Spiskowa praktyka dziejów

Zakon Iluminatów

1 maja 1776 r. Adam Weishaupt (Spartakus) założył najwyższą lożę masońską o nazwie Zakon Iluminatów (Order of Illuminsti). Założyciel urodził się w 1748 w Ingolstadt, w królestwie Bawarii, a zmarł w 1830 roku. Kiedy był małym chłopcem jego rodzice, ortodoksyjni Żydzi, przeszli na katolicyzm (według innej wersji został on wychowany w duchu chrześcijańskim po śmierci ojca). Adam był zdolnym dzieckiem, a szczególny talent objawiał przy nauce języków obcych. Już w szkole mówił i pisał płynnie w języku czeskim, włoskim, po łacinie, grecku a także po hebrajsku. Studiował historię, prawo i filozofię w Inglostadt. Został w wieku 27 lat profesorem prawa zwykłego oraz kanonicznego na Uniwersytecie w Inglostadt, pozycji jak dotąd zastrzeżonej tylko dla kleru.

Z tego też czasu datuje się początek zainteresowania Adama Weishaupta okultyzmem oraz fascynacja starożytnym Egiptem, ale też tajnymi obrzędami odprawianymi w Eleuzis w starożytnej Grecji. Dla miast niemieckich nadawał nazwy greckie, a miastu Inglostadt, które było stolicą tej loży, nadał nazwę Eleuzis. Weishaupt we wtajemniczeniach w Zakonie Iluminatów nawiązywał bezpośrednio do wtajemniczeń w Eleuzis. Działalność loży rozciągała się na całą Europę i należeli do niej ludzie nauki, kultury i polityki.

Cele loży były następujące:

1. Propagowanie seksu, nałogów i rozprężenia moralnego jako środków służących do ogłupiania i podporządkowania mas ludzkich.

2. Opanowanie szkolnictwa w celu wychowywania i podporządkowania sobie ludzi piastujących funkcje naukowe.

3. Nasyłanie agentów do wszystkich rządów państwowych.

4. Przejęcie całkowitej kontroli nad prasą różnych odcieni i opcji politycznych.

Loża ta szerzyła hasło „Ani Boga ani władzy”. Iluminaci usiłowali stworzyć panowanie rozumu przez zniszczenie religii chrześcijańskiej, szerzyli hasła kosmopolityczne i zwalczali monarchię. Od każdego członka żądano bezwzględnego posłuszeństwa.

W lipcu 1782 roku w Wilhelmsbaden, koło Frankfurtu nad Menem, odbył się kongres wszechmasoński, który został opanowany od środka przez Iluminatów bawarskich i tzw. Iluminatów francuskich (martynistów), stając się niejako przygrywką do rewolucji francuskiej. Martyniści wywodzili się z sekty o nazwie „Zakon Cohenów” („Zakon Kapłanów”), założonej w 1754 roku we Francji przez portugalskiego marrana Martineza Paschalisa, której podstawą była kabała. Po śmierci Paschalisa sektę tą rozwinął jego uczeń Saint-Martin. W czasie kongresu w Wilhelmsbaden doszło do połączenia obu grup Iluminatów a także innych odłamów masonerii. Wydarzenie to poprzedziły długie negocjacje między Weishauptem a jej członkami, które zakończyły się osiągniętym w dniu 20 grudnia 1781 roku porozumieniem. Prawdopodobnie świat nigdy się nie dowie, co naprawdę wydarzyło się na owym kongresie. Jeden z jego uczestników, hrabia de Virieu , tak pisał o tym wydarzeniu w swej biografii: „…przywiozłem z powrotem tragiczne tajemnice. Nie zawierzę ich wam (…) Spisek jaki się układa jest tak dobrze pomyślany, że będzie niemożliwością dla monarchii i Kościoła mu umknąć”. Ośrodkiem konspiracji stał się Frankfurt, rodzinne gniazdo bankierskiej rodziny Rothschildów, skąd rozszerzała się ona we wszystkich kierunkach (W.T. Still, „Nowy Porządek Świata”, Wydawnictwo WERS, Poznań 1995).

W 1784 roku Weishaupt wydał rozkaz wywołania rewolucji we Francji, jednak kurier o nazwisku Lanze, wiozący Robespierowi odpowiednie instrukcje został w drodze z Frankfurtu do Paryża zabity uderzeniem pioruna. Przy zwłokach kuriera policja bawarska znalazła instrukcje Weishaupta. Po ich przestudiowaniu władze bawarskie zarządziły dokonanie rewizji w domach czołowych Illuminatów, włącznie z domem samego Weishaupta. Wszystko co wykryto w wyniku przeprowadzonych poszukiwań jednoznacznie wskazywało na poważne zagrożeniach dla państwa ze strony Zakonu Iluminatów. Znaleziono bowiem plany dotyczące prowadzenia wojen i rewolucji w celu opanowania świata. Spiskowcy zostali ujawnieni, a elektor bawarski Karol Teodor edyktem z 22 czerwca 1784 roku wydał zakaz działalności wszystkich tajnych związków, zaś w edyktach z 2 marca i 15 sierpnia 1785 wymienił wprost Iluminatów i masonów. Co więcej na rozkaz elektora wydrukowano w Monachium w latach 1786-1787 i 1794 roku znalezione pisma i dokumenty odnoszące się do Iluminatów, co pozwoliło ujawnić publicznie ich prawdziwe cele i metody działania. Wszystkie te zakazy zmusiły Weishaupta jedynie do opuszczenia Bawarii, było już jednak za późno na rozbicie Iluminatów, którzy osiągnęli bardzo wielkie wpływy w bogatych sferach europejskich, w tym także bankierów Rothschildów.

W Prusach po wykryciu tajnego Zakonu Iluminatów, bardzo mało członków stowarzyszenia zostało pociągniętych do odpowiedzialności. Najbardziej skompromitowani, a między innymi naczelnik kraju i główny organizator na Niemcy Weisshaupt, oraz Ksawery Zwack, radca regencyjny, ukryli się i wyjechali z Bawarii do innych części Niemiec. Zostali natomiast schwytani członkowie najniższych stopni, którzy jednak tajemnic nie znali. Ograniczono się do pozbawienia ich stanowisk rządowych i profesorskich.

Zakon nie przestał istnieć, lecz tylko zmienił nazwę. Dla lepszego ukrycia prowadzonej działalności Weishaupt przez swoich współpracowników kazał nawet ogłosić w londyńskim „Monthly Magazine”, że od 1790 roku jego stowarzyszenie przestało funkcjonować, lecz jak się można przekonać był to po prostu zwykły fałsz.

Dokumenty dotyczące tajnego stowarzyszenia Iluminatów

spoczywające w archiwum w Niemczech

Stowarzyszenie Iluminatów kierowało lożami wolnomularskimi, będąc ponad nimi, odbierało rozkazy i rozporządzenia wprost od najwyższej władzy wszechświatowego sprzysiężenia.

Organizacja tego bardzo tajnego stowarzyszenia była następująca. Na najniższych stopniach byli tak zwani kandydaci, czyli uczniowie, bardzo starannie wybierani i obserwowani przez dłuższy czas, dopóki nie było najzupełniejszej pewności o ich bezwarunkowym oddaniu. Przyjęci kandydaci byli stopniowo wtajemniczani w zamiary stowarzyszenia, lecz dopiero w najwyższych stopniach, prawdziwe cele były odsłonięte. Zwykłe loże wolnomularskie były uważane przez iluminatów jako zebranie prostych szeregowców ogólnoświatowej armii wywrotowej, z której wyjątkowo zdolnych i pewnych, wybierano po różnych próbach na kandydatów do Zakonu Iluminatów. Każdy członek znał tylko członków stowarzyszenia tego samego co on niższego stopnia, wyższe stopnie były dla niego niewidzialne. Zadaniem niższych stopni było urabianie umysłowości kandydatów w celach stowarzyszenia, oraz za pomocą szpiegostwa i kradzieży ważnych dokumentów państwowych, zawiadamianie kierownictwo naczelne o wszystkim.

Iluminatów niższych stopni i kandydat do wtajemniczenia byli urabiani według następujących zasad:

1. Członek stowarzyszenia, chcący dojść do najwyższych stopni, musi być wolnym od wszelkiej religii. Człowiek wyznający jakąkolwiek religię nie może dojść do wyższych stopni.

2. Iluminata powinien prędzej popełnić samobójstwo, niż zdradzić stowarzyszenie. Samobójstwo jest wtedy konieczne.

3. „Cel uświęca środki. Dobro Zakonu usprawiedliwia oczernianie, otrucie, zabójstwo, fałszywe przysięgi, zdrady, bunty, jednym słowem wszystko, co uprzedzenia ludzkie nazywają zbrodnią.

4. Należy być posłusznym starszym w iluminizmie niż panującym i urzędnikom rządzącym ludźmi. Należy poświęcić kierownikom stowarzyszenia honor, majątek i życie.

5. Żaden panujący nie może osłonić zdrajcą stowarzyszenia.

W Niemczech nie powinno być więcej jak jeden najwyżej dwóch panujących, należących zresztą do stowarzyszenia, i tak otoczonych i kierowanych, by żaden profan nie mógł do nich się zbliżyć. Wszystkie, tak niższe, jak i wyższe posady państwowe należy obsadzać członkami stowarzyszenia. Należy postępować zawsze zgodnie z dobrem zakonu, choćby to nie było zgodne z dobrem panującym.

