SS przyznaje się do porażki

Red. Piotr Zaremba w swym felietonie „Jesteśmy między wódką i zakąską. Polska prawica powinna być prozachodnia, ale będzie o to coraz trudniej” trąbi odwrót obozu rusobów. Stawia nawet tezę bez wątpienia bluźnierczą dla kręgów budujących swój plan polityczny na nieustannym straszeniu „złą Moskwą”: „Rosja nas nie podbije. Błędem wielu prawicowych komentatorów jest przedstawianie państwa Putina jak prawie niezmienionego Reaganowskiego „imperium zła”. I nie te czasy, i nie te możliwości” – przyznaje Zaremba, zaraz jednak dodając, że pisanie głupot o stosunkach polsko-rosyjskie ma jednak swoje dobre strony, bo przecież „nawet przesadnie antyrosyjski obóz prawicy jest dziś zaporą przeciw różnym dwuznacznym zjawiskom”. Argumentację tę osłabia nieco konstatacja, że „zjawiska” te, to po prostu rosyjski kapitał, zainteresowany inwestowaniem w Polsce, a rzekome „obniżenie standardów” ma się nijak do skądinąd słusznej kampanii (nieobcej też wPolityce.pl) udowadniającej, że kapitalizm polityczny w naszym kraju o żadnych granicach i standardach nigdy nie słyszał.

Przede wszystkim jednak publicysta wPolityce.pl zmuszony jest uznać całkowitą klęskę obozu smoleńskiego, który okazał się zupełnie bezradny wobec inicjatywy polskiego Episkopatu, tolerując agresywne wyskoki wymierzono w abp. Michalika i nie umiejąc zająć żadnego stanowiska w sprawie stosunków z Rosją. Red. Zaremba załamuje wprawdzie ręce również nad „złym rozegraniem partii przez Episkopat”, który okazał się nie ulegać wymaganiom i uroszczeniom „smoleńskiego ludu”. Zmuszony jest jednak też przyznać, że naprawdę przegrał właśnie obóz smoleński: „Ale odpowiedź tych, którzy równie nagle przypomnieli sobie, że oto są papiery na arcybiskupa Michalika, była tyleż niegodna, co śmieszna. Śmieszna, bo zdradzająca histerię w obliczu porażki” – przyznaje red. Zaremba.

Co ciekawe zresztą, ubolewając na bezradnością swych PiS-owskich kolegów – red. Zaremba sam przyznaje się do ideowego dysonansu poznawczego. „Polska prawica powinna się trzymać Zachodu, ale co począć, kiedy Zachód staje się dla drogich jej wartości coraz bardziej macochą niż matką? Jesteśmy między wódką i zakąską, przepraszam za ten mocno kolokwialny język w opisywaniu sprawy tak poważnej, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Spektakl ze zwaleniem krzyża na Ukrainie pokazał nam, jak łatwy jest przeskok z wymuszonego postkomunistycznego konserwatyzmu do oczywistego antychrześcijańskiego zdziczenia. Ale przecież już parę lat temu w mateczniku najstarszej córy chrześcijaństwa sprofanowano katedrę Notre Dame. Na tym tle szukanie sojuszników, nawet w proputinowskich dostojnikach, jawi się jako naturalne. Tylko to przeklęte ale…” – kręci głową Zaremba nie umiejąc przyznać, że żadnego „ALE” w tym przypadku nie ma, a konserwatywny sojusz katolicko-prawosławny i polsko-rosyjski jest po prostu oczywistością i koniecznością.

Zamiast przyjąć do wiadomości to, co nieuchronne, red. Zaremba przypomina i ostrzega, że „w latach 90., przed erą dominacji Kaczyńskich, kandydatów do tworzenia uległej wobec rosyjskich interesów prawicy było sporo”. Przy okazji zaś zauważa kolejny aspekt wstydliwy dla zaplecza smoleńszczyków: regres (który sam uważa za rozwój) Radia Maryja. „Takie tony brzmiały wtedy i w Radiu Maryja, zanim go nie zmienił sojusz z PiS” – przyznaje red. Zaremba. Otóż to właśnie! Na antenie toruńskiej rozgłośni w latach 90-tych dominowały zupełnie rozsądne spostrzeżenia odnośnie polskiej sytuacji międzynarodowej i polityki zagranicznej. Było to tak wyraźne, że aż Jarosław Kaczyński sugerował agenturalne powiązania o. Tadeusza Rydzyka i domagał się zlustrowania „czemu nadajniki RM znajdują się na Uralu”.

Jest coś rozczulającego, gdy komentator obozu znanego z tego, że wszystko wie najlepiej i wszystko umie wytłumaczyć (bo wszędzie widzi Ruskich i agentów) biada: „pytany, co radziłbym powiedzieć, miałbym z tym kłopot”. Dlatego pozwolę sobie na radę: skoro nie wie Pan, co powiedzieć, to proszę już lepiej nic mówić. A jeszcze lepiej – poradzić to swoim politycznym mocodawcom. Niech zamilkną na dobre.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “SS przyznaje się do porażki”

  1. „czemu nadajniki RM znajdują się na Uralu”. A czemu tak mało neo-piłsudczyków jest za Uralem? Kibitki zardzewiały, czy cóś?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.