Roman Rybarski o przyczynach kryzysu gospodarczego

Wobec pogłębiającej się dezintegracji strefy Euro (do której z niezrozumiałych przyczyn aspiruje Polska, pomimo krytyki podobnej strategii przez licznych ekonomistów – vide ostatnie wypowiedzi ekspertów ekonomicznych „New York Timesa” i „Washington Post”), związanej ze światowym kryzysem, znowu aktualne stają się poglądy, wyrażane przez ekonomistów związanych z obozem narodowym w latach 30. ub. wieku.

Jednym z najwybitniejszych spośród nich był Roman Rybarski. Jego dorobek obok dokonań Jerzego Zdziechowskiego, Władysława i Stanisława Grabskich, Edwarda Taylora i Adama Heydla stanowi wizytówkę Narodowej Demokracji na polu gospodarczej myśli politycznej obozu narodowego.

Bardzo wiele z poglądów głoszonych przez Rybarskiego pozostało do dziś aktualnych. Niektóre z nich sprawiają wrażenie pisanych współcześnie. Taki charakter mają na przykład rozważania autora „Narodu, jednostki i klasy” na temat kryzysu światowego z przełomu lat 20. i 30. ub. wieku, którego źródła tkwiły, podobnie jak ma to miejsce współcześnie, w praktykach gospodarczo-ekonomicznych w Stanach Zjednoczonych A. P. W pracy zatytułowanej „Przyszłość gospodarcza świata” (Warszawa 1932) Rybarski pisał:

„Obserwatorzy stosunków amerykańskich podkreślają zgodnie, że Stany Zjednoczone przeżywały istną orgję spekulacyjną, w której uczestniczyły dziesiątki miljonów ludzi. Spekulację tę podsycały banki, udzielając olbrzymich kredytów, uprawiając inflację kredytową. Podniecali ją mężowie stanu przez zapewnienia ciągłego wzrostu «prosperity». Spekulacji tej towarzyszył ogromny wzrost potrzeb i zbytku, nadmierne zadłużanie się dla celów konsumpcyjnych. Kupowanie towarów, urządzeń domowych i t. d. na kredyt przybrało wprost nienormalne rozmiary. Nic dziwnego, że załamanie się tego sztucznego rozpędu życia gospodarczego jest bardzo głębokie. Podobne objawy znane są i w Europie, oczywiście nie na tak wielką skalę, jak w Stanach Zjednoczonych Am.”.

Remedium na ówczesny kryzys miało stanowić, zdaniem Rybarskiego, obniżenie zbyt wysokiej wśród niektórych społeczeństw stopy życiowej: „Dzisiaj trzeba za to pokutować. Trzeba zrezygnować z łatwego mnożenia majątku. Zubożenie społeczeństwa może mieć dodatni wpływ wychowawczy. Rezygnacja ze zbyt wysokiej stopy życiowej jest koniecznością, która może doprowadzić do zdrowszych stosunków ekonomicznych. Jeżeli więc przejdzie gorączka spekulacyjna, jeżeli ludzie zrozumieją, że nie można bogacić się tanim kosztem i nauczą się budować swoją pomyślność gospodarczą na bardziej solidnych podstawach, będzie to jednym z dobroczynnych skutków obecnej, długotrwałej depresji”. Kryzys gospodarczy wykazać miał także zbyt daleko posuniętą koncentrację kapitału:

„Przesilenie gospodarcze nie dotknęło równomiernie wszystkich przedsiębiorstw i gospodarstw, bez względu na ich rozmiary. Okazało się najpierw, że zawiodła zbyt daleko posunięta koncentracja, zwłaszcza koncentracja pionowa. Olbrzymie koncerny, obejmujące przedsiębiorstwa najróżniejszego typu, o najrozmaitszej produkcji, uległy szczególnie mocnemu wstrząśnieniu, wiele z nich zupełnemu bankructwu. Pęd do koncentracji wywołał powstanie tworów, których nie jest w możności opanować jedna kierownicza wola. Nadmierny rozrost ułatwił rozszerzenie się kryzysu, bo gdy załamało się jedno z przedsiębiorstw, należących do jednej grupy, wstrząsało to od razu bytem innych, związanych z niem przedsiębiorstw”.

Rybarski szans na przezwyciężenie ówczesnego kryzysu upatrywał m.in. w rozproszeniu struktury własnościowej przedsiębiorstw kapitalistycznych. Ekonomista daleki był przy tym od szukania recept w zbytniej interwencji państwa w gospodarkę, wyrażającą się w latach 30. w zyskującym popularność w wielu krajach etatyzmie. W innej ze swoich prac wybitny ekonomista pisał:

„Interwencjonizm święci dzisiaj wielkie sukcesy. Rozszerza się jego sfera. Bezpośredni etatyzm niezbyt jest popularny w państwach cywilizacji zachodniej; za dużo kosztuje, by można się było do niego odnosić z bezkrytycznym entuzjazmem” („Roman Rybarski o narodzie, ustroju i gospodarce”, wstęp, wybór i opracowanie Szymon Rudnicki, Warszawa 1997).

Pomimo że państwo może skutecznie wpływać na tworzenie przychylnych przedsiębiorcom warunków działalności gospodarczej, zbyt duża ingerencja państwa była zdaniem prof. Rybarskiego na dłuższą metę zgubna, m.in. przez fakt demoralizacji społeczeństwa.   Podobne poglądy spotykały się nierzadko z polemiką politycznych adwersarzy obozu narodowego.

W wydanej w 1935 roku pracy zatytułowanej „Polskie problemy dnia. Glossy”, stanowiącej jedną z wielu prac publicystycznych propagujących etatyzm, Wacław Mejbaum w następujący sposób odnosił się do ówczesnych koncepcji gospodarczych w Polsce: „Bezwzględną, stuprocentową przeciwniczką jakiejkolwiek etatyzacji jest w Polsce, obok mniejszości i Żydów, przedewszystkiem endecja. Jej walka z etatyzmem wynika z jej cywilnego stosunku do państwa, wynika z jej poglądu na istotę i zadania państwa, poglądu liberalnego, a częściowo feudalnego. Społeczeństwo – w rozumieniu dzisiejszych endeków, nie inaczej niż u Targowiczan, u rokoszan Zebrzydowskiego, u buntujących się możnowładców za Bolesława Śmiałego – ma mieć przewagę nad państwem (…)

Endecja, zwalczając najgwałtowniej etatyzm, przeciwstawiła mu pozytywny, własny program polityki gospodarczej, rozwijając go piórem prof. Grabskich i Rybarskich na łamach codziennych organów. Program ten streszcza się w dwóch hasłach: 1) ściągnąć do kraju obcy wielki kapitał przez zapewnienie mu szczególnych przywilejów, 2) stworzyć uprzywilejowane warunki, roztoczyć szczególną opiekę nad interesami małego człowieka w Polsce (mianem «obozu małego człowieka» autor określa w cytowanej pracy Narodową Demokrację – przyp. M.M.) (…) Polska nie ma wyboru; Polska nie może wybierać między etatyzmem i programem endeckim; życie na takie wybory nie pozwala, ono samo wybrało już dawno drogę, drogę jedynie możliwą, po której też oddawna idziemy, drogę etatyzacji. I tą drogą idzie już w Polsce oddawna, z konieczności wbrew własnej naturze, nasz mały człowiek. Rozumie bowiem coraz jaśniej, że jest zbyt liczny w Polsce, aby realizacja programu endeckiego mogła nie pozostawić ogromnej jego części bez możności zarobku. A także młodzież, kończąca szkoły wyższe, zaczyna coraz lepiej orientować się, że «zwycięstwo myśli gospodarczej» pp. Grabskich i Rybarskich skazałoby ją na dożywotnie bezrobocie, drobnej tylko części dając zarobki w służbie obcego kapitału”.

Wacław Mejbaum należał w latach 20. ub. wieku do liderów Narodowej Demokracji we Lwowie, był redaktorem „Słowa Polskiego”, członkiem lokalnych władz ZLN-u, jednym z liderów nieformalnego „Zespołu Stu”. Po zamachu majowym przeszedł do obozu rządowego (wraz z redakcją „Słowa Polskiego”). Cytowana polemika ma charakter rozliczeniowy z dawnym macierzystym środowiskiem politycznym. W jednym z całą pewnością z cytowanym autorem można się zgodzić – Roman Rybarski pozostawał niemal przez cały okres politycznej aktywności zdecydowanym przeciwnikiem etatyzacji życia gospodarczego w Polsce. Gdzie indziej też upatrywał szans na poprawę kondycji gospodarczej Polski. Pozostawał przy tym zwolennikiem prowadzenia suwerennej polityki monetarnej państwa, której jednym z najistotniejszych elementów pozostaje do dziś posiadanie narodowej waluty.

Maciej Motas

Myśl Polska

Nr 15-16 (14-21.04.2013)

aw

[Głosów:1    Średnia:2/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *