Ruszyła kampania w Armenii

Wg grudniowego sondażu „Sociometer”, reelekcję Sarkisjana popiera aż 72 proc. badanych. Jego głównym rywalem wydaje się być Raffi Howannisian, lider liberalnego „Dziedzictwa”, cieszący się poparciem 20 proc. uprawnionych. Na byłego premiera Granta Bagratiana, szefa Partii Wolności chce głosować 5,6 proc. mieszkańców, zaś na Parujra Hajrikjana, przywódcę Unii Narodowego Samostanowienia. Na pozostałych (szefa Radia HAY Andreasa Gukasjana, poetę Wardana Sedrakjana, Arama Harutjunjana z Partii Zgody Narodowei i Armana Melikjana, byłego ministra spraw wewnętrznych) – głosowałoby ledwie ok.1,4 proc.Ormian. Zainteresowanie wyborami jest jednak niewielkie – udział w nich deklaruje zaledwie 28 proc. obywateli.

Po wcześniejszych wahaniach – z wystawiania własnego, albo popierania którego ze startujacych kandydatów zrezygnowała główna partia opozycyjna, Dostatnia Armenia, opowiadająca się m.in. za intensyfikacją współpracy z Rosją i Unią Celną. Początkowo wydawało się, że w szranki z prezydentem stanie w imieniu DA Ruben Aiwazian, jednak ostatecznie podporządkował się decydji władz ugrupowania na temat absencji wyborczej.

Inaugurując swoją kampanię pod hasłem “To jest możliwe”, Howannisian zapowiedział, że skupi się ona na kwestii walką z korupcją i samowolą władzy. Z kolei Gukasjan na dobry początek ogłosił strajk głodowy, w proteście przeciw nierównoprawnemu, jaki uznał, traktowaniu kandydatów i żądając od Centralnej Komisji Wyborczej usunięcia z listy kandydatów obecnego prezydenta. Bagratian będzie agitować m.in. sloganami “Armenia to nie tylko Erewań”, “Uczyńmy Armenię Ojczyzną”. Sedrakjan z kolei przypomina “Ponad wszystkim jest Bóg”. Hajrikjan zachęca wyborców piosenką historyczną antysowiecką swego autorstwa oraz hasłem “Wiara w działaniu”. Melikjan jeszcze oficjalnie nie rozpoczął akcji wyborczej, a jedynie wystąpił do CKW o ustalenie ilu faktycznie wyborców opuściło w ostatnich latach Armenię.

Prezydent Sarkisjan przedstawił swój 16-punktowy program na kolejną kadencję, dotyczący głównie kwestii bezpieczeństwa międzynarodowego. „Podstawy prawne naszej aktywności międzynarodowej zostały wzmocnione. Celem Armenii jest rozwijanie stosunków ze wszystkimi krajami odgrywającymi wiodącą rolę na świecie oraz organizacjami bezpieczeństwa. Tworzone są coraz korzystniejsze warunki do przedstawiania interesów państwa i obrony praw naszych obywateli” – podkreśla prezydent. Ponadto Sarkisjana podtrzymał dążenia do międzynarodowego uznania ludobójstwa Ormian (w związku z przypadającą w 2015 r. 100 rocznicą tej zbrodni), a także zapowiedział kontynuowanie działań na rzecz „pokojowego rozwiązania konfliktu w Górskim Karabachu, w oparciu o prawo ludzi do samostanowienia”. Wśród głównych kierunków dyplomatycznych, obok Rosji, USA i UE – Sarkisjan wymienia zacieśnianie więzi z Gruzją i Iranem, poprawę stosunków z Turcją i nawiązanie bliższej kooperacji z Chinami, Indiami i Japonią oraz rozwijanie procesów integracyjnych na obszarze WNP. Ormianie pójdą do urn 18 lutego.

Sarkisjan spacyfikował opozycję metodami politycznymi – w tym także biorąc pod uwagę poczucie odpowiedzialności jej liderów przede wszystkim za sprawę Górskiego Karabachu. Z drugiej jednak strony zwycięstwo osiągnięte w takich warunkach nie będzie wprawdzie trudne, ale też i nie ustabilizuje trwale sytuacji politycznej w Armenii. Władze w Erewaniu muszą w końcu ustabilizować swoją dyplomację, zwłaszcza wobec Moskwy, Tbilisi i Baku. Będzie to najpoważniejsze wyzwanie kolejnej kadencji prezydenta Armenii.

Konrad Rękas

Artykul ukazał się też na Geopolityka.org

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.