Skandal na balu „Noc Wolności” (odsłona druga)

Były czasy, gdy rozwodników żyjących w ponownych związkach otaczano pewnym ostracyzmem, co wyrażało np. w nie zapraszaniu takich osób na spotkania towarzyskie, imprezy, itp. Niestety, ten zwyczaj należy już do przeszłości, a ludzie, którzy podeptali swe prawowite małżeństwo, skrzywdzili swą legalną żonę i żyją dziś w nowym cudzołożnym związku, nie tylko, że są zapraszani na – organizowane przez konserwatywnych katolików – imprezy towarzyskie, ale są jeszcze na nich traktowani w charakterze honorowych i uprzywilejowanych gości. O czym mowa? Otóż i w tym roku odbędzie się bal „Noc Wolności„, na którym to i tym razem, jednym z honorowych gości będzie pan Rafał A. Ziemkiewicz, którego statut matrymonialny należy wyrazić w słowach: „Rozwodnik i jawny, publiczny cudzołożnik„. Nie jest wszak żadną tajemnicą, iż p. Ziemkiewicz rozwiódł się ze swą prawowitą małżonką (jak sam zresztą przyznaje w skutek własnej winy), po czym zawarł związek cywilny z nową kobietą. W świetle Bożych standardów człowiek ten jest więc cudzołożnikiem, gdyż nie dość, że porzucił on swą prawdziwą żonę, to jeszcze wstąpił w związek, który zakłada utrzymywanie z nową kobietą także więzi seksualnej. Oczywiście, w oczach prawa polskiego kobieta ta cieszy się statutem żony p. Ziemkiewicza, gdyż zawarli oni ze sobą związek małżeński przed USC, ale ja nie mam zamiaru w tym tekście dostosowywać się do ludzkich, sprzecznych z Bożą wolą (nazywania czyichś nałożnic „żonami„) wymysłów, choćby i były one zapisane na kartach obowiązującego prawodawstwa. Człowiek ten znany jest też z umieszczania w swych powieściach niewybrednych opisów różnych praktyk seksualnych, które to śmiało można nazwać mianem „obscenicznych i perwersyjnych„. Jednocześnie jednak p. Ziemkiewicz jest w naszym kraju czołowym prawicowym i konserwatywnym publicystą , dlatego też organizatorzy balu „Noc Wolności” już po raz drugi postanowili zaprosić go na swą imprezę w charakterze „gościa honorowego„, kogoś w rodzaju „VIP-a”. W zeszłym roku owe uprzywilejowanie p. Ziemkiewicza wyraziło się w przydzieleniu mu honoru prowadzenia, wraz ze swoją „małżonką” pierwszego tańca na imprezie. W tym roku zaś sprzedawane były specjalne „miejscówki” w cenie 399 złotych za możliwość siedzenia na tej imprezie przy jednym stoliku z p. Ziemkiewiczem i jego obecną partnerką.

Na czym polega skandaliczność zachowania się prawicowych i katolickich organizatorów imprezy „bal <Noc Wolności>„? Jeśli komuś jest jeszcze tego mało, to pozwolę sobie poniżej wyjaśnić to w szczegółach.

  1. Organizatorzy owego balu całkowicie ignorują nauczanie Pisma świętego i Tradycji Kościoła w kwestii postępowania z jawnymi cudzołożnikami.

Św. Paweł Apostoł tak (w imieniu i z upoważnienia Chrystusa) nauczał na ten temat: „Napisałem wam w liście, żebyście nie obcowali z rozpustnikami. Nie chodzi o rozpustników tego świata w ogóle ani o chciwców i zdzierców lub bałwochwalców; musielibyście bowiem całkowicie opuścić ten świat. Dlatego pisałem wam wówczas, byście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku. Jakże bowiem mogę sądzić tych, którzy są na zewnątrz? Czyż i wy nie sądzicie tych, którzy są wewnątrz? Tych, którzy są na zewnątrz, osądzi Bóg. Usuńcie złego spośród was samych.” – 1 Kor 5, 9 – 13. W będącym jednym z bardziej wiarygodnych zapisów wiary i praktyki starożytnych chrześcijan, dziele „Konstytucje Apostolskie” czytamy z kolei: „Jeśli ktoś, kto nazywa siebie bratem, oszukany przez Złego popełnił przestępstwo, został oskarżony i skazany na śmierć jako cudzołożnik albo morderca, to trzymajcie się z dala od niego, aby nikt was nie mógł oskarżyć i aby nikogo z was nie podejrzewano, iż uczestniczy w występku i daje powód do bluźnierczych zarzutów, jakoby wszyscy chrześcijanie znajdowali radość w popełnianiu niegodnych czynów. Od takich trzymajcie się z daleka” (tamże; V, 2, 2; podkreślenie moje – MS). Dość wspomnieć, iż w pierwszych wiekach cudzołożnicy byli traktowani przez Kościół niemal na równi z bałwochwalcami i mordercami, co znajdowało swój wyraz w bardzo surowych, wieloletnich pokutach jakie nań nakładano.

Jak ma się do przytoczonych wyżej słów casus Ziemkiewicza i balu „Noc Wolności„. Otóż p. Rafał nie jest cudzołożnikiem „tego świata„, ale jest cudzołożnikiem, który „nazywa się naszym bratem„. Ten konserwatywny publicysta określa bowiem siebie, jako katolika (a nie ateistę czy agnostyka), a swymi niektórymi wypowiedziami i gestami sugeruje, iż bliski jest mu tradycjonalistyczny nurt katolicyzmu (był np. obecny na spotkaniu promującym biografię abpa Marcela Lefebrve’a). Tymczasem organizatorzy wspomnianej imprezy postępują w sposób o wiele gorszy niż ten przed którym przestrzega św. Paweł Apostoł i autorzy „Konstytucji Apostolskich”. Oni bowiem nie tylko, że zasiadają z jawnym cudzołożnikiem razem do stołu. Oni czynią go (a pośrednio także jego wspólniczkę w nieprawości) honorowym gościem, dając mu zaszczytne miejsce oraz obdarzając przywilejem poprowadzenia (wraz ze swą partnerką) pierwszego tańca na imprezie. Słowem: robią wszystko, by ten człowiek wraz ze swą konkubiną czuli się świetnie, wyśmienicie, celebrując pośród tańców, honorów, błysków fleszy i umizgów swój występny, cudzołożny związek. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby na balu „Noc Wolności” zjawił się ktoś w rodzaju św. Jana Chrzciciela i za jego wzorem powiedziałby Ziemkiewiczowi: „Nie masz prawa być z tą niewiastą, wracaj do swej prawdziwej żony”??? W tej atmosferze umizgów, honorów i przywilejów dla jawnych cudzołożników, taki człowiek zostałby zapewne uznany za kogoś w rodzaju bezczelnego gbura po czym w sensie mentalnym (acz nie dosłownym) ścięto by mu – tak jak św. Janowi Chrzcicielowi – głowę.

  1. Sam rozrywkowo-taneczny charakter imprezy, jaką jest bal „Noc Wolności” dodatkowo podkreśla uznanie dla cudzołożnego związku p. Ziemkiewicza, a nie tylko dla jego prawicowo zaangażowanej publicystyki.

Zrozumiałe jest, że p. Ziemkiewicz jako jeden z wybitniejszych konserwatywnych publicystów jest szczególnie honorowany poprzez zapraszanie go na konferencje, wykłady, dobre miejsca dla felietonów w gazetach. Osobiście nie tylko jestem skłonny rozumieć taki sposób postępowania wobec p. Rafała, ale nawet ów (mimo wszystko) moralnie usprawiedliwiam. Wówczas bowiem wciąż poruszamy się na płaszczyźnie aprobaty dla owego człowieka, jako dobrego i wprawnego publicysty oraz dziennikarza, próbując rozdzielić poparcie dla jego pisarstwa od akceptacji dla jego występnego życia prywatnego. Powiem więcej, nie miałbym większych zastrzeżeń, gdyby w ten sposób, konserwatywne środowisko honorowało dobrego publicystę, któremu zdarzyło się nieszczęście bycia jawnym homoseksualistą.