Organizacja Iluminatów zaczynała się od kandydatów, czyli nowicjuszy, kierowanych i pilnowanych przez brata zaciągającego, który ich wprowadził do loży mniejszych, kierowanych przez braci starszych. Nad tymi stopniami przygotowawczymi mieli dozór kawalerowie szkoccy. Wyżej istniały stopnie Epoptów, Regentów (książąt małych tajemnic), a w końcu Magów i ludzi-królów wielkich tajemnic. Dopiero ostatnie te stopnie wiedziały o prawdziwych celach stowarzyszenia. Na czele stowarzyszenia stał senat, czyli areopag, złożony z 12 członków ojców, z przewodniczącym patriarchą. W każdym kraju istniała rada krajowa z naczelnikiem kraju, zdająca sprawę ze wszystkiego areopagowi. W każdej prowincji istniała rada prowincjonalna z naczelnikiem prowincji korespondująca z naczelnikiem kraju.

Staraniem organizacji Zakonu Iluminatów było zapewnienie członkom swoim stanowisk wpływowych w radach koronnych książąt i panujących, szkołach wojskowych, a nawet w seminariach duchownych, opanowując posady nauczycieli i profesorów, tak w tych zakładach, jak i na uniwersytetach, celem wychowania młodzieży w duchu wywrotowym i antykościelnym.

W stopniu Maga (w Eleuzis wtajemniczenie kapłańskie) nauczano, co do religii, że Bóg i świat jest jedno i to samo, wszystkie religie są fantazją, wymyśloną przez ludzką ambicję. W stopniu wtajemniczenia człowieka-króla (w Eleuzis wtajemniczenie królewskie) nauczano następująco:

1. Każdy człowiek jest sobie panującym, jak to było w stanie patriarchalnym, do którego należy powrócić, zniszczywszy wszelką władzę.

2. Życie patriarchalne, do którego należy powrócić, aby korzystać z wolności i równości, wymaga zaprzestania uprawy roli, zniszczenia stałych mieszkań i wszelkiej własności.

3. Miłość rodziny i ojczyzny są egoizmem, musza być zwalczane wszelkimi środkami. Dziecko powinno zapomnieć o rodzicach z chwilą możności rzucenia się samodzielnie na zdobycz (Dokumenty te pochodzą z francuskiego wydania książki pt. „Zadania chwili obecnej” w polskim tłumaczeniu Stanisława Grabińskiego, Drukarnia Dziennika Poznańskiego, 1920 r.).

Z dokumentów uwidacznia się, jakim sposobami stowarzyszenie zdobywało potrzebne środki pieniężne. Opanowawszy w rządach wpływowe stanowiska, obsadzało różne posady swoimi członkami, a dochody tak państwowe jak i fundacji katolickich, obracane były na rzecz stowarzyszenia, przewrotu i demoralizacji. Poza tym stowarzyszenie korzystało z pomocy finansowej lóż masońskich.

O niektórych członkach Zakonu Iluminatów

Do Zakonu Iluminatów należał między innymi baron Maximilian Joseph Von Montgelas, który rządził w Bawarii. Jego rządy to reżim „absolutyzmu oświeconego”. Był wszechpotężnym ministrem Maksymiliana IV Józefa, elektora, a później króla Bawarii. W wyniku zmian terytorialnych przeprowadzonych w 1801 r. i w latach następnych Bawaria uzyskała olbrzymi przyrost terytorialny. W jej skład wchodziło sześć biskupstw, dwanaście opactw, piętnaście miast cesarskich. 25 lutego 1803 r. deputacja Rzeszy w Ratyzbonie na posiedzeniu końcowym, między innymi w artykule 53, przekazała władcom prawo dysponowania dobrami Kościoła oprócz tego, co stanowiło własność parafii. Baron Montgelas pospiesznie wprowadził w życie dekrety ratyzbońskie dotyczące sekularyzacji zakonów. W ten sposób państwo przejęło: 7 kolegiat, 71 opactw i przeoratów, 80 klasztorów zakonów żebrzących, 28 klasztorów żeńskich itd. Baron Montgelas dowodził, że istnienie klasztorów „jest nie tylko bezużyteczne, lecz wręcz szkodliwe”. Pospieszna likwidacja przejętych dóbr dała asumpt do skandalicznych grabieży: zrabowano skarbce klasztorne, stopiono kunsztowne wyroby ze złota, sprzedana za bezcen książki z bibliotek klasztornych. Zakonnicy i zakonnice zostali rozesłani do domów, otrzymując niewielkie uposażenie. Natomiast Mongelas bawił się w zakrystiana: wydał zakaz dzwonienia w czasie burzy, zabronił mówić o cudach z ambony i wystawiać żłobek na Boże Narodzenie. Procesje i pielgrzymki zostały drastycznie ograniczone, pasterka mogła się odbywać dopiero po piątej rano. Jak stwierdził z goryczą papież: „Krótko mówiąc, w tej Bawarii, która była niegdyś bastionem katolicyzmu rzymskiego, posunięto się jeszcze dalej niż w państwach protestanckich”.

Z Iluminatami był związany także słynny magik i okultysta Cagliostro (właściwe nazwisko Józef Balsamo 1743-1795), syn sycylijskiego marrana, który został inicjowany przez nich w 1783 roku. Później pomógł on skompromitować monarchię francuską biorąc udział w słynnej „aferze z naszyjnikiem”, kiedy to królowa Francji i żona Ludwika XVI Maria Antonina, została fałszywie oskarżona o niemoralny związek z kardynałem rzymsko-katolickim. Skandal ten zdyskredytował monarchię, co dolało oliwy do ognia w sytuacji, gdy Rewolucja Francuska wisiała już w powietrzu. Cagliostro był założycielem tzw. „masonerii egipskiej”, która później wyłoniła z siebie takie ryty jak Misraim i Memphis. Ryt Misraim, zorganizowany przez Jassuda Bedarride, powołał z kolei do życia tzw. „węglarstwo”, organizację tajną rewolucji lipcowej 1830 r. we Francji, powstania listopadowego w Polsce, oraz rewolucji w Europie w 1848 roku. Cagliostro przebywał w Polsce od 1779 do 26 czerwca 1780 r.

Po śmierci Weishaupta, naczelne zwierzchnictwo masonerii i innych tajnych związków przeszło do loży Alta Vendita (Wysoka Wenta), kierowanej przez Carla (Kalmanna) Rothshilda, syna Amschela. Organizacja ta była tajnym stowarzyszeniem, które w pierwszej połowie XIX wieku zdawało się przejmować dziedzictwo Iluminatów w kierowaniu tajnymi związkami (artykuł „Dokumenty Wysokiej Wenty”).

W 1806 r. we Włoszech zostało założone tajne stowarzyszenie masońskie pod nazwą Karbonariuszy (Carbonari, „Węglarze”) wywodzących się z Królestwa Neapolu. W oczekiwaniu na rewolucję urządzali oni spektakularne zamachy na urzędników papieskich. Sterroryzowani sędziowie nie ośmielali się ścigać winnych, a skorumpowana przez nich policja okazywała całkowite pobłażanie. W 1844 r. wybuchła Wiosna Ludów, która ogarnęła całą Europę. Na skutek rewolucyjnych rozruchów Papież Grzegorz XVI wydał trzy dokumenty, w których potępił ówczesne ruchy rewolucyjne w Europie. Hasła, które wówczas wysuwano, takie jak choćby równość katolików i niekatolików, rozdział Kościoła od państwa, wolność wyznań zostały potępione w encyklice „Mirari vos. Papież Pius IX tak charakteryzował dążenia rewolucjonistów: „Celem rewolucji jest zniesienie do gruntu Chrześcijaństwa i wzniesienie na jego gruzach dawnej społeczności pogańskiej”. Papież Leon XII ostro wystąpił przeciwko karbonariuszom. Kardynał Rivarola został wysłany z nadzwyczajnymi uprawnieniami do Rawenny, by uwięzić członków tajnych towarzystw. Aresztowano 508 osób, i z tej liczby 7 stracono a 54 skazano na przymusowe roboty. Karbonariusze odpowiedzieli zamordowaniem sekretarza kardynała. Nastąpiła nowa fala aresztowań i egzekucji. Fakty te zostały wyolbrzymione przez sieć propagandy liberalnej za granicą i pozwoliły wrogom Kościoła ukazywać pontyfikat Leona XII jako reżim inkwizycyjny.

Ustanowione przez komunistów tzw. „święto pracy” tak naprawdę było świętem Zakonu Iluminatów, od których wywodzili się komuniści.

Rozwój masonerii

24 czerwca 1717 r. została założona w Londynie pierwsza loża. Rozwój masonerii był zdumiewająco gwałtowny. W ciągu kilku lat w Anglii powstało mnóstwo lóż, w Szkocji i w Irlandii proces ten był wolniejszy. W Ameryce, po utworzeniu pierwszej loży w Bostonie w 1730 r., w Kalkucie w 1730 r., w Paryżu w 1725 r., i w Madrycie w 1728 r., loże stały się ośrodkami życia politycznego i intelektualnego. W latach 1730 – 1750 masoneria podbiła cały kontynent europejski: istniały loże w Hadze, Amsterdamie, Brukseli, Lizbonie, Hamburgu, Berlinie i Wiedniu. Także i później powstawały nowe ośrodki, zwłaszcza w Anglii, we Francji, Niemczech i w Polsce w 1739 r. Motywem jej działania było pragnienie zbratania pomiędzy narodami i wyznaniami. W państwach, w których Kościołem państwowym był Kościół luterański lub anglikański, rozwój ten odbywał się bez żadnych przeszkód, a do lóż należeli wysocy funkcjonariusze Kościoła i państwa. Władcy i biskupi sprawowali w lożach funkcje kierownicze. Natomiast w państwach, gdzie panującą religią był katolicyzm, masoneria trafiała na opór, lecz usilnie pracowano, by ten opór przezwyciężyć.

W 1738 r. papież Klemens XIII zabronił przynależności do lóż masońskich wszystkim katolikom. W 1751 r. Benedykt XIV potwierdził ten zakaz sankcjonując go karą ekskomuniki zastrzeżonej dla papieża. Wśród motywów, jakie wymienia w swej bulii, na pierwszym miejscu widnieje międzynarodowy charakter organizacji i „wielkie niebezpieczeństwo, płynące z tego dla czystości wiary katolickie”, na drugim przysięga całkowitej tajemnicy, którą składać muszą członkowie lóż masońskich. Pod wpływem masonerii w wielu państwach katolickich dekrety papieskie zabraniające katolikom wstępowania do lóż pozostały przez długi czas przemilczane.

We Francji w 1770 r. zawiązanych było ponad sześćset lóż. Do jednej z nich należał Francois-Marie Arouet znany pod masońskim imieniem Voltaire, który był filozofem i najbardziej cynicznym człowiekiem XVIII w., twórca rewolucji francuskiej. Był ateuszem wojującym, w pismach swoich wyśmiewał się z Boga, Kościoła, z praw wiary świętej. Głoszonymi ideami wnosił w naród zepsucie i niewiarę. Przyczynił się do pożałowania godnego procesu podkopywania Kościoła przez zniszczenie wiary w jego naukę i szacunku dla jego kapłanów i instytucji (Ks. Bronisław Miller, „Osiem dni z księdzem Michałem Kozalem, Caritas 1987”). Wierzył w reinkarnację. O Polsce Voltaire pisał w uniesieniu, iż kroniki całego świata nie znają rzeczy równie chwalebnej, jak wysłanie przez Katarzynę II carskich wojsk, by nauczyli Polaków „żyć w sprawiedliwości i w spokoju”. Bowiem masońska sprawiedliwość w gruncie rzeczy oznacza niewolę, byt w niebycie.

Przedstawicieli masonerii w XVIII w. można odnaleźć we wszystkich grupach społecznych. Zarówno wśród pionierów walk o niepodległość Ameryki, jak i wśród inspiratorów rewolucji francuskiej. Jej czołowymi przedstawicielami byli: Monteskiusz, Diderot, Franklin, Waszyngton, Mirabeau, Talleyrand. Ich ideałem obowiązującym we wszystkich państwach była wydana w 1762 r. książka „Umowa społeczna” Jana Jakuba Rousseau (Luis J. Rogier, Guillaume de Bergier de Sauvigny, Joseph Hajjr, „Historia Kościoła” tom 4, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1987 r.).

Inne hasła masońskie to m.in. wolność religii i wolność prasy, rozdział Kościoła od państwa. Wielu dostojników Kościoła zajmowało w masonerii eksponowane stanowiska. W niektórych lożach odprawiano nawet msze za zmarłych masonów, a podczas uroczystości żałobnych często wnoszono do kościoła emblematy masońskie.

Świątynia rozumu

Do 1789 roku, czyli do wybuchu rewolucji, Francja należała do najpotężniejszych mocarstw Europy. Pozycję taką utrzymywała od 150 lat. Twórcy rewolucji byli masonami. Hasłem rewolucji stało się zawołanie: równość, wolność, braterstwo. Przed powstaniem cesarstwa rzymskiego takie hasło głosili już stoicy, którzy nawoływali, by cała ludzkość porzuciła plemienne i państwowe partykularyzmy i złączyła się w jedno państwo światowe, w którym panowałaby wolność, braterstwo i ogólna miłość.

Stoicy przyjęli doktrynę orfizmu i wierzyli, że wszechświat po upływie pewnego, długiego okresu zostanie pochłonięty przez ogień, aby w następnej fazie narodzić się do nowego, lepszego istnienia. Tym ogniem podpalającym świat miała być Rewolucja Francuska.

W XVIII w. kult rozumu został wyniesiony na piedestał. Kilku niebezpiecznych ludzi z pokolenia rewolucji francuskiej nadało temu kultowi konkretny wyraz. Na czele tych ludzi stali tacy rewolucjoniści jak Jean Baptiste Clootse, baron nadreński z pochodzenia Holender, okrutny sadysta Herbert, oraz Żyd z Amsterdamu, Pereira, Natan Mędrzec jakobinów paryskich. Katedrę Notre – Dame przemienili w świątynię rozumu.

Uroczysta inauguracja kultu rozumu odbyła się w Katedrze Notre-Dame 10 listopada 1793r. W katedrze wzniesiono coś w rodzaju skały, której wierzchołek wieńczyła budowla przypominająca świątynię (góra Olimp). U stóp skały i na jej zboczach ustawiono młode kobiety. Następnie ze świątyni wyszła aktorka w białej sukni, na ramionach miała błękitny płaszcz, a na głowie czerwony czepek. Zasiadła na tronie pokrytym zielonym aksamitem, a kobiety pozdrawiając ją jako boginię rozumu, śpiewały hymny na jej cześć. Z kolei pewien mówca, witany burzliwymi oklaskami, oświadczył, że chrześcijaństwo ustąpiło miejsca sprawiedliwości i prawdzie oraz, że odtąd nie będzie już księży i żadnych bogów prócz tych, które natura objawiła ludzkości. W katedrze Notre – Dam pojawiły się portrety nowych świętych: Murata jako Jezusa, Robespierre’a jako nowego Mesjasza.. Liczne kościoły katolickie we Francji zostały przekształcone w świątynie rozumu.

Wcześniej, z nienawiści do chrześcijaństwa i jego tradycji, kalendarz gregoriański zastąpiono rewolucyjnym, w którym rachuba czasu rozpoczynała się 22 września 1792 r. Rok podzielono na miesiące złożone z czterech dekad i noszące idylliczne nazwy: germinal – miesiąc zarodków, floreal – miesiąc kwitnienia, thermider – miesiąc upałów i fructidor – miesiąc owoców. Niedziele zostały zlikwidowane a ostatni dzień każdej dekady miał być dniem odpoczynku.

Okrucieństwa popełniane w tym okresie wywołały w całej Europie wielkie oburzenie i poruszenie wśród ludzi. Więc rewolucjoniści szybko zmienili taktykę. Pod wpływem Robespierre`a Konwent Narodowy wydał dekret zakazujący dalszego prześladowania Kościoła i zamykania kościołów. Robespierre przedstawił w Konwencie projekt nowego kultu narodowego Istoty Najwyższej oraz deizm. Jest to kierunek filozoficzno-teologiczny, uznający Boga, ale odrzucający bezpośrednie jego kierownictwo nad światem, wiarę w objawienie i cuda. Przyjęto też wiarę w nieśmiertelność duszy. 8 czerwca 1794 r. odbyła się w ogrodzie Tuileries uroczysta inauguracja nowego kultu. Była ona tak samo groteskowa jak impreza w katedrze Notre-Dame. Robespierre wystąpił tu w roli najwyższego kapłana. Ale i ten kult nie przetrwał długo. W tym okresie terror osiągnął swe apogeum. Między 8 czerwca a 27 lipca stracono Robespierre’a i niemal siedemdziesięciu jego zwolenników, w tym czasie odbywały się codziennie egzekucje. W dniu 27 lipca 1794 r. krwawy reżim sam sobie zgotował koniec. Dla Kościoła i religii katolickiej rozpoczął się krótki okres wytchnienia.

Wielcy Polacy o masonerii

Po tzw. upadku komunizmu w Polsce ponownie ulokowały się loże masońskie. Okres od zawiązania pierwszej loży masońskiej dla narodu polskiego jest niebytem. Jak długo będziemy lekceważyć masonerię, tak długo będzie trwał niebyt. Przed masonerią przestrzegali Polaków: św. Maksymilian Maria Kolbe, św. Józef Sebastian Pelczar i wielu innych.

Prymas Polski Sługa Boży Kardynał August Hlond 6 listopada 1926 r., tuż po zamachu majowym, powiedział: „Wyprzeć się ma Polak na wszystkich szczeblach hierarchii państwowej, każdego bezprawia, każdej anarchii, każdego rozkładu. A przede wszystkim zerwać powinna Polska z masonerią, której ostatecznym celem jest usuwanie systematycznie ducha Chrystusowego z życia Narodu. Tym więc bardziej zerwać z nią musi Polska, że masoneria to konspiracja zagraniczna, której nie tylko na Polsce nie zależy, ale która potężnej Polski nie chce. Zerwać z laicyzmem znaczy to w pierwszym rzędzie zrzucić masońskie jarzmo”.

Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński mówił, że „Wrogów naszego narodu poznajemy po tym, jak się odnoszą do Boga i do moralności chrześcijańskiej. Umieją oni ocenić sens tej moralności dla nas, wiedząc, że jest ona siłą i mocą narodu, że najlepiej służy jego bytowi, całości i jedności. Dlatego chcąc zniszczyć naród, niszczą jego wiarę i moralność chrześcijańską. Dla narodu najważniejszą siłą i bastionem jest rodzina. Kto jest przyjacielem narodu – umacnia rodzinę, a kto jest wrogiem narodu – niszczy rodzinę”. Masoneria zwalczając Prawa Boże i szerząc zepsucie, rozkłada naród moralnie. Jest jak ten rak, nowotwór złośliwy, który osadza się w organizmie człowieka i go niszczy od wewnątrz. Jest też jak ten skorupiak rak, który jest czerwony i chodzi do tyłu, gdyż masoneria jest czerwona i cofa w rozwoju naród. Konsekwencją upadku moralnego narodu polskiego były rozbiory. Bo masoneria kiedy doprowadza naród do upadku moralnego zaraz niszczy jego państwo.

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

0 thoughts on “Spiskowa praktyka dziejów”

  1. Iluminaci nie istnieją i nie istnieli. Żródło , wiadomo , nie do obalenia na żadnym portalu – pan Matuszkiewicz.

  2. Szanowny Panie! Właśnie otworzyłem „Wielką Ilustrowaną Encyklopedię Powszechną”, tom V, Wydawnictwo Gutenberga, Kraków. Została wydana w okresie międzywojennym. Na stronie 262 pod hasłem „Iluminaci” między innymi napisano: „Iluminaci tworzyli tajemny związek; każdy członek był zrazu wolnomularzem, a tylko dojrzali do wtajemniczenia mogli zostać iluminatami. Idee iluminatów znalazły rozpowszechnienie także w innych krajach m. in. też w Polsce”.

  3. Iluminaci czczą rzymską boginię Minerwę (gr. Atena), a symbolem Ateny jest sowa pójdźka (łac. „Athene noctua”). Symbolem Bohemian Club jest właśnie sowa, stąd można przypuszczać, że amerykański Bohemian Club przejął tradycję iluminatów.

  4. Opis załączonej ilustracji: członek loży Jerzy Waszyngton kładzie kamień węgielny pod gmach Kapitolu, 18 września 1793 r. Jak widać prawie wszyscy uczestnicy tej uroczystości występują w strojach masońskich. Fragment obrazu Johna Meliusa.

  5. Bardzo dobry tekst. W podobnym tonie napisałem kiedyś „Iluminaci i nowy ład światowy” oraz „Stany Zjednoczone Ameryki, jako idealne masońskie państwo”. Zachęcam także do lektury. Pozdrawiam!

  6. Mysle, ze najwiekszy problem z masoneria polega na tym, ze wiekszosc jej czlonkow- przynajmniej tych z nizszych szczebli- naprawde wierzy w to, ze robi cos dobrego dla ludzkosci. Krytyka ze strony katolikow traktowana jest jako potwierdzenie ich rzekomego zacofania. I im bardziej sie ich atakuje, bym bardziej wierza w swoja misje… Nic tak tez nie jednoczy, jak wspolny wrog, czyli w tym wypadku KK. Mysle, ze ten problem trzeba ugryzc z innej strony. Ale jak, to nie wiem…

  7. Ma Pani rację Pani Magdaleno.Tak przy okazji , pewnie Pani wie, iz najgorsza masoneria to Wielki Wschód czyli lewicowo – lewacka de facto ,,pseudo – masoneria”, siedlisko radykalnych marksistów, socjal – komunistów, a czasem i stalinowskich czy też leninowskich albo trockistowskich komunistów, anarchistów i niekiedy i skrajnych albo radykalnych , a nawet ekstremistycznych tzw.ekologów czyli Zielonych jak siebie nazywają.Pozostałe gałęzie masonerii (Le Droit Humane czyli masoneria mieszana także choć nieco już tylko marksizująca), Wolnomyślna (tak naprawdę jak i na pokaz bo często ostro antyreligijna)masoneria francuska czyli ,,Wolteriańśko -Diderotowo – Dalambertowa” oraz tym bardziej masoneria rytu szkockiego i angielskiego (na kontynencie europejskim jej rolę pełnią właśnie iluminaci)jest mniej groźna co nie znaczy, że wcale.Poza tym nie wszystkie laicyzujące środowiska , wzorowane na masonach (Lions Clubs, środowisko Towiańskiego, różne centrowo – laickie kluby, lewica chrześcijańska jak np YMCA, kiedyś także część prawicowa i centrowa węglarzy czyli karbonariuszy, powtarzam ta konserwatywna część, nielewicowa) nie mają z masonerią zbyt wiele wspólnego i są nieszkodliwe, a nawet pożyteczne….

  8. Punktem wyjścia do rozmów o odrodzonym po II wojnie światowej polskim wolnomularstwie powinna być nie sama wojna, lecz mające miejsce jeszcze 22 listopada 1938 roku wejście w życie Dekretu Prezydenta RP o zakazie działalności struktur wolnomularskich w Polsce. Jest to moment przełomowy, po którym wolnomularstwo tworzyć się będzie niejako od nowa.

  9. Po „likwidacji” masonerii w Polsce dyskusje trwały nadal i aż do wybuchu wojny wyrażano wątpliwości co do skuteczności tego przedsięwzięcia. Faktem jest, że część członków warszawskiego „Kopernika” nadal zbierała się w warunkach konspiracyjnych w świątyni na Rynku Starego Miasta. Józef Ziabicki wspominał, że „mniejszość, złożona z ludzi wolnych [zawodów] nie zrywała łączących ich wzajemnie więzów, aby na poufnych zebraniach mniejszych grup obradować na krzepiące ducha tematy”. Organ francuskich wolnomularzy sugerował nawet, iż „mimo oficjalnego zakazu działalności wolnomularskiej w 1938 roku praca lóż toczyła się nadał. Rada Najwyższa i Wielka Loża są uśpione od 1939 roku, niektóre loże pracują nieprzerwanie pod okupacją niemiecką”. Ta ostatnia opinia nie znajduje potwierdzenia w materiałach, choć faktem jest, że działalność niewielkich kółek masońskich przetrwała w Warszawie aż do Powstania Warszawskiego, a w Krakowie do momentu wkroczenia tam Armii Czerwonej.

  10. Tu właśnie dochodzimy do wydarzenia, które miało stanowić drugi cios uderzający w polskie wolnomularstwo. W rok po antymasońskim dekrecie nastąpił wybuch II wojny światowej i Polska po raz kolejny zniknęła z mapy Europy. Wolnomularze znaleźli się na obszarze panowania władz hitlerowskich, które jak pisze Ludwik Hass „zinstytucjonalizowały walkę ze »sztuką królewską« w skali nie tylko krajowej, lecz i międzynarodowej”. Jak to wyglądało w Polsce? W lipcu 1940 roku Stanisław Stempowski został wezwany przez Gestapo, gdzie po krótkiej rozmowie zwolniono go, zobowiązując jedynie o napisanie memoriału na temat polskiego wolnomularstwia. W swoim opracowaniu zminimalizował on rolę masonerii w Polsce i podał jedynie nazwiska członków już nieżyjących, a tym samym nieosiągalnych dla aparatu represji. Dążąc do pomniejszenia w swych zeznaniach roli wolnomularstwa w Drugiej Rzeczypospolitej zataił on ponadto fakt istnienia Rady Najwyższej Polski i podległych jej struktur stopni wyższych. Gestapo zdawało się nie zauważyć, że otrzymany materiał jest – delikatnie mówiąc – nie do końca zgodny z prawdą. Autora memoriału nie spotkały żadne przykrości. To zaledwie jednorazowe przesłuchanie bez żadnych konsekwencji wydaje się nieco dziwne w sytuacji gdy nieustannie podkreśla się negatywny stosunek do wolnomularstwa władz hitlerowskich. Hass zauważa, iż unik zastosowany przez Stanisława Stempowskiego mógł się udać w sytuacji gdy „aparat hitlerowski, gromadzący – przynajmniej od momentu dojścia do władzy w Niemczech – informacje o wolnomularstwie na świecie, w przypadku polskim, rzecz niemal wyjątkowa, nie rozporządzał dokumentacją bądź zeznaniami, które by pozwoliły na weryfikację treści memoriału”.

  11. Jeżeli nawet tak było, i władze hitlerowskie w istocie nie rozporządzały potrzebnymi informacjami, to w tym przypadku wygląda na to, że skore zazwyczaj do dociekań gestapo wykazało tu całkowity brak „dobrej woli”. W kontekście pojawiających się w licznych publikacjach opisach wskazujących na ich ogromną chęć działania w innych sprawach zdumienie musi budzić fakt udziału dawnych wolnomularzy w strukturach okupacyjnych władz stolicy w tym okresie. Byli to zresztą ludzie, których nazwiska bez trudu można było znaleźć w publikowanych w okresie międzywojennym kalendarzach wolnomularskich. Znany powszechnie jako urzędnik Wielkiej Loży Narodowej Polski Emil Kipa został wicedyrektorem Biura Prezydialnego Zarządu Miejskiego stolicy, a równocześnie był nieoficjalnym łącznikiem komisarycznego burmistrza miasta Juliana Kulskiego (nb. również wolnomularza) z niemieckimi władzami miasta.

  12. W tym samym czasie podobny brak prześladowań spotykał i innych znanych powszechnie wolnomularzy (m.in. Zbigniew Skokowski i Marian Ponikiewski, którzy znaleźli zatrudnienie w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie). Nie da się ukryć, że ten obraz rozmija się nieco potocznym rozumieniem „represjonowania” jakiemu mieli być rzekomo poddawani wolnomularze. Tymczasem, jak to zanotował w jednej z prac Ludwik Hass, „skromne życie wolnomularskie toczyło się tu w sposób podobny jak przed wybuchem wojny”. Po wojnie wielu wolnomularzy znalazło się w nowych strukturach władzy aktywnie włączając się w budowę nowego systemu. Łukasz Kamiński wskazywał w swoich wyliczeniach, że spośród pozostałych w kraju „braci” aż 40,5% zajęło wysokie stanowiska w administracji państwowej (dyrektorzy departamentów, posłowie, a nawet ministrowie), 32,1% zostało wykładowcami wyższych uczelni, 9,5% objęło wysokie stanowiska w spółdzielczości. Swoistym symbolem przystosowania się wolnomularzy do nowej sytuacji stała się postać Henryka Kołodziejskiego, który odegrał znaczącą rolę przy tworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, a następnie był członkiem Krajowej Rady Narodowej i posłem na Sejm, w latach 1947-49 zajął eksponowane stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli, ponadto do śmierci był członkiem Rady Państwa.

  13. Włodzimierz Tarło-Maziński mówiąc o Kołodziejskim wskazywał, iż „jest [on] bezwzględnie ideowym masonem. Jako taki miał niewątpliwie kontakt z masońskimi ośrodkami zagranicznymi. Kołodziejski stał niewątpliwie na gruncie ustroju demokracji liberalnej typu zachodniego. Znając Kołodziejskiego jako człowieka ideowo związanego z tym ustrojem, nie rozumiem jego roli obecnej i nie wydaje mi się, żeby Kołodziejski należał do ludzi łatwo zmieniających przekonania. Kołodziejski, zgodnie z taktyką masońską nigdy nie wchodził w skład żadnej partii, pozostając na zewnątrz”. Równocześnie jednak rola jaką odgrywał powodowała sugestie, że „wolnomularze w kraju zasłużyli sobie na tolerancję reżymu nie tylko za swoją lojalną postawę, lecz i za usługi, jakimi mu służyli na terenie międzynarodowym”. Ruch komunistyczny począwszy od lat dwudziestych deklarował bardzo wyraźnie swoją niechęć do wolnomularstwa. Podczas IV Kongresu Kominternu w 1922 roku nakazano w związku z tym wystąpienie wszystkich członków partii ze struktur masońskich podkreślając, że zatajenie przynależności „będzie porównywane do penetrowania szeregów partyjnych przez wrogów klasowych”. Zwalczanie wolnomularstwa jako przejawu funkcjonowania społeczeństw burżuazyjnych nie wpłynęło jednak na jakieś widoczne prześladowania tej grupy w Polsce powojennej. W okresie powojennym zaledwie kilku masonów dotknęły represje, lecz były one spowodowane nie faktem przynależności do wolnomularstwa, a działalnością polityczną i podejrzeniami o szpiegostwo (m.in. aresztowania w środowisku teozofów w związku z śledztwem w sprawie działalności rtm. Andrzeja Rudolfa Czaykowskiego).

  14. W pierwszych latach powojennych, mimo zmierzającej do odbudowy loży masońskiej sugestii ze strony Bolesława Bieruta lub jego najbliższego otoczenia, w Polsce nie doszło zrealizowania tego zamierzenia. Wynikało to z faktu, iż najstarsi rangą przedwojenni wolnomularze (Stanisław Stempowski i Marian Ponikiewski) obawiając się by wolnomularstwo nie stało się instrumentem w rękach partii stanowczo odrzucili te propozycje. Zastanawiając się nad ofertą Bieruta Janusz Maciejewski podejrzewał nawet, że propozycję tę spowodowała jego półroczna, na wiosnę 1922 roku, przynależność do masonerii. Mogłoby to sugerować, że składając swoją ofertę Bierut mówił to jako uśpiony „brat”. Podjęta w 1947 roku przez Ludwika Rajchmana próba uzyskania zgody Bieruta na wznowienie działalności loży zakończyła się niepowodzeniem z uwagi na sprzeciw obecnego przy niej Jakuba Bermana. W pierwszych latach powojennych władze żyjące wciąż w przekonaniu permanentnego zagrożenia postrzegały je również ze strony wolnomularstwa. W skierowane w imieniu wojewody lubelskiego do władz bezpieczeństwa, milicji i dowództwa Okręgu Wojskowego nr VII piśmie z początku 1947 roku czytamy m.in.: „Zamaskowane zespoły masonerii wznowiły swoją działalność i rozstawiły swoich ludzi wszędzie i pod różnymi firmami. Problem demokracji łączony jest przez nich z odrodzeniem kapitalizmu, w związku z czym kwestia gromadzenia dóbr materialnych i demoralizacji społeczeństwa wysuwa się na pierwsze miejsce. Demoralizowani są nawet członkowie partii, których częstokroć używa się do celów niezgodnych z ideologią partyjną. Ludzie pracy o podłożu ideowo – moralnym ulegają niczym nie usprawiedliwionej tajemnej kontroli czynników zewnętrznych zdaniem moim nieuprawnionych do kontrolowania”.

  15. Przełom październikowy z 1956 roku nie przyczynił się do odrodzenia ruchu wolnomularskiego w Polsce. Jedyne próby restytucji loży przyszły z zewnątrz. W lutym 1957 roku do ambasadora PRL w Paryżu zgłosił się Paul Blanc, Wielki Sekretarz dla Stosunków z Zagranicą Wielkiego Wschodu Francji, który zaproponował wznowienie działalności masonerii w Polsce. Akcentował postępowość ruchu wolnomularskiego, prosił o możliwość wygłoszenia odczytu dla braci w Polsce. Jak się wydaje, inicjatywa ta przeszła bez echa. Kolejną próbę podjął w 1962 roku wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji, Jacques Mitterand, podczas swojej wizyty w Warszawie. Ponoć miał się nawet w tej sprawie spotkać z samym Władysławem Gomułką. Również i ta inicjatywa spaliła na panewce. Tymczasem konspiracyjna loża wolnomularska istniała tu już od 12 lutego 1961 roku, kiedy to ośmiu adeptów dokonało rytualnego „obudzenia” przedwojennego „Kopernika”. Profesor Janusz Maciejewski podkreślał bardzo mocno, że „z punktu widzenia masońskiej regularności istniała w Polsce w latach 1961-89 masoneria – i to także jako część masonerii światowej. Była przecież umowa z paryską lożą »Kopernik«, że jej członkowie są naszymi reprezentantami i w pewnym sensie substytutami wobec wolnomularstwa na świecie”. W tydzień później przyjęto nastąpiły pierwsze inicjacje, przyjęto wtedy m.in. prezesa Klubu Krzywego Koła, późniejszego wielkiego mistrza, Jana Józefa Lipskiego.

  16. W początkowym okresie działalność loży ograniczała się głównie do wygłaszania referatów na tematy wolnomularskie lub historyczne i dyskusji o bieżącej tematyce politycznej. Sporadycznie tylko udzielano nieoficjalnego poparcia środowiskom opozycyjnym. Począwszy jednak od roku 1976 kiedy to trzech „braci” sygnowało „Apelu do społeczeństwa i władz PRL” placówka warszawska w swych działaniach nie stroniła od nieoficjalnego udziału w życiu politycznym kraju. Redaktor Anatol Arciuch uważa, że „Nikt nie może z całą pewnością powiedzieć, że KOR powstał z inspiracji masonów, ale możemy tu posłużyć się słynnym zdaniem Pascala: »Zegar każe domyślać się, że istnieje zegarmistrz«”. To z tych środowisk wychodziło poparcie dla współzałożonego przez „braci” Komitetu Obrony Robotników a później także „Solidarności”. Współdziałanie KOR-u ze „Znakiem” podczas tworzenia „Solidarności” pozwalało na wprowadzenie tam osób mających wpływ na kształt ówczesnego wolnomularstwa. Personalne związki „braci” z działalnością osób z związanych Komitetem Obrony Robotników sprawiły, że już począwszy od połowy lat siedemdziesiątych nasiliły się ataki oficjalnej propagandy na masonerię, o związek z którą oskarżano kręgi opozycyjne. Z czasem oskarżenia te przeniknęły także do skrajnych pism II obiegu, chociaż wiele wskazuje na to, że przynajmniej część z tych publikacji inspirowana była przez MSW. Jednakże nieprecyzyjność tych ataków wskazuje na fakt, że był to jedynie jeden z wielu chwytów propagandy, nie wypływający z realnej oceny sytuacji.

  17. To samo stwierdzenie odnieść można do działalności specjalnej komórki MSW do spraw masonerii, powstałej w 1984 roku, która to miała ustalić powiązania szeregu osób z lożą „Kopernik” w Paryżu. Jednakże fakt, że nigdy nie zaatakowano personalnie żadnego z działaczy podziemia powiązanych z masonerią, wydaje się świadczyć, że rzeczywiste osiągnięcia tej komórki były znikome. Drugą możliwością jest to, że władze z jakiś przyczyn zdecydowały się tolerować tą strukturę. Być może rację miał Jan Olszewski, gdy wspominając swoją przynależność do tej struktury zauważał: „byliśmy przekonani, że jeżeli nawet to zostanie zauważone przez władze, a trzeba się było liczyć, że zostanie zauważone, to bardzo utrudni, jeżeli nie zastopuje działania represyjne wobec grupy, która będzie miała taką wolnomularską legitymację”.

  18. Warszawski „Kopernik” był warsztatem konspiracyjnym. Do roku 1989 inicjowano zaledwie dwudziestu kilku adeptów, zaś o wznowieniu prac nie poinformowano braci zajmujących wysokie stanowiska państwowe. Tadeusz Gliwic podkreślał: „przez wiele lat działaliśmy w ścisłej konspiracji, było nas niewielu, zaledwie 15 osób co było istotne ze względów bezpieczeństwa”. Tego typu tłumaczenia, pojawiające się niekiedy w wypowiedziach wspominających te czasy wolnomularzy bywają jednak cokolwiek wątpliwe. Nietrudno bowiem o refleksję, że oprócz tych kilkunastu osób zbierających się „w ścisłej konspiracji” na posiedzeniu loży, równocześnie pod domem miało prawdopodobnie miejsce drugie nieformalne spotkanie. W sytuacji gdy członkowie „Kopernika” to w znacznej mierze osoby będące – z uwagi na działalność opozycyjną (m.in. Jan Józef Lipski, Edward Lipiński, Jan Kielanowski) – objęte inwigilacją, nie trudno wyobrazić sobie rząd „smutnych panów” czekających pod budynkiem na to, aż ich „obiekty” zakończą posiedzenie. Czy naprawdę te regularne spotkania nie dawały pracownikom służb specjalnych do myślenia? Przełom roku 1989 roku przyniósł renesans wolnomularstwa w Polsce. Jeden z ówczesnych wolnomularzy wspominał: „W 1989 roku, już po likwidacji elementów poprzedniego systemu, wysłaliśmy do loży »Kopernik« w Paryżu pismo polecające jej zawiadomienie wszystkich obediencji masońskich regularnych o naszym istnieniu i działaniu. Zaznaczyliśmy jednak, że kontakt z nami może odbywać się jedynie przez lożę paryską. Co prawda, Paryżanie rozesłali to zawiadomienie z rocznym niemal opóźnieniem. Zainteresował się nami wówczas Wielki Wschód Włoch”. Jeżeli istotnie przyjąć podane tutaj daty to jak wyjaśnić fakt, że już pod koniec 1989 roku ustępujący wielki mistrz Wielkiego Wschodu Włoch Armando Corona powiedział: „W Polsce nasi bracia są liczni, bardzo aktywni i odegrali bardzo ważną rolę w przyspieszaniu procesów liberalizacji”? Bez wątpienia poprzez swoje działania „bracia” ci przyczynili się do sukcesu starej opozycji, która bojąc się utraty elektoratu na rzecz grup bardziej radykalnych przystąpiła do rozmów w Magdalence i tzw. okrągłego stołu. Czy jednak można jednak grupę kilkunastu osób określić mianem „licznej” grupy? Zakończenie eksperymentu komunistycznego przyczyniło się do znacznie większej otwartości na wszelkie wpływy idące do nas z zachodu. Obok związanych z wolnomularstwem tradycyjnym „Kopernika” i później Wielkiej Loży Narodowej zaczęło pojawiać się wolnomularstwo liberalne. Wielki Wschód Francji już w pierwszej połowie 1990 roku podjął kroki w tym kierunku. W maju tego roku pojawił się w Warszawie Didier Sniadach – zamieszkały na stałe w Lille polskojęzyczny przedstawiciel Wielkiego Wschodu Francji. Nie krył się on ze swoimi zamiarami, które naświetlił w wywiadzie udzielonym „Życiu Warszawy”. Próbując wysondować nastroje osób które mogły by być potencjalnymi kandydatami do inicjacji, odbył też kilka spotkań w Warszawie i Łodzi.

  19. W niedługi czas później, w lipcu przybył do Polski członek Rady Zakonu Wielkiego Wschodu Francji Allain Marville z kilkoma „braćmi”. Na łamach „Gazety Wyborczej” zamieścili oni ogłoszenie w którym pisali: „Francuscy wolnomularze zapraszają wszystkich interesujących się ruchem wolnomularskim na świecie na spotkanie informacyjne w czwartek 9 sierpnia godzina 19.00 Klub Lekarza Aleje Ujazdowskie 24”. Jak zauważa Ludwik Hass podczas spotkań z dostojnikami tej obediencji, które miały miejsce w Warszawie latem tego roku, „były jakieś zgłoszenia, bo 1 grudnia 1990 roku odbyło się pierwsze poufne przyjęcie osób”. Pierwszy pracujący w tym nurcie warsztat „Wolność Przywrócona” rozpoczął działalność 26 kwietnia 1991 roku. W tym okresie również „bracia” skupieni wokół „Kopernika” zaczęli powoływać do istnienia nowe warsztaty. Choć może nie tak do końca nowe, gdyż chcąc nawiązać do tradycji przedwojennej przyjęto zasadę budzenia, a nie budowy nowej struktury. Do stworzenia obediencji niezbędne było posiadanie w kraju trzech pracujących lóż i na to należało jeszcze poczekać. Pojawił się jednak problem. Zgodnie z konstytucją polskiej obediencji z 1931 roku nowe loże mogły powstać jedynie za zgodą Wielkiej Loży Narodowej, ta zaś mogła zaistnieć tylko z inicjatywy trzech istniejących już warsztatów. Jedyną furtką umożliwiającą w tej sytuacji wydostanie się z tego błędnego koła było budzenie lóż uśpionych jeszcze przed drugą wojną światową. Dokonując podziału „Kopernika” na trzy warsztaty, 2 grudnia 1991 roku obudzono lożę „Walerian Łukasiński” w Warszawie, a następnie „Przesąd Zwyciężony” z Krakowa. Dopiero wtedy można było podjąć decyzję o przebudzeniu Wielkiej Loży Narodowej Polski. Dokument w tej sprawie został podpisany przez przewodniczących trzech warsztatów podczas wspólnego posiedzenia 17 grudnia 1991 roku. Oficjalna część przebudzenia loży miała miejsce 10 dni później w stanowiący wolnomularskie święto dzień świętego Jana Ewangelisty. Polscy „bracia” dnia 27 grudnia 1991 roku świętowali poza Warszawą. Przy udziale przedstawicieli masonerii włoskiej dokonano wtedy rytualnego obudzenia Wielkiej Loży Narodowej Polski. Równocześnie zawiadomiono o tym fakcie 70 regularnych obediencji wolnomularskich na całym świecie. Wiadomość ta spotkała się z bardzo żywym odzewem, o czym pierwszy Wielki Mistrz obediencji Tadeusz Gliwic informował mówiąc: „otrzymaliśmy też szereg listów gratulacyjnych”.

  20. Działalność samodzielnej obediencji wolnomularskiej w Polsce stała się faktem. Rejestracja sądowa miała miejsce 22 lutego 1993 roku podczas posiedzenia jawnego Wydziału VII Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. Jak podkreślał po jej powstaniu Tadeusz Cegielski – „wśród członków Wielkiej Loży Narodowej Polski przeważają historycy, socjologowie, jest kilku prawników, ekonomistów, paru zajmuje się sztuką stosowaną; w przeciwieństwie do masonerii przedwojennej brakuje lekarzy i społeczników, w porównaniu z zachodnią, mało jest przedstawicieli biznesu”. 18 października 1993 roku powołano do istnienia Polską Radę Najwyższą 33 i Ostatniego Stopnia Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego. Rywalizacja między dwoma nurtami światowego wolnomularstwa o zdominowanie polskiego rynku widoczna jest w tych pierwszych latach wyraźnie. Znacznie niespokojniej zachowują się zresztą liberalni „bracia” związani z Wielkim Wschodem Francji. W związku z tym w następnym roku znów mamy do czynienia z bardzo wyraźnym krokiem z tej strony. 31 sierpnia 1994 roku rozpoczęła działalność Polska Grupa Narodowa Powszechnej Ligi Wolnomularskiej (Universala Framasona Ligo), której prezydentem od samego początku jest związany z nurtem liberalnym Adam Witold Wysocki. Z tych samych kręgów wywodzą się też dwaj wiceprezydenci tej struktury – Andrzej Rusław Nowicki i Zbigniew Gertych. Po ujawnieniu listy Maciarewicza środowisko związane z Wielką Lożą Narodową Polski zredagowało apel wzywający do zachowania dobrych obyczajów w polityce. „Najostrzejsza walka polityczna nie usprawiedliwia chęci moralnego upokorzenia przeciwnika. Dla powszechnego dobra apelujemy o przyzwoitość w czynach i słowach. Idea służby publicznej nie może zostać zniszczona”. Dokument ten podpisany przez 32 znane osoby ze środowiska nauki, sztuki i literatury poza „Gazetą Wyborczą” opublikowały „Nowy Świat” i „Życie Warszawy”. Apel ten na pierwszy rzut oka może zdziwić w sytuacji gdy w szeregach polskiej obediencji nie było osób z kręgów dawnej władzy, a wielu „braci” brało czynny udział w pracach opozycji. Czym więc był spowodowany? Dość dobrze wyjaśniają to słowa jednego z przedstawicieli wolnomularstwa związanego z Wielkim Wschodem Francji. Wspomina on: „Miałem wroga ideowego, człowieka, który przyłożył rękę do wyrzucenia mnie z pracy w stanie wojennym i którym pogardzałem. I nagle zobaczyłem go wśród nas. To mnie zbulwersowało. Ale pomyślałem: ludzie się zmieniają a masoneria jest odbiciem społeczeństwa”. Podkreślmy jeszcze raz że mówił to przedstawiciel liberalnego nurtu wolnomularstwa, gdyż tu sytuacja wyglądała inaczej aniżeli w Przypadku Wielkiej Loży Narodowej Polski. Od samego początku znalazły się tu osoby niejednokrotnie nastawione w okresie przed 1989 roku zdecydowanie pro-rządowo. „Obecnie redaktorem naczelnym »Wolnomularza Polskiego« jest publicysta, który w latach 70. na łamach »Życia Warszawy« celował w pryncypialnych atakach na KOR, zaś program partii komunistycznej cenił znacznie wyżej niż jakiekolwiek wzmianki o wolności” – mówił biskup Józef Życiński.

