Samotność wewnętrzna

10 stycznia 1998 roku , po meczu koszykówki w Słupsku grupa kibiców weszła na przejście uliczne na czerwonym świetle. Z jadącego obok grupy radiowozu wysiadł jeden z policjantów i dogonił uciekających przed nim kibiców. Kilkakrotnie uderzył pałką w okolice głowy i szyi trzynastoletniego chłopca, Przemka Czaji. Po kilkunastu minutach dziecko zmarło.

Po otrzymaniu wyroku, już w więzieniu, zapytywany przez kolegów z celi czy odczuwa wyrzuty sumienia, policjant odpowiedział, że nie, ponieważ ani on ani nikt inny nie jest pewien czy to istotnie zadane przez niego ciosy były przyczyną śmierci Przemka. Powiedział też, że skazany został wyłącznie na podstawie zeznań kibiców i że nie przeprosi po opuszczeniu zakładu karnego ani rodziców ofiary, ani nawet nie uda się na  grób chłopca,  żeby wewnętrznie żałować za to co się stało, ponieważ w ten sposób poniżyłby się przed „chuliganami”  i przed „rodziną chuligana”.

Słowa policjanta wypowiedziane w filmie dokumentalnym telewizji publicznej wobec kolegów z celi (ludzi skądinąd bardzo inteligentnych) wydają się być  zwykłą pozą. Indagowany na osobności, Dariusz W. nie zaprzecza, prawie  ze łzami w oczach, że jego ciosy mogły być przyczyna zgonu Przemka. 

Słowa pogardy dla ofiary i jej rodziny zostały jednak wypowiedziane. Kibiców nazwał bandytami kilka dni temu również Donald Tusk.

Według prawnika, z którym skonsultowałem się przed przesłaniem tekstu Redakcji, zabójstwo to trudno uznać za umyślne; nie wygląda ono na dokonane z premedytacją. Prawdopodobnie było raczej rezultatem braku profesjonalnego przygotowania. Pozostaje jednak faktem, że bicie dzieci pałką policyjną w głowę i w szyję, wyskakiwanie z radiowozu w pościgu za kibicami, nie udzielanie pomocy poszkodowanym (inny policjant w tej samej sprawie skazany został za nieudzielenie pomocy właśnie) jest oznaką bardzo szczególnej mentalności. Jest to mentalność płynąca z poczucia bezkarności wynikającego z przynależności do korporacji nie nakierowanej na dobro wspólne, jedynie tylko na interes owej właśnie korporacji. Mentalność ta jest dziś w Europie bardzo rozpowszechniona i zatruła ona już olbrzymie obszary życia społecznego.

Pragnąłbym poświęcić kilka linijek środkowi zaradczemu przeciwko temu destrukcyjnemu sposobowi myślenia: jest nim wewnętrzna samotność. Jest to według mnie jedyny i zarazem główny sposób na w miarę cnotliwe życie w  dzisiejszym społeczeństwie.

Kiedy Trzej Królowie szli do Betlejem, by pokłonić się Dzieciątku Jezus, prowadziła Ich gwiazda. Po przybyciu do Jerozolimy mogli już zasięgnąć rady ludzi, gwiazda znikła więc. Po tym, jak  Herod poinformował Mędrców o miejscu pobytu Dzieciątka, gwiazda pojawiła się ponownie. Potrzebna Im była znów, bo Herod podał im tylko nazwę miejscowości, nie zaś dokładne miejsce pobytu Świętej Rodziny. Ewangelia mówi, że widząc ponownie gwiazdę, Królowie bardzo się ucieszyli.

Wyobrażam sobie Ich radość.

Każdy z Nich zauważa najpierw gwiazdę samodzielnie. To Bóg dawał Im znak.

Bóg daleko i On przed nim. Każdy z Nich podziękował najpierw osobiście Bogu, uradował się sam w swoim wnętrzu, a dopiero później, po kilku ułamkach sekundy, podzielili się tą radością z Bożej opieki między sobą.

Każdy z nich, choć byli przyjaciółmi i podróżowali razem w jednym celu, był przed Bogiem w pewien sposób sam, tak jak sam do pewnego stopnia jest zawsze ojciec rodziny, oficer, trener; nawet dwóch przyjaciół nie może, choćby przyjaźń ich była bezwarunkowa, oddać się sobie samemu bez reszty. To wynika z naszej cielesnej kondycji. Instynkt grupowy jest próbą wyjścia poza naszą przyrodzoną kondycję, jest idealizmem świadczącym o niskim poziomie duchowym. Wielkim błędem polskiego sposobu nauczania Religii, nawet przed Soborem, było postawienie na instynkt grupowy i narodowy, rozumiany zresztą na modłę legionowo-sanacyjną.

Człowiek jest istotą społeczną ale nie stadną. Nauczanie ludzi instynktów zbiorowych, wspólnotowych, przy jednoczesnym przedstawianiu moralności katolickiej jako zewnętrznego kodeksu zachowania, prawa, czegoś odciętego od osobistej miłości do Pana Jezusa było poważnym błędem. Dekalog jest prawem, ale prawo to należy kochać, inaczej nieuchronnie  się je przekroczy.

Istnienie instynktu grupowego jest dobitnym dowodem dechrystianizacji. Im więcej tego instynktu, im większe wpływy mają w danym społeczeństwie telewizja, kino, Facebook, zbiorowe pijaństwa, tym większy to zdradza stopień dechrystianizacji. Za dechrystianizację polskiego społeczeństwa odpowiedzialni są rewolucjoniści XVIII i XIX wieku, sanacja, głównie jednak PRL. 

PRL była zerwaniem z dotychczasową ciągłością Polski, zachowaną nawet w latach 1926 – 1945. Wszyscy płacimy cały czas olbrzymią cenę za PRL, mimo pewnych jej dokonań i osiągnięć. Zaślepione „demokracją” elity po 1989 roku nie umiały Polski odbudować. 

Jan z Salisbury miał powiedzieć, że niepiśmienny król jest wyłącznie koronowanym osłem.

Dziś jedynym remedium wydaje się kultywowanie życia wewnętrznego. Życie wewnętrzne nie musi być wcale głębokie, ale być musi. Zjednoczenie z Bogiem, samotność przed Panem Bogiem trwać musi 24 godziny na dobę. To jest fundament Cywilizacji Łacińskiej. Osiągnąć to można dzięki regularnej  porannej i wieczornej modlitwie, dzięki porannemu rozmyślaniu prawd wiary, przez lektury duchowe, odmawianie Różańca, wreszcie, przez tęsknotę za Niebem – naszą Ojczyzną. Grupa staje się wtedy w pewnym stopniu ciężarem.

Człowiek wewnętrzny kultywuje przyjaźń i koleżeństwo bardziej niż inni, ale nie znosi grupowych odruchów. Zakłada to poważne potraktowanie Religii. W Polsce jest ona zbyt często uważana, nawet przez praktykując, za zbiór bajeczek dla dzieci.Nie chce wydawać sądu o winie lub braku winy Dariusza W. Sprawa ta jest zresztą już dziś zamknięta. Od wypadków minęło prawie 14 lat. Jeżeli te tragiczne wydarzenia miały jednak miejsce, stało się tak tylko dlatego, że duża część polskich policjantów kieruje się instynktem grupowym. Świadczą o tym ostatnie wydarzenia w Zielonej Górze.

Poniżej podaję dwa linki  dotyczące  słupskiej tragedii. Jest to materiał bardzo ciężki. Osoby szczególnie wrażliwe nie powinny  oglądać tych filmów.

Antoine Ratnik

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=mhrjOFRYmEA

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=cS766HpPNOU

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=fnvB3auOvA0

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

0 thoughts on “Samotność wewnętrzna”

