilka lat wstecz gremialne zaklinanie jakichkolwiek kontrowersyjnych pytań dotyczących byłoby okrzyknięte jako niedopuszczalne. Dziś przeciwnie, nawet jeżeli Stolica Apostolska nie przyznaje tego oficjalnie, to pośród wysoko postawionych hierarchów, kilku kardynałów i niektórych znaczących pracowników Kurii Rzymskiej, stanowisko Bractwa jest przyjmowane nie tylko ze zrozumieniem, ale też z życzliwością i nadzieją, że postępujący szybko a widoczny gołym okiem kryzys, a właściwie postępująca, zwłaszcza na obszarze Europy, i oby Ameryk, destrukcja dyscyplinarna i doktrynalna Kościoła, powiedzmy, oficjalnego, w konfrontacji z wyrazistością doktrynalną, a zarazem skutecznością duszpasterską Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, w niedługim czasie skłoni Kongregację Doktryny Wiary do wykonania kroków, które zapewnią mu swobodę działania w Kościele już bez odium wspólnoty mającej nieuregulowaną sytuacje kanoniczną.

Natomiast zupełnie nieprzystające do obecnej sytuacji zrodzonej przez rozmowy między Stolicą Apostolską a Bractwem sa pohukiwania wobec piusowców, że powinni sie podporządkować władzy papieża. Niestety, na różnych poziomach wciąż są słyszalne. Otóż – wyjaśnia Bractwo – jesteśmy podporządkowani papieżowi, uznajemy zwierzchnictwo Benedykta XVI nad Kościołem Katolickim, (podobnie jak zwierzchnictwo poprzednich papieży), za niego modlimy się w Kanonie. Mamy jedynie zastrzeżenia,co do niektórych kwestii doktrynalnych. Podkreślić wypada, że nie są to zastrzeżenia wydumane. Dla przykładu: na pewno zasadnym jest pytanie, dlaczego nowe ujęcie ekumenizmu proklamowane i praktykowane w ostatnich dziesięcio,leciach, jest sprzeczne z „Mortalium animos” Piusa XI, albo, podobnie, jak traktować sprzeczność pomiędzy „Syllabus errorum” a „Dignitatis humanae”? Czy jest to sprzeczność wyłącznie na poziomie sformułowań, czy też dotyczy sprzeczności doktrynalnej? Nie są to kwestie błahe i wcześniej lub później zostaną wyjaśnione. Dobrze, że Bractwo mobilizuje Stolicę Apostolską, by stało się to możliwie najszybciej. Im szybciej owo wyjaśnienie nastąpi, tym mniejsze będzie zamieszanie i starty, jakie Kościół z powodu ewidentnych a niewyjaśnionych wciąż sprzeczności, ponosi. Bez wyrazistości doktrynalnej, bez radykalizmu, bez bycia znakiem sprzeciwu – wiele dusz nie będzie miało szans poznać Miłości Chrystusa i dać się Jej ogarnąć.

Arkadiusz Robaczewski

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Robaczewski: Spór jest, ale dobra wola też”

  1. To chyba Chenu wymyślił termin „przełom konstantynski w Kosciele”. Przyczyna tego dośc skomplikowanego zjawiska tkwiła wcale nie w IV wieku, tylko w czasach wczesniejszych, nawet apostolskich. Mogę tylko podesłać fragmenty swojego doktoratu sprzed 15 lat, bo temat wielki. Zmierzam do tego, że nieciągłości znane nam z 60-tych lat XX wieku zapoczątkowane zostały znacznieeeee! wcześniej. Ten problem nieciągłości w historii ma swój aspekt zupełnie doczesny, który należy zdefiniować i porozmawiać o nim z licznymi, bo nie tylko dwiema, stronami obecnej debaty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.