Bal jednak to bal, a więc zabawa, impreza taneczno-rozrywkowo. Na balu się zasadniczo nie przemawia, ale się bawi (m.in; z osobą towarzyszącą) w rytm muzyki i tańców. Czy drodzy Czytelnicy dostrzegają już problematyczność zapraszania cudzołożnej pary na zabawę taneczną? Jeśli nie, to pozwolę sobie bliżej to wyjaśnić. Otóż taniec pomiędzy osobami różnej płci praktycznie z samej zasady przekracza kulturowe i naturalne granice bliskości cielesnej, poufałości i skromności pomiędzy mężczyzną a niewiastą, które obowiązują w innych sytuacjach społecznych. Taniec damsko-męski w w szczególny więc sposób przyciąga pokusy przeciw cnocie czystości i rodzi niebezpieczne okazje do grzechu. Jasno o tym mówili, jednocześnie przestrzegając przed tańcami i balami, Ojcowie, Doktorzy i Święci Kościoła. Nawet zaś świecko nastawieni kulturoznawcy i socjologowie przyznają rację tej prawidłowości, choć wyrażają to w nieco innych słowach, a mianowicie mówiąc, że taniec damsko-męski zawiera w sobie dużą dawkę erotyzmu oraz spełnia funkcję, która w świecie zwierząt nosi nazwę „godowej„. Parafrazując pewne słynne powiedzenie, można powiedzieć: „Jeśli jest taniec, to wiedz, że coś się dzieje„. Inaczej mówiąc, taniec jest uzewnętrznieniem pewnej, realnej bądź przynajmniej potencjalnej zażyłości pomiędzy mężczyzną i niewiastą. Jest taką formą bliskości pomiędzy płciami, która zasadniczo powinna przynależeć tylko małżonkom (pomijając pewne nieliczne wyjątki). Fakt, że wielu mężczyzn jest zazdrosnych o swe tańczące z innymi mężczyznami żony, nie jest żadną zbytnią podejrzliwością z ich strony, ale stanowi zdrową, naturalną reakcję serca. Przez wieki, tańce były też traktowane jako forma zawiązywania znajomości mających prowadzić młodych do bliższego poznania się i zawarcia małżeństwa. Oczywiście nie był to dobry sposób na „swaty”, ale i on pokazuje, że tańce damsko-męskie faktycznie są czymś co blisko porusza się w orbicie zażyłych emocjonalnie, intymnych i erotycznych relacji, które zasadniczo rzecz biorąc są domeną małżeństwa. Na dobrą sprawę na balu „Noc Wolności” nie powinno być więc żadnych tańców damsko-męskich. Tymczasem nie dość, że takowe tam będą, to za praktycznym przyzwoleniem i zachętą ze strony organizatorów tej zabawy, odbędą się one pomiędzy osobami, które żyją ze sobą w haniebnym cudzołóstwie. Na oczach dziesiątków ludzi, w glorii oklasków, uśmiechów i zaszczytów, p. Ziemkiewicz będzie dotykał na tej imprezie swą konkubinę, w sposób, w który powinien dotykać swą prawowitą żonę (bo na tym właśnie polega taniec). Ludzie odpowiedzialni za organizację „Nocy Wolności” de facto wyrażają więc uznanie nie tylko dla publicystyki p. Ziemkiewicza, ale też dla jego nieprawego związku. Na podobnej zasadzie mogliby oni zaprosić też jakiegoś homoseksualistę o prawicowych poglądach i później udawać się, że wszystko jest w porządku, gdy ten tańczyłby ze swym partnerem, obejmował go i czule dotykał.

  1. Konserwatywni katolicy nie mogą się wymawiać, że organizowana przez nich impreza ma charakter „patriotyczny”, a nie „religijny”.

Niektórzy z obrońców takiego honorowania p. Ziemkiewicza sugerują, że ma w tym nic nieprzystojnego, gdyż „Noc Wolności” jest imprezą patriotyczną, a nie stricte katolicką czy chrześcijańską. Doprawdy nie wiem, jak bezrefleksyjnie mogą powtarzać ten argument osoby, które przy innych okazjach piętnują różnych polityków co to oddzielają prywatne przekonania od swej działalności publicznej??? Przecież ich myślenie w tej sprawie jest dokładnie takie samo co polityków, których wcześniej piętnowali. Czy katolików nie obowiązują zasady moralne w pracy, jeśli ta ma charakter świecki (a więc np. pracują w sklepie spożywczym, a nie w religijnej księgarni)??? Czy fakt, że organizowanej zabawy nie nazywa się mianem „katolickiej” zwalnia chrześcijan od powinności czuwania, by odbywała się ona w sposób przystojny, skromny i przyzwoity???

Wbrew pozorom, ten tekst nie jest atakiem na p. Rafała Ziemkiewicza. Nie twierdzę, że należy z niego szydzić, go opluwać, nie podawać mu dłoni czy też z nim nie rozmawiać. Przeciwnie, nawet względem jawnych cudzołożników należy zachować zasady grzeczności, uprzejmości i miłosierdzia. Oznacza to, że gdy będzie ku temu okazja należy z p. Ziemkiewiczem uprzejmie porozmawiać, podać mu dłoń, etc. Czym innym jest jednak grzeczne traktowanie danej osoby, a czym innym faktyczne honorowanie czynionych przez niego nieprawości. A tak się właśnie dzieje w przypadku postępowania organizatorów balu „Noc Wolności„. Pan Ziemkiewicz przyjdzie bowiem na tą imprezę nie swą żoną, ale swą legalną kochanką i zamiast upomnienia spotkają go tam oklaski, honory, uśmiechy i przywileje.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Skandal na balu „Noc Wolności” (odsłona druga)”

  1. Dobry tekst. A skoro ktoś zwracający uwagę Ziemkiewiczowi byłby współczesnym Janem Chrzcicielem, no to przez analogię RAZ może być nazwany Herodem Antypasem.

  2. „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone” czy tego nie powiedział Chrystus? Konserwatysta powinien załatwiać takie sprawy w swoim gronie, a nie publicznie ogłaszać. W ten sposób autor gryzie się w ogon. Dlatego lepiej być liberałem i robić co się chce…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.