  1. Bez wątpienia śmierć 13-letniego dziecka to tragedia. Pozostaje tylko pytanie czy to „dziecko”, co robiło wśród kiboli i jak się zachowywało na tej ulicy. O ile pamiętam – zachowywało się bardzo źle – mówiąc delikatnie. Oczywiście ów policjant zapewne przekroczył uprawnienia. Ja jednak nie uronię na tym przypadkiem żadnej łzy – skutki pobłażliwości dla bandytyzmu widzimy dziś na ulicach. Miałem kiedyś do czynienia w pracy z 13-letnim „dzieckiem”, które przywieziono od szpitala psychiatrycznego na obserwację sądowo-psychiatryczną w związku z toczącą się przeciwko temu „dziecku” sprawą z podejrzeniem zabójstwa prostytutki, do którego to zabójstwa owo „dziecko” zresztą się przyznało. W aktach przy pomocy języka para-polskiego „dziecko” wyrażało skruchę i zapewniało, że w trzeźwości takich rzeczy nie robi, a wszystkiemu winien jest alkohol. Feralnego dnia „dziecko” spożywało od wczesnych godzin porannych różne tanie alkohole w towarzystwie kolejno spotykanych na ulicy kolegów, aż znalazło się na „imprezie” z udziałem prostytutki. Pierwszą sprawę – wtedy o usiłowanie zabójstwa – „dziecko” miało w wieku 11-lat, gdy pod sklepem spożywczym w towarzystwie 13-letniego kolegi skatowało starszego pana, który odmówił przekazania paru groszy na wino. Życiorys „dziecka” obfitował też w liczne rozboje. Umieszczeniu tego „dziecka” na Oddziale w celu obserwacji słusznie odmówiono, ponieważ znajdowały się na nim chore prawdziwe dzieci. CHWASTOM MÓWIMY NIE! A policja ma chronić społeczeństwo przed chwastami z użyciem wszelkich niezbędnych środków. Wszczynanie anty-policyjnej nagonki w obronie chwastów trąci lewactwem.

  2. @ Pan Antoine: bardzo dobry artykul. Kwestie poruszone przez Pana bez watpienia stanowia bardzo powazne zagadnienie, nad ktorym czesto sam sie zastanawiam. Polski katolicyzm byl zawsze jakos powierzchowny i pozbawiony wewnetrznej glebokosci, zgadzam sie. Jednak nie widze nieuniknionej sprzecznosci miedzy wewnetrznym rozwojem duchowym a sprawiedliwym instynktem narodowym. Nie zapomnijmy o tym, ze w Europie w duzej mierze to Kosciol Katolicki przez wieki budowal sens przynaleznosci jednostki do narodu, pojetego jako organizmu historyczno-duchowego z ktorego indywidualna osoba sie wywodzi, przeciwstawnego do mechanicznego „narodu obywatelskiego” wymyslonego przez demokratyczne i liberalne ideologie. Czy wedlug Pana mozna byc powaznym katolikiem i jednoczesnie nacjonalista jak najbardziej swiadomym swych wiezi ze wspolnota narodowa?

  3. @Boleslaus Nie jestem nacjonalista ani narodowcem tylko konserwatysta.Moj staly spor z szanowna kol.Zietek wlasnie stad sie bierze. Nacjonalizm zdrowy i ktoremu jestem bardzo , bardzo przychylny to w/g mnie taki, gdzie najbardziej zaangazowane elementy w zbiorowosci narodowej przeciwstawiaja sie agresji przeciw ich naturalnemu ( zarowno uniwersalnie jak i lokalnie ) sposobowi zycia.Poludnie USA w trakcie Wojny Secesyjnej bilo sie wlasnie o tryb zycia. Na pytanie jednego z zolnierzy Polnocy ” Dlaczego z nami walczycie ?” pewien zolnierz Poludnia odpowiedzial” Bo zescie sie do nas wtracili”.Z tego punktu widzenia akcja NOP, ONR, MW etc. jest mi bardzo bliska.Walcza o te same prawdy i imponderabilia co i ja.Ale juz ich wizja ulozenia spoleczenstwa jest inna. Poza tym mozna i nalzey miec krytyczny stosunek do swojego kraju.Dzis bylem na bankiecie dla upamietnienia kolejnej rocznicy bitwy pod Lepanto.Prelegent , czysty Francuz i w dodatku z dobrej rodziny powiedziail m.in. „Francuzi przeciw Turkom pod Lepanto nie walczyli, bo juz od Franciszka I byli zwiazani sojuszem z Turkami. Hanba Francuzom!” Niech Pan sprobuje powiedziec podobna rzec w Polsce.Zaraz sie zapytaja, kto i ile Panu zaplacil.

  4. @Antoine Ratnik: rozumiem Pana stanowisko, i w pewnej mierze zgadzam sie z Panem. Jako narodowiec przeciwny romantycznemu patriotyzmowi i zakorzeniony w dorobku intelektualnym Romana Dmowskiego, chcialbym przypomniec Panu, ze podstawowym dzielem dla nowoczesnego polskiego nacjonalizmu jakim sa „Mysli nowoczesnego Polaka” Dmowskiego to wlasnie wielkie oskarzenie polskiej megalomanii, tromtadracji, braku realizmu, warcholstwa. Dmowski mial poczucie nizszosci Polakow wobec Niemcow, Anglikow, wobec wielu innych narodow – bo bylismy potega, ktora sami zmarnowalismy, i sami sobie jestesmy winni. Odpowiedzia na ten kompleks byla postawa: jestem Polakiem i musze wziać na siebie caly bagaz slabosci. Niczego, co polskie, wyrzec sie nie moge – ani tego, co wielkie, ani tego, co male.

  5. @Boleslaus 1/Bronimy doraznie tych samych wartosci ale nie tego samego porzadku spolecznego.My, tzn. konserwatysci i narodowcy, choc z tego co wiem, to jest i bylo wiele nurtow polskiego nacjonalizmu. 2/Dmowski nie tylko te ksiazke napisal.Pod koniec zycia napisal jeszcze inna… 3/Co do historii, to mozna dyskutowac o zasadnosci Unii z WKL, o moralnosci lub nie przywolywania na pomoc husytow lub Tatarow w licznych okazjach, a glownym problemem do rozwiazania jest w/g mnie to, ze Polska sie ustawila od 14-go wieku w obozie ktory mozna nazwac protodemoliberalnym, jakby na marginesie Europy.Ze niepodleglosc po 1918 roku, czy raczej jej przypieczetowanie zawdzieczamy podejrzanemu traktatowi, ( co nie znaczy ze jestem niechetny niepodleglosci Polski!) , ze przez caly XIX wiek bylismy agentami Rewolucji pod plaszczykiem katolicyzmu. Tu jest zrodlo naszej dzisiejszej izolacji w Europie. Ale jest jeszcze jedno: konserwatysta jest bardzo sceptyczny wobec wszelkich „wartsoci absolutnych” w polityce i w” zyciu narodu”.Wartoscia absolutna jest tylko Religia. W gruncie rzeczy, mowiac celowo w sposob bardzo prymitywny, konserwatysta chce, zeby kazdego ranka ojciec rodziny mogl sie udac do biura czy w pole wiedzac ze jego rodzinie nic nie zagraza moralnie, ze dzieci wyrosna na normalne istoty , ze w godzinie smierci przyjdzie kaplan ze Sw. Wiatykiem i ze sie kiedys wszyscy spotkamy w Niebie.( in Patria). To zaklada przyrodzony ( naturalny) sposob funkcjonowania spoleczenstwa, bo laska nadprzyrodzona musi byc na czyms osadzona.Obecny system demoliberalny nie pozwala ludziom na normalne zycie i na normalna smierc i w tym lezy jego zbrodniczy charakter.To dlatego sojusz miedzy narodowcami i konserwatystami jest zreszta mozliwy, bo ani jedni ani drudzy tego systemu z tych wlasnie przyczyn nie chca.

  6. @Antoine Ratnik: to wiele ksiazek napisal Dmowskiego. Ja mam (i przeczytalem) jego wszystkie najwazniejsze dziela. Miedzy innymi polecam Panu „Upadek mysli konserwatywnej w Polsce”, z roku 1914. Tam jest wlasnie opisane to, na czym polega historyczna slabosc konserwatyzmu polskiego. Z mojego punktu widzenia, w odroznieniu od klasycznego konserwatysty, endecki narodowiec traktuje polityczne i ekonomiczne formy zycia narodu jako wtorne wobec jego kondycji wewnetrznej (zdrowe rodziny, rozbudowane relacje spoleczne oparte na katolickich fundamentach). W tym sensie narodowiec jest konserwatysta, ktory przeszedl „przez os czasu”. Jak mowil Ernst Junger, czlowiek jest panem form. Okreslaja nas zasady, ktore moga sie urzeczywistnic pod roznymi formami. Pod tym wzgledem, wpolpraca miedzy narodowcami a konserwatystami jest mozliwa.

  7. @Boleslaus: z zainteresowaniem czytam Pana komentarze i tak sobie myślę, że może jakiś tekst na portal by się napisał? Proszę pomyśleć. Co się jednak tyczy Pana argumentów: nie zgodzę się z tym, że narodowiec to konserwatysta, który przeszedł przez oś czasu. Ma Pan rację co do poglądów Dmowskiego, ale też proszę zauważyć, że on pisał w sytuacji zupełnie różnej pod względem narodowym, społecznym, historycznym, mentalnym, etc. od tej, w której piszemy my. Chcąc trzymać się prezentowanej wówczas retoryki winienem powtórzyć, że (zgodnie z poglądami konserwatystów przełomu XIX i XX wieku) opcja narodowa to wróg – i to jeden z gorszych, bo zasłaniający swój demokratyzm płaszczem ideałów bliskich konserwatystom. Taki wilk w przebraniu. Niestety żyjemy w epoce, w której zarówno konserwatyzm, jak też opcja narodowa de facto budują się od podstaw. 60 lat komunizmu nader skutecznie wytepiło tradycje Słowa, KZMu, przedwojennej OMP, ONR, i tak dalej. Z tej też racji w moim przekonaniu sięganie do Dmowskiego jest w zakesie czerpania z korzeni jak najbardziej zasadne, jednak pod warunkiem, że będziemy mieli na uwadze kontekst, w jakim pisał. Wracając do meritum: konserwatysta stoi po stronie czegoś, co było od zawsze, natomiast opcja narodowa ma zupełnie inne korzenie i tradycję polityczną, jakkolwiek oczywiście bronimy podobnych wartości. Różne są jednak podmioty. Dla narodowca jest to naród – dla nas Bóg i jego prawo, zaś państwo ma stanowić wyłącznie odbicie Bożego porządku i hierarchii na ziemi. Naród to – jak pisze prof. Bartyzel – „wspólnota duchów nieśmiertelnych”, złączonych na ziemi terytorium, językiem, wspólnotą interesów, ale mających za cel nadrzędny Boga. Dla narodowca – wspólnota narodowa jest podmiotem zasadniczym.

  8. Co do samego tekstu: wewnętrzna samotność to właśnie owo poczucie towarzyszące rycerstwu w czasach Krucjat. To ten rodzaj formacji duchowej, który prowadził do wielkości – czy to na polu bitwy, sztuki, filozofii, czy też w drodze otrzymania palmy męczeństwa w służbie wiary. Oby więcej takich treści.

  9. @Boleslaus „Miedzy innymi polecam Panu „Upadek mysli konserwatywnej w Polsce”, z roku 1914.”-przeczytam, jest w sieci.

  10. @Mariusz_Matuszewski „Dla narodowca – wspólnota narodowa jest podmiotem zasadniczym.”- No wlasnie.Dlatego tez pozwolilem sobie napisac o” doraznej wspolpracy”.Ale nawet gdyby sie tak zdarzylo, ze udaloby sie w Polsce dojsc prawicy do wladzy ( na co mam nadzieje), to konserwatysci staraliby sie prawdopodobnie glownie pouwalniac ludzi od roznych ciezarow typu: obowiazkowe szkolnictwo czy obowiazkowa sluzba wojskowa ( gdyby istniala), wybory, dowody osobiste, zas narodowcy by pewnie starali sie stwarzac jakas atmosfere bliska galwanizacji tlumow.Dlaczego? Dlatego, ze” wspólnota narodowa jako podmiot zasadniczy” jest metafizyczna pustka, to kreatywizm, wymuszony okolicznosciami. Pojawilaby sie prawdopodobnie silna propaganda antyniemiecka – nie widze innej mozliwosci.

  11. @Boleslaus: Tak rozumianą spuściznę Dmowskiego również uważam za cenną i ponadczasową. Zwłaszcza, że kilka tez politycznych, jakie postawił, nie traci na aktualności – że wspomnę o jego ujęciu spraw rosyjskich.

  12. @Mariusz Matuszewski: dziekuje Panu, za zainteresowanie sie moimi komentarzami, i za propozycje wspolpracy z portalem. To biore pod uwage taka mozliwosc. Co do Dmowskiego, niezaleznie od czasow i biezacej sytuacji politycznej istnieje cos takiego, jak jego szkola intelektualna: to obok dorobku pismienniczego, przede wszystkim sposob myslenia i oceny wydarzen politycznych. Zawsze w szerszej perspektywie, sytuujacej sprawy polskie na szachownicy geopolitycznej, ktora bezlitosnie weryfikuje zasob posiadanych sil i instrumentow politycznych mozliwych do zastosowania, w twardych regulach realnej polityki, bez sentymentalizmu i chciejstwa. Warto miec swiadomosc, ze niektore z koncepcji Dmowskiego zweryfikowala rzeczywistosc, pokazujac, ze sie mylil. Ale – i to swiadczy o jego wielkosci intelektualnej – on sam wielokrotnie powtarzal swoim sympatykom, ze nie nalezy jego kziazek i koncepcji politycznych traktowac talmudycznie, gdyz on sam od wielu z nich odchodzil w ciagu swego zycia, uznajac, ze okolicznosci i kontekst sie zmienily. Co do problemu stosunku nacjonalizmu z religia, w polskim ruchu narodowym z okresu miedzywojennego gruntownie zmienila sie perspektywa stosunkow zaleznosci miedzy narodem a katolicyzmem. Wtedy katolicyzm – wspomnijmy znane powiedzenie samego wlasnie Romana Dmowskiego z ksiazki „Kosciol, Narod, Panstwo” – przestal byc dodatkiem do narodu, stajac sie istota narodowej tozsamosci. Wowczas polscy nacjonalisci przestali traktowac religie instrumentalnie – uznajac ja wylacznie ze wzgledu na swoje przeslanie integrujace wspolnote narodowa – a rozpoznali w niej istote narodowego jestestwa. Taki nowy nacjonalizm oparty na hierarchicznej wyzszosci czynniku duchowego ustawia narod na uslugach katolicyzmu, a juz nie katolicyzm na uslugach narodu. Warto przeczytac to co napisal na temat ideowego programu polskiego ruchu narodowego Jedrzej Giertych w „Nacjonalizmie Chrzescijanskim”: „Trescia tej ideologii jest sluzba narodowi, ale narodowi nie uwazanemu za dobro absolutne, lecz tworzacemu – tak, jak rodzina w spoleczenstwie – komorke w calosci wiekszej, ktora jest swiat chrzescijanski oraz na chrzescijanskich podstawach zbudowana ludzkosc”.

  13. @AR: „Nie jestem nacjonalista ani narodowcem tylko konserwatysta.Moj staly spor z szanowna kol.Zietek wlasnie stad sie bierze”. Moje krytyczne podejscie do Niemiec nie wynika ani z mojego rzekomego rasizmu ani rzekomego nacjonalizmu. Niemcy sprzedali sie zlotemu cielcowi, z cialem i dusza. To z Niemiec wyszla Reformacja, filozofia niemieckiego idealizmu, marksizm, neomarksizm, narodowy socjalizm. To w Niemczech Rudolf Steiner wydawal czasopismo pod znamiennym tytulem „Nowy Lucyfer”. To Niemcy sa glownymi zaangazowanymi w falszywy ekumenizm, to niemieccy katoliccy teolodzy uprawiaja tzw. teologie po holokauscie, i to niemiecki KK po sprawie egzorcyzmow Anneliese Michel zabronil odprawiania egzorcyzmow. Z tym krajem dzieje sie cos bardzo niedobrego. Polacy powinni zdawac sobie z tego sprawe, zeby nie dac uwiesc sie zlu. A w Polsce uprawiana jest proniemiecka propaganda, o czym Pan moze nie wie, bo nie mieszka Pan w Polsce i ma bardzo francuskie spojrzenie na sprawe Niemiec. Moje Niemcy to Hildegarda z Bingen, mistyczka, teolozka, kompozytorka, lekarka. Moje Niemcy to Albert Wielki, Romano Guardini, Edyta Stein. Tyle, ze te Niemcy istnieja tylko w glowach takich „odmiencow” jak ja. Prosze sobie poczytac komentarze prasy niemieckiej na ostatnia wizyte Papieza. Pycha, materializm, ateizm, roszczeniowa postawa, hedonizm – to sa wspolczesne Niemcy. Niemcy to wazny kraj, i moze pociagnac nas Polakow na dno. Przede wszystkim moralne.

  14. @AR: zgadzam sie z Pana opinia na temat stadnosci polskiego katolicyzmu. To powazny problem. I zgadzam sie z ogolnym przeslaniem tekstu o potrzebie wewnetrznego wyciszenia.

  15. @Magdalena Zietek Wreszcie sie czesciowo zrozumielismy.”Pycha, materializm, ateizm, roszczeniowa postawa, hedonizm – to sa wspolczesne Niemcy. Niemcy to wazny kraj, i moze pociagnac nas Polakow na dno. Przede wszystkim moralne.” -jest istotnie to niebezpieczenstwo ze RFN moze pociagnac Polakow jeszcze nizej niz PO.No, ale juz teraz dajmy spokoj.Minela 21:00, zaczyna sie orgia po tzw.”wolnych wyborach”.Biedna Polska.Stawiam na koalicje: PO+PALIKOT+SLD+PSL. Warszawka triumfuje.

  16. @ Mariusz Szymański „Zbrodnią” w wykonaniu Przemka Czai było przechodzenie na czerwonym świetle. Tyle w temacie. @Magdalena Ziętek Również mam wrażenie, że Polskę od jakiegoś czasu próbuje się przerobić na modłę niemiecką, czerpiąc akurat z najgorszych tradycji tego kraju.

  17. @ Przemysław Gołębiowski: warto jeszcze dodać, że „dziecko” wracało ze szkoły, w ręce trzymało szklankę mleka, a na plecach miało tornister z kredkami, które mu się rozsypały, kiedy bez powodu zaatakował je pijany policjant 😉 To oczywiście wersja napisana przez kiboli, którzy też są bez zarzutu, nie wszczynają żadnych burd i w ogóle nie wiadomo, czego policja w ogóle od nich chce. Pewnie to tylko z powodów politycznych na zamówienie Tuska 😀 Tak jak z tym ostatnim: gdyby pijany wpadł pod koła innego samochodu, jak tysiące innych, wtedy nic by się nie wydarzyło. A kiedy się okazało, że samochód prowadził akurat policjant, to od razu oznacza, że ten „biedny” kibol został z premedytacją zamordowany 😉 Żeby rozpowszechniać głupoty na ten temat trzeba być albo kibolem, mieć złą wolę, albo być naprawdę zaślepionym.

  18. @Mariusz Szymański Jest wiele osób pijących alkohol, część z nich go nadużywa, wszczyna burdy i awantury, powoduje dramaty rodzinne. Nie jest to jednak powód by wszystkich lubiących pic alkohol przymusowo zamykać na odwyk. Panie Mariuszu, ma pan umysł zaczadzony gromadnością, to jest choroba naszych czasów. Proszę stanąć na gruncie personalizmu, to inaczej będzie patrzył na te kwestie.

  19. @Antoine Ratnik. Ja staram się popierać prawdę, choćby była dla mnie mało wygodna, a w takich sprawach warto powściągać emocje. @Przemysław Gołębiowski: „zaczadzenie gromadnością” objawia się raczej poprzez bezkrytyczne przyjmowanie naiwnych historii o hordach krwiożerczych policjantów, mordujących z zimną krwią biednych kibiców na ulicach. Zatem jak głosi stare porzekadło – „przyganiał kocioł garnkowi”. Nawiasem mówiąc owo „stawanie na gruncie personalizmu” jest w tym wypadku takim samym pustym sloganem jak wymyślanie komuś od „sowieckich agentów”. Żadne erystyczne sztuczki nie zastąpią jednak argumentów.

  20. @Antoine Ratnik – Ja nie zarzucam nikomu, że jest „niemieckim agentem”, ani też, że „sowieckim”, raczej zdarza mi się słyszeć jedno lub drugie pod swoim adresem w zależności od tego, co powiem, albo co napiszę. Nie gdzie indziej jak w komentarzach na tejże witrynie jakiś oszołom z „sekty oświęcimskiej” już mi kiedyś „zalecał”, abym się wyprowadził do Niemiec 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.