  21. W radiowym „Pulsie Trójki” Stanisław Michalkiewicz wyraża wręcz opinię, że „z redaktorem Wysockim do masonerii musiał wstąpić cały batalion SB”. W lipcu 1993 roku powstała w Warszawie pierwsza polska loża Międzynarodowego Zakonu Masońskiego Obrządku mieszanego „le Droit Humain” o nazwie „Piotr i Maria Curie”. Pierwotnie wchodziła ona w skład Francuskiej Federacji tego systemu. 27 kwietnia 1998 roku powstała Polska Jurysdykcja, która została zarejestrowana sądownie. Wciąż jednak była ona podporządkowana paryskiej Federacji. Dopiero w 2002 roku osiągnięto liczbę 7 lóż co umożliwiło powołanie do życia Polskiej Federacji „le Droit Humain” i 30 listopada 2002 roku odbył się pierwszy konwent polskiego Zakonu. Na czele nowo powstałej struktury, jako jej pierwszy Prezydent, stanął wybrany w wolnych wyborach Cezary Leżeński. Z nurtem regularnym wolnomularstwa związana była też pracująca przez kilka lat we Wrocławiu loża „Horus”. Jej działalność zainicjowała w 1993 roku grupa adeptów loży „Tor zum Osten” w Kassel, która dokonała rytualnego przebudzenia uśpionego od 1935 roku historycznego warsztatu. Pierwszym Czcigodnym „Horusa” został Manfred Adamietz z Regensburga. Początkowo pracowała ona jako „loża na wygnaniu”, lecz już w 1994 roku patronująca jej Grosse Lodge der Alten Freien und Angenommenen Maurer von Deutschland dokonała otwarcia siedziby loży we Wrocławiu. Uroczystości te przebiegały pod znamiennym hasłem „Wrocław nie jest niemiecki – Wrocław nie jest polski – Wrocław jest europejski” jednocząc 40 wolnomularzy z Polski i Niemiec. Językiem urzędowym działającej od początku w duchu pojednania nowej placówki uznano w równej mierze polski i niemiecki. W związku z obowiązującą w wolnomularstwie regularnym zasadą terytorialności zadecydowano, że od 1995 roku „Horus” wejdzie w skład Wielkiej Loży Narodowej Polski. Niechęć warsztatu do podporządkowania się polskiej obediencji spowodowała wykluczenie jej ze zorganizowanych struktur wolnomularskich, a w konsekwencji doprowadziła do zaniku aktywności loży. 2 lutego 1997 roku w czasie pobytu w Polsce Zastępca Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Francji do spraw zagranicznych Eric Vanderberghe wręczył redaktorowi naczelnemu „Wolnomularza Polskiego” Wielki Medal Wschodu Francji. Wśród składających gratulacje znaleźli się m.in. Zastępca Wielkiego Mistrza do spraw administracyjnych Alain Dupret i Gwarant Przyjaźni polskich lóż liberalnych przy Wielkim Wschodzie Francji Michel Klich. W trakcie konferencji prasowej goście z Francji poinformowali o planach powołania w Polsce samodzielnej obedencji masonerii rytu francuskiego. Eric Vanderberghe mówił: „Możemy już wycofać się z Polski. Pozostawiamy nasz rytuał i organizację, deklarujemy pomoc polskim braciom w ich samodzielnej działalności”. Pierwszym Wielkim Mistrzem powstałego wówczas Wielkiego Wschodu Polski był filozof i religioznawca, Andrzej Rusław Nowicki. Prowadzone w Polsce w tym okresie dyskusje nad kształtem Ustawy Zasadniczej wywoływały niejednokrotnie bardzo ostre reakcje. Przypisywanie tego dokumentu wolnomularzom miało dość dobrą pożywkę w postaci wygłaszanych przez nich opinii na ten temat. Wystarczy spojrzeć na jeden z wywiadów udzielonych przez Adama Witolda Wysockiego, który mówiąc o analogiach w zaangażowaniu wolnomularzy przy tworzeniu Konstytucji 3 Maja i obecnej ustawy zasadniczej stwierdzał „Możliwość wpływania na kształt systemu prawnego w Polsce jest dzisiaj dużo większa niż wówczas. Wtedy było za to więcej lóż masońskich, w których zasiadała elita intelektualna i ekonomiczna. Ale zaangażowanie wolnomularzy, lub tych, których my nazywamy przyjaciółmi sztuki królewskiej, na rzecz tych samych idei, które wtedy zawierały się w haśle ‘wiwat wszystkie stany’, jest w obecnej dobie nie mniejsze.

  22. W dyskusji, która toczy się w Polsce nad kształtem nowej konstytucji, masoni mają także swój udział. Mogę powiedzieć, że w lożach masońskich, ten temat przy różnych okazjach wraca bardzo często”. Drugą, nie mniej wyraźną, wypowiedź na ten temat znajdziemy na łamach „Słowa Polskiego”, gdzie na pytanie o udział współczesnych masonów polskich w tworzeniu konstytucji prezydent UFL-Polska powiedział „pilnie obserwujemy wszystko, co dotyczy praw człowieka, praw obywatelskich, równości wszystkich ludzi wobec prawa”. Gdy dziennikarz nalegał pytając „czy to znaczy, że macie swoich ludzi w Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego?”, usłyszał jedynie „niech się pan nie spodziewa, że od wolnomularza usłyszy jakieś dane dekonspirujące żyjących braci, jeśli oni sami tego sobie nie życzą…”. To dawało do myślenia. Dużą sensacją był poświęcony wolnomularstwu czterostronnicowy artykuł Piotra Wierzbickiego, który ukazał się w 1997 roku na łamach „Gazety Polskiej”. Pojawiły się liczne opinie mówiące o tym, iż „Sporo przykrości sprawia nam ostatnio »Gazeta Polska«. Pan Piotr Wierzbicki pisze dziwny (delikatnie mówiąc) artykuł, w którym broni masonerii i wyśmiewa jej przeciwników”. Różnej argumentacji używali autorzy poszczególnych komentarzy. Czasem, nie owijając w bawełnę, mówili po prostu: „Czytam »Gazetę Polską« od początku jej istnienia na rynku wydawniczym. I dlatego od p. Wierzbickiego mam prawo domagać się artykułów mądrych! I uczciwych – dodam – bo trudno uwierzyć, by p. redaktor naczelny nie wiedział, iż masoneria jest zbrojnym ramieniem światowego żydostwa. Tego żydostwa, które stoi u źródeł rewolucji, gangrenuje nasz Kościół i niszczy aryjskie narody rozmaitymi odmianami socjalizmu!”. Cel artykułu Wierzbickiego stał się dla wszystkich wyraźny, gdy w niedługi czas później ukazał się wywiad-rzeka z Janem Olszewskim wspominającym m.in. swoją przynależność do konspiracyjnego „Kopernika”. Zrozumiałym stały się też wcześniejsze liczne aluzje wolnomularzy. W tym momencie przypominają się słowa stojącego na czele Wielkiej Loży Narodowej Polski profesora Janusza Maciejewskiego, który mówił „niektórzy z prawicy tzw. niepodległościowej mogliby się bardzo zdziwić, gdyby się dowiedzieli, że ich członkowie są w naszym bractwie”. Wypowiedź tą uzupełniała opinia innego przedstawiciela tej obediencji podkreślającego pod koniec grudnia 1995 roku, że: „Perwersja dzisiejszych stosunków w naszym kraju polega bowiem i na tym, że na czele prawicowych, katolickich partii stoją wolnomularze, niekiedy byli, a niekiedy nadal aktywni”. Na dzień dzisiejszy w Polsce „pracuje” kilkuset wolnomularzy. Pion regularny reprezentuje licząca około 150 osób Wielka Loża Narodowa Polski na czele której stoi Ryszard Siciński. Urząd Wielkiego Namiestnika piastuje Marek Złotek-Złotkiewicz. Wielkim Sekretarzem jest Artur Gliwic. Obediencji tej aktualnie siedem lóż: „Kopernik” w Warszawie, „Łukasiński” w Warszawie, „Przesąd Zwyciężony” w Krakowie, „La France” w Warszawie, „Świątynia Hymnu Jedności” w Poznaniu, „Eugenia pod Ukoronowanym Lwem” w Gdańsku, „Pod Szczęśliwą Gwiazdą w Warszawie”.

  23. Gdy chodzi o wyższe stopnie w wolnomularstwie regularnym, to ich posiadacze zrzeszeni są w zarejestrowanym sądownie w 2002 roku Suwerennym Zakonie Rytu Szkockiego Dawnego Uznanego Wolnych i Przyjętych Wolnomularzy Polski. Godność Wielkiego Suwerennego Komandora Rady Najwyższej Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego w Polsce pełni aktualnie przez kolejną kadencję Jean Wojciech Siciński. Z Radą związane są również następujące struktury wyższych stopni: Loża Doskonalenia „Tadeusz Gliwic”, Kapituła Tajnych Mistrzów, Kapituła Mistrzów Wybranych oraz Loża „Jan Józef Lipski”. W planach jest ponadto utworzenie Loży Doskonalenia „Góra Wawel” w Krakowie. Wielki Wschód Polski liczy około 200 członków zrzeszonych w lożach: „Wolność Przywrócona” w Warszawie, „Nadzieja” w Warszawie, „Europa” w Warszawie, „Trzech Braci” w Warszawie, połączonych lożach „Tolerancja” w Mikołowie i „Jedność w Katowicach oraz najmłodszej z nich loży „Marcinkowski” w Poznaniu. Obecnie – już drugą kadencję – na czele tej obediencji stoi Zbigniew Gertych. Ponadto w z nurtem liberalnym związana była loża „Gabriel Narutowicz” w Krakowie, której członkowie nie zdecydowali się na wejście w skład tworzącego się Wielkiego Wschodu Polski, lecz pragnęli pozostać w składzie paryskiego Grand Orientu. Loże Wielkiego Wschodu Polski pracują w Rycie Francuskim, z wyjątkiem warszawskiej „Nadziei” której prace odbywają się w przyniesionym z Lille tzw. Rycie Szkockim Rejtyfikowanym.

  24. Co-masonry reprezentowane jest przez Polską Federację Międzynarodowego Zakonu Masońskiego Obrządku Mieszanego „Le Droit Humain”, której przewodniczy dziennikarz i pisarz Cezary Leżeński. W Polsce istnieje obecnie pięć lóż tego pionu: „Pierre et Marie Curie” w Warszawie, „Orzeł Biały” w Katowicach, „Pod Ulem” w Toruniu, „Konstytucja 3 maja” w Warszawie oraz francuskojęzyczna loża „Recontre Fraternelle” w Warszawie. Z nurtem tym związana jest również istniejąca od 27 kwietnia 1997 roku loża wyższych stopni Warsztat Doskonałości „Spirala”. Wolnomularstwo żeńskie reprezentuje działająca w Warszawie loża „Prometea” związana z Grande Loge Feminine de France. Pierwszą Czcigodną tego warsztatu była zamieszkała na stałe we Francji „siostra” Ewa Jaśkiewicz. Patrząc z perspektywy czasu na piętnastolecie, które nastąpiło po „Jesieni Narodów” należało by podkreślić, że loże w tym okresie z reguły nie funkcjonują w życiu społecznym, a ich przedstawiciele stosunkowo rzadko udzielają wywiadów w mediach. Kończąc warto jeszcze wspomnieć ukazującą się w tym czasie prasę związaną z omawianą problematyką. Pierwszym z nich był związany ze środowiskiem Wielkiej Loży Narodowej poświęcony masonerii kwartalnik „Ars Regia”. Ze względu na naukowy charakter pismo to kierowane było raczej do wąskiego kręgu odbiorców. Pismo to szybko zaczęło przeżywać trudności finansowe i ostatni jak dotychczas numer „Ars Regia” datowany jest już jako dwurocznik 1998/99. Jego redaktorem naczelnym był/jest Tadeusz Cegielski (obecnie Honorowy Wielki Mistrz Wielkiej Loży Narodowej Polski).

  25. Drugim chronologicznie pismem było związane z liberalnym nurtem wolnomularstwa niezależne pismo „Wolnomularz Polski”. Po pięciu numerach ze względów finansowych zostało ono wycofane z oficjalnej dystrybucji. Rozprowadzane poza oficjalnym obiegiem przetrwało i w ubiegłym roku ten dwumiesięcznik obchodził już dziesięciolecie istnienia. W kwietniu br. ukazał się ponadto pierwszy numer pisma „Akacja” będącego „magazynem aktualności »Wolnomularza Polskiego«”. Redaktorem naczelnym obu pism jest Adam Witold Wysocki (Wielki Edytor Wielkiego Wschodu Polski, Prezydent Polskiej Grupy Powszechnej Ligi Wolnomularskiej). Ponadto wydaje on od szeregu lat dwie serie broszur poświęconych wolnomularstwu: teksty wychodzące w serii „Biblioteczka Wolnomularza Polskiego” i ukazująca się na zlecenie wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Polski seria „Ex Oriente Lux”.

  26. Przedstawiciele Obrządku Mieszanego raz tylko podjęli próbę publikacji własnego pisma. W listopadzie 1999 roku ukazał się pierwszy i ostatni zarazem numer magazynu pod nazwą „DH Biuletyn”. Jak zaznaczono w tym numerze nie był to oficjalny organ Polskiej Jurysdykcji a jedynie prywatna inicjatywa kilku „braci”. Odczyt wygłoszony 1 czerwca 2004 r. w Katolickim Stowarzyszeniu „Civitas Christiana” we Wrocławiu

  27. Autor: Pierwsze loże masońskie w Polsce zostały założone w 1739 r. w Dukli koło Krosna i w 1743 r. w Wiśniowcu przez Mniszchów. 2 stycznia 2000 r., a więc zaraz po Sylwestrze byłem w Dukli. Zima była w pełni, powietrze było mroźne. Wzgórza pokryte były grubym puchem śniegu. Do odjazdu autobusu do Krosna miałem trochę czasu, chyba ponad godzinę. Postanowiłem więc udać się do Domu Turysty na kawę, który położony jest w Rynku. Byłem już tam kiedyś, i wiedziałem, że jest tam przytulna i ciepła restauracja, której wystrój jest w boazerii, czyli na ścianach jest położona drewniana okładzina z elementami dekoracyjnymi. Wchodzę do środka, i wnętrze od razu zrobiło na mnie niemiłe wrażenie. Wydało mi mroczne i ponure. Bowiem na ścianach i suficie była rozwieszona czarna tkanina, która dokładnie przykrywała boazerię. Na niej były rozwieszone dość gęsto srebrne gwiazdki pięcioramienne, a pod każdą znajdował się napis „1000”. Po chwili podeszła do mnie kelnerka, by odebrać zamówienie. Spytałem się jej: proszę pani, dlaczego tutaj jest tak mroczno i dlaczego na ścianach jest rozwieszona czarna tkanina? – Proszę pana, nie wiem! Na Sylwestra przyjechała tu grupa ludzi z Warszawy, z własną obsługą, i urządzili tutaj sobie bal sylwestrowy. Więc nie wiem, kto to był, bo nam dano wolne. Wiedziałem o tym, że w Dukli powstała pierwsza w Polsce loża masońska, więc zaraz sobie skojarzyłem, dlaczego właśnie tutaj masoneria urządziła sobie bal sylwestrowy. Zapewne święcili kolejną rocznicę powstania pierwszej loży w Polsce. Pamiętają, gdzie jest ich źródło, pomyślałem. Gwiazda pięcioramienna jest ich symbolem , a liczba „1000” oznacza ich tysiącletnie panowanie. Powtórka z Hitlera, który budował 1000 letnią Rzeszę.

  28. Iluminaci już nie istnieją, a ich rola w historii była zbyt nikła by pisać o nich na 1 miejscu. W 1717 roku nastąpiło nie założenie masonerii ang lecz jej zjednoczenie. Voltaire był szeregowym człowiekiem masonerii a nie ideologiem. Niedostatecznie podkreślił autor różnice miedzy centroprawicowymi lożami narodowymi a wielkim wschodem

  29. z punktu widzenia liberała jakim jestem masoneria zrobiłą coś dobrego – obecna tolerancja religijna jest pochodną jej działalności, oczywiście, mozna sie z tym nie zgadzać ale fakt pozostaje faktem

  30. za komunizmu i nazizmu masoneria była zakazana!!!!! To pokazuje jak to jest z tym rzekomym sojuszem m i n i k

  31. Szanowny Panie! Myli się pan. NSDAP powstała w łonie tajnego stowarzyszenia Thule i Vril. Również Zakon Nowych Templariuszy dr Georga Lanz von Liebenfelsa wywarł znaczny wpływ na NSDAP i Hitlera. Oczywiście, kiedy ich rola została zakończona, działalność lóż została zakazana. Później SS Himmlera też miało tajne ryty. Himmler dążył do stworzenia nowej elity, a to oznaczało konieczność wprowadzenia tajnych obrzędów i wtajemniczeń, by przeobrazić duchowo jej członków. Dlatego Himmler nieustannie powtarzał oficerom SS, że są rycerzami Czarnego Zakonu. Idea elitarnego zakonu rycerskiego, w którą starano się wtłoczyć SS, okazała się być dość nośna. Dawała młodym ludziom wrażenie splendoru związanego z tajnym zakonem wyznającym wiarę pogańską. Symbolem przynależności do zakonu była trupia główka i czarny uniform. Z czernią munduru kontrastowały biała koszula (do 1937 roku była brązowa) i białe rękawiczki. Członków Czarnego Zakonu SS wtajemniczenia czyniły sadystami. Byli nielitościwi i bezwzględni. W pogardzie mieli ludzi, gdyż ich etyka była zawołaniem dla wtajemniczonych, ludzi okrutnych i gwałtownych, którzy nie znali litości. Komunizm jako ruch, też jest masonerią wzorowaną na orfizmie. Powtarzam, jako ruch, a nie system. Pozdrawiam.

  32. Szanowny Panie! Milenaryzm lub chiliazm, czyli 1000 lat, nie pochodzi od masonerii, Hitlera ani nawet kabały, lecz od Platona, później powtórzył je Wergiliusz, i w końcu opisał je św. Jan w Apokalipsie. Serdeczności.

  33. nie wiem skąd te rewelacje. Pierwszym krokiem nazistów po rozp okupacji Holandii było zdelegalizowanie tamtejszej masonerii jako org. zbytnio powiązanej z UK

  34. po za tym SS to SS a ni żadna masoneria, jezuici mają więcej wspolnego z masonerią niż SS. Masonów można nie lubić ale pisać takie bzdury to wstyd

  35. Szanowny Panie! W latach trzydziestych przez Niemcy przetoczyła się fala terroru. Represjom zostały poddane również osoby związane z masonerią. Prześladowano ludzi, którzy za dużo wiedzieli, czy wiedzieli o związkach nazistów z masonerią. Nawet Liebenfels otrzymał zakaz publikowania swoich książek. W 1937 r. zaczęto reglamentować papier i wprowadzono ograniczenie w rozpowszechnianiu i sprzedaży czasopism okultystycznych. Tajna wiedza masonerii, jak np. okultyzm, stał się własnością panujących, gdyż to właśnie Bławatska zalecała, by tajna wiedza okultystyczna była trzymana w tajemnicy przed masami, aby mogła zostać użyta do kontrolowania innych ludzi. Tajna wiedza okultystyczna nazistów pochodził w prostej linii od Bławatskiej, która była uczennicą mistrzów tybetańskich. Ulubionym astrologiem Hitlera była Elsbeth Ebertin. Do najbliższego otoczenia Hitlera należała Marthe Kunzel, teozofka, która była wcześniej zaprzyjaźniona z Bławatską. W Polsce w 1936 r. również zakazano działalności lożom masońskim. Oto niektóre książki traktujące o masonerii i jej tajnej wiedzy: Francis King, „Szatan i swastyka. Okultyzm w partii nazistowskiej”, Wydawnictwo Axis, Poznań 1996. Francois Ribadeau-Dumas, „Tajemne zapiski magów Hitlera”, Warszawa 1992. Marek Tabor, „Ezoteryczne źródła nazizmu”, Wydawnictwo Fundacja Brulion, Kraków-Warszawa 1993. Polskim znawcą od masonerii i jej wpływów na politykę współczesną jest Stanisław Krajski, ale przede wszystkim polecam książki Henryka Pająka, jak na przykład „Bestie końca czasów” wyd. w 2000 r. Jest to imponujące vade-mecum światowej żydomasonerii, jej celów w budowaniu Rządu Światowego. Inna dobra pozycja Henryka Pająka to „Piąty rozbiór Polski 1990-2000”, wyd. W 1998 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *