Rybak: Michnik i Sakiewicz w jednym stali domku

Początek artykułu o rzekomym antysemityzmie części obecnych „elit” to podkreślenie ich zaangażowania w tzw. kampanię antysemicką z 1968 r. Lisiewicz nie napisał „antysemicką” w cudzysłowie – wręcz przeciwnie – wg niego dla niepoznaki prawdziwy antysemityzm PRL-u ukryto pod płaszczykiem „antysyjonizmu” – i to właśnie to słowo Lisiewicz w cudzysłów wstawia. Oburza go również tekst napisany w 1968 przez Iwonę Śledzińską (obecnie I. Śledzinską-Katarasińską), w którym p. Iwona opisywała, iż „nie ma takiego błota, którym nie obrzucono by nas, Polaków, w ostatnim czasie. Naprawiacze i weryfikatorzy historii spod znaku syjonizmu zapomnieli jednak o jednym. To błoto nie nas brudzi, lecz ich samych”. Przytoczony przez Lisiewicza miał być przykładem odrażającego antysemityzmu części Polaków w PRL-u, a tak naprawdę jest to po prostu oczywistość dla osób znających historię tamtych lat.

Lisiewicz ludziom, którzy w czasach PRL pisali nieprzyjazne polityce Izraela teksty zarzuca przyczynienie się do „wypędzenia z Polski ponad 13 tysięcy Żydów”. Prof. Bogusław Wolniewicz oraz dr hab. Zbigniew Musiał na łamach swej wspólnej książki „Ksenofobia i wspólnota” (wydawnictwo Antyk) obalają mit wypędzeń, nad którymi ubolewa „Gazeta Polska” i „Gazeta Wyborcza”. Według autorów książki mit wygnania to „sztucznie robiona martyrologia, stwarzanie papierowych męczenników. Powiedzmy więc jasno i wyraźnie – czytamy we wspomnianej książce – ani wtedy, ani nigdy Polska żadnego Żyda nie wypędziła, nie wyrzucała, ani nie zmuszała do wyjazdu. To jest kłamliwa propaganda, część wielkiej kampanii oczerniania naszego narodu. (…) Męczeństwo jest to śmierć za wiarę; a wówczas nikogo nawet palcem nie tknięto. Nikt nie wyjeżdżał z Polski pod przymusem, jako deportowany. Wyjeżdżał ten, kto wolał wyjechać; kto uznał, że gdzie indziej będzie mu lepiej niż w Polsce. Nie znamy ani jednego przypadku, że ktoś opuścił wtedy Polskę wbrew swojej woli; a byliśmy dość blisko tych wydarzeń, gdyż ich epicentrum leżało tam, gdzie pracowaliśmy – na wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego”.

Głupio może zestawiać w jednym tekście słowa naukowców przeciw słowom Lisiewicza.  Poczytność gazet pro pisowskich, rosnące poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego, rozwijająca się powoli TV Republika – wszystko to powoduje, że na prawej stronie więcej głosu – i większą liczbę odbiorców – mają dziś młodsi paszkwilanci pokroju Lisiewicza, niż profesorowie pamiętający owe czasy. Co do reszty treści zawartych w ostatnich numerach „Gazety Polskiej” Anno Domini 2014, jest to standard: peany na cześć Ariela Szarona, pochwały rewolucji neo-banderowskiej na Ukrainie, ataki na Putina i innych „wrogów demokracji” i „humanizmu”… w sumie to samo, co w „Gazecie Wyborczej”. Oba środowiska różni jedynie spojrzenie na dorobek braci Kaczyńskich. Chociaż nawet i to się zmienia, ostatnio Adam Michnik w wypowiedzi dla „Wydarzeń” w telewizji Polsat tak skomentował postawę prezesa PiS po jego przemówieniu na Ukrainie: „Jarosław Kaczyński zachowuje się jak prawdziwy polski patriota!”. I tak oto oba środowiska wyrastające z wspólnego pnia KOR-u, zaczynają znów zlewać się w jedną, mainstreamową papkę: antyrosyjską, probanderowską, atakującą do znudzenia rzekomy antysemityzm Polaków na łamach swych mediów. 

Robert Roman Rybak
Myśl Polska, nr 9-10 (2-9.03.2014)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *