Sokratycy mniejsi (cz. II): Dalsze dzieje cynizmu

Jak zapewne pamiętacie, w poprzednim artykule pisałem, że chociaż ze wszystkich mniejszych szkół sokratejskich cynicka była najpotężniejsza, to jednak w momencie śmierci jej założyciela Antystenesa była nieliczna. Wielką popularność cynizm zdobył dopiero dzięki następcy Antystenesa, Diogenesowi, zwanemu też psem i szalonym Sokratesem. Trudno w historii filozofii o postać bardziej paradoksalną. Diogenes sam nie wprowadził żadnej nowej myśli filozoficznej, zajmował się jedynie propagowaniem poglądów swojego mistrza. Głównie chodziło mu o to, żeby etyczne rady Antystenesa wprowadzić w praktykę. A jednak osiągnął on dużo większą sławę niż jego nauczyciel i jest nawet czasami (mylnie) brany za twórcę cynizmu. 

Urodził się w Synopie w okolicach 412 r. p.n.e. Uciekł z tego miasta, kiedy jego rodzinie odebrano obywatelstwo. Powodem było fałszowanie monet. Nie wiemy jednak, czy tego czynu dopuścił się sam Diogenes, czy też jego ojciec (źródła są w tej sprawie niespójne). Dotarł do Aten i zamieszkał w beczce. Miał jedynie płaszcz (służący jednocześnie za posłanie), kij (na dłuższe wyprawy), torbę na chleb oraz naczynia. Chcąc jednak posiadać tylko to, co niezbędne, pozbył się naczyń.
Zasłynął nie tylko ze skromności, ale również z ekscentrycznego i (mówiąc dosłownie) chamskiego zachowania. Potrafił się np. masturbować na ulicy (szkoła cyników zalecała zastępowanie seksu masturbacją). Raz będąc gościem w pałacu, został pouczony przez służącego, żeby nie pluł na ozdoby. Słysząc to, splunął temu słudze w twarz, gdyż stwierdził, że tylko tam można pluć. Kiedy indziej, poproszony o wskazanie ważnego ateńskiego polityka, pokazał środkowy palec. Raz widząc na drzwiach pewnego domu napis: „Niech nic złego tędy nie wchodzi”, odparł: „To którędy wchodzi pan domu?”. Kiedy indziej podczas uczty został nazwany psem. Słysząc to, obsikał współbiesiadników. Tak samo jak Antystenes, lubił się droczyć z Platonem. Kiedyś goszcząc w jego pałacu, wszedł na dywan i rzekł: „Depczę pychę Platona”. Na co gospodarz mu odparł: „Ale inną pychą”. Znakomicie udowodnił swoją samowystarczalność, kiedy zapytany przez Aleksandra Macedońskiego: „Czego chcesz ode mnie?”, odparł: „Przesuń się, zasłaniasz mi słońce”. Dziwił się też, że ludziom przeszkadza, gdy im się pokaże środkowy palec, a nie przeszkadza, kiedy się pokaże wskazujący palec. 

Kiedyś podczas podróży morskiej został pojmany przez piratów i sprzedany na targu niewolników. Człowiek, który go nabył, uczynił go nauczycielem swych synów. Wychował ich na zacnych obywateli i wszechstronnych ludzi. Gdy zaś przyjaciele chcieli go wykupić, wygonił ich, twierdząc, że jest w tym domu panem, a nie niewolnikiem. Ktoś może powiedzieć, że to zachowanie było sprzeczne z wcześniejszą postawą życiową. 

Diogenes umarł ponoć w wieku dziewięćdziesięciu lat, najprawdopodobniej na skutek wstrzymania oddechu. Z jego licznych dzieł żadne się nie ostało, a już w epoce cesarstwa było rzeczą sprzeczną, ile prac napisał i jakie miały tytuły. 

Miał Diogenes wielu uczniów, a najwybitniejszym z nich był Krates (żyjący na początku III w. p.n.e.). Był to szlachetnie urodzony Tebańczyk, który poznawszy nauki cyników, porzucił cały swój majątek i zaczął żyć w biedzie. Różnił się ponoć od Antystenesa i Diogenesa charakterem. Był wobec ludzi miły i uczynny. Miał być autorem dzieł, których kunszt równał się Platonowi. Wśród grona jego uczniów najciekawsze wydaje się rodzeństwo Metrokles i Hipparchia. Metrokles początkowo pobierał nauki u sceptyków, jednak pewnego razu podczas lekcji puścił bąka i zawstydzony nie był w stanie przez następnych parę dni wyjść z domu. Krates odwiedził go i wyjaśnił mu, że jego zachowanie było zgodne z naturą, a więc dobre. Samemu przy tym pierdnął. W ten sposób nawrócił Metroklesa na cynizm. Siostra Metroklesa, Hipparchia, była zaś małżonką Kratesa, którą zachwyciły jego mowy. Mieli ponoć jednego syna. Wziąwszy pod uwagę, że cynicy zwalczali instytucję małżeństwa, ten przypadek wydaje się dziwny. Później szkoła cynicka zaczęła podupadać. Cyników było coraz mniej, a ci, którzy pozostali, byli ludźmi mało wybitnymi i, co najważniejsze, mniej radykalnymi w poglądach. Asceza na miarę Diogenesa i Kratesa nie wchodziła już w grę. 

Cynizm odrodził się jednak w epoce cesarstwa i podzielił się na dwa nurty. Pierwszy, stoicyzujący i religijny, zalecał po prostu życie cnotliwe, skromne i utrzymane w duchu kontemplacji absolutu. Najwybitniejszymi przedstawicielami tego nurtu byli Demetrios (urodzony najprawdopodobniej na początku I w. n.e.) i Dion Chryzostom (żyjący na przełomie I i II wieku). Drugi był nurt radykalny, który próbował odtworzyć dawny cynizm z jego skrajną ascezą, anarchią i bezbożnością. Z tej grupy na szczególną uwagę zasługują Ojnomaos z Gadary (II w. n.e.) i Demonaks (również II w.). Za pośrednika między obiema frakcjami można uznać Pereginosa Proteusa (urodzony w II wieku, zmarł przypuszczalnie w 167 roku), który łączył radykalną podstawę cynicką z chrześcijaństwem (został jednak wyrzucony z chrześcijańskiej wspólnoty) i ascezą inspirowaną mądrościami dalekiego wschodu. Później liczba cyników rosła, lecz poziom ich myśli malał. Ostatni cynicy nie byli już właściwie filozofami, lecz aroganckimi menelami, którzy nauczyli się kilku oklepanych haseł dawnych mistrzów i w ten sposób usprawiedliwiali swój tryb życia. Ponoć ostatni cynicy żyli w VI wieku, co czyni tę tradycję najdłuższą ze wszystkich antycznych. Jednak nie jest to specjalny zaszczyt, biorąc pod uwagę, jak nisko stali późniejsi przedstawiciele tej szkoły. 

Marek Grabowski
C.D.N.
artykuł miał pierwotnie się ukazać w „Gońcu Wolności”